Ocena brak

Lilije Adam Mickiewicz

Autor /abbyLEE Dodano /11.03.2011

Program szkolny zakłada pewną dowolność w doborze lektury uzupełniającej, jednak bez ryzyka popełnienia błędu można stwierdzić, iż w większości szkół średnich przedmiotem refleksji jest, obok przedstawionych wyżej, ballada pt. Lilije (oryginalna pisownia tytułu według krytycznego wydania dziel Mickiewicza w opracowaniu Cz. Zgorzelskiego). Wątek utworu osnuty został wokół częstego w tekstach tego gatunku motywu niewierności – w tym wypadku małżeńskiej.

W pierwszej strofie dowiadujemy się o tragicznym zdarzeniu – Pani zabija pana. Od razu też dochodzi do głosu narrator jako instancja oceniająca to niecodzienne wydarzenie (Zbrodnia to niesłychana) – zdumiony i oburzony postępowaniem wiarołomnej żony. O tym, co popchnęło bohaterkę ballady do tak strasznego czynu czytelnik dowiaduje się z relacji o zdarzeniu, którą mężobójczyni składa pustelnikowi. Warto też wspomnieć, że bohaterka utworu została tu przedstawiona jako niebezpieczna, mordująca z zimną krwią i własnymi rękoma zacierająca ślady zbrodni, pędząca w złą pogodę przez las, by szukać rady u pustelnika, następnie – dręczona wizją i wspomnieniem męża – stale roztargniona, skłonna do omdleń, wytrącona z równowagi. Opowieść o dokonanym czynie uzupełnia wyjaśnienie okoliczności zbrodni. Otóż, podczas długiej nieobecności męża, który z królem Bolesławem / Poszedł na Kijowiany, Pani zachowywała się frywolnie i nie dochowała mu wierności. Na wieść o powrocie wojska i srogich karach zapowiedzianych przez króla, Pani, w obawie, że jej postępki zostaną ujawnione, podejmuje decyzję o zgładzeniu męża. Jak się okazuje w pierwszej rozmowie z Pustelnikiem, bynajmniej nie żałuje swojego czynu, troszczy się tylko o to, by straszny fakt na zawsze pozostał tajemnicą. O braku ojca z czasem zapominają dzieci, ale Pani pamięta, zapominają dwaj bracia oczekujący jego powrotu, ale Pani nie umie zapomnieć. Z czasem okazuje się, że obaj bracia nieboszczyka chcą poślubić bratową. Ona nie potrafi wybrać jednego spośród nich i znowu udaje się do chatki Pustelnika. Prostoduszny eremita sugeruje jej możliwość przywrócenia do życia zmarłego, jednak Pani nie chce o tym słyszeć. Otrzymuje radę, by powierzyć losy nowego zamążpójścia Bogu i polecić obu kandydatom złożenie uplecionych przez nich wianków na ołtarzu. Wybór jednego z nich, dokonany przez Panią, będzie zarazem zapowiedzią poślubienia tego, kto go uplótł. W decydującym momencie dochodzi jednak do sprzeczki pomiędzy braćmi – jeden i drugi przyznaje się do wybranego wieńca (w obu są lilie zerwane z grobu zamordowanego). Spór rozstrzyga Pan, a raczej jego duch, który przybywa w białej szacie i upomina się o kwiaty zerwane z grobu, o swoją żonę i złych braci:

 

 

 

[...]

To ja, twój mąż, wasz brat,

Wy moi, wieniec mój,

Dalej na tamten świat!

 

 

Dalej następuje opis pochłonięcia winowajców przez ziemię, fragment pochodzenia ludowego, pokazujący grozę strasznej kary, jaka czeka tych, którzy zdolni są do podobnej bezduszności i zbrodni.

 

 

 

Wstrzęsła się cerkwi posada,

Z zrębu wysuwa się zrąb,

Sklep trzeszczy, głąb zapada,

Cerkiew zapada w głąb.

Ziemią ją z wierzchu kryje,

Na niej rosną lilije,

A rosną tak wysoko, Jak pan leżał głęboko.

 

 

Ostatni dwuwiersz przywołuje refrenicznie słowa wypowiedziane kiedyś przez Panią nad świeżo usypanym grobem męża.

Sprawiedliwości stało się zadość. Dłużej nie można było tolerować cynizmu i zakłamania Pani. Kto wymierzył karę winowajcom (bracia również okazali się winowajcami wobec zamordowanego)? Przypomnijmy, że wybór nowego męża miał się dokonać w cerkwi. Właśnie tu pojawiła się biała postać Pana, teraz już reprezentanta innego wymiaru, wysłannika niebios. Któż inny miałby większe prawo osądzić postępowanie jego żony i braci? Pani miała dość czasu i możliwości (kontakt z Pustelnikiem), by zrozumieć, ocenić i starać się przynajmniej w części odkupić swój grzech. Nie tylko nie wykorzystała żadnej szansy na uratowanie swojej duszy, ale z tupetem brnęła w coraz większe winy. Sprawiedliwy wyrok wykonany przez nią w pewnym sensie nawiązuje do starożytnej zasady: oko za oko, ząb za ząb. Zadanie śmiertelnego ciosu wyrównuje tu zabranie zabójczyni z grona żywych. Współudział w winie braci nieboszczyka wydaje się znacznie mniej obciążający, ale z perspektywy moralności (udowej sięganie po cudzą żonę zasługuje zawsze na najcięższą karę. Zalecona przez Pustelnika „szczera skrucha” nie odpowiada charakterowi złej „do szpiku kości” kobiety. Zmarnowana szansa odkupienia zbrodni jest może jeszcze większym przewinieniem.

Jak podpowiada Cz. Zgorzelski, ballada utrzymana jest w formie sprawozdania z postępowania sądowego, aż do ogłoszenia i wykonania wyroku. Autor sięga tu także do elementów charakterystycznych dla sentymentalnych dum – kontrast niewinności (postaci dzieci) z największą zbrodnią. Nowatorską cechą tej ballady jest wpisanie w jej treść wrażenia sceniczności (zwierzenia, rozmowy, wizje). Zerwanie ze stylistyką poezji sentymentalnej przybiera tu postać oszczędnego, czasem dosadnego formułowania myśli i kwestii wyrażonych dążącym do skrótowości językiem potocznym, ludowego sposobu myślenia charakteryzującego się prostotą i jednoznacznością.

Owa stylizacja na surowy prymitywizm poezji ludowej (np. powtórzenia: Ha! ha!; Stuk, stuk, stuk, stuk!wiele z nich o charakterze onomatopeicznym)12 pozostaje w ścisłym związku z interpretacją faktu zdrady małżeńskiej i zabójstwa męża. Sposób takiego uproszczonego i jednoznacznego – ujmowania winy i kary również wywodzi się z przekazów ludowych. Do folkloru trzeba również odnosić nastrojowość utworu. Lilije mają dosyć szczególny, mroczny, groźny i niesamowity nastrój. Ukoronowaniem całości jest pod tym względem wizja zapadających się pod ziemię wraz z cerkwią grzeszników.

Ballada została opatrzona dopiskiem Z pieśni gminnej. Istotnie, wiele w niej fragmentów „pieśniowych” – powtórzeń i fraz refrenicznych, np.

 

 

 

Rośnij kwiecie wysoko,

Jak pan leży głęboko;

Jak pan leży głęboko,

Tak ty rośnij wysoko.

 

 

Lilije to utwór napisany 7-zgłoskowcem, choć zdarzają się pojedyncze wersy o innej mierze. Składa się z 354 wersów (dla porównania: Romantyczność – 69; Świteź – 192 wersy). Sprawia wrażenie przełożonego na język balladowy podania ludowego, które ma służyć przestrodze, upominać, dowodzić, że wina zawsze będzie ukarana, zaś poczucie bezkarności to stan chwilowy, nietrwały. Ten dydaktyczny element jest tu jednak starannie ukryty za historią pewnej niegodziwej żony.

Ballady Adama Mickiewicza wniosły wiele elementów nowatorskich do tradycji tego gatunku. Jako utwory realizujące zasadę synkretyzmu jednoczyły w sobie cechy różnych rodzajów literackich. Omawiamy je w ramach opracowania poezji, choć należy pamiętać, że nie można utożsamiać tego określenia wyłącznie z liryką. Wierszowane utwory narracyjne ze skłonnością do dramatyzowania akcji, zakorzenione w tradycji podań ludowych, o niezwykłym, tajemniczym, często groźnym nastroju, stały się przełomowym cyklem w literaturze polskiej. Potwierdzały i w sposób praktyczny realizowały sformułowane wcześniej postulaty twórczości romantycznej. Pod tym względem ballady A. Mickiewicza zajmują szczególne miejsce w dziejach literatury polskiej.

 

Podobne prace

Do góry