Ocena brak

Lotnictwo polsie podczas II Wojny Światowej

Autor /Emeryk Dodano /20.10.2011

Rankiem 1 września 1939 roku Polskę zaatakowało ok. 2 tys. samolotów Luftwafe. Podkomendni marszałka Hermana Göringa liczyli na łatwe zwycięstwo wiedząc, że polscy lotnicy mają do dyspozycji jedynie 400 w większości przestarzałych maszyn. Ale polskie eskadry nie dały się zaskoczyć. Uniknęły zbombardowania na lotniskach przenosząc się wcześniej na zamaskowane lądowiska, z których wystartowały przeciw agresorom.

Pierwszy samolot w II wojnie światowej został zestrzelony już koło siódmej nad ranem w rejonie Olkusza przez podporucznika Władysława Gnysia ze 121 Eskadry Krakowskiej. Walczono również w innych miejscach. Walczyło w nich 159 polskich myśliwców typu PZL P.11 i PZL P. 7, zwanych popularnie "pezetelkami". Ich przeciwnikami były szybkie Messerschmity 109. Obok nich pojawiły się także ciężkie dwumiejscowe Messerschmity 110, budzące strach swym potężnym uzbrojeniem. Oprócz tych przewag część niemieckich pilotów dysponowała jeszcze jednym atutem - doświadczeniem bojowym wyniesionym z walk nad Hiszpanią w latach 1936-39. Natomiast Polacy starali się do maksimum wykorzystać główną zaletę "pazetelek" - zwrotność, co w połączeniu z mistrzowskim opanowaniem pilotażu, pozwalało im walczyć nawet z kilkakrotnie liczniejszym przeciwnikiem.

Mimo znacznej przewagi Luftwafe, nasi myśliwcy zestrzelili nad polskim niebem 147 samolotów, tracąc w walkach zaledwie 53 własne. Niestety przynajmniej tyle samo maszyn uległo zniszczeniu z powodu braku części zamiennych oraz paliwa, podczas przymusowych lądowań i pospiesznego odwrotu.

Nad ranem 17 września 1939r. na polskim niebie zamiast ciągle oczekiwanych samolotów francuskich i angielskich, pojawiły się setki maszyn z czerwonymi gwiazdami na skrzydłach - tak rozpoczęła się radziecka agresja na nasz kraj. Wcześniej uzgodniona była z Hitlerem - wówczas najbliższym sojusznikiem Związku Radzieckiego - w zdradzieckim pakcie Ribbentrop - Mołotow. Polacy nie byli już wówczas w stanie oprzec się tak ogromnej przewadze nieprzyjaciela. Pozostawała im tylko ewakuacja przez Węgry, Rumunię do Francji i Wielkiej Brytanii, aby kontynuować tam powietrzne zmagania.

W walkach powietrznych pod niebem Francji, jedyną w pełni polską formacją był dywizjon 1/145 ,,Warszawski''. Nasi piloci walcząc na bardzo słabym sprzęcie zestrzelili wówczas 51 maszyn wroga.

Podczas słynnej Bitwy o Anglię, spośród niewielu pilotów RAF-u ponad 230 nosiło na rękawach mundurów napisy POLAND. Pierwsze grupy polskich lotników przybyły do Wielkiej Brytanii w grudniu 1939r. Jednak dowództwo RAF-u miało do nich wiele zastrzeżeń co do znajomości sprzętu i języka angielskiego. Tymczasem polski Dywizjon 303, który odbywał loty ćwiczebne, ku zaskoczeniu dowódcy angielskiego, rozpoczął prawdziwą walkę. Wkrótce nastąpił szereg zwycięstw dywizjonów brytyjskich a największe natężenie walk przypadło na 15 września, kiedy to Luftwafe zaatakowało Londyn. Wieczorem, po zakończeniu zmagań, okazało się, że był to najwspanialszy dzień polskich myśliwców w bitwie o Anglię. Wyniki starć tego dnia mówiły same za siebie: Dywizjon 303-15 zwycięstw, Dywizjon 302-8 zwycięstw i 3 prawdopodobne, polscy piloci z dywizjonów angielskich-3 zwycięstwa, ogółem 26 pewnych zestrzeleń kosztem 2 maszyn własnych.

Nocą z14 na 15 września 1940r. swoje akcje bojowe rozpoczęli nasi lotnicy bombowi. Wtedy to 6 załóg z Dywizjonów 300 i 301 zbombardowało w Boulogne zgrupowanie niemieckich barek inwazyjnych. Wraz z otrzymaniem w 1941r. lepszych, dwusilnikowych Wellingtonów wyprawy zaczęły sięgać coraz dalej w głąb III Rzeszy i 23 marca 1941r. dotarły do samego Berlina. W kwietniu do walki przystąpiły kolejne dwa dywizjony bombowe: 304 i 305. Lista celów obejmowała już: Monachium, Kolonię, Bremę i Hamburg.

W połowie 1942r ofensywa RAF-u nabrała tempa. Nocą 30 maja po raz pierwszy wysłano na jeden cel 1000 bombowców, z czego 10% stanowiły maszyny z załogami polskimi. Te ogromne wyprawy powodowały jednak znaczne straty, gdyż niemiecka obrona przeciw lotnicza była bardzo skuteczna. Dlatego w1943r zreformowano, lub odsunięto do ,,spokojniejszej'' służby większość polskich dywizjonów. W lotnictwie bombowym pozostał jedynie Dywizjon 300, od 1944r.latający na ciężkich czterosilnikowych Lancasterach. Jego załogi w dniu 25 kwietnia 1945r brały udział w symbolicznym nalocie na Berlin, kończąc w ten sposób II wojnę świtową.

Oficjalnym powodem wysłania w 1943r. grupy polskich pilotów do Afryki Pn. Miało być ,,zdobywanie doświadczeń taktycznych w użyciu lotnictwa''. W rzeczywistości chodziło raczej o stworzenie możliwości walki z Luftwafe, której samolotów nad Anglią już się prawie nie spotykało. Dla naszych myśliwców pojawiła się nowa okazja spożytkowania bojowego temperamentu.

28 marca tamtejsza ludność po raz pierwszy mogła przekonać się, co na prawdę potrafią nasi lotnicy. Kapitan Skalski i porucznik Horbaczewski, zestrzeliwując po jednym niemieckim bombowcu, zapoczątkowali długą serię zwycięstw eskadry. Lista pilotów z zestrzeleniami na kącie rosła bardzo szybko, najczęściej powtarzały się nazwiska: Horbaczewski, Skalski, Król, Drecki, Sporny. Ze względu na strzeleckie umiejętności i sztukę walki, polską eskadrę zaczęto nazywać ,,cyrkiem Skalskiego''. Istotnie sześć Spitfire'ów budziło swymi wyczynami szacunek wśród aliantów i respekt u wroga.

Bilans końcowy dwóch miesięcy walk przedstawiał się imponująco. Polacy mieli na koncie 25 zestrzeleń pewnych i 3 prawdopodobne. Wyrazem uznania dowództwa, oprócz awansów i odznaczeń, stały się propozycje objęcia stanowisk dowódczych w dywizjonach angielskich.

Do góry