Ocena brak

Max Weber - Narzędzie rozumienia: typ idealny

Autor /Fred Dodano /04.08.2011

Jakie jest jednak znaczenie takich pojęć (pełniących rolę) typu idealnego (idealty-pischen Begriffe) dla nauki doświadczalnej, jaką chcemy uprawiać? Uprzednio już podkreślaliśmy,  że myśl o tym, co być powinno, o „wzorcu”, należy starannie od-dzielić od omawianych obecnie „idealnych”, w sensie czysto logicznym, tworów my-ślowych.

Chodzi tu o układanie w całości kontekstów, które naszej fantazji wydają się wystarczająco umotywowane, a zatem „obiektywnie możliwe”, zaś naszej wiedzy nomologicznej — adekwatne. Kto stoi na stanowisku, że poznanie historycznej rzeczywistości powinno lub może stanowić „bezzałożeniowe” odzwierciedlenie „obiektywnych” faktów, ten odmówi (typom idealnym) jakiejkolwiek wartości. I nawet ten, kto zauważy,  że na gruncie rzeczywistości „bezzałożeniowość” w sensie logicznym nie istnieje i że nawet naj-prostszy wyciąg z akt czy rejestr  źródeł może mieć jakiś sens naukowy jedynie po-przez odniesienie go do „znaczeń”, a tym samym w ostatecznej instancji do idei war-tości, ten przecież konstruowanie jakichś historycznych „utopii” traktować będzie ja-ko zagrażający bezstronności pracy historycznej  środek poglądowy, najczęściej zaś jako zabawę.

I rzeczywiście: nigdy nie można a priori rozstrzygać, czy chodzi o czystą zabawę myślową, czy o płodną naukowo budowę pojęć; również i tu jest tylko jedna miara, sukces w poznaniu konkretnych zjawisk kulturowych w ich kontekście, ich przyczynowym uwarunkowaniu oraz w ich znaczeniu. Tworzenie abstrakcyjnych ty-pów idealnych wchodzi w rachubę nie jako cel, lecz jako  środek. Wszelka uważna obserwacja pojęciowych elementów opisu historycznego wykazuje jednak, że historyk, gdy tylko podejmie próbę wykroczenia poza proste stwierdzanie konkretnych kontek-stów ku ustaleniu znaczenia kulturowego najprostszego choćby procesu jednostkowe-go, „scharakteryzowaniu go”, pracuje i musi pracować przy pomocy pojęć, które z reguły ostro i jednoznacznie określić się dają jedynie jako typy idealne.

Czy może jednak pojęcia takie, jak: „indywidualizm”, „imperializm”, „feudalizm”, „merkanty-lizm”, „konwencjonalny”  i niezliczone twory pojęciowe tego rodzaju, przy pomocy których usiłujemy myślowo i rozumowo opanować rzeczywistość, pozwalają się pod względem swej treści określić poprzez „bezzałożeniowy” opis jakiegoś konkret-nego zjawiska, bądź też przez abstrahujące syntetyczne ujecie tego, co jest wspólne wielu konkretnym zjawiskom? Setki słów języka, którym mówi historyk, nasuwają takie nieokreślone, wynikające z bezrefleksyjnej potrzeby ekspresji, obrazy myślowe, których znaczenie jest zrazu jedynie naocznie odczuwane, nie zaś jasno pomyślane. W nieskończenie wielu przypadkach, choćby w dziedzinie opisowej historii politycz-nej, nieokreśloność jej treści z pewnością w niczym nie umniejsza jasności opisu. Wy-starcza wtedy, że w poszczególnym przypadku odczuwa się, co historyk ma na myśli. Można też zadowolić się tym, że chwytamy myślowo cząstkowe określenie treści po-jęciowej o względnym znaczeniu, dotyczącym poszczególnego przypadku.

Im bardziej jednak zależy nam na jasnym uświadomieniu doniosłości jakiegoś zjawiska kulturo-wego, tym bardziej nieodparta staje się potrzeba operowania pojęciami jasnymi i określonymi nie tylko cząstkowo, lecz wszechstronnie. „Definiowanie” owych syn-tez [dokonywanych w] myśleniu historycznym, wedle schematu:  genus proximum, differentia specifica,  jest naturalnie nonsensem; wystarczy spróbować. Taka forma ustalania znaczenia słów istnieje wyłącznie na gruncie dyscyplin dogmatycznych, któ-re posługują się sylogizmami. Nie istnieje również prosty ,,opisowy rozbiór” owych pojęć na ich części składowe, bądź też istnieje on tylko pozornie, chodzi bowiem wła-śnie o to, które mianowicie z tych części składowych powinny zostać uznane za istot-ne. Jeżeli ma być podjęta próba genetycznej definicji treści pojęcia, pozostaje jedynie forma typu idealnego w powyżej ustalonym sensie.

Stanowi on obraz myślowy, który nie jest rzeczywistością historyczną czy zgoła „właściwą”, który tym bardziej więc nie nadaje się do tego, by służyć jako schemat, któremu rzeczywistość byłaby podporząd-kowana jako egzemplaryczna konkretyzacja, lecz taki obraz myślowy, który ma zna-czenie czysto idealnego pojęcia granicznego,  do którego „przykłada” się rzeczywi-stość, by uwyraźnić określone znaczące części składowe jej empirycznej zawartości, i z którym się ją porównuje. Pojęcia takie są tworami, za pomocą których, przez za-stosowanie kategorii obiektywnej możliwości, budujemy konteksty, które nasza skie-rowana ku rzeczywistości i wyćwiczona fantazja ocenia jako adekwatne. W tej funkcji typ idealny jest w szczególności próbą ujęcia indywiduów historycz-nych, bądź też ich pojedynczych składników, za pomocą pojęć genetycznych.

Weźmy chociażby takie pojęcia, jak „kościół” i „sekta”. Za pomocą czystej klasyfikacji można je rozłożyć na kompleksy cech, przy czym płynna pozostać musi zawsze nie tylko granica pomiędzy tymi obydwoma pojęciami, lecz również i treść pojęcia. Jeżeli jed-nak chcę ująć pojęcie „sekty” genetycznie, np. w odniesieniu do pewnych ważnych znaczeń kulturowych, które miał dla kultury nowoczesnej „duch sekciarski”, wówczas pewne cechy obu pojęć stają się istotne, gdyż pozostają w adekwatnym stosunku przyczynowym do określonych skutków. Pojęcia stają się jednak natychmiast także typami idealnymi, tzn. nie występują w ogóle, lub występują tylko sporadycznie w pełnej pojęciowej czystości. Tu także, jak i wszędzie, każde pojęcie, które nie ma charakteru czysto klasyfikacyjnego, oddala od rzeczywistości.

Lecz dyskursywna na-tura naszego poznania — okoliczność,  że poznajemy rzeczywistość tylko [wówczas, gdy] wykraczamy poza łańcuch zmiennych wyobrażeń — postuluje taką stenografię po-jęciową. Fantazja nasza na pewno często może się obejść bez wyraźnego sformułowa-nia tych pojęć jako środka badania — natomiast dla  jednoznacznego opisu jego stosowanie na gruncie analizy kultury jest w licznych przypadkach zgoła nieuniknione. Kto je zasadniczo odrzuca, musi ograniczyć się do formalnego, powiedzmy, prawno-historycznego aspektu zjawisk kulturowych. Kosmos norm prawnych jest, rzecz jasna, zarazem możliwy do jasnego określenia pojęciowego i (w sensie prawnym!) zachowuje ważność wobec rzeczywistości historycznej. Ale w opracowaniach nauk społecznych, tak jak je tutaj rozumiemy, mamy do czynienia ze znaczeniem praktycznym.

To znaczenie jest bardzo często jednoznacznie uświadamiane tylko przez odniesienie tego, co dane empirycznie, do idealnego przypadku granicznego. Jeżeli historyk (w najszer-szym sensie tego słowa) odrzuci próbę sformułowania takiego typu idealnego jako „konstrukcję teoretyczną”, tzn. jako nieprzydatną lub zbyteczną z punktu widzenia jego konkretnego celu poznawczego, to skutkiem jest z reguły albo to,  że  świadomie lub nieświadomie stosuje on inne podobne konstrukcje, czyniąc to bez sformułowania ję-zykowego i logicznego opracowania, albo też tkwi nadal w sferze nieokreślonych „odczuć”.

Podobne prace

Do góry