Ocena brak

KULTURA JĘZYKA

Autor /rocky Dodano /16.02.2011

KULTURA JĘZYKA

POJĘCIE KULTURY JĘZYKA

Wyrażeniekultura jeżyka" jest wieloznaczne. Jeśli np. mówimy o kimś, że cechuje go kultura języka, mamy na myśli to, że zna on dobrze język i potrafi się nim sprawnie posługiwać, czyli wypowiadać się w sposób zrozumiały dla słuchaczy lub czytelników, poprawny, precyzyjny, estetyczny. W tym wypadku „kultura języka" oznacza wysoki stopień umiejętności językowych.

Wyrażenie to używane jest także w innym znaczeniu. W Polsce działają od wielu lat towarzystwa, których zadaniem jest szerzenie znajomości języka polskiego i rozwijanie umiejętności sprawnego posługiwania się nim, mianowicie Towarzystwo Miłośników Języka Polskiego i Towarzystwo Kultury Języka. Ich działalność dotyczy kultury języka w drugim znaczeniu tego terminu, bo tak nazywamy świadomą pracę nad doskonaleniem, czyli uprawą języka, opartą na jego umiłowaniu. Tłumaczy się to pochodzeniem wyrazu kultura od łacińskiego cultura, który oznacza uprawę.

Praca nad kulturą języka nie jest łatwa i nie zawsze daje zgodne z zamierzeniami rezultaty. Słuchając wypowiedzi ludzi różnych środowisk i zawodów, czytając prasę — zwłaszcza codzienną — często słusznie zwracamy uwagę na błędy językowe i stylistyczne. Zżymamy się, gdy natrafiamy na niezręczne nowotwory, na nieudolne połączenia wyrazów, na pospolite błędy w budowie zdań, a także gdy słuchamy wypowiedzi poprawnych w zasadzie pod względem gramatycznym, ale jałowych, pozbawionych głębszej treści, będących jak gdyby zasłoną dymną, przez którą trudno dojrzeć jakąkolwiek sensowną treść. Takie oczywiste wykroczenia przeciw kulturze języka są niestety zjawiskiem dość częstym.

Warto się zastanowić nad tym, dlaczego tak się dzieje, dlaczego wielu ludzi mówi po polsku źle lub niedbale, jeśli nasz język osiągnął w ciągu wieków wysoki poziom rozwoju. Otóż należy zdać sobie sprawę z tego, że między zasobem środków, jakie posiada język, a umiejętnością posługiwania się nimi przez poszczególne osoby zachodzą istotne różnice ilościowe i jakościowe. Aby te różnice w pewnym stopniu zniwelować, trzeba się przede wszystkim starać dobrze poznać język ojczysty, jego słownictwo i gramatykę. Trzeba także przestrzegać podstawowych warunków kultury języka, mianowicie komunikatywności, czyli zrozumiałości wypowiedzi, jej poprawności i estetyki.

Podnoszenie własnych umiejętności językowych wymaga świadomej, systematycznej pracy, która daje wiele korzyści i satysfakcji. Kto bowiem mówi w sposób mało zrozumiały, niepoprawny lub niedbały, nie nawiązuje pożądanego kontaktu ze swymi rozmówcami, nie potrafi też przekonać ich o swoich racjach. Może ponadto narazić się na śmieszność, jeśli popełnia pospolite błędy lub wypowiada się w sposób nienaturalny. Kultura wypowiedzi natomiast umożliwia sprawne i skuteczne porozumienie się ludzi, a w rezultacie ułatwia ich zgodne współżycie i racjonalną współpracę.

NA CZYM POLEGA POPRAWNOŚĆ WYPOWIEDZI

Na pytanie zawarte w tytule tego rozdziału pozornie łatwo jest odpowiedzieć: poprawność wypowiedzi polega na tym, aby nie popełniać błędów. Z kolei można by jednak spytać, co i dlaczego nazywamy błędem językowym. Aby na to pytanie odpowiedzieć, rozpatrzmy kilka przykładów autentycznych zdań zaczerpniętych z prac pisemnych uczniów szkoły podstawowej:

  1. Ta książka odniosła duże powodzenie wśród młodzieży.

  2. Górnicy nie spoczną na tych osiągnięciach.

  3. Dzieci bawily się na dworzu.

  4. Mając sześć lat ojciec kupił mi rower.

  5. Po pierwsze primo pochodził on z bogatej rodziny.

W każdym z tych zdań występują błędy językowe. Czasownik odnieść użyty w znaczeniu przenośnym ma bardzo ograniczony zakres łączłiwości z rzeczownikami. Możemy powiedzieć odnieść sukces, zwycięstwo (tylko o dodatnim wyniku działania). Wyrażenie odnieść powodzenie wykracza poza zakres łączłiwości frazeologicznej czasownika odnieść. Błąd, który uczeń popełnił, polega na niezgodności z utrwalonym zwyczajem językowym, aprobowanym przez szkołę i wydawnictwa poprawnościowe, czyli — inaczej mówiąc — z normą językową.

Podobnego typu błąd występuje w drugim zdaniu. Uświęcony społecznym zwyczajem jest w użytym w nim znaczeniu tylko zwrot spocząć na laurach.

W zdaniu trzecim uczeń użył niepoprawnej formy miejscownika wyrazu dwór: na dworzu, zamiast poprawnej na dworze. Forma na dworzu jest niezgodna z systemem odmiany rzeczowników, ponieważ rzeczowniki twardotematowe rodzaju męskiego i nijakiego mają w miejscowniku końcówkę -e, np. chłop chłopi-e, brat braci-e, bór borz--e,piór-o piórz-e. Końcówkę -u mają natomiast rzeczowniki, których tematy kończą się na spółgłoskę miękką lub stwardniałą, tzn. taką, która była niegdyś miękka, oraz na spółgłoskę tylnojęzykową k, g, ch, np. uczeń uczni-u, miecz miecz-u, podwórz-e podwórz-u, ruch ruch-u, piug pług-u.

W zdaniu czwartym uczeń popełnił błąd składniowy. Zgodnie z zasadami polskiej składni imiesłów przysłówkowy powinien odnosić się do tego samego podmiotu, co orzeczenie wyrażone czasownikiem w formie osobowej. Aby tego błędu uniknąć, należało powiedzieć: Kiedy miałem sześć lat, ojciec kupil mi rower. W obu omówionych przykładach (zdanie 3 i 4) użyte formy gramatyczne były niezgodne zarówno z normą językową, jak i z systemem języka.

Zabawny błąd popełnił uczeń w ostatnim z cytowanych zdań. Użył w nim łacińskiego wyrazu primo, co znaczy po pierwsze i poprzedził go polskim wyrażeniem przyimkowym mającym to samo znaczenie. Gdyby opuścił to wyrażenie, zdanie byłoby w zasadzie poprawne, ale sztuczne, pretensjonalne, gdyż nie należy używać wyrazów obcych, które mają powszechnie znane polskie odpowiedniki. Jest to sprzeczne z kryterium narodowym poprawności językowej.

Poprawność języka polega nie tylko na unikaniu pospolitych błędów słownikowych czy gramatycznych. Wypowiedzi nasze powinny bowiem spełniać w komunikacji językowej swą podstawową funkcję, tj. powinny być zrozumiałe dla odbiorcy, sensowne, wyrażające w sposób precyzyjny i jednoznaczny myśli, które chcemy komuś przekazać.

Obok zatem wymienionych kryteriów poprawności językowej: zwyczaju społecznego, zgodności z systemem języka i narodowego należy wymienić także kryterium przydatności funkcjonalnej środków językowych, którymi posługujemy się w mowie i piśmie.

Wymienione kryteria poprawności językowej w znacznej mierze wiążą się ze sobą, w niektórych jednak wypadkach prowadzą do rozbieżnych wniosków. Trzeba więc dokładnie rozważyć zakres ich zastosowania.

KRYTERIA POPRAWNOŚCI JĘZYKOWEJ

Kryterium zwyczaju społecznego

Kryterium zwyczaju społecznego ma bardzo szeroki zakres zastosowania, dotyczy bowiem zarówno wymowy, jak też doboru, budowy i odmiany wyrazów, wreszcie składni. Na podstawie powszechnego zwyczaju społecznego zyskują aprobatę nawet takie wyrazy i formy gramatyczne, które nie są zgodne z systemem językowym. Mówimy na przykład: miejsca siedzące, miejsca stojące (w tramwaju, autobusie, pociągu), choć nie miejsca, ale ludzie siedzą lub stoją. Niedawno rozpowszechniło się wyrażenie „sobota pracująca", oznaczające sobotę roboczą (np. dzień roboczy). Jest to wyrażenie niezgodne z zasadą użycia imiesłowów czynnych, być może jednak, że będzie uznane za dopuszczalne (przynajmniej w mowie potocznej) ze względu na częstość jego używania. Powszechny zwyczaj społeczny jest więc czynnikiem decydującym o poprawności językowej. W praktyce jednak przestrzeganie normy językowej, opartej na zwyczaju społecznym, sprawia wielu ludziom sporo trudności. Stopień bowiem rozpowszechnienia wiedzy o składnikach języka (fonetycznych, słownikowych, gramatycznych) bywa niejednakowy w różnych środowiskach, a także w różnych regionach kraju. Na przykład w niektórych środowiskach, m. in. wśród uczniów, często używana jest forma „poszłem", analogiczna do form poszłam, poszliśmy, zamiast uznanej za jedynie poprawną formy poszedłem. Na północnym Mazowszu spotyka się wymowę „kędy" (zam. — kiedy), „kerunek" itp., a w Krakowskiem wymowę „czeba", „czy" (pisowniatrzeba, trzy — poprawna wymowa „tszeba", „tszy" lub „czszeba", „czszy"). Takie regionalne cechy wymowy nie są zgodne z normą ogólnopolską. Nie można więc opierać się na zwyczajach językowych rozpowszechnionych tylko w niektórych środowiskach lub regionach kraju, ale trzeba stosować się do wskazań poprawnościowych, jakie daje szkoła i wydawnictwa z dziedziny kultury języka, np. słowniki i poradniki językowe.

Dobrym źródłem poznania poprawnego języka są dzieła wybitnych pisarzy polskich, takich jak Sienkiewicz, Prus, Żeromski i Dąbrowska. Jednakże w poszczególnych wypadkach wzory słownictwa czy form gramatycznych spotykanych w ich utworach są zawodne, ponieważ zwyczaj językowy jest historycznie zmienny. Na przykład Sienkiewicz używa jeszcze w Rodzinie Połanieckich wyrazu aferzysta dla oznaczenia przedsiębiorcy przemysłowego lub handlowego, dziś zaś wyraz ten ma znaczenie zdecydowanie ujemne i oznacza człowieka czerpiącego zyski z nieuczciwych interesów. Wyraz album jeszcze do końca XIX w. był rodzaju nijakiego i miał formy fleksyjne takie same jak liceum czy technikum, tzn. nie odmieniał się w liczbie pojedynczej. Dziś wyraz ten odmienia się według wzoru deklinacji męskiej.

Kryterium zwyczaju społecznego jest zawodne w wypadku oceny nowo powstałych wyrazów lub związków wyrazowych, które się jeszcze nie upowszechniły. W takich wypadkach należy się kierować innymi miernikami poprawności językowej, np. zgodności z systemem, funkcjonalnym lub narodowym.

Kryterium zgodności z systemem języka

Systemem nazywamy uporządkowany układ elementów pewnej całości, a także zbiór elementów tworzący całość, której charakterystyczną cechą jest wzajemne powiązanie i logiczne uporządkowanie jej części składowych. Podstawowe elementy języka to jego słownictwo i gramatyka, czyli zasady tworzenia wyrazów i ich łączenia w zdania. Uporządkowany zbiór tych elementów nazywamy systemem języka.

Poprawność wypowiedzi możemy w wielu wypadkach ocenić z punktu widzenia zgodności z systemem. Rozpatrzmy to na przykładach. Obok form: wyszedłem, poszedłem, przyszedłem itp., spotyka się dość często formy: „wyszłem", „poszłem", „przyszłem". Żeby się przekonać, czy są to formy poprawne, zastanówmy się nad budową form liczby pojedynczej rodzaju męskiego czasowników w czasie przeszłym

os. zrobił-em czytał-em

os. zrobił-eś czytał-eś

os. zrobil-0 czytał-0

 

Jak widać, formy wszystkich trzech osób opierają się na tym samym temacie, a różnią się tylko końcówkami: -em w l. osobie, -es — w osobie 2., brak końcówki, czyli końcówka zerowa w osobie 3. Nie ulega wątpliwości, że czasowniki wyjść, pójść, przyjść mają w 3. osobie liczby pojedynczej rodzaju męskiego w czasie przeszłym formy: wyszedł, poszedl, przyszedł, a nie „wyszł", „poszł", „przyszł", a więc jedynie poprawnymi formami 1. i 2. osoby są formy wyszedłem, poszedłem, przyszedłem.

Kryterium systemowe jest szczególnie przydatne w ocenie poprawności neologizmów, tj. nowo powstałych wyrazów i związków wyrazowych, które się jeszcze nie upowszechniły. Jest natomiast zawodne, jeśli chodzi o utrwalone w języku formy tradycyjne, które są nieregularne z dzisiejszego punktu widzenia, np. forma dopełniacza l.p. woł-u, forma miejscownika, l.p. syn-u, formy dopełniacza, celownika, narzędnika i miejscownika l.mn. wyrazu przyjaciel.

Kryterium narodowe

Kryterium narodowe ma długą tradycję w ocenianiu poprawności języka polskiego. Stosowano je zwłaszcza w tych okresach, kiedy język polski ulegał zepsuciu wskutek nadmiernych wpływów obcych i kiedy ludzie światli, zdając sobie z tego sprawę, walczyli o czystość polszczyzny. Działo się tak np. w XVI w., kiedy to język polski dzięki twórczości zasłużonych pisarzy stopniowo wypierał łacinę z literatury, i w wieku oświecenia, kiedy skutecznie walczono z wpływami francuszczyzny.

Szczególnego znaczenia nabrała walka o czystość języka polskiego w okresie zaborów, ponieważ nasz język był zagrożony przez wpływy niemieckie i rosyjskie, zwłaszcza że język zaborców był przez długi czas językiem wykładowym w szkołach.

Czy jednak należy bezwzględnie potępiać wszelkie zapożyczenia z języków obcych? Takie stanowisko byłoby na pewno zbyt skrajne, gdyż wskutek trwających od dawna, a dziś szczególnie żywych kontaktów międzynarodowych wszystkie języki podlegają w pewnym stopniu obcym wpływom. W języku polskim istnieje wiele wyrazów obcego pochodzenia, z których obcości przeważnie nie zdajemy sobie sprawy. Należą do nich, jeśli chodzi o dawne zapożyczenia, m. in. liczne nazwy z dziedziny techniki, budownictwa, ogrodnictwa, ubiorów, nauki i sztuki, a także nazwy zawodów i stanowisk oraz nazwy pojęć abstrakcyjnych.

Wiele wyrazów zapożyczyliśmy również w ostatnich kilkudziesięciu latach, jak np. helikopter (z jęz. greckiego), sputnik (z jęz. rosyjskiego), kombajn, radar, laser, nylon, trolejbus (z jęz. angielskiego).

Jest rzeczą oczywistą, że zwalczanie wyrazów obcego pochodzenia, które się już utrwaliły w naszym języku i są powszechnie używane, przynajmniej w pewnych kręgach zawodowych, nie ma większego sensu, byłoby zresztą nieskuteczne.

Dziedziną, w której występuje szczególnie dużo wyrazów obcego pochodzenia, jest nauka. Nie jest to zjawisko negatywne, gdyż rozpowszechniona w wielu krajach względnie jednolita terminologia naukowa, opierająca się w znacznej mierze na słownictwie łacińskim i greckim, ułatwia kontakty międzynarodowe uczonych różnej narodowości.

Użycie wyrazów obcych jest również celowe, gdy nie mają one dokładnych polskich odpowiedników. Dotyczy to np. wyrazu trolejbus, który swego czasu proponowano zastąpić wyrazem elektrowóz. Jednakże propozycja ta nie została przyjęta, gdyż wyraz ten jest używany w innym znaczeniu, mianowicie oznacza lokomotywę o napędzie elektrycznym. Wyraz poprzednik nie jest dokładnym odpowiednikiem wyrazu prekursor, zapożyczonego z języka francuskiego, bo prekursor to nie tylko ten, który kogoś poprzedza, lecz zarazem ten, który zapowiada jakiś nowy prąd, kierunek działalności.

W wielu jednak wypadkach używanie wyrazów obcych jest zdecydowanie niewskazane, mianowicie:

  1. Nie należy używać wyrazów obcych, jeśli istnieją ogólnie znaneich polskie odpowiedniki, np. partycypować uczestniczyć, internacjonalny międzynarodowy, kurort uzdrowisko.

  2. Nie powinno się używać wyrazów obcych, jeśli nie rozumie siędobrze ich znaczenia.

  3. Nie należy używać mało rozpowszechnionych wyrazów obcychw rozmowie z ludźmi, którzy — jak przypuszczamy — nie znają ich.Utrudnia to bowiem, a niekiedy uniemożliwia porozumienie się.

Kryterium przydatności funkcjonalnej

Dużą rolę w ocenie poprawności środków językowych, używanych w wypowiedziach, odgrywa kryterium ich funkcjonalnej przydatności.

Dotyczy ono zarówno posługiwania się środkami już utrwalonymi w języku, jak zwłaszcza wszelkiego typu neologizmami. Jak wiadomo, podstawową funkcją języka jest funkcja komunikatywna, polegająca na nawiązywaniu kontaktu słownego między ludźmi, na wzajemnym przekazywaniu sobie informacji. Pożądany kontakt nawiążemy wtedy, kiedy nasze wypowiedzi będą nie tylko poprawne pod względem gramatycznym, ale także sensowne i precyzyjne. Zależy to od odpowiedniego doboru wyrazów i związków wyrazowych. Często się jednak zdarza, że ludzie bądź to wskutek niedostatecznej znajomości języka, bądź też wskutek niedbalstwa nie zastanawiają się nad tym, jak mówią lub piszą i wypowiadają się w sposób niejasny dla odbiorcy lub wręcz niedorzeczny.

Przykładem takiej wypowiedzi jest fragment pewnego przemówienia cytowany przez Tadeusza Boya-Żeleńskiego (1874—1941), w artykule Styl kwiecisty:

W ogniu rzeczywistości pod obuchem faktów pryska jak kolorowa bańka mydlana łabędzi śpiew o racjonalnej gospodarce.

W zdaniu tym występują związki wyrazowe utrwalone od dawna w języku polskim, np. pryska jak bańka mydlana (przeważnie o czymś kruchym lub złudnym), łabędzi śpiew (przenośnie o ostatnim dziele autora). Są one jednak nie zharmonizowane treściowo z kontekstem: łabędzi śpiew nie może pryskać; po to zaś, by prysła bańka mydlana, nie trzeba uderzać jej obuchem. Wskutek tego całe zdanie jest po prostu niedorzeczne.

Jak świadczy zacytowany przykład, niepoprawność wypowiedzi polega często na braku harmonii między jej treścią a formą, czego przyczyną bywa m. in. nieudolne, pretensjonalne stosowanie porównań i przenośni. Wypowiedzi takie są mało komunikatywne i wywołują niepożądaną z punktu widzenia nadawcy reakcję odbiorców. Są więc sprzeczne z zasadą przydatności funkcjonalnej.

 

Niezgodne z kryterium przydatności funkcjonalnej są także wypowiedzi w zasadzie poprawne, jeśli chodzi o dobór wyrazów, ale mające zbyt zawiłą strukturę składniową i wskutek tego trudne do zrozumienia. Były one charakterystyczne dla pisarzy okresu baroku. Jednym z warunków funkcjonalnej przydatności wypowiedzi jest jej zwięzłość, polegająca na stosowaniu sformułowań możliwie krótkich, ekonomicznych, a na unikaniu zbędnych z punktu widzenia potrzeb komunikacji językowej wyrazów i związków wyrazowych. We współczesnym języku polskim często nazwy jednowyrazowe zastępują wielowyrazowe, np. odrzutowiec (samolot odrzutowy), drobnicowiec (statek przewożący drobne towary). Często też posługujemy się skrótowcami, mówimy więc potocznie, że jedziemy pekaesem, a nie autobusem Państwowej Komunikacji Samochodowej, że kupujemy towary w cepelii, a nie w sklepie Centrali Przemysłu Ludowego i Artystycznego. Taki sposób wyrażania się jest bardziej ekonomiczny, a przy tym zrozumiały, toteż zyskał powszechną aprobatę.

Natomiast nie uzasadnione funkcjonalnie są związki wyrazowe zawierające człony zbędne, jak np. „prowadzić sprzedaż" zamiast sprzedawać, „wrócić z powrotem" zamiast wrócić. Sztuczne i pretensjonalne są spotykane w witrynach sklepowych i w prasie takie zawiadomienia i ogłoszenia, jak:

Prowadzimy całodzienną sprzedaż mleka"

(zamiast: Sprzedajemy mleko przez caly dzień).

Przedsiębiorstwo [...] posiada do upłynnienia następujące towary" (zamiast: sprzeda lub odstąpi).

W słusznym dążeniu do ekonomiczności wypowiedzi trzeba jednak zachować umiar i mieć na uwadze odbiorcę, który może nie rozumieć pewnych skróconych form wyrazów i związków wyrazowych, np. nazw przedsiębiorstw, urzędów i instytucji.

W niektórych wypadkach stosujemy w swych wypowiedziach formy dłuższe, zamiast również dopuszczalnych form krótszych. Nie jest to co prawda zgodne z zasadą ekonomiczności wypowiedzi, ale za to bardziej wyraziste i precyzyjne. Przykładem tego jest zastępowanie związków wyrazowych bezprzyimkowych związkami z przyimkiem, np. dopłynąć brzegu dopłynąć do brzegu, przejść ulicę przejść przez ulicę, napotykać przeszkody napotykać na przeszkody, przebywać na urlopie zimą (latem) w zimie (w lecie). W przeszłości w takich zwrotach związki bezprzyimkowe były uważane za bardziej poprawne, a w niektórych wypadkach nawet za jedynie poprawne (np. napotykać przeszkody). Obecnie coraz bardziej szerzą się związki wyrazowe z przyimkiem, nawet wtedy, gdy w nadrzędnym czasowniku występuje przedrostek identyczny z użytym przyimkiem, np. dopłynąć do brzegu. Jest to uzasadnione tym, że związki takie są bardziej wyraziste pod względem znaczeniowym.

Dążeniem do precyzji wypowiedzi tłumaczy się też różnicowanie znaczeń wyrazów niegdyś używanych zamiennie, jak owocny owocowy, dziecięcy - dziecinny, polny polowy. Jeszcze Mickiewicz pisał w Panu Tadeuszu o „drzewach owocnych", dziś mówimy tylko o dr-e-wach owocowych, bo wyraz owocny znaczy obecnie: przynoszący korzyści (przynoszący owoce), korzystny, „p. owocna praca. Lekarz leczący dzieci to dziś lekarz dziecięcy, a nie „dziecinny", ponieważ wyraz d-ie-cmny używany jest przede wszystk,m w znaczeniu: właściwy dzieciom typowy dla dziecka, np. dz,ecinne zachowanie się, a nie w znaczeń,^ przeznaczony dla dziecka.

Jeśli zachodzi sprzeczność między kryterium ekonomiczności i precyzji wypowiedzi, przyznajemy pierwszeństwo takim środkom językowym, które w danym wypadku lepiej spełniają funkcję komunikatywną a więc są bardziej przydatne funkcjonalnie.

Tendencje rozwojowe języka polskiego a kultura języka

Śledząc dzieje języka polskiego, przekonujemy się, że jego charakterystyczną cechą jest stały rozwój, w znacznej mierze żywiołowyże dokonują się w języku zmiany, zwłaszcza w zakresie słownictwa a poza tym w zakresie wymiany, form wyrazów i składni. Przyczyny tych zmian są zarówno natury subiektywnej, co zależy od ludzi posługujących się językiem, jak i obiektywnej, uwarunkowanej czynnikami zewnętrznymi Widoczne zmiany w języku obserwujemy w dobie nam współczesnej Wiąże się to przede wszystkim z postępem cywilizacyjnym, który wymaga dostosowania języka do nowych potrzeb komunikacyjnych.

Na rozwój języka wpływały i wpływają obecnie cztery podstawowe tendencje, mianowicie tendencja do uzupełniania zasobu językowego do ujednolicania języka, do oszczędzania wysiłku oraz do wyrazistości i precyzji.

Szczególnie istotna i wyraźnie Dostrzegalna jest obecnie tendencja do uzupełnienia zasobu słownikowego języka. Wiąże się to z rozwojem nauki i techniki, ze zmianami w przemyśle i organizacji życia, z powstawaniem nowych dziedzin działalności ludzi. Nowe bowiem przedmioty zjawiska i pojęcia wymagają nowych wyrazów i związków wyrazowych które służą do ich oznaczania. Nazwy te są albo polskimi neologizmami słowotwórczymi lub frazeologicznymi, albo neosemantyzmami (wykorzystanie istniejących już w innym znaczeniu), albo też zapożyczeniami z języków obcych.

 

Do grupy pierwszej należą takie nazwy, jak: kruszarka, spycharka, ciągnik, pisak, długopis, wełnopodobny, spawarka, przetwornica, spawarka prostownikowa, behapowiec (specjalista w dziedzinie bezpieczeństwa i higieny pracy).

Dość liczne są także neosemantyzmy, np. kret (maszyna do drążenia podziemnych kanałów), zebra (przejście przez jezdnię oznakowaną białymi pasmami), ślimak (spiralny zjazd (wjazd), na drogę położoną niżej (wyżej), nożyce cen, żelazna kurtyna.

Znaczną część współczesnego słownictwa, zwłaszcza w dziedzinie terminologii, stanowią zapożyczenia z obcych języków, często dostosowywane do polskiej wymowy, pisowni i budowy wyrazów. Oprócz terminów naukowych lub technicznych, jak np. egzystencjalizm, surrealizm, magnetofon, wideofon, trolejbus, do zapożyczeń należą też liczne wyrazy, które weszły do słownictwa potocznego, jak dżinsy, doping, folder, autostop, butik (franc. boutiąue).

Nowo powstające wyrazy i związki wyrazowe podlegają ocenie z punktu widzenia kryteriów poprawności językowej. Nie ulega wątpliwości, że powiększanie zasobu słownikowego jest rzeczą naturalną, toteż językoznawcy w zasadzie odnoszą się pozytywnie do tego zjawiska, jeśli naturalnie poszczególne jego przejawy nie budzą zasadniczych zastrzeżeń normatywnych. Niektóre jednak nowe nazwy budzą takie zastrzeżenia. Słusznie na przykład krytykowano wyrazy budzące niewłaściwe skojarzenia, jak np. upiór dzienny (to, co uprano w ciągu dnia), nieudane neosemantyzmy, np. zwis męski (krawat) czy podgardle dziecięce (śliniak) oraz nowe wyrazy obce, zamiast tradycyjnie używanych polskich lub od dawna przyswojonych, np. trend (dążenie, tendencja), nieproliferacja (nierozprzestrzenianie), progres (postęp).

Krytyka taka przynosi na ogół pożądane efekty, co świadczy nie tylko o jej skuteczności, ale też — co szczególnie ważne — o potrzebie racjonalnego podejścia do żywiołowych procesów językowych.

Tendencja do ujednolicenia jezyka przejawiła się już w latach międzywojennych, m. in. w związku z wprowadzeniem obowiązku szkolnego w zakresie szkoły powszechnej. Tendencja ta znacznie się nasiliła w latach powojennych. Wpłynęły na to czynniki obiektywne: upowszechnienie oświaty w zakresie pełnej szkoły podstawowej, rozwój szkół średnich i wyższych, upowszechnienie środków masowego przekazu, zwłaszcza radia i telewizji, migracje ludności po zmianie granic państwowych, przesiedlanie się ludności z przeludnionych wsi do miast.

Czynniki te wpływają na osłabianie żywotności, a nawet na stopniowe zanikanie gwar i szerzenie się jeżyka ogólnopolskiego, zwłaszcza w młodym i średnim pokoleniu Polaków, którzy kształcili się w szkołach różnego typu w okresie powojennym. Zanikają przede wszystkim te cechy gwarowe, które znacznie odbiegają od języka literackiego, jak np. mazurzenie oraz właściwości fonetyczne i fleksyjne, typowe dla polskich gwar kresowych, pozostających pod wpływem gwar białoruskich i ukraińskich.

Ujednolicanie języka polskiego i upowszechnianie się jednolitego języka literackiego należy uznać za zjawiska pozytywne, ułatwiają one bowiem kontakty ludzi z różnych regionów kraju i z różnych środowisk, a zarazem świadczą o awansie kulturalnym szerokich rzesz Polaków.

Pewne natomiast zastrzeżenia ludzi przywiązanych do tradycji językowej budzi wpływ gwar na współczesny język ogólnopolski. Dotyczy to np. utrwalania się akcentu na przedostatniej sylabie w wyrazach, które tradycyjnie miały akcent na sylabie trzeciej lub czwartej od końca, np. gramatyka, technika, zrobiliśmy, zrobilibyśmy. W większości bowiem gwar (poza podhalańską) nie ma odstępstw od akcentu na sylabie' przedostatniej. Jest to zjawisko tak powszechne, że niektórzy językoznawcy skłonni są uznać je jako dopuszczalne, choć nie kwestionują poprawności akcentowania tradycyjnego. Nie zyskują natomiast aprobaty normatywnej inne przejawy wpływu niektórych gwar na język ogólnopolski, np. wymowa czeba, czysta (trzeba — poprawna wymowa tszeba lub czszeba, trzysta — tszysta lub czszysta) i zanik nosowości samogłosek nosowych przed spółgłoskami szczelinowymi (np. wym. meszczyz-na) i samogłoski nosowej ą na końcu wyrazu (np. czytajo).

O tendencji do oszczędzania wysiłku była już mowa w rozdziale „Kryterium przydatności funkcjonalnej". Należy ponadto zwrócić uwagę na takie przejawy tej tendencji, które nie zyskują aprobaty, jak tworzenie skrótowców budzących niewłaściwe skojarzenia, np. PUPIK (Przedsiębiorstwo Upowszechniania Prasy i Książki), IEOP (Instytut Ekonomiki i Organizacji Przemysłu), BONGO (Biuro Opieki nad Grobami Obcokrajowców), nieodmienianie liczebników złożonych, np. w roku tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąt dwa (zamiast ...dziewięćdziesiątym drugim).

Również przykłady tendencji do wyrazistości i precyzji zostały podane w rozdziale „Kryterium przydatności funkcjonalnej". Oprócz przejawów tej tendencji, zasługujących na aprobatę, występują także przejawy budzące sprzeciw językoznawców, zajmujących się problemami kultury języka. Należy do nich szerzenie się niektórych konstrukcji analitycznych, zastępowanie tradycyjnych form prostych stopniowania przymiotników i przysłówków formami analitycznymi (opisowymi), np. bardziej ciekawy zamiast ciekawszy, bardziej ciepło niż cieplej. Konstrukcje takie nie są bynajmniej precyzyjniejsze niż formy tradycyjne, a więc ich stosowanie nie jest uzasadnione.

Podobne prace

Do góry