Ocena brak

Liczydła i maszyny liczące

Autor /Eder Dodano /31.01.2012

Zwykle liczymy, wymawiając w pamięci przypo­rządkowywane kolejnym przedmiotom liczby. Jednak niekiedy posługujemy się pomocniczymi obiektami. Na przykład można posiłkować się, licząc jedności na palcach, co pozwala na łatwe odnalezienie rezultatu obliczeń po chwilowym od­wróceniu uwagi. Podobnie liczenie rezultatów w grze wymaga zwykle stosowania pomocniczych zapisów lub innych metod.
Niektórzy sędziowie meczów krykieta przy­wrócili starożytną metodę używania kamieni do liczenia piłek rzuconych w danej serii. Gdy rzuca­no piłkę, przekładali kamień z jednej kieszeni do drugiej. Opróżnienie jednej z kieszeni sygnalizo­wało, że dana seria jest zakończona.
Jeszcze długo przed epoką kalkulatorów, aby ułatwić sobie liczenie za pomocą kamieni, ukła­dano je w oddzielnych kolumnach oznaczających jedności, dziesiątki, setki itd. By kamienie pozo­stawały we właściwej kolumnie, na tablicy wyci­nano rowki. Uwzględnienie w rachunkach danej liczby odnotowywano przez przesunięcie odpo­wiedniej ilości kamieni w odpowiednich rowkach.
Jakieś 50 wieków temu kamyki zastąpiono paciorkami nawleczonymi na druty lub cienkimi, drewnianymi prętami rozpiętymi na ramie. Pros­tota i użyteczność tego pierwszego przenośnego liczydła zapewniła mu karierę na długie wieki. Jeszcze dziś jest ono używane w mniej rozwinię­tych rejonach kuli ziemskiej.
Pojęcia mechaniczna maszyna licząca używa­my zwykle w odniesieniu do urządzenia zbudo­wanego na bazie obracających się kół zębatych. Pierwszą taką maszynę skonstruował w 1642 roku francuski matematyk Blaise Pascal. Zbudował j dla ojca, który był poborcą podatków.
Od początków XX wieku nastąpiło znaczne upowszechnienie takich ręcznie napędzanych maszyn liczących. Aby dodać do siebie liczby za pomocą typowej ówczesnej maszyny, należało wpierw wystukać pierwszą z nich na klawiaturze, a następnie poruszyć dźwignią. To wprawiało w ruch koła zębate, które obracały się odpowied­nio do poszczególnych cyfr w liczbie. Proces powtarzał się z każdą kolejną liczbą, a położenia kół zębatych odpowiadały za każdym razem sumie liczb. Można ją było odczytać z okienka na każ­dym etapie dodawania. Podobnie wyglądało mno­żenie: w tym wypadku dodawano do siebie tę samą liczbę określoną ilość razy.
W celu przyspieszenia operacji, zaczęto wkrót­ce używać elektrycznych silniczków obracających koła, a wbudowane drukarki na bieżąco zapisy­wały przeprowadzane operacje arytmetyczne.

Podobne prace

Do góry