Ocena brak

MALEBRANCHE

Autor /Mati123 Dodano /31.05.2011

Nowe idee, zapoczątkowane przez Kartezjusza, doznały szczególnych przeobrażeń w filozofii Malebranche'a. Były one wynikiem radykalnego spotęgowania tych czynników, które już były silne w kartezjanizmie: czynników spirytualistycznych i religijnych w meta­fizyce, a trzeźwej obserwacji w teorii poznania.

ŻYCIE I DZIEŁA. Nicolas Malebranche żył w latach 1638- 1715, był paryżaninem, pochodził z arystokratycznej rodziny. Od 1660 r. należał do zgromadzenia oratorianów, niedawno założonego i poświęcającego się specjalnie studiom teologicznym. Wątły i cho­rowity, wiódł życie odosobione, oddane nauce.

Główne jego dzieło De la recherche de la verite, 1675, traktowało w 5 księgach o źród­łach błędów w zmysłach, wyobraźni, rozumie, skłonnościach i namiętnościach, a w szóstej wykładało metodę poznania prawdy. Doktrynę swą streścił potem w Entretiens sur la metaphysiąue et sur la religion, 1688, a do spraw praktycznych zastosował ją w Traite de morale, 1683; wielokrotnie bronił jej przeciw krytykom, zwłaszcza przeciw Arnauldowi (Recueil de toutes les reponses du P. Malebranche a M. Arnauld, 1709,).

ROZWÓJ. Jako oratorianin, Malebranche studiował specjalnie św. Augustyna. W 1664 r. dostał przypadkiem do rąk książkę Kartezjusza, która uczyniła na nim piorunujące wra­żenie. Przez lat blisko cztery studiował tylko jego dzieła; potem wrócił znów do Augustyna. Na tej podwójnej podstawie stworzył własną doktrynę; ogłosiwszy ją po raz pierwszy w 1675 r., został jej wierny i w ciągu pozostałych 40 lat życia wielokrotnie ją streszczał, wyjaśniał i bronił.

POPRZEDNICY. Źródło jego filozofii stanowili ci dwaj filozofowie: starochrześci­jański Augustyn i nowożytny Kartezjusz. Zadanie swe widział w pogodzeniu ich doktryn; zadanie nie było trudne, bo doktryna Kartezjusza była już przesiąknięta ideami Augustyna.

W każdym razie filozofia Malebranche'a była dalszym wzmożeniem augustynizmu w XVII w.; w porównaniu z Kartezjuszem silniejszy był w nim pierwiastek religijny i irra­cjonalny; podobny był w tym do Pascala, natomiast obcy jego dążeniom sceptycznym i praktycznym.

Zwrot ku stanowisku, które Malebranche sformułował, zapowiadał się już wcześniej w szkole Kartezjusza; bezpośrednim zaś jego poprzednikiem był Arnold Geulincx (1624- 1669), profesor w Lowanium, twórca tzw. okazjonalizmu.

POGLĄDY. 1. okazjonalizm. Punktem wyjścia Geulincxa i Malebranche'a było zagadnienie, które Kartezjusz postawił, ale którego nie wyjaśnił dostatecznie: jaki jest stosunek dwóch substancji, materii i duszy? Geulincx i Malebranche stanęli na stanowisku takim: skoro substancje te, jak wykazał Kartezjusz, są toto genere różne, to nie mogą oddziaływać jedna na drugą. Jakże myśl nierozciągła mogłaby działać na rozciągłą materię, i odwrotnie? Gdzież mogłyby wejść ze sobą w styczność? Wprawdzie wydaje nam się, iż obserwujemy ich wzajemne oddziaływanie, jest to wszakże złudzenie. Jeśli zachodzi między nimi związek, to jedynie przez pośrednictwo Boże. To tylko z okazji zmian dokonywających się w materii Bóg sprawia zmiany w duszy, i odwrotnie, z okazji zmian w duszy Bóg sprawia odpowiednie zmiany w materii: stąd nazwa „okazjonalizmu" dla tej teorii. Nigdy dualizm duszy i ciała nie był posunięty dalej niż w niej.

2. bierność obu substancji. Malebranche przejął tę teorię od Geulincxa, ale poszedł dalej: ciało nie tylko nie działa na duszę, ale też nie działa na inne ciała. Wszak i Kartezjusz uczył, że ciała nie są zdolne do wywoływania ruchu, gdyż nie są obdarzone siłami. Na myśl tę Malenbranche położył nacisk: nie będąc obdarzone siłami, ciała nie działają; nie tylko na duszę, ale w ogólne nie mają zdolności działania. Substancja stworzona może tylko podlegać działaniu, ale nie może sama działać. I nic w tym nie ma dziwnego, bo działanie jest tworzeniem, a tworzenie jest właściwe tylko Bogu. Przypisywanie stworzeniu zdolności sprawczych jest, jak twierdził Malebranche, puścizną filozofii pogańskiej, która przeniosła na stworzenie to, co jest tylko przywilejem Boga.

Konsekwencją tego stanowiska było u Malebranche'a zaprzeczenie, jakoby między ciałami zachodziły związki przyczynowe, trzeba bowiem mieć siłę i działać, aby być cze­goś przyczyną. Filozofowie widzieli już od dawna trudności tkwiące w pojęciu przyczynowości; Malebranche rozstrzygnął sprawę radykalnie: nie ma między rzeczami związ­ków przyczynowych. Wszystko, co się dzieje, ma swoją przyczynę nie w rzeczach, lecz w Bogu, tylko Bóg jest przyczyną, bo tylko On może działać. Człowiek zaś nie więcej jest zdolny do działania niż inne przedmioty stworzone; nie człowiek porusza własną ręką, nie on oddycha i nie on mówi; Bóg porusza jego ramieniem nawet wtedy, gdy on posługuje się nim wbrew Jego rozkazom.

Świat nie stanowi więc zespolonej całości; jest mnogością nie związanych ze sobą rzeczy; tylko bowiem działanie mogłoby je wiązać, one zaś są bezwładne. Rzeczy związane są tylko z Bogiem, a nie są związane między sobą.

Uzależniając wszelkie wydarzenia tego świata tylko od Boga, Malebranche nie myślał wprowadzać do przyrodzonego świata nieustannego cudu, jak mu to zarzucał Leibniz; przeciwnie, mniemał, że właśnie w ten sposób tłumaczy, skąd pochodzi w świecie koniecz­ność związków i regularność wydarzeń.

3. widzenie rzeczy w bogu. Z ogólnej swej teorii Malebranche wyciągnął konsek­wencję i dla teorii poznania. W jaki sposób dusza może poznawać rzeczy? Wszak przed­stawienia, jakie ma o rzeczach, nie mogą być wynikiem działania ciał na duszę ani działania samej duszy, bo ani ciała, ani dusze same działać nie mogą. Pozostaje więc i tu tylko jedno: są wynikiem działania Boga.

Między istotą myślącą a rzeczą rozciągłą nie ma styczności, nie może też więc być bezpośredniego postrzegania rzeczy. Gdy postrzegam je, to nie one działają na mój umysł, lecz Bóg. Bóg, który jest jedyną przyczyną naszych działań, jest też przyczyną naszego poznania. Koncepcja ta nie była nieprzygotowana: miała wzór u Augustyna; ale Male­branche prześcignął go, stosując ją nie tylko do prawd wiecznych, lecz do wszelkich prawd.

Dla Malebranche'a działanie materii na duszę było czymś tak niezrozumiałym i nie­możliwym, iż łatwiej mu było przyjąć, że poznanie dokonywa się zupełnie bez zetknięcia umysłu z poznawanym przedmiotem; łatwiej mu było przyjąć, że Bóg posiadając w sobie idee, wedle których stworzył rzeczy, pozwala je duszom oglądać. Rzeczy poznajemy tedy nie wprost, lecz oglądając ich idee, które są w Bogu; więc, jak mówił Malebranche, „wi­dzimy wszystkie rzeczy w Bogu". Przedmiotem naszego poznania nie są więc właściwe rzeczy, do których dusza nie ma dostępu; są nim idealne obrazy rzeczy. Obrazy te, jako istniejące w Bogu, są wieczne; poznajemy więc zmienne rzeczy przez wieczne idee, w myśl Augustyna i Platona. Wieczne idee poznajemy bezpośrednio, a po­średnio - zmienne rzeczy.

System Malebranche'a przedstawiał, z niezwykłą tylko konsekwencją, myśl, która w metafizyce nie była niezwykła, lecz przeciwnie, dla ogromnego jej odłamu była myślą przewodnią: że wszystko, co jest, bierze swój początek nie z bytu skończonego, lecz z nie­skończonego, absolutnego i boskiego. Co więcej, nie tylko wszystko wywodzi się z Boga, ale wszystko zmierza doń z powrotem. Choć powierzchowna obserwacja mówi co innego, ale w gruncie rzeczy nasze skłonności wiodą do tego, co doskonałe, czyli do Boga. Stają się złe, gdy się od tego naturalnego kierunku odchylają. Etyka Malebranche'a miała tedy tak samo osnowę w Bogu, jak jego metafizyka i teoria poznania.

4. idea nieskończoności. Jakby wspólny mianownik usiłowań Malebranche'a w różnych dziedzinach wiedzy, od metafizyki do matematyki, stanowi pojęcie nieskończo­ności. Ale nieskończoności rozumianej samodzielnie, inaczej niż ją rozumiano przed nim i dokoła niego. Zerwał z hasłem: finiti et infiniti nulla proportio. Świat skończony styka się nieustannie z nieskończonością, ona doń zewsząd przenika. A stosunek ich jest wręcz odwrotny, niż się zwykle przyjmuje: nieskończoność jest i pierwotniejsza, i pozytywniejsza od skończoności; nie jest dalekim kresem, horyzontem istnienia, lecz jego wewnętrznym czynnikiem. Rzeczy skończone są tylko fragmentami nieskończoności i nie posiadają samoistnego bytu. Nie było nigdy bardziej infinistycznego poglądu na świat. Ale Male­branche nie został w nim odosobniony: niebawem podjął go Leibniz.

Jeszcze Kartezjusz sądził, że umysł nie jest zdolny poznać nieskończoności, że może się tylko jej poddać. Malebranche, przeciwnie, był przekonany, że nie tylko ją poznajemy, ale, co więcej, że tylko przez nią możemy poznać świat skończony. Rozumiemy go tylko jako ograniczenie nieskończoności.

W poznaniu jak w istnieniu: nieskończoność jest pierwsza, a skończoność druga. Ujawnia się to najwybitniej w matematyce. I filozofia Malebranche'a, widząca rzeczy sub specie nieskończoności i boskości, była w gruncie rzeczy przekładem na metafizykę obserwacji matematycznej, że podstawą całej matematyki jest idea ciągłości, ujmowana bezpośrednio intuicją umysłu, a w idei ciągłości tkwi idea nieskończoności.

5. teoria poznania. Zawrotną metafizykę Malebranche umiał uzgodnić z trzeźwymi i skrupulatnymi badaniami na polu teorii poznania.

Zachował on Kartezjański ideał poznania: jasność. Tylko to poznajemy trafnie, co rozumiemy jasno. Z tym Kartezjańskim sprawdzianem przystąpiwszy do analizy poznania, doszedł do zupełnie innych wyników niż Kartezjusz: nie poznajemy jasno ani Boga, ani własnej duszy, o której mamy jedynie niejasne doświadczenie wewnętrzne, ani tym bardziej dusz cudzych, co do których możemy snuć tylko przypuszczenia. Natomiast - mamy zupełnie jasne poznanie ciał: istotę ich bowiem stanowi rozciągłość, niepodobna zaś pragnąć poznania jaśniejszego niż to, jakie mamy o rozciągłości.

W szczegółach poglądy epistemologiczne Malebranche'a przedstawiały się tak:

a) Wiedza nasza jest dwojaka: polega bądź na postrzeżeniach (perception), bądź na ideach (idee). W pierwszym wypadku poznaje rzeczy wprost, a w drugim poznaje je poprzez idee. Są to dwa bieguny naszej wiedzy.

b) Tylko idee dają wiedzę jasną; postrzeżenia zmysłowe są dla rozumu ciemne.

c) Bezpośrednio możemy postrzegać jedynie to, co znajduje się w naszym umyśle, czyli stany świadomości; o tym zaś, co istnieje poza umysłem, możemy wiedzieć tylko pośrednio. To znaczy: nasza wiedza psychologiczna jest bezpośrednia, ale za to nie jest jasna, a wszelka inna wiedza może być jasna, ale za to zawsze jest tylko pośrednia.

d) Przez idee poznajemy własności rzeczy; ale czy rzeczy istnieją, o tym nas pouczyć może tylko postrzeżenie. Zagadnienie istnienia nie należy już do jasnego rozumowego poznania, stanowi wyłącznie dziedzinę zmysłowego postrzegania.

e) Postrzeżenia zjawiają się w umyśle i giną; idee zaś nie podlegają przemianom, przez jakie przechodzi umysł; ale bo też - nie należą do umysłu. Stąd szczególny wniosek: postrzeżenia są składnikami umysłu, idee zaś nie są składnikami jego, lecz przedmio­tami, są poza nim.

Z tego rozróżnienia Malebranche wyciągnął metafizyczną konsekwencję: że idee, nie będąc w nas, są w Bogu. I wyciągnął także konsekwencję metodologiczną: idee, jako nie będące składnikami umysłu, nie dadzą się badać metodą psychologiczną. Analiza wiedzy nie zawsze tedy może być analizą psychologiczną: poddaje się jej wiedza zmysłowa, natomiast wiedza pośrednia, posługująca się ideami, stanowi granicę w psychologicznym traktowaniu teorii poznania. Znaczy to, że Malebranche był wrogiem psychologizmu.

Rozważania te doprowadziły Malebranche'a do wyników różniących się znacznie od poglądów Kartezjusza; w szczególności inaczej wypadła ocena poznania ciał i poznania duszy. Poznanie ciał, jako osiągane za pomocą jasnych idei, było dla Malebranche'a poznaniem doskonałym. Natomiast poznając duszę bezpośrednio, przez postrzeżenie we­wnętrzne, nie poznajemy jej jasno. W tym punkcie Malebranche odwrócił wręcz pogląd Kartezjusza. Przyznawał, że o istnieniu duszy wiemy istotnie pierwej i pewniej niż o istnie­niu ciał; natomiast naturę ciała znamy pierwej i jaśniej niż naturę duszy. Istnienie bowiem przedmiotów poznajemy przez postrzeżenie, a naturę przedmiotów przez idee. Rozwój nauki potwierdził stanowisko Malebranche'a: psychologia do dziś nie osiągnęła tej ścisłości, jaką mają nauki o ciałach.

Był empirykiem; sądził, że najmocniejszym fundamentem wiedzy jest oparcie jej na doświadczeniu. Ale nie był empirystą; był przekonany, że doświadczenie zmysłowe nie jest samowystarczalne, że nie może się obejść bez współudziału myśli. Twierdził, że pewne sądy (nazywał je „naturalnymi" jugements naturals) są składnikami każdego postrzeżenia. Dwie są zasadnicze koncepcje postrzeżenia: wedle jednej zawiera ono sądy, wedle drugiej jest procesem czysto zmysłowym. W następnym po Malebranche'u poko­leniu tej drugiej koncepcji dał klasyczny wyraz Berkeley. Ale później w XIX w., rozwój nauki, w szczególności optyki fizjologicznej, potwierdził raczej koncepcję Malebranche'a.

Z bardziej specjalnych poglądów epistemologicznych Malebranche'a zasługuje na wy­różnienie jego pojmowanie prawd jako stosunków. Pisał: „Istnieją trzy rodzaje stosunków, czyli prawd: między ideami, między ideami a rzeczami i między samymi rzeczami. Prawdą jest, że dwa razy dwa jest cztery, to prawda dotycząca stosunków między ideami; prawdą jest, że istnieje Słońce, to prawda o stosunku między ideą a rzeczą; wreszcie prawdą jest, że Ziemia jest większa od Księżyca, to prawda o stosunku między rzeczami".

ZESTAWIENIE. System Malebranche'a jest jednym z ogniw augustyńskiej tradycji; ale pod względem radykalizmu, z jakim byt i poznanie wywodził z Boga, przeszedł wszystko, co zrobiła patrystyka i scholastyka; to należy pamiętać, gdy się „trzeźwą" postawę nowo­żytnej filozofii przeciwstawia średniowiecznej, teocentrycznej metafizyce. Nie scholastycy, lecz tylko mottekalemini arabscy doszli przed Melabranche'em do podobnie skrajnych wyników. Podstawowym, paradoksalnym jego twierdzeniem była bierność wszystkich substancji stworzonych; okazjonalizm, który był przewodnią myślą Geulincxa, był tylko jednym ze składników systemu Malebranche'a. Spekulacje metafizyczne stanowiły wszakże zaledwie część dociekań Malebranche'a, który na polu teorii poznania doszedł do poglądów ważnych niezależnie od jego metafizycznego systemu. Był wybitnym psychologiem, ale wrogiem psychologizmu. Był też zdecydowanym empirykiem, ale wrogiem empiryzmu.

OPOZYCJA wystąpiła wkrótce po ukazaniu się głównego dzieła Malebranche'a; wystąpili z nią zarówno kartezjanie i konserwatywni teologowie, jak i empiryści. Najważ­niejsi z przeciwników byli:

1. Antoine Arnauld, jansenista, który wystąpił w 1685 r. w imię tych samych doktryn, na których opierał się Malebranche, to jest augustynizmu i kartęzjanizmu; ale on doktryny te pojmował w sposób bardziej tradycyjny niż Malebranche, który z założeń Augustyna i Kartezjusza wyciągał własne wnioski. Choć przeciwnicy byli właściwie sobie bliscy i różnili się w szczegółach, polemika między nimi była długa i uparta. Dzielące ich różnice miały źródło w mistycznych czynnikach filozofii Malebranche'a i objawiły się zwłaszcza w teorii idei. Wynikiem ataków Arnaulda było potępienie pism Malebranche'a przez Kongregację Indeksu.

2. Jezuici zwalczali Malebranche'a w imię konserwatywnej teologii, potępiając go zwłaszcza jako wyraziciela idealizmu. Najostrzejsze ich wystąpienie miało miejsce w „Journal de Trevoux" w 1713 r. Malebranche miał jednakże między nimi pojedynczych obrońców. Zresztą, oddawał on konserwatywnej teologii pięknym za nadobne, był myślicie­lem religijnym, ale zupełnie nie scholastycznym. Idee, jakimi posługiwała się zależna od Arystotelesa scholastyka - akty, potencje, władze, formy, utajone jakości - miał za idee zupełnie niejasne. Uważał scholastykę za doktrynę zupełnie nienaukową, a ponadto za pogańską w swej osnowie.

3. Locke oponował ze stanowiska empiryzmu w specjalnej rozprawie Ań Examination of Malebranche's Opinion of Seeing Ali Things in God, napisanej w 1695 r., ale wydanej dopiero pośmiertnie w 1706.

Doktryna Malebranche'a za życia jego zwalczana była przeważnie w imię religii. W XVIII w. sytuacja odwróciła się: teraz pociągnęła ona umysły usposobione religijnie i stała się wyrazem chrześcijańskiej filozofii, zwalczana zaś była w imię panującego wówczas empiryzmu i materiakzmu.

DZIAŁANIE. Mimo opozycję pewnych kół, Recherche de la verite osiągnęła od razu niezwykłe powodzenie: przez lata 1675-1678 miała sześć wydań, nie licząc przekładu łacińskiego. Malebranche był po Kartezjuszu „drugim odnowicielem filozofii francuskiej", którego oryginalna nauka poruszyła i pociągnęła umysły. Wpływ jego, tak samo jak Kartez-jusza, sięgał poza sfery naukowe, aż do kół światowców, którzy dawniej nie myśleli zajmo­wać się filozofią. Miał zwolenników wśród uczonych członków Akademii, jak Carre i mar­grabia de 1'Hópital; miał ich też w różnych zgromadzeniach zakonnych, zwłaszcza wśród oratorianów, benedyktynów, nawet wśród jezuitów (o. Andre). Istniało jeszcze za życia jego zrzeszenie malebranchistów, o charakterze niemal gminy religijnej.

Poza Francją i Włochami, gdzie Malebranche miał licznych zwolenników, w innych krajach pojedynczy tylko myśliciele szli jego torem, ale za to najwybitniejsi. W Anglii Berkeley i Collier wytworzyli systemy pokrewne. Korzystał zeń i Hume, ale przejął tylko doktrynę przyczynowości, nie solidaryzując się z doktryną metafizyczną. Leibniz zaś, który przebywając w Paryżu był świadkiem ruchu umysłowego wywołanego przez Male­branche, zbliżył się doń, przeciwnie, raczej w rzeczach metafizyki. I u Jana Jakuba Rousseau wracają pewne idee Malebranche'a.

Doktryna Malebranche'a miała dwa bardzo różne czynniki: mistyczno-metafizyczny i trzeźwy epistemologiczny. Pierwszy oddziałał wcześniej, później drugi wziął górę. W XIX i XX wieku już tylko ten drugi pozostał żywotny i wywołał oddźwięk (w logice Bolzana i w szkole fenomenologów).

Podobne prace

Do góry