Ocena brak

Kura

Autor /Hon Dodano /30.05.2013

Idylliczny obraz kury z kurczętami przyciągał uwagę ludzi we wszystkich czasach. Plutarch mówi na ten temat w piśmie O miłości rodziców do swoich dzieci. Ta mała idylla nie tylko dostarczała porównań, by mówić o bezinteresownej miłości, lecz w kulcie Demetry była ona również symbolem miłości macierzyńskiej, którą bogini ta okazuje ludziom; Demeter (nazwa wywodząca się przez wymianę głosek od yfj ufaje) uważali Grecy za ubóstwienie Matki-Ziemi, która rodzi ze swego łona wszelkie życie, nosi u swej piersi i karmi. Nie tylko zboża i cały świat roślinny z niej wyrasta, lecz przyjmuje także, jak nasiona, zmarłych, aby — według wyobrażeń starożytnych pogan — mogli narodzić się ponownie i jako dzieci dotrzeć do krainy błogosławionych.

W ten sposób komentuje się również znaczenie pewnej lampy glinianej, znalezionej w jednym z grobów pogańskich: wyryty jest na niej obraz kury z kurczętami. Tak więc już antyczne znaczenie tego symbolu, który na swój sposób głosi nadzieje; zmartwychwstania, odznacza się wielką głębią. Właściwy, uświęcony sens otrzymał on jednak dopiero w chrześcijaństwie, gdy sam Zbawiciel posłużył się nim, aby dać wyraz swojej zbawczej miłości: „Jeruzalem, Jeruzalem! (...) Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swe pisklęta zbiera pod skrzydła!” (Mt 23,37). W tym „congregare” dźwięczy też idea jedności Kościoła, tak że w komentarzach do Pisma Świętego pojawiają się obydwa zastosowania tego tekstu: do Chrystusa i do Kościoła.

Ojcowie Kościoła wyjaśniają treść tego tekstu Ewangelii bardzo głęboko i w sposób pełen uroku, i często nawiązują do miejsc Starego Testamentu, w których mówi się o „skrzydłach Boga”:

„(...) na świętym drzewie [Jezus Chrystus] wyciągając swoje święte ręce. rozpościera je jakby dwa skrzydła, prawe i lewe, i wszystkich, którzy w Niego wierzą, przywołuje do siebie i ich ochrania jak ptak swoje pisklęta. Powiada On bowiem przez proroka Malachiasza: >.A dla was, czczących moie imię, wzejdzie słońce sprawiedliwości i uzdrowienie w jego skrzydłach* (Ml 3,20).” 

Szczególnie bogate są wywody św. Augustyna, który wielokrotnie "wykorzystuje ten symbol:

,,W zanadrzu swoim ukryje cię«, to znaczy na piersi cię umieści żeby swoimi skrzydłami cię okryć. Jeżeli teraz uznasz własną słabość, żeby niczym pisklę uciec pod skrzydła matki, jastrząb cię nie porwie. Jastrzębiami bowiem są moce powietrzne, diabeł i jego aniołowie. Schrońmy się pod skrzydła matki Mądrości, ponieważ i sama Mądrość osłabła dla nas. Słowo bowiem ciałem się stało (por. J 1,14).” 

W Homiliach na Ewangelią św. Jana ten sani Ojciec Kościoła przedstawia w sposób szczególnie plastyczny zachowanie się kwoki:

„Żywi więc [Chrystus] chorych, sam będąc słaby, jak kokosz swe pisklęta, do niej się upodabnia. Tak mówi do Jerozolimy: »Ilekroć chciałem zgromadzić synów twoich, jak kokosz zgromadza pisklęta swe, a nie chciałaś« (Mt 23,37). Widzicie zaś, bracia, jak kokosz słabnie dla swych piskląt. Przy żadnym innym ptaku nie poznaje się tak, iż jest matką. Widzimy, jak na naszych oczach wróble budują gniazda, jaskółki, bociany, codziennie widzimy gnieżdżące się gołąbki, tych, o ile ich w gniazdach nie widzimy, jako rodziców nie poznajemy. Kokosz zaś pokazuje się tak słabą przy swych pisklętach, iż choćbyś dzieci nie widział, matkę jednak poznajesz. Tak jej skrzydła są opuszczone, pióra najeżone, głos chrapliwy, wszystkie jej członki osłabłe i wycieńczone, iż jak powiedziałem, choć dzieci nie widzisz, matkę jednak poznajesz. Tak więc Jezus jest znużony, zmęczony (przebytą) drogą.” 

„Pod osłoną twych skrzydeł radować się będę« — czytamy w objaśnieniach Psalmu 62 św. Augustyna — Cieszyć się będę z dobrych uczynków, ponieważ ponad mną jest osłona twoich skrzydeł (...) Jesteśmy małymi: niech więc strzeże nas Bóg w cieniu swych skrzydeł. A co stanie się, jeśli dorośniemy? Dobrze dla nas, żeby i wtedy nas chronił, żebyśmy pod Nim starszym my zawsze byli pisklętami. Gn bowiem zawsze jest starszy, niezależnie od tego, jak urośniemy. Niech nikt nie powie: Dopóki jestem niemowlęciem, niechaj mnie strzeże, jakoby kiedykolwiek mógł osiągnąć taką dojrzałość, żeby sam sobie wystarczył. Bez opieki Bożej jest niczym. Pragniemy zawsze być przez Niego strzeżeni. Wówczas w Nim zawsze możemy być wielkimi, jeśli zawsze pod Nim jesteśmy niemowlętami.” 

Nieznany autor z V albo VI w. naświetla ten symbol z dnnego jeszcze punktu widzenia: „Jak kwoka kocha nie tylko własne pisklęta, ale również otacza miłością wylęgnięte przez siebie pisklęta innych ptaków, jak gdyby były jej własnymi, tak też i Kościół. Nie tylko stara się on przyciągać do siebie tych, którzy już wierzą w Chrystusa, lecz także wszystkich innych, czy to pogan, czy to Żydów, którzy zostali mu powierzeni, budzi do życia ciepłem swojej wiary, rodzi ich na nowo w chrzcie, żywi słowem, i kocha macierzyńską miłością”.

W czasach starochrześcijańskich spotykamy się z motywem kury przedstawianym na pokrywie glinianych lampek i możemy przyjąć, że wierni traktowali go jako symbol w powyższym znaczeniu.

Podobne prace

Do góry