Ocena brak

Mela

Autor /Oliwka Dodano /11.03.2011

Mela jest jedyną pozytywną postacią dramatu. Naiwna, ciepła, dobra, gotowa rozdawać miłość i łaknąca miłości – jest jednak zbyt słaba, by wpłynąć na postawę swoich krewnych lub chociażby obronić siebie przed ich wpływem. Zdominowana przez zaborczą Hesię – na pół świadomie ucieka w chorobę.

Postawa Meli oceniana jest przez otoczenie (zwłaszcza Hesię i Juliasiewiczową) jako głupota. Cyniczne intrygantki nie dostrzegają, że młodzieńcza egzaltacja Meli kryje w sobie pokłady bezinteresowności, czystości uczuć, dobroci, szczerości. Najszlachetniejsze intencje Meli nie mogą bowiem zostać zaakceptowane ani zrozumiane.

Spośród wszystkich osób dramatu jedna Mela potraktowała serio sytuację Hanki, próbując dostosować swoje dziecięce, zaczerpnięte z romantycznej literatury wyobrażenia o życiu do tego, co wydarzyło się w jej rodzinie.

Słaba fizycznie i psychicznie, tak różna od otoczenia, pozbawiona drapieżnego egoizmu Mela przypomina naznaczone piętnem śmiertelnej choroby postaci dziecięce z nowel Prusa czy Sienkiewicza.

Los Meli, jej dalsze życie pomiędzy Dulskimi, zdaje się przesądzony, chociaż Zapolska pozostawia tę kwestię otwartą. Nieprawdopodobne jest, by zastraszona Mela zechciała, czy nawet potrafiła, skorzystać z rady udzielonej jej – najżyczliwiej, chociaż nie bez ironii – przez starszego brata: To źle. Panna Dulska powinna iść naprzód tak... rozumiesz. Ktoś potrąci – ty jego... to powinna być nasza zasada. Jak najwięcej miejsca. Für die obere zehn tausend MiIIionen kołtunen! (Dla górnych dziesięciu tysięcy kołtunów) (II/7). Niełatwo jednak będzie Meli obronić się przed „dulszczyzną”. Braku akceptacji nie zrównoważą słowa Hanki, wypowiedziane przez nią w momencie opuszczenia domu; Całuję rączki panience.., jedna panienka tu co warta. Niech się ta panience powodzi... a innym, to niech... (III/l4). Alternatywą wydaje się jedynie smutna prognoza: Nie – ja pójdę do klasztoru (II/7).

 

Podobne prace

Do góry