Ocena brak

Lampa

Autor /Cacper Dodano /31.05.2013

Chcąc pojąć symbolikę lampy (lucerna, Avxvoę), jej pełne znaczenie, musimy przenieść się w prastare czasy, daleko od wszelkiej kultury i wszystkich wynalazków, które człowiek wymyślił w ciągu tysiącleci. Gdy zaszło słońce, nastawa! „tetricum chaos” (nieprzyjemna ciemność), przed którym odczuwano w starożytności pewien lęk. Jeżeli nie świecił książyc w pełni, człowiek był wydany na pastwę czarnej nocy. Musiał przerwać wszelkie swoje prace i czuł się zagrożony przez wielorakie niebezpieczeństwa.

Dlatego Psalmista chcąc pocieszyć tych, którzy zawierzyli Bogu, powiada: „W nocy nie ulękniesz się strachu (...) ani zarazy, co idzie w mroku” (Ps 91,5 n.). Wprawdzie istniał środek do rozpraszania ciemności — naturalny ogień. Jednak palenie go było uciążliwe. Trzeba było nieraz długo się natrudzić, zanim wystrzeliła choć jedna iskierka. Według starej żydowskiej tradycji pierwszy ogień rozpalił Adam za pomocą dwu kamieni żarzących, które wskazał mu Pan Bóg. Zawsze jednak mogło zdarzyć się, że światło było potrzebne natychmiast. Dlatego ludy pierwotne wolały, aby raz rozpalony ogień stale żarzył się pod popiołem ogniska.

Od niego zapalali dla oświetlenia drzazgi smolne, wiązki sitowia albo smołowe pochodnie. W zamkach uboższych rycerzy jeszcze w średniowieczu nie było inaczej, natomiast zamożni posługiwali się już świecami i oliwnymi lampami, które za panowania Rzymian rozpowszechniły się również w krajach podbitych. Obszary, na których udawały się drzewa oliwne, wyprzedziły znacznie w używaniu lamp oliwnych kraje północne. Te „lucernae” były początkowo bardzo prymitywne; mała, nie zamknięta wieczkiem miseczka z wypalonej gliny, w której przez ściśnięcie ieszcze miekkiei masy formowano dzióbek (czasem także dwa albo cztery), aby umieścić w nim knot. Knot ten zrobiony był ze skręconych włókien roślinnych albo resztek materiału. W kulcie żydowskim do ..świętych lamp” używano do tego celu pasków ze zużytych szat lewitów.

Prymitywna konstrukcja oliwnych lamp powoli się udoskonalała. W epoce hellenistyczno-rzymskiej powstały formy zamknięte z uchwytami, zamykanym otworem do wlewania oliwy i wprowadzania powietrza. W Egipcie i w Afryce Północnej lampy gliniane wykonywano na kole garncarskim.

Później ogólnie przeważyła technika ręczna: z modelu, który często ozdabiano różnymi ornamentami, postaciami bogów, symbolami itp., sporządzano dwuczęściową formę negatywową, a z niej otrzymywano iuż potrzebną liczbę form pozytywowych przez złożenie obydwóch części. Na wielu znalezionych lampach widnieje stempel producenta. Starożytni Rzymianie dbali, by sprzęt oświetleniowy odznaczał się wielkim przepychem. Lampy i świeczniki wykonywano z kosztownych materiałów, nadawano im artystyczną formę, a do materiałów palnych dodawano substancje wydzielające miłą woń. Chętnie też do oliwy dodawano szczyptę soli, aby zwiększyć siłę światła.

W codziennym życiu wynalazek lampy stał się pod każdym względem nieodzowny. Jak dotąd dbano, by nigdy nie wygasł ogień na palenisku, tak odtąd przez całą noc palono lampę, by zawsze mieć pod ręką światło i być przygotowanym na wszelkie wypadki. Zwyczaj ten istniał na Wschodzie jeszcze w XIX w. Podróżni, którzy nocą wędrowali przez Palestynę albo Syrię, zdziwieni spostrzegali na zboczach i w dolinach wiele świateł. Ludzie Wschodu bowiem — biedni czy bogaci — nie śpią bez światła. Brak światła byłby odznaką skrajnej nędzy.

Lampy stawiano zazwyczaj na stojakach wykonanych z metalu, gliny albo drewna, bardzo często również na uskoku muru albo w małych niszach w ścianie. Obok nich stał zawsze dzbanuszek z oliwą, a także przyrząd do czyszczenia i regulowania knota. Zachowały się liczne egzemplarze lamp posiadających większą liczbę knotów. Świątynie bogów, termy i cyrki były odpowiednio rzęsiście oświetlane, te pierwsze na cześć bogów.

Lampa, jako symbol, jest w czasach starożytnych obrazem życia i śmierci, wyobrażeniem życiodajnej, stale trawiącej siebie, ale właśnie dzięki temu zawsze odnawiającej się siły natury. Dlatego na kolumnach grobowych zawieszano lampę. Miała ona wyobrażać wypalające się życie, które tym szybciej gaśnie, im mocniej płonie ogień.

Znaczenie i cel pochodni jest identyczny. Używanie pochodni w czasie pochodów weselnych miało wyrażać przekazywanie światła życia dzieciom młodej pary, bowiem „celem małżeństwa jest narodzenie, narodzenie zaś jest jakby przejściem z ciemności do słońca i światła” .

Światła, które niesiono, jak to było w zwyczaju u Rzymian i ludów Wschodu, przed królami, były, poza przypadkami konieczności oświetlania drogi, wyrazem najwyższej czci, bowiem królowie uchodzili za bogów (dii terrestres). Zwyczaj ten, o zmienionym znaczeniu, zachował się w liturgii chrześcijańskiej — niesienie przy uroczystych okazjach świateł przed książętami Kościoła.

Lampy miały również znaczenie apotropaiczne, tzn. ich światło miało chronić przed demonicznymi wpływami. Dla spotęgowania tego działania umieszczano na lampach maski o odstraszającym wyglądzie (głowy Gorgony); miały one odstraszać złe duchy.

Warto się przyjrzeć, jak bardzo żywa była wiara w tego rodzaju działanie w starożytnym Egipcie: bogowie podając zaklęcie na odparcie wrogich mocy, rozkazują: „Zapalcie lampy w domach!” Przykłady tego rodzaju można by mnożyć.

Lampy umieszczane na drzwiach i rogach domów miały również chronić przed wdarciem się w domostwa złych mocy.

Światło płonące w ciemności zawsze człowiek odbierał jako coś uspokajającego, radosnego. Zapalenie lampy, zarówno w domu, jak i w miejscach kultu, uważali pogańscy Grecy za ważny akt, któremu towarzyszyły religijne ceremonie. Niosący światło wchodząc do środka, wypowiadał jakieś życzenie albo wołał: (pćbg aya$óv (Dobre światło!), na co obecni odpowiadali: Zcuge (poję (Bądź pozdrowione światło!). Na ucztach moment wniesienia światła był znakiem rozpoczęcia wspólnej wesołej zabawy. Rzymianie pojawienie się lampy witali chwilą milczenia, po czym zabawa stawała się jeszcze bardziej ochocza. Światło jest tu więc symbolem radości. Nawet na pucharach umieszczano sentencje, które podkreślają ten aspekt.

Pismo Święte mówi o lampach niekiedy w realnym, a niekiedy w symbolicznym znaczeniu, które jednak zawsze nawiązuje do praktycznego życia. Światło jest więc koniecznością życia, służy bowiem do rozświetlenia mroków nocy, a nadto do oświetlenia pomieszczeń pozbawionych zupełnie okien albo mających tylko nieliczne okienka; pomieszczenia takie przeważają na Wschodzie, o czym decydują względy praktyczne.

W Miejscu Świętym i Najświętszym w Namiocie Spotkania i w świątyni nie było okien. Dlatego świecznik siedmioramienny z siedmioma lampami był nie tylko znakiem uwielbienia Boga, lecz, spełniał także funkcje praktyczne.

Siedmioramienny świecznik (menora) stał się w starożytności symbolem judaizmu. Często spotykamy się z nim jako motywem dekoracyjnym, np. na płytach nagrobkowych w żydowskich katakumbach albo w starożytnych synagogach galilejskich. Menorę już wcześnie, tak np. Filon i Józef Flawiusz, interpretowano symbolicznie i widziano w niej obraz siedmiu nieb czy siedmiu planet.” Znany też jest ośmioramienny świecznik używany w Święto Chanukka. To święto światła obchodzi się przez osiem dni i każdego dnia z nastaniem nocy zapala się o jedno światło więcej.

Biblia wspomina także o oświetleniu domu prywatnego (por. 2 Kri 4,10 i Prz 31,18). Jeśli lampa zgasła, a jej światło było dla życia nieodzowne, to uchodziło to za znak opustoszenia domu i przekleństwa (por. Hi 18,5 n.: Jr 25,10: Ap 18,23).

Kobieta, o której mówi przypowieść o zgubionej drachmie (Łk 15,8), musi lampą oświetlić kąty domu, aby odnaleźć zgubę. Ten obraz starannego poszukiwania, który ma unaocznić troskę Pana o zagubione dusze, jest wzięty z życia, jak przypowieść o czuwającym słudze i o dziesięciu pannach (Mt 25,1—13): lampy muszą płonąć, ponieważ wówczas, gdy niespodziewanie nadejdzie Pan albo Oblubieniec, nie będzie czasu, aby je przygotować. Dlatego lampy są tu symbolem czujności, i gotowości.

Takie znaczenie nadaje im zresztą sam Zbawiciel, koiicząc obie przypowieści nawoływaniem do czujności: „Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie” (Łk 12,40); „Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny” (Mt 25,13). Sw. Paweł pisząc do Koryntian, ma przed oczyma wyraźny obraz małej, prostej lampy glinianej: „Albowiem Bóg, Ten, który rozkazał ciemnościom, by zajaśniały światłem, zabłysnął w naszych sercach, by olśnić nas jasnością poznania chwały Bożej na obliczu Chrystusa. Przechowujemy zaś ten skarb w naczyniach glinianych” (2 Kor 4,6 n.).

Człowiek jest zatem podobny do kruchej, glinianej lampki, która jednak mimo swojego ubóstwa może nosić światło Chrystusa i powinna nim promieniować.

Siedmioramienny świecznik Starego Testamentu i jego siedem lamp jest w Apokalipsie św. Jana symbolem siedmiu gmin, tj. siedmiu Kościołów w Azji Mniejszej, które reprezentują cały Kościół, ponieważ święta liczba siedem oznaczała coś ogólnego, całościowego (por. Ap 1,12.20; 2,1).

Ojcowie Kościoła nadają lampie i świecznikowi niekiedy znaczenie chrystologiczne, a niekiedy moralne. Odnoszą ten symbol do Chrystusa, Światłości świata, do Jego krzyża, który pozwala, jak świecznik, daleko rozlać się światłu, odnoszą go także, nawiązując do Ap 2,1, do Kościoła, do słowa Bożego (por. Ps 119,105), do łaski chrztu, do cnót Boskich albo do czystości serca. Z wielkiej liczby możliwych przykładów przytoczymy tylko dwa:

„Lampy symbolizują światło jaśniejących dusz, które rozbłysły dzięki sakramentowi chrztu, olej jest owocem dobrych uczynków, naczynia lamp zaś oznaczają ciała ludzkie, wewnątrz których ukryty jest skarb czystego sumienia.” 

,,»Lampa jej nie zgaśnie przez całą noc« (Mt 5,15). Jej lampa to jej nadzieja. Ze względu na nadzieję trudzi się każdy człowiek, cokolwiek czyni dobrego. A lampa ta pali się w nocy: nie widzimy, ale żywimy nadzieję. Jest to zatem noc. Jeżeli zaś ani nie widzimy, ani nie żywimy nadziei, jest noc i lampa nie świeci. Cóż może być straszniejszego od takich ciemności? Abyśmy jednak nie osłabli w ciemnościach i abyśmy cierpliwie wyczekiwali na to, czego nie widzimy, niech przez całą noc pali się nasza lampa.” 

Starożytny zwyczaj pozdrawiania światła przy jego wnoszeniu przyjął się również w chrześcijaństwie. W świetle widziano przecież obraz Tego, który przyszedł, aby oświecić „lud, który siedział w ciemności, i mieszkańców cienistej krainy śmierci”. Sw. Klemens Aleksandryjski przepełniony radością płynącą z tych słów nawołuje wierzących, aby radośnie wykrzykiwali do prawdziwego Boga: „Xaięe tpaię — Światło bądź pozdrowione!” Aklamacja ta prawdopodobnie wywodzi się z jakiejś ceremonii kościelnej.

Również w klasztorach panował taki zwyczaj, o czym wspomina pewna Reguła z VII w.; znajdujemy w niej polecenie, żeby wnoszący światło zawołał głośno: „Lumen Christi”, na co wszyscy obecni powinni odpowiedzieć: „Deo gratias”.

Obok liturgicznego i prywatnego dziękczynienia za światło, znane też jest błogosławieństwo światła, zaczynające agapę wieczorną.

Echem tych wszystkich zwyczajów są aklamacje „Lumen Christi” i „Deo gratias” w czasie procesji ze światłem w Wielką Sobotę.

Jak bardzo znana wierzącym i oczywista dla nich była ta głęboka i radosna symbolika, świadczą różne napisy na starochrześcijańskich lampach, np. <Pwę Xqiozov tpaire naaiv („Niech wszystkim zajaśnieje światło Chrystusa!”), albo napis na jednej starożytnej lampie z brązu z Selinuntu na Sycylii: „Lumen Christi, Deo gratias”.

Z tej racji, że w początkach chrześcijaństwa zbierano się fta nabożeństwa w domach prywatnych, a w rocznice śmierci męczenników w katakumbach, najczęściej nocą, lampy były nieodzowne (por. Dz 20,8). Oprócz funkcji praktycznych pełniły także funkcje symboliczne: miały podnosić uroczysty charakter liturgii i wyrażać cześć i uwielbienie okazywane przez wierzących Bogu.

Zwyczaj podtrzymywania świateł na grobach był wspólny dla chrześcijan i pogan. Dla chrześcijan miał jednak głębsze znaczenie, był bowiem symbolem wiary, w której zmarły odszedł do innego życia, i wiecznego światła, które w nim ogląda.

Również na rogach i w małych niszach w ścianach korytarzy katakum-bowych umieszczano lampy, aby oświetlały drogę odwiedzającym groby i przyświecały przy pracy grabarzom. Lampki gliniane, wpuszczane w zaprawę murarska, ściany zamykającej komorę grobową, były często tylko znakiem rozpoznawczym. Wykopaliska wydobyły na światło dzienne mnóstwo takich właśnie lampek katakumbowych.

Zdumiewająca jest wielka liczba lamp, które płonęły w rzymskich bazylikach. Liber pontificalis donosi także o darach tego rodzaju, które złożyli Konstantyn i inni fundatorzy. W Lateranie np. liczba świateł sięgała 8730! Dzielono je na żyrandole (fara) i kandelabry wykonane z kosztownego metalu, na których umieszczano lampy płaskie albo w kształcie czary. Ideałem starożytnych nie było możliwie najlepsze oświetlenie pomieszczeń, lecz wywarcie jak najwspanialszego wrażenia.

O lampach w znaczeniu przenośnym mówi liturgia odwołując się w tekstach mszalnych, brewiarzowych d innych świętych ksiąg do przypowieści ewangelicznych. Mówi się w nich o „świetle na świeczniku” jako symbolu świętych nauczycieli Kościoła, przytacza przypowieści o czuwającym słudze i dziesięciu pannach z płonącymi lampami jako obrazie gotowości na przyjście Pana.

Z punktu widzenia historyka sztuki urok starochrześcijańskich lamp polega przede wszystkim na ich kształcie i wystroju plastycznym, który stanowi istną skarbnicę różnorodnych symboli. Trzeba jednak zachować ostrożność przy ich objaśnianiu. Nie każdemu z przedstawień widniejących na lampach wolno nadawać znaczenie chrześcijańskie, ponieważ w pierwszych wiekach chrześcijaństwa było w użyciu jeszcze sporo lamp pochodzących z warsztatów pogańskich.

Najstarsze gliniane lampy nie. były ozdabiane, co najwyżej brzeg upiększano wzorem perełkowym. Nieco później okrągłe albo owalne wieko (discus) zdobiło wokół znajdującego się w środku obrazu albo napisu ornamentalne obramowanie, na które składały się ułożone pasami figury geometryczne, motywy zwierzęce czy roślinne, zwłaszcza liście palmy.

Bardziej artystyczną formą odznaczały się lampy metalowe. Zachowało się niewiele lamp wykonanych z drogocennych metali, ponieważ stawały się najczęściej łupem grabieżców. Natomiast chrześcijańskiej nauce o starożytności jest znanych wiele lamp z brązu. W przypadku małych egzemplarzy najczęściej tylko sam uchwyt lampy przybiera kształt pionowo stojącego monogramu Chrystusa albo też pochylonego krzyża z umieszczonym na nim gołąbkiem. W przypadku większych egzemplarzy niekiedy całej lampie nadawano kształt statku, ryby albo delfina. Znane są lampy przenośne, stojące i wiszące; te ostatnie były zaopatrzone w łańcuszki. Jeżeli czasze lamp były kryształowe, a takimi właśnie oświetlano często bazyliki, to światło mogło promieniować na wszystkie strony, a więc i na dół, i mienić się barwami tęczy.

Z przedstawieniami lamp spotykamy się tylko na tych kompozycjach, których tematem jest przypowieść o dziesięciu pannach, jakaś scena apokaliptyczna albo liturgiczna, albo też panorama starożytnego miasta. Jako atrybut świętych dziewic pojawiają się bardzo rzadko i dopiero w czasach znacznie późniejszych. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa tylko dziewicom-męczenniczkom przysługiwał bowiem kult liturgiczny. W katakumbach przedstawiano je, tak samo jak inne zmarłe, jako orantki, w pokonstantyńskiej sztuce mozaikowej — z wieńcem zwycięstwa w ręku albo nad głową, nigdy z lampą. Również w okresie późniejszym, kiedy rozpowszechnił się już kult świętych dziewic, które nie były męczenniczka-mi, przydawano im atrybuty nawiązujące do historii ich życia albo cudów, rzadko natomiast lampy. Lampa pozostała bezosobowym, typicznym symbolem, mądrych, czuwających panien, i to w sensie ogólnym i jednostkowym.

Na starych napisach nagrobnych, które są dedykowane dziewicom poświęconym Bogu, często wspomina się o płonącej lampie. "Wilpert wymienia cztery takie przykłady. Jednym z nich jest metryczne epitafium, które ułożył papież Damazy na cześć swojej siostry Ireny spoczywającej w grobowcu rodzinnym przy via Ardeatina. Kończą je słowa:

„Nunc veniente Deo, nostri reminiscere Virgo,

Ut tua per Dominum praestet mihi facula lumen.”

(„Teraz, gdy Bóg przybywa, wspomnij o nas, Dziewico,

By twa lampa z łaski Pana swego użyczyła mi światła.”)

Podobne prace

Do góry