Ocena brak

Literatura polska od roku 1543 do końca XVI wieku - Wiek złoty, mądrość i piękno literatury staropolskiej

Autor /Saleta Dodano /20.09.2012

 

Rok 1543 stanowi epokę w dziejach literatury naszej nie dlatego, że jest datą śmierci Janickiego i datą wydania wiekopomnego dzieła Kopernika, ale dlatego, że się w tym roku ukazała Krótka rozprawa Reja, pierwszy po polsku napisany utwór na wskroś oryginalny, na wskróś narodowy, bo mający treść wziętą z życia narodu, a nie jak bajki Biernata z Lublina, powieści, apokryfy i książki dla użytku praktycznego - z literatury obcej. Nie dosyć na tym. W tym samym roku zaczynają pisać jeszcze dwaj inni znakomici pisarze: Modrzewski i Orzechowski. To początek najwspanialszego rozkwitu literatury staropolskiej, jej «wieku złotego», który unieśmiertelniły cztery zwłaszcza nazwiska: Reja jako ojca naszej literatury narodowej; Modrzewskiego jako jednego z najszlachetniejszych myślicieli polskich wszystkich wieków; Kochanowskiego jako największego liryka niepodległej Polski, i Skargi jako największego ze wszystkich kaznodziejów, jakich kiedykolwiek Polska wydała.

Oświeconym musiało być społeczeństwo, które wydało tak mądrą i piękną literaturę. Jakoż było nim rzeczywiście. Lecz głównym źródłem oświaty nie były szkoły krajowe, które nie zaspokajały wymagań spragnionego wiedzy społeczeństwa. Akademia Krakowska upadała coraz to więcej: zamiast humanizmu uprawiała scholastykę, a za główne swoje zadanie poczytywała nie naukę, lecz dochowanie wierności Kościołowi katolickiemu wobec szerzącej się reformacji. Wystąpiła Akademia do walki z reformacją, ale była to walka raczej bierna niż czynna, głównie bowiem polegała na tym, że innowierców nie przyjmowano ani do Akademii, ani do podwładnych jej szkół. Ci zakładali własne szkoły, które wprawdzie stały pod niejednym względem wyżej od katolickich, ale które także nie odpowiadały wysokim zadaniom szkoły, i one bowiem miały charakter nie tyle naukowy, ile wyznaniowy. Oprócz Akademii Krakowskiej powstały w XVI wieku jeszcze dwie inne: w Wilnie (1578) i Zamościu (1595); ale pierwsza, będąca w ręku jezuitów, uprawiała podobnie jak Akademia Krakowska prawie wyłącznie scholastykę i teologię i walczyła z innowiercami, a druga rozwijała się pomyślnie tylko dopóty, póki żył jej wielki założyciel, Jan Zamoyski (zmarły 1605).

Nie szkołom więc krajowym zawdzięcza Polska XVI wieku swą wysoką oświatę, ale, po pierwsze, samemu życiu (mianowicie ruchowi politycznemu i religijnemu), a po drugie, szerzącemu się coraz to więcej wpływowi cywilizacji włoskiej (humanizmowi).

Ruch polityczny był niesłychanie żywy. Szlachta pragnąc do reszty skruszyć potęgę możnowładców domaga się po dawnemu egzekucji i zwycięża: na sejmie egzekucyjnym piotrkowskim roku 1562-1563 uchwalono egzekucję dóbr rozda-rowanych po roku 1504. Nie dosyć na tym. Szlachta dążyła do zreformowania państwa w ogóle (do tak zwanej naprawy Rzeczypospolitej), pragnąc utrwalić i uprawnić swoją złotą wolność. I znów odniosła zwycięstwo. Po bezpotomnej śmierci Zygmunta Augusta (1572) złota wolność stała się prawem: odtąd króla obierali nie przedstawiciele narodu, tylko cała szlachta (viritim) nowo obrany zaś król musiał przysięgać, że wykona warunki podyktowane mu przez szlachtę {pacta corwenta). Jedno i drugie - zarówno elekcja viritim> jak pacta cotwenta - ukoronowało złotą wolność, ale zarazem podkopało potęgę państwa. Odtąd szlachcic z dumą mówił sobie: «Urodziłem się wolnym szlachcicem, nie boję się nikogo, i króla samego»; pysznił się, że ma prawo obierać sobie króla i że sam może nim zostać; rozumował, że skoro jest wolny, to może postępować tak, jak mu się żywnie podoba; lekceważył prawa, nie szanował króla i urzędu; uwierzył w mądrość przeklętej zasady: «Nierządem Polska stoi.» Silna ręka Batorego umiała wprawdzie utrzymać w Polsce porządek, a jego wielka głowa umiała skłonić szlachtę do zgodnych i wielkich czynów: do wojny moskiewskiej, w której oręż polski okrył się nieśmiertelną chwałą; potężna więc jeszcze była Polska za króla Stefana, ale gdy jego nie stało, złota wolńość wydawać zaczęła owoce: rozpanoszył się nierząd, król tracił nie tylko władzę, ale i powagę, niewola chłopów stawała się coraz cięższą, miasta upadały, zachwiała się i powaga sejmu walnego,, bo sejmiki coraz to odbierały mu władzę; słowem, państwo wchodziło już na drogę do przepaści, w którą stoczyło się w końcu XVIII stulecia. Tak więc ruch polityczny szlachty w wieku XVI był dla państwa w ostatecznych skutkach swoich zgubny, ale na oświatę wywarł wpływ niezmiernie dodatni: już to jedno, że szlachta brała tak żywy udział w życiu publicznym, rozwijało ją i oświecało, kształciło i pobudzało do zastanawiania się nad sprawami państwa.

Olbrzymi wpływ na oświatę społeczeństwa wywarł również ruch religijny, mianowicie reformacja. Już za Zygmunta Starego szerzyła się nauka Lutra w ziemiach graniczących z Niemcami, z całą siłą jednak wybuchła reformacja dopiero za Zygmunta Augusta. Z początku poprzestawano na ostrej krytyce duchowieństwa, któremu słusznie zarzucano życie niemoralne i nadmierną chciwość grosza; domagano się Kościoła narodowego, to jest niezależnego od Rzymu; na sejmach wołano, aby Słowo Boże było głoszone «w czystej postaci» (mniemano bowiem, że Kościół katolicki wypaczył je i zepsuł); aż wreszcie szlachta, chcąc się wyłamać tipod władzy Kościoła, zaczęła tłumnie z nim zrywać, tak dalece że zdawało się, iż Polska szlachecka na zawsze przestanie być katolicką.

Tymczasem stało się inaczej. Reformację wywołały przyczyny nie religijne, tylko społeczne i polityczne; nie o istotę religii chodziło szlachcie, tylko o to, aby złamać władzę i przywileje duchowieństwa: aby nie płacić dziesięcin, nade wszystko zaś, aby nie podlegać sądom biskupów, którzy mieli prawo sądzić i żądać od urzędów świeckich, by karały tych, którzy łamią przepisy kościelne. Otóż kiedy na sejmie piotrkowskim roku 1552 zapadła uchwała, że urzędy świeckie nie będą wykonywały wyroków sądów biskupich, upadła tym samym jedna z najważniejszych pobudek do zrywania z Kościołem katolickim. To jedno. Po drugie, większość szlachty, choć zmieniła wyznanie, w głębi serca tęskniła do okazałości i przepychu nabożeństwa katolickiego; żal jej było wyrzekać się kultu Najświętszej Panny, a także nabożeństwa do świętych: ukradł złodziej szlachcicowi konia, jakże nie pomodlić się do św. Lenarta? zginął wieprz, jak nie dać na mszę do św. Antoniego, by się znalazł? Po trzecie, w łonie samej reformacji nie było zgody: ponieważ tak wielkiej wolności sumienia, jak w Polsce, nie było na całym świecie, więc nigdzie nie powstało tyle, co u nas, sekt religijnych, które pomimo licznych usiłowań nie mogły dojść z sobą do zgody. Najtrudniej było o zgodę ewangelików z arianami. Arianie, czyli antytrynitariusze, to najskrajniejsza sekta XVI wieku: odrzucali dogmat bóstwa Jezusa Chrystusa (a zatem dogmat Trójcy Św.), chociaż przejęli się głęboko moralnością chrześcijańską; nienawidzono ich powszechnie: zarówno katolicy, jak ewangelicy miotali na nich oszczerstwa, a oni twardo stali przy swej nauce, co jeszcze bardziej wzmagało zawziętość ich nieprzyjaciół. Otóż ta niezgoda podkopywała siłę reformacji w Polsce, tym więcej że Kościół katolicki dzięki reformom dokonanym na soborze powszechnym w Trydencie wzrastał w siłę i powagę. Upadała więc reformacja szybko już w ostatnich latach panowania Zygmunta Augusta; nie ocaliła jej bezprzykładna na całym świecie tolerancja religijna, która po śmierci Zygmunta Augusta stała się prawem państwowym mocą tej samej konfederacji warszawskiej, która zapewniła szlachcie wolność polityczną. Katolicyzm zwyciężał bez środków gwałtownych, jak gdzie indziej; przyczynili się do tego triumfu jezuici, których sprowadził do Polski Hozjusz.

Cały ten ruch religijny miał nieobliczone następstwa dla oświaty. On to rozbudził życie umysłowe w większym jeszcze stopniu niż ruch polityczny, a nie tylko rozbudził, ale i rozszerzył: jak Polska długa i szeroka, wszędzie sprawy religijne budziły w umysłach mieszczan i szlachty tak wielkie zajęcie, jak nigdy przedtem i nigdy potem, dostarczając obficie pokarmu umysłowego i pobudzając do myślenia; każdy jako tako wykształcony człowiek, duchowny czy świecki, nie tylko politykował, lecz nadto rozprawiał o religii i Kościele; rozwijał się więc umysł, budził się zmysł krytyczny. Dawniej jedynym niemal środowiskiem życia umysłowego był Kraków, teraz powstawały ogniska nowe: Pińczów, Raków, Lublin, Wilno, Brześć Litewski i inne.

Potężną dźwignią oświaty w XV wieku był wreszcie humanizm. Zniechęcona do Akademii Krakowskiej młodzież coraz to tłumniej jeździła po naukę za granicę, zwłaszcza do Włoch, które całej Europie przodowały oświatą, ogładą obyczajów, literaturą i w ogóle cywilizacją. Roiło się po uniwersytetach włoskich od młodzieży polskiej, która nie traciła czasu, pilnie przykładała się do nauki, a za powrotem do ojczyzny szerzyła nabytą wiedzę i cywilizację po całym kraju. Toteż humanizm rozwinął się w Polsce bujnie. Znajomość języka greckiego była wprawdzie rzadka (znali go tylko ludzie najukształceńsi), ale za to znajomość łaciny była tak powszechna, że jak świadczy współczesny historyk, Marcin Kromer, w samych Włoszech trudno było znaleźć tylu mówiących po łacinie, co w Polsce. Chełpiono się tym i popisywano, i już w wieku XVI utrwalił się zwyczaj, że w mowach, do których wygłaszania tak skorzy byli dawni Polacy, w listach i broszurach ulotnych sypano jak z rękawa nie tylko wyrazami, ale i całymi zdaniami łacińskimi. Powszechna znajomość łaciny umożliwiła powszechną znajomość literatury rzymskiej: z zapałem rozczytywali się Polacy w pismach autorów rzymskich, podziwiali ich piękność i mądrość i tym sposobem przyswoili sobie całe mnóstwo pojęć, poglądów i zasad starożytnych, często ślepo wierząc w ich słuszność. Miało to ujemną stronę, bo przecie nie wszystko, co wymyśliła starożytność, jest dobre i mądre, ale miało i stronę dodatnią, rozszerzało bowiem widnokręgi umysłowe.

Trzy więc były główne źródła, z których płynęła oświata Polski XVI wieku: ruch polityczny szlachty, reformacja i humanizm. A była to oświata rzetelna i wysoka, i literatura zatem rozwinęła się wspaniale.

Teraz dopiero runęło do szczętu uprzedzenie średniowieczne, że językiem literackim może być tylko łacina, teraz dopiero język ojczysty otrzymuje w literaturze przewagę nad obcym, łacińskim. Wpłynął na to po części humanizm: we Włoszech, gdzie się tyle młodzieży polskiej kształciło, minęły już czasy ślepego uwielbienia i naśladownictwa literatury rzymskiej, kiedy to głównym staraniem humanistów było dorównać pięknością języka łacińskiego autorom rzymskim; teraz humaniści włoscy już zrozumieli, że największa sztuka polega nie na tym, żeby pisać pięknie po łacinie, tylko na tym, żeby pisać po włosku równie pięknie, jak Rzymianie pisali po łacinie; tym sposobem rozwinęła się w XVI wieku we Włoszech bogata literatura narodowa. Otóż za przykładem Włochów poszli Polacy: i oni zrozumieli na koniec tę prawdę, że językiem literackim może i powinien być język ojczysty.

Głównym jednak czynnikiem zwycięstwa języka polskiego w literaturze była reformacja; jej zwolennicy bowiem, chcąc mieć posłuch w jak najszerszych masach społeczeństwa, musieli się posługiwać zarówno w mowie, jak w piśmie językiem powszechnie zrozumiałym, a więc ojczystym; musieli przede wszystkim postarać się o to, aby Pismo święte było dla wszystkich dostępne: stąd pierwszy drukowany przekład polski czterech Ewangelii zawdzięcza literatura nasza nie katolikom, tylko protestantom, mianowicie Stanisławowi Murzynowskiemu. Protestantom także, nie katolikom, zawdzięcza literatura XVI wieku pierwsze postylle polskie (to jest kazania pisane, objaśniające teksty Ewangelij) oraz pierwsze kancjonały (to jest zbiory pieśni religijnych z nutami). Wówczas to i duchowieństwo katolickie, chociaż niechętnie patrzyło na spolszczanie się literatury religijnej, zrozumiało, że jeśli chce skutecznie walczyć z reformacją, koniecznie musi także posługiwać się językiem ojczystym. Tym sposobem rozwinęło się piśmiennictwo religijne, które stanowi najbogatszą gałąź literatury polskiej XVI wieku, a na które prócz przekładów Pisma świętego58 i pieśni religijnych złożyły się kazania, dzieła teologiczne, a nade wszystko bogata, niezmiernie żywa i gwałtowna polemika religijna (to jest pisma, w których zwolennicy jednego wyznania walczyli z przedstawicielami innego). Otóż to wywołane przez reformację piśmiennictwo religijne, z jednej strony, przyczyniło się w najwyższym stopniu do wyrobienia języka polskiego, a z drugiej, do utrwalenia w literaturze języka ojczystego; innymi słowy, reformacja była czynnikiem unarodowienia literatury ze wszystkich najpotężniejszym.

I humanizmowi zawdzięcza literatura polska niezmiernie wiele. Znajomość znakomitych historyków, polityków, mówców i poetów starożytnych przyczyniała się do rozwoju literatury historycznej, politycznej, wymowy i poezji. Historycy usiłują pisać tak pięknie jak Liwiusz i Cezar; politycy szukają mądrości w pismach Platona, Arystotelesa i Cycerona; mówcy budują równie piękne i kształtne okresy jak Cyceron; poeci naśladują poetów rzymskich, zwłaszcza Horacego. Naśladownictwo to sięgało czasem za daleko: składni polskiej nadawano nieraz tok łaciński, w poezji posługiwano się mitologią, w prozie do znudzenia przytaczano różne przykłady z dziejów starożytnych itd.; ale z drugiej strony rozczytywanie się w literaturze starożytnej przyniosło piszącym tę wielką korzyść, że rozwinęło i udoskonaliło w nich poczucie estetyczne, to jest zmysł piękna, że nauczyło ich sztuki dobrego pisania; piękność swoją - piękność języka, stylu i w ogóle piękność formy - zawdzięcza literatura nasza XVI stulecia głównie humanizmowi; tę zaś piękność najznakomitsi pisarze umieli pogodzić z prostotą, w poezji - nade wszystko Kochanowski, a w prozie - nade wszystko Skarga.

A jak piękna jest forma literatury wieku złotego, tak szlachetna i mądra jej treść. Żywy ruch religijny wywołany przez reformację był obfitym pokarmem nie tylko dla umysłów, ale i dla serc: pobudzając bowiem ludzi do zastanawiania się nad sprawami religii i moralności, do zgłębiania nauki Jezusa Chrystusa, budził w ich duszach uczucia szlachetne; toteż pełna podniosłych uczuć jest literatura, pełna miłości Boga i człowieka, na wskroś przesiąknięta zasadami moralności chrześcijańskiej. Najpiękniejsze pisma XVI wieku: O naprawie Rzeczypospolitej Modrzewskiego, Treny i Psałterz Kochanowskiego, Kazania sejmowe Skargi - należą zarazem do najpodnioślejszych utworów w całej naszej literaturze. Najznakomitsi pisarze są jednocześnie najszlachetniejszymi nauczycielami swego narodu, albowiem, sami ducha chrześcijańskiego pełni, pragną przelać go w serca czytelników, pragną prowadzić swój naród drogą cnoty, drogą moralności chrześcijańskiej. A oprócz moralności ogólnej, oprócz miłości Boga i człowieka, uczą go moralności patriotycznej i miłości ojczyzny. Ogół szlachty, rozkochany w złotej wolności i dobrobycie materialnym, zapominał o obowiązkach względem ojczyzny: literatura przypominała mu o nich; uciskał chłopów: ona stawała w ich obronie; unikał rzemiosła wojennego woląc siedzieć spokojnie na wsi: ona przestrzegała, że bez wyćwiczonego żołnierza państwo potężnym być nie może; uwierzył w zasadę «Polska nierządem stoi»: ona uczyła, że zasada to głupia i niegodziwa. Słowem, duch obywatelski, mądry i szlachetny patriotyzm znamionuje literaturę XVI wieku, jest jedną z najwybitniejszych i najpiękniejszych jej cech; przejęła się ona szczerze i głęboko nauką Cycerona, który był dla ludzi tego stulecia wielkim nauczycielem patriotyzmu: «Drodzy są rodzice, drogie dzieci, drodzy krewni i przyjaciele, ale wszystkie wszystkich miłości jedna ojczyzna ogarnęła, za którą śmierci spojrzeć w oczy, a któż dobry się zawaha, jeśli wie, że jej tym pożytek przyniesie!»

Niestety, ogół nie chciał słuchać swoich mądrych i zacnych nauczycieli i to napełniało ich serca smutkiem i trwogą; toteż w pismach XVI wieku dźwięczą często przeczucia smutnej przyszłości, raz w raz rozlegają się przepowiednie upadku Polski; tłumaczy się to zresztą w niemałej mierze wpływem Cycerona, który się na przyszłość Rzymu patrzył bardzo ponuro, oraz wpływem proroków hebrajskich, którzy wróżyli państwu żydowskiemu upadek. Dosyć, że przepowiednie upadku Polski to także wybitne znamię literatury XVI wieku.

Podobne prace

Do góry