Ocena brak

Lament

Autor /abbyLEE Dodano /11.03.2011

Wiersz ten został opublikowany w 1947 r. w tomie Niepokój. Jest to przykład monologu lirycznego kierowanego przez podmiot do różnych odbiorców – przedstawicieli oświaty, prawa, sztuki, medycyny i rzemiosła oraz do Boga. Osoba mówiąca określa siebie jako człowieka biologicznie młodego, ale dotkliwie doświadczonego przez wojnę. W końcowej części podmiot odrzuca wiarę, neguje zdania wypowiadane w Credo (chrześcijańskim wyznaniu wiary), potwierdzając w ten sposób utratę wartości i psychiczne rozbicie, Jest wyznaniem niewiary, zaprzeczeniem modlitwy, przekreśleniem kontaktu z Bogiem.

Tadeusz Różewicz zachowuje tu, znaną z wiersza Ocalony metodę pisania językiem potocznym, bez gromadzenia środków stylistycznych, posługując się jak najbardziej zwyczajną składnią ze skłonnością do elips i prostego słownictwa. Utwór jest więc kolejnym przykładem odarcia liryki inspirowanej wspomnieniami wojennymi z poetyckości, bo przecież nie sposób mówić o uprzedmiotowionych i zabijanych ludziach z wykorzystaniem subtelnych figur stylistycznych lub wieloznacznych wyrazów. Jest to swoista „antypoezja” jak nazywano wiersze Różewicza – lub inaczej twórczość liryczna poddana zabiegowi prozaizacji.

Wiersz nosi tytuł Lament, który od razu narzuca nastrój smutku, powagi, żałoby. Wyraz lament – to określenie gatunkowe stosowane wymiennie dla skargi, żalu, utworu o charakterze smutnym. Tekst składa się z pięciu nieregularnie zbudowanych części. W pierwszej podmiot prosi adresatów – kapłanów, nauczycieli, sędziów, artystów, szewców, lekarzy, referentów, a także osobę nazywaną ojcem – o wysłuchanie. Ten pięciowersowy fragment zapowiada doniosłą treść zwierzenia, na które zdobył się nadawca wypowiedzi. Wprowadzone tu wyliczenie zestawia reprezentantów różnych dziedzin, z których każda ma dla człowieka istotne znaczenie. Podmiot zwraca się więc do ludzi w ogóle, ale wśród nich wymienia tych, którzy w szczególny sposób są powołani do słuchania wyznań (zeznań), kapłanów, nauczycieli, sędziów i lekarzy. Na koniec przywołuje ojca – jak dziecko, potrzebujące zrozumienia, rady, pomocy. Zwracam się [...] do Ciebie mój ojcze – mówi „ja” liryczne, a więc do rodzica lub do Boga Ojca.

W drugiej cząstce stanowczo stwierdza Nie jestem młody i przestrzega, by nikogo nie zmyliła smukłość sylwetki, delikatność skóry, puch nad wargą. W serii anaforycznie rozpoczynających się wersów (ani, ni) ukazuje siebie jako pozornie, biologicznie młodego, ale mającego poczucie, że w rzeczywistości jest znacznie starszy.

Kolejna cząstka ma podobny charakter i kompozycję, jednak w niej podmiot odwołuje się do cech „duchowych”. Pozorna niewinność, czystość, kruchość i prostota również mogą mylić. Nie jestem młody – powtarza „ja” liryczne w pierwszym wersie trzeciego fragmentu,

Czwarta część jest wyznaniem największej potworności: jestem mordercą. Podmiot ze spokojem określa swój wiek (mam lat dwadzieścia) i stwierdza, że posłużono się nim jak ślepym narzędziem do zabicia człowieka. Odtąd żyje z tym przerażającym doświadczeniem, nie zwracając niczyjej uwagi, ale sam dostrzega wyraźny dysonans między faktem morderstwa i gładzeniem czerwonymi palcami białych piersi kobiet. Zestawienie kolorów zwraca uwagę na kontrastujące z sobą zachowania.

W ostatnim fragmencie wiersza podmiot konstatuje swój los jako przekreślenie człowieczeństwa. Nazywa siebie okaleczonym, który nie mógł już odtąd dostrzegać piękna natury, moralnej postawy św. Franciszka, ani bohaterów spod Troi-Achillesa i Hektora. W swojej wypowiedzi wyraźnie odwołuje się do czasu II wojny: Przez sześć lat / buchał z nozdrza opar krwi. Trzy końcowe wersy brzmią w tym kontekście zrozumiale, ale bardzo dramatycznie, choć bez patosu:

 

 

Nie wierzę w przemianę wody w wino

Nie wierzę w grzechów odpuszczenie

Nie wierzę w ciała zmartwychwstanie.

 

Dotychczasowa wiara, podstawowe założenia chrześcijaństwa wszystko to legło w gruzach, ponieważ podmiot sam zakwestionował porządek moralny zapisany w dekalogu – wojna zmusiła go do zabicia człowieka. Z tego powodu stracił oparcie w – wydawało się – jednoznacznym i nienaruszalnym systemie wartości. Wraz z zabijaniem ludzi zniszczono również moralne odruchy. Wydaje się jednak, że końcowe wyznanie podmiotu dokonane wobec innych, których w pierwszej części prosił o wysłuchanie, wynika z potrzeby oczyszczenia się z winy właśnie poprzez spowiedź. Odpuszczenie grzechów wiąże się wyznaniem win i żalem – przecież właśnie tak zachowuje się podmiot, chcąc zrzucić ze swoich barków ciężar potwornego czynu, który ciągle w nim tkwi wyrzutem sumienia. Z drugiej jednak strony, odrzucenie wiary w odpuszczenie grzechów świadczy o tym, że podmiot sam skazuje się na wieczną pamięć o swoich wojennych czynach. Brak wiary w zmartwychwstanie ciała jest równoznaczny z przekreśleniem nadziei na wieczność.

Różewicz zna okrutny talentDostojewskiego i wiele mu zawdzięcza. Jego poezja jest wypowiedzeniem wstrząsu doznanego na widok straszliwie cierpiącego, zmaltretowanego, pohańbionego ciała ludzkiego, traktowanego jak przedmiot jednorazowego użytku. Każdy chrześcijanin wie, że ciało jest najważniejsze, bez ciała nie ma zmartwychstania.4

Wyraźnie ateistyczny ton zakończenia i wyznanie win o morderstwie (w każdej sytuacji tak należy nazwać zadanie śmierci drugiemu człowiekowi) to konsekwencje koszmaru wojny, który okaleczył psychikę młodzieńca i zamienił go w przytłoczonego ponurym doświadczeniem dojrzałego mężczyznę. Wiersz wskazuje, że przeżycia wojenne prowadziły do weryfikacji poglądów, uświadamiały ludziom bezsilność religii i etyki wobec zbrodni uzasadnionej historyczną koniecznością, stawiały człowieka w sytuacji wydziedziczenia z wartości.

 

Podobne prace

Do góry