Ocena brak

LEGENDA NA DZIEŃ ZWIASTOWANIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY

Autor /Odillo Dodano /01.06.2013

Z dość obszernej legendy na dzień Zwiastowania, wypełnionej przeważnie popularno-teo-logicznymi rozważaniami, wybieramy tylko dwa piękne opowiadania, którymi autor ilustruje skuteczność i dostojeństwo Pozdrowienia Anielskiego jako modlitwy. Należy jc sobie wyobrażać jako rozgrywające się w czasach niezbyt odległych od spisania Złotej legendy. Zakon cystersów mianowicie, wśród których rozgrywa się pierwsze z tych opowiadań, powstał w XI w., a szczególny rozgłos nadała mu dopiero działalność św. Bernarda w pierwszej połowie w. XII. Natomiast zakonnik porwany na zamek rycerza-zbójcy to najpewniej brat jednego z zakonów żebraczych [bo oni mieli głosić kazania przy każdej sposobności], a oba te zakony powstały na początku w. XIII.

Obydwa te opowiadania mają ciekawe powiązania polskie. Pierwsze w identycznej prawie formie, ale z większą ilością szczegółów [opuszczonych jak zwykłe przez autora Złotej legendy] przytacza pisarz cysterski Cezary z Heisterbach [pierwsza połowa XIII w.] w dziele pt. Libri miraculorum z relacji Godfryda z Altenbergu, który wizytował klasztory cysterskie w Polsce i litamtąd przywiózł tę opowieść o wydarzeniu jakoby niedawiio tam zaszłym. Por. K. Dobrowolski, Przyczynki do dziejów średniowiecznej kultury polskiej z rękopisu szczyrzyckiego, Kraków 1927 [odb. ze Studiów staropolskich /.../ ku czci Al. Brucknera], 34-35 i 40-41. Jest to zatem nader interesujący przyczynek do dziejów wczesnego kultu maryjnego w Polsce.

Natomiast drugie opowiadanie posłużyło w XVII w. za wątek anonimowego dramatu szkolnego [komedii] pt. Odostratocles, wystawionego w jednym z polskich kolegiów jezuickich praed r. 1627. Pot. Dramma cfrnncum CMostratocćes, wyd. L. WiraiicTwk, Wrocław 1%9 [B?-bliotheca Latina Medii et Recentioris Aevi vol. 17], ewien bogaty rycerz ze szlachetnego rodu wyrzekł się świata i wstąpił do zakonu cystersów. Ponieważ jednak nic umiał czytać, a mnisi krępowali się człowieka tak znakomitego rodu przydzielić między braci świeckich 111, dali mu nauczyciela, żeby choć trochę się poduczył i dzięki temu mógł należeć do ich grona. Ale on, choć długi czas strawił na nauce, nie zdołał niczego więcej się nauczyć prócz tych dwu słów: Ave Maria, te jednak tak gorliwie sobie przyswoił, że gdziekolwiek był i cokolwiek robił, nieustannie je miał na ustach.

Na koniec zmarł i pochowany został na cmentarzu wraz z innymi braćmi. Lecz oto na grobie jego wyrosła przepiękna ljlia, która na każdym płatku miała złotymi literami wypisane słowa: Ave Maria. Wszyscy zbiegli się oglądać tak niezwykły widok, odkopano grób i stwierdzono, że korzeń tej lilii wyrastał z ust zmarłego. Zrozumiano wtedy, jak pobożnie musiał on wymawiać te słowa, skoro Pan zaszczycił go takim cudem.

Pewien rycerz miał zamek przy uczęszczanej drodze i bez miłosierdzia łupił wszystkich przechodzących tamtędy; codziennie jednak odmawiał Pozdrowienie Anielskie i pod żadnym pozorem nie chciał tego żadnego dnia zaniedbać [2]. Otóż raz pewien świątobliwy zakonnik przechodził tamtędy, a ów rycerz bez wahania kazał go ograbić. Święty jednak prosił zbójów, aby naprowadzili go do swego pana, ponieważ miał mu oznajmić pewną tajemnicę. Gdy go przedeń przyprowadzono, poprosił rycerza, aby kazał zgromadzić się na zamku wszystkim swoim sługom, iżby mógł im głosić słowo Boże. Kiedy jednak zebrali się, rzekł: Jeszcze nie jesteście tu wszyscy, kogoś jeszcze brakuje. I mimo, że zapewniano go, iż są wszyscy, mówił: Poszukajcie dobrze, a zobaczycie, że kogoś brakuje. Wtedy ktoś krzyknął, że tylko komornik nie przyszedł.

Na to święty: A tak, to jego brakuje. Posłano więc prędko po komornika i sprowadzono go na środek zgromadzenia. A on, gdy zobaczył męża Bożego, przewrócił okropnie oczy, rzucał głową jak szaleniec i nie chciał podejść bliżej. Święty rzekł doń: Zaklinam cię, przez imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyś nam powiedział, kim jesteś, i wyjawił, po co tu przyszedłeś. Biada -odparł tamten - na zaklęcie muszę wbrew woli wyznać, że nie jestem człowiekiem, lecz szatanem, że przyjąłem postać ludzką i czternaście lat bawiłem już u tego rycerza. Przysłał mnie tu mój władca, abym wyśledził dzień, kiedy on nie odmówi swego Pozdrowienia Anielskiego, bo wtedy będę miał nad nim władzę; wtedy miałem od razu skręcić mu kark, a w takim razie byłby nasz, jako że skończył życie w złych uczynkach. Ale w dni, kiedy odmawiał tę modlitwę, nie mogłem mieć nad nim władzy; i oto z dnia na dzień pilnie go miałem na oku, a nie opuścił ani jednego, aby jej nie odmówić.

Rycerz usłyszawszy to zdumiał się niezmiernie i upadłszy do stóp męża Bożego błagał o przebaczenie i od tego czasu odmienił swe życie na lepsze. A święty rzekł do szatana: Rozkazuję ci w imię Jezusa Chrystusa, abyś stąd odszedł i takie odtąd zamieszkał miejsce, gdzie nie będziesz mógł szkodzić nikomu wzywającemu imienia Bożej Rodzicielki. Na ten rozkaz szatan zniknął, a rycerz ze czcią i dziękczynieniem wypuścił świętego na wolność.

Podobne prace

Do góry