Ocena brak

LITURGIA EUCHARYSTYCZNA

Autor /Romekppp Dodano /03.05.2013

Jakkolwiek ważne wydają się spory doktrynalne i ustalenie doktryny, to jednak życie Kościoła wcale nie sprowadza się wyłącznie do nich. Kościół jest oczywiście wspólnotą ludzi wierzących. Ale wiara chrześcijańska, która wypowiada się jasno w dogmacie, wyraża się również w rozmaitych przejawach życia religijnego, a przede wszystkim w kulcie. Kult chrześcijański jest już w IV wieku jednym z najbardziej bezpośrednio uchwytnych fundamentów tej nowej, wypracowującej się dopiero formy cywilizacji. Wraz z chrześcijańskimi budowlami sakralnymi pojawia się specyficzny typ architektury. Ona również, chociaż nosi na sobie znamię pewnych wpływów, podkreśla oryginalność chrześcijaństwa w stosunku do tego, co je poprzedziło.

Zasadnicze cechy kultu chrześcijańskiego zarysowują się już w pierwszych stuleciach. Już w okresie apostolskim obrzęd eucharystyczny zajmuje centralne miejsce i zachowa je na zawsze. Wprawdzie jeśli chodzi o okres przedkonstantyński, rozporządzamy dokumentami dość lakonicznymi, wśród których wyróżnia się Apostolica paradosis {Tradycja apostolska) Hipolita Rzymskiego, ale za to nasze źródła dotyczące IV wieku są znacznie obszerniejsze, przynajmniej w odniesieniu do Wschodu. Jednym z najważniejszych jest bardzo obszerna i bardzo szczegółowa liturgia zachowana w VIII księdze Konstytucji apostolskich. Konstytucje zostały zredagowane około roku 380, prawdopodobnie w Antiochii albo może w Konstantynopolu, i stanowią kompilację różnych tekstów iejszych. Natomiast na Zachodzie łacińskim posiadamy również i z tego okresu informacje bardzo niekompletne.

Wiemy jednak, ogólnie biorąc, dość, aby dostrzec, że pomiędzy poszczególnymi prowincjami chrześcijaństwa zachodzą jednocześnie widoczne różnice i dość wyraźne pokrewieństwa. Po całkowitej swobodzie pierwszych czasów dokonuje się powoli pewna reglamentacja. W głównych ośrodkach chrześcijaństwa wypracowuje się stałe wzorce liturgiczne. Ale nawet na Zachodzie nie istnieje jeszcze jednolity obyczaj liturgiczny: jest liturgia afrykańska, liturgia gallikańska oraz liturgia północnoitalska, która również pozostaje pod silnym wpływem rytu rzymskiego, ma jednak pewne cechy swoiste, utrwalone, przynajmniej częściowo, w liturgii ambrozjańskiej, do dziś stosowanej w Mediolanie. Unifikujący wpływ Rzymu nie zdołał jeszcze podporządkować sobie pewnych partykularyzmów.

Dopiero około 370 roku, za pontyfikatu Damaze-go, kanon mszy rzymskiej ustalił się w swoich zasadniczych elementach, aby w tej formie zachować się przez wieki. Na Wschodzie żadna z wielkich metropolii religijnych nie zdołała nigdy narzucić w całości swojego rytuału tamtejszemu, bardzo skomplikowanemu chrześcijaństwu i na przykład narodowe tradycje Egiptu albo Syrii będą się uparcie przejawiać poprzez różnorodność liturgij. Można tu jednak wskazać wzajemne oddziaływanie. Rozmaite liturgie, jak na przykład liturgia świętego Bazylego, świętego Jana Chryzostoma albo świętego Jakuba, obecnie stosowana w kościołach wschodnich, są w sposób mniej lub bardziej bezpośredni związane z obyczajem syryjskim albo egipskim IV wieku.

Liturgia eucharystyczna, którą obecnie nazywa się powszechnie na Zachodzie mszą, pod koniec okresu starożytnego określana była rozmaicie, a między innymi wyrazem synaxis, co oznacza zebranie, domyślnie: ludu wiernych. Głębszy sens obrzędu nie został jeszcze wówczas określony w sposób absolutnie jednoznaczny.

Akcent raz spoczywa na jego znaczeniu wspólnego posiłku przypominającego o ostatniej wieczerzy, jaką Chrystus spożył ze swoimi uczniami, to znowu na jego aspekcie ofiarniczym, który reaktualizuje odkupieńczą śmierć Chrystusa. Te różnice zasadniczego sensu zdają się w pewnej mierze być związane szczególnie z obecnością albo nieobecnością w kanonie mszalnym modlitwy zwanej epiklezą, modlitwy do Ducha Świętego, aby zstąpił na eucharystyczny chleb i wino. Epiklezą jest integralną częścią wszystkich liturgii wschodnich. Występuje również u Hipolita Rzymskiego, ale potem znika z liturgii rzymskiej. Miejsce jej zajmuje inna formuła, w której celebrans prosi, aby Bóg przyjął złożoną mu ofiarę. Dwie koncepcje: eucha-rystii-uczty niebiańskiej i eucharystii-ofiary zawsze odtąd współistniały z sobą w tradycji chrześcijańskiej, ale zależnie od czasu i miejsca jedna lub druga z nich zyskiwała przewagę.

Dość powszechnie przyjmuje się, że idea ofiary eucharystycznej stopniowo się precyzuje, pod jednoczesnym wpływem zapowiedzi biblijnych, ofiar Starego Testamentu, którym zresztą towarzyszy uczta ofiarna, oraz kultów pogańskich. Właśnie w poglądach na ofiarniczy charakter eucharystii i równocześnie na ścisły związek elementów poświęcanych i osoby Chrystusa, na „rzeczywistą obecność", panuje dziś niezgoda pomiędzy katolicyzmem, zarówno, łacińskim, jak greckim, a Kościołami wyłonionymi przez reformację.

Liturgia eucharystyczna w IV wieku wykazuje dość wyraźne różnice w szczegółach modlitw, a nawet w swym podstawowym znaczeniu, natomiast jej struktura wydaje się dość jednolita w różnych rejonach chrześcijaństwa.

Dzieli się ona na dwie wielkie części; jedną stanowi to, co chętnie określa się jako mszę katechumenów, druga, msza wiernych, jest liturgią eucharystyczną w pełnym tego słowa znaczeniu. Pierwsza w zasadzie poświęcona jest nauczaniu słownemu. Wypełniają ją liczne lektury biblijne, czyli lekcje, pochodzące z różnych ksiąg Starego Testamentu, z listów nowotestamentalnych albo Dziejów apostolskich, a wreszcie z Ewangelii, którą odczytywano w sposób szczególnie uroczysty. Trudno nam określić, kiedy dokonano wyboru tekstów i zatwierdzono je dla różnych świąt kalendarzowych oraz kiedy ustalono kolejność niedziel roku liturgicznego. Być może, że pomiędzy różnymi prowincjami kościelnymi zachodziły dość znaczne różnice.

Po lekturach następowało kazanie, a raczej, jeśli mamy wierzyć Konstytucjom apostolskim, liczne kazania wygłaszane przez księży, a na koniec przez biskupa. Zdaje się, że ta praktyka była dość powszechna na całym Wschodzie, toteż dwie godziny zazwyczaj przewidziane na wstęp do mszy nieraz mogły się okazywać niewystarczające.

Mogło tu znaleźć ujście wrodzone Grekom zamiłowanie do retoryki, podtrzymywane przez wielowiekową tradycję nauczania klasycznego, toteż nabożeństwa niekiedy podobne były do konkursów wymowy. Podstawowe elementy tej pierwszej części mszy, lektura Biblii i kazania, wydają się zaczerpnięte wprost z kultu synagogalnego. Po przemówieniach wzywano katechumenów, czyli kandydatów do chrztu, pokutników publicznych, a także chorych na umyśle, aby opuścili świątynię. Zamykano wrota kościelne i liturgia eucharystyczna przebiegała odtąd w obecności samych tylko wiernych ochrzczonych. Tak więc kult chrześcijański w swoim elemencie centralnym przybiera charakter misterium, dostępnego jedynie dla wtajemniczonych. Na mocy disciplina arcani wierni mieli przykazane, aby utrzymywali w tajemnicy nie tyle doktryny, co niektóre praktyki i formuły, w szczególności dotyczące sakramentów chrztu i eucharystii.

Zwłaszcza chodzi o słowa konsekracji, wyznania wiary i modlitwy Ojcze nasz, które miały pozostać nie znane wszystkim nie chrzczonym, zarówno poganom, jak katechumenom. Dość powszechnie przyjmuje się, że disciplina arcani, wyraźnie zaświadczona w IV wieku, rozwinęła się na wzór kultów misteryjnych i w zetknięciu z nimi, one bowiem także broniły swoich świętości przed ciekawością profanów. Zdaniem niektórych autorów podobieństwo idzie dalej: liturgię można naprawdę zrozumieć tylko interpretując ją przez analogię do misteriów pogańskich, jako kult misteryjny; taka interpretacja nasunęła się już przedstawicielom starożytnej myśli chrześcijańskiej z chwilą, gdy pogaństwo przestało być groźne i gdy nie wahano się już przejmować od niego . terminologii i pojęć.

Atmosferę tajemniczości podkreśla - we wszystkich liturgiach - nie tylko wyjście katechumenów i zamknięcie drzwi, ale również u chrześcijan wschodnich to, że właściwą liturgię eucharystyczną odprawia się za zasłoną, kryjącą ołtarz i kler przed oczyma wiernych; zasłona ta podnosi się podczas komunii.

Pozostałością tego jest dzisiejszy ikonostas w kościołach Wschodu, za którym duchowny odprawia mszę zwrócony plecami do obecnych. Natomiast na Zachodzie kapłan odprawiał mszę twarzą do ludu, a zwyczaj ten w ostatnich latach znowu się rozpowszechnił. Ołtarz wznosił się na początku prezbiterium, często na jednym poziomie z nawą, zaś tron biskupi, otoczony półkolistą ławą dla duchowieństwa, znajdował się w głębi apsydy.

Rytuał i ceremoniał, które, jak można sądzić, w IV wieku są jeszcze względnie proste, później znacznie się skomplikują. Wzbogaca się sprzęt liturgiczny, pojawiają się szaty liturgiczne kleru i w ten sposób Kościół dochodzi do majestatycznego przepychu mszy bizantyjskich i rzymskich. W zasadzie wszyscy obecni przyjmowali komunię pod dwiema postaciami: chleba i wina; ofiara mszy była równocześnie ucztą eucharystyczną. Ale gdy nastał okres pokoju w Kościele i masy ludu przyjęły chrystianizm, często stwierdzano, że gorliwość zmalała. Ojcowie Kościoła w IV wieku potępiają postępowanie tych wiernych, którzy przystępują do komunii już tylko z okazji wielkich świąt, a nawet jedynie raz w roku, na Wielkanoc.

Początkowo dniem liturgii eucharystycznej była na ogół niedziela, ale dość wcześnie rozpowszechnił się obyczaj odprawiania jej także w inne dni tygodnia. Mamy dowody, że w Afryce w IV, a nawet III wieku odprawiano mszę co dzień; zwyczaj ten przyjął się powoli na całym Zachodzie. Na Wschodzie w niektórych okolicach odprawia się mszę tylko w niedzielę, w innych dodaje się synaksy w jednym z dni powszednich, najczęściej w środę, piątek, a czasem również w sobotę, która w środowiskach dość jeszcze bliskich judaizmowi albo żyjących w sąsiedztwie większych gmin żydowskich zachowała prestiż święta religijnego.

Również z obyczaju żydowskiego wywieść można zwyczaj trzykrotnej modlitwy codziennej: rano, po południu i wieczorem. Chodzi tutaj czasem o wyraz pobożności indywidualnej. Ale wpływ schematów liturgicznych na wiernych jest dosyć silny, aby włączyć tę praktykę prywatną do wspólnych nabożeństw odprawianych regularnie w kościele. Już w IV wieku pojawia się tendencja do przekroczenia tej liczby modlitw. W regionach,'gdzie życie klasztorne było silnie zakorzenione, wywierało ono wpływ na całe życie kościelne, a nawet na pobożność indywidualną. Siedem godzin kanonicznych, które dość wcześnie zaczęły nadawać rytm codziennemu życiu mnichów, stało się także wzorcem proponowanym duchowieństwu świeckiemu, a nawet ludziom świeckim, których zachęcano do codziennego udziału w jutrzniach odprawianych wczesnym rankiem, w nieszporach, które odbywały się wieczorem, oraz do prywatnej modlitwy co trzy godziny. Niektóre wielkie święta poprzedzane były wigiliami, a wtedy przez całą noc odmawiano modlitwy i śpiewano psalmy.

Psałterz biblijny stanowi podstawę godzin kanonicznych. Ale liturgia wchłonęła również hymny komponowane według wzorów prozodii klasycznej. W ten sposób rozwija się poezja naprawdę kościelna, której na Zachodzie nadał blask przede wszystkim święty Ambroży.

Podobne prace

Do góry