Ocena brak

Mapa Piri Reisa

Autor /Machabeusz123 Dodano /05.06.2013

Współczesne mapy bardzo dokładnie oddają obraz naszego globu. Nikomu nawet na myśl nie przyjdzie, by przedstawione na nich lądy i oceany nie istniały lub nie miały wiernie odtworzonych konturów. Dlatego też z dużym pobłażaniem przyglądamy się dziś mapom z XVI stulecia, jakże niedokładnie oddającym zarysy znanych wówczas lądów i mórz. Dotyczy to zwłaszcza tych krańców świata, które Europejczycy po raz pierwszy ujrzeli, i to niekiedy jedynie z pokładu żaglowca.

Nowo odkryte krainy na ówczesnych mapach są tak niedokładnie przedstawione, że czasem nawet specjalistom trudno je zidentyfikować. Ale dla ludzi o bujnej fantazji te stare mapy mogą być podstawą do snucia najbardziej fantastycznych hipotez.

Jedną z takich właśnie map znaleziono w roku 1929 w pałacu Topkapi w Stambule. Jej autorem był admirał i kartograf turecki Piri Reis (1468-1554), który pozostawił po sobie inne jeszcze prace kartograficzne.

Na znalezionej mapie niektórzy widzą nie tylko kontury zachodniej Europy i Afryki oraz przeciwległe wybrzeża Środkowej i Południowej Ameryki, lecz i nieznanego w czasach Piri Reisa kontynentu Antarktydy.

Na tej podstawie wysnuwają wniosek, że mapa ta musiała być wykonana w oparciu o zdjęcia, które otrzymano z pokładu statku kosmicznego. A zatem — jak dowodzą - w dalekiej przeszłości musiała na Ziemi istnieć cywilizacja o wysokim poziomie technicznym lub - co innym wydaje się bardziej prawdopodobne - naszą planetę odwiedzili niegdyś przybysze z kosmosu. Zwolennikiem tej hipotezy jest oczywiście także Erich von Daniken.

Znaleziona w Stambule mapa jest rzekomo kopią mapy sporządzonej przed tysiącami lat przez przybyszów z obcej planety. Mieli oni sfotografować glob ziemski za pomocą sztucznego satelity i na podstawie tak otrzymanego zdjęcia opracować mapę, której kopię egipscy kapłani przechowywali w ciągu wielu wieków jako przedmiot kultu religijnego. Satelita ten miał wisieć nieruchomo nad Kairem i dlatego na mapie Piri Reisa tylko rejon Morza Śródziemnego jest możliwie wiernie przedstawiony. Pozostałe obszary są na niej tym bardziej zniekształcone, im rzekomo dalej znajdowały się od środka zdjęcia. Po prostu autorzy mapy — jak sądzi Daniken — nie uwzględnili deformacji wywołanych skrótem perspektywicznym.

Wysunięta przez Danikena hipoteza jest nieprawdopodobna. Trudno przecież uwierzyć, by cywilizacja zdolna do odbycia wyprawy między-gwiazdowej nie potrafiła poprawnie odtworzyć konturów sfotografowanych lądów i mórz. Wystarczy też przyjrzeć się zwykłemu globusowi szkolnemu, żeby naocznie się przekonać, że rozumowanie to nie jest logiczne z innego jeszcze powodu.

Kair, jak możemy sprawdzić, leży na 30° szerokości północnej, podczas gdy kontury Antarktydy zaczynają się dopiero od 65° szerokości południowej. Różnica szerokości geograficznej obu tych punktów przekracza 90°, toteż ze statku wiszącego nad Kairem-bez względu, na jakiej by się on znajdował wysokości - Antarktydy sfotografować nie można. To samo zresztą odnosi się do kontynentu amerykańskiego, gdyż na zdjęciu otrzymanym za pomocą tak poruszającego się satelity stacjonarnego byłyby widoczne jedynie najbardziej na wschód wysunięte części Południowej Ameryki.

Szczegółowe badania wykazały zresztą, że omawiana mapa nie jest wcale tak dokładna i że rzeczywiście została opracowana przez Piri Reisa. Na egzemplarzu mapy, przechowywanym dziś w Bibliotece Państwowej w Berlinie, widnieje własnoręczna notatka jej autora o następującej treści:

Tę mapę nakreślił Piri Ibn Haij Muhamed, znany jako bratanek Kemala Reisa, w Gallipolis w miesiącu muharren 919 roku.

A zatem mapa powstała w okresie od 9 marca do 7 kwietnia 1513 roku naszej ery. Cztery lata później Piri Reis podarował ją sułtanowi Selimowi I, ówczesnemu władcy Kurdystanu, Syrii, Palestyny i Egiptu.

Piri Reis pozostawił również cenne dzieło geograficzne, zwane po turecku „Bahirije” (Księga mórz), które zawiera opisy portów i miast położonych nad brzegami Morza Śródziemnego.

O ile sama mapa jest dziś prawdziwym unikatem, to wspomniane dzieło było często odpisywane i dzięki temu jego kopie zachowały się nie tylko w tureckich, ale i w europejskich księgozbiorach. Z niego to właśnie dowiadujemy się, w jaki sposób powstała mapa obejmująca wybrzeża lądów leżących po obu stronach Atlantyku i jakie, były jej późniejsze losy.

Przede wszystkim ma ona być fragmentem mapy całego świata, a więc i tych krain, które były dopiero co odkryte. Została zaś opracowana na podstawie różnych źródeł, począwszy od map portugalskich żeglarzy, a skończywszy na mapie nakreślonej przez Krzysztofa Kolumba (1451-1506).

Wszystkie te mapy Piri Reis sprowadził do jednej skali, co jeszcze bardziej zwiększyło ich niedokładność. Sprowadzenie bowiem różnych map do wspólnej podziałki było w tym okresie prawie że niewykonalne, ponieważ nie znano dobrze rozmiarów Ziemi ani też wielkości nowo odkrytych krain. Nie dysponowano wreszcie odpowiednimi metodami kartograficznymi i geodezyjnymi.

Ówcześni kartografowie potrafili wprawdzie już dość dokładnie wyznaczać szerokości geograficzne, ale z długościami geograficznymi ciągle nie umiano sobie poradzić. Zarysy wschodnich wybrzeży Południowej Ameryki zostały opracowane przez Piri Reisa - jak sam mówi - na podstawie mapy Kolumba. Otrzymał ją od hiszpańskiego niewolnika, który służył na dworze stryja, a który przedtem odbył trzy podróże na Antyle. Jeżeli zaś chodzi o rzekome kontury Antarktydy, to w rzeczywistości są to najdalej na południe wysunięte części Ameryki Południowej.

Tę część mapy Piri Reis opracował prawdopodobnie na podstawie map i opowiadań żeglarzy portugalskich, świadomie przesuwających niektóre krainy na wschód, by znalazły się one w portugalskiej połowie świata. Mowa tu o podziale Ziemi na półkulę hiszpańską i portugalską, dokonanym w roku 1493 na prośbę królowej Izabeli przez papieża Aleksandra VI.

Należy też pamiętać o tym, że ówcześni kartografowie rysowali na swych mapach nie tylko już poznane krainy, ale i obszary hipotetyczne. Średniowieczni zaś kosmografowie, podobnie jak i ich starożytni poprzednicy, dopuszczali możliwość istnienia na południowej półkuli naszej planety dużego lądu.

Nie oznacza to oczywiście, aby już wówczas wiedziano o istnieniu Antarktydy. Po prostu wyobrażano sobie, że lądy na Ziemi są rozmieszczone symetrycznie po obu stronach równika i dlatego w pobliżu południowego bieguna rysowano tajemniczy kontynent. Przykładem może być atlas kartografa flamandzkiego Abrahama Orteliusa (1527-1598), wydany w roku 1570 w Amsterdamie. W atlasie tym obie Ameryki także są mocno zniekształcone, a południową czaszę polarną otacza hipotetyczny ląd „Terra australis nondum cognita” (Ziemia południowa jeszcze nie znana).

Z powyższych rozważań wynika zatem, że mapa Piri Reisa, która - zdaniem Danikena-aż „dech zapiera”, nie jest dziełem istot pozaziemskich.

Podobne prace

Do góry