Ocena brak

Kto ty jesteś człowieku - zbrodniarz czy bohater". Rozważania o złożoności natury ludzkiej na podstawie literatury i własnych przemyśleń

Autor /Pablo555 Dodano /27.05.2011

Wszystkim młodym ludziom wydaje się, że są już bardzo doświadczeni życiowo, że nie należy ich nigdy pouczać, "gdyż sami wiedzą, jak mają postępować i czym kierować się przy podejmowaniu różnorodnych decyzji". Również i ja byłam przekonana, że zdobyłam już na ten temat dużo wiadomości. Ileż to razy powtarzaliśmy znane słowa Terencjusza: "Nic co ludzkie nie jest mi obce" i faktycznie tak myśleliśmy. Wydawało się, że świetnie znamy ludzką psychikę i że nic nie jest w stanie nas zaskoczyć. Istota powyższego tematu skłoniła mnie jednak do wyciągnięcia odwrotnych wniosków. Nasza wiedza o ciągle zaskakującej, nieznanej i bardzo złożonej naturze ludzkiej jest na pewno zbyt mała. Ludzie spokojnie żyjący w "normalnym" świecie mają właściwie wszystkie odruchy i reakcje świetnie wyćwiczone.

Człowiek jest wspaniałym aktorem, ciągle grającym (pod kierunkiem reżysera, którym są prawa, obyczaje, zasady) w wielkim teatrze-świecie. Literatura ukazuje nam mnogość postaci, które możemy różnorodnie poklasyfikować: od zbrodniarzy, niewiernych małżonków, "karierowiczów", po idealistów i bohaterów, wiernych kodeksowi. Wybór jest naprawdę ogromny. Każdy czyn i postawę można omawiać z punktu widzenia etyki, można dowiedzieć się i zobaczyć, jak bardzo złożona jest natura ludzka. W nawiązaniu jednak do pytania Miłosza: "Kto ty jesteś człowieku - zbrodniarz czy bohater", chciałabym się zająć głównie działaniami bardziej spektakularnymi i dyskusyjnymi. Po dokładnej analizie postaci heroicznych bohaterów doszłam do wniosku, że przy każdej można powiedzieć " ale..".

Jacy są zatem ludzie określani tym mianem? Co wystarczy, by zostać okrzykniętym bohaterem? Z mojego punktu widzenia są to na pewno osoby realizujące moralny postulat "wierności sobie". Przykładem jest chociażby Antygona - wzór kochającej siostry i córki, kobieta wierna swoim zasadom, zdolna dla idei prawa boskiego poświęcić i miłość, i życie. Jednak akt niesubordynacji wobec rozkazu króla, któremu powinna być wierna, też można uznać za niemoralny. Kolejnym przykładem może być ideał rycerza średniowiecznego - Roland. Był postacią etyczną i bohaterską, bowiem musiał być wierny kodeksowi rycerskiemu. Kodeks zaś głosił honor, wierność słowu, królowi, dumę, przyjaźń, pobożność i odwagę. Niczego chyba więcej nie trzeba, aby zdefiniować wybór cnót. Ale czy honor i duma nie przeradzały się czasem w pychę i nie wiodły do zguby rzesze ludzi? Choćby upór Rolanda, który w imię swojego honoru nie chciał zadąć w róg i zawołać pomocy, czym spowodował śmierć przyjaciół i klęskę Francuzów.

Wspominając heroiczną postać Lebbrosa - trędowatego z opowiadania Herlinga-Grudzińskiego pt. "Wieża", należy wspomnieć o kontraście opisanych tam postaw ludzkich. Lebbroso, dotknięty straszną chorobą, skazany na izolację, samotność, cierpi tym bardziej, że przeżywa śmierć swojej trędowatej siostry. Przeżywa chwile zwątpienia, myśli nawet o samobójstwie, lecz znajduje pocieszenie i wsparcie duchowe w religii. Jego postawa jest heroiczna - wybacza ludziom nietolerancję, znosi z pokorą swoją chorobę, a nawet dba o innych, o to, by przypadkowo nie zarazić innego człowieka. Jego właśnie wysoce moralna postawa uderza w kontraście z postawą ludzi ze wsi - ich strach rodzi nienawiść i okrucieństwo, potrafią nawet ukamienować psa, który wymkną się z zamku trędowatych. Przychodzi mi również na myśl Maksymilian Kolbe - postać prawdziwa, a tym samym bohater literatury faktu, utrwalającej grozę czasów wojny. Bohaterstwo, szlachetność, etyka zostały w tej biografii wyrażone w najwyższym wymiarze - poprzez poświęcenie swojego życia za życie drugiego człowieka.

Z całego okrutnego zawirowania historii pozostają nagle przed oczyma trzy postacie: Niemiec, obojętny w swojej roli kata (wystarczy, aby zgadzała mu się liczba zabitych), więzień - zwykły człowiek, jeden z tysięcy wyznaczonych na śmierć i Maksymilian Kolbe, który zgłasza się za niego. Ale w spektaklu decyzji tych trzech osób rozegrał się akt okazania postawy etycznej w najczystszej i najtrudniejszej postaci - oddania życia za drugiego człowieka. Literatura już dawno usankcjonowała dar własnego życia jako najwyższy. W kategoriach moralnych ewentualnego rozliczenia przed "Nieznanym Trybunałem". Znajomość historii każe w tym miejscu przywołać inne podobnie heroiczne postaci, np. Janusza Korczaka, którego decyzja była podobna do czynu ojca Kolbego. Osoby te udowadniają, że ludzkość potrafi wznieść się na wyżyny heroicznego humanizmu, ale czy nie są to bardziej postawy "świętych" niż zwykłych ludzi? Czy nie bardziej reprezentatywna dla ogółu ludzkości jest postawa strachu o własne życie i lęku przed śmiercią? A zatem - jak natura ludzka każdego z nas zachowałaby się w przypadku przyjęcia takiego daru, jak ludzkie życie? Odmienną grupę bohaterów stanowią zbrodniarze.

To na ich przykładzie widać chyba najlepiej, jak odmienne postawy mogą zawierać się w jednym człowieku. I tak chociażby Makbet z tragedii Szekspira, który ma na swoim sumieniu zabójstwo króla Dunkana. Uległ on pokusie zdobycia władzy, uległ namowom żony. Potem musiał dokonywać następnych mordów, aby zatuszować ten pierwszy. Oboje, Makbet i jego żona są zbrodniarzami, oboje też przechodzą swoistą przemianę pod wpływem swojego czynu. Makbet - z początkowo wahającego się, targanego skrupułami człowieka - przekształca się w osobnika całkowicie oddanego złu. Będzie popełniał zbrodnie i dążył do swoich celów. Lady Makbet - początkowo twarda, zdecydowana - nie wytrzyma presji swoich czynów, popadnie w obłęd i odbierze sobie życie. Szekspir zapytał o odpowiedzialność za zbrodnię, o punkt, w którym rodzi się postanowienie dokonania mordu.

Czy jest to kwestia ceny, czy natury ludzkiej - "podatnego gruntu" w psychice danego człowieka. Raskolnikow ze "Zbrodni i kary" staje również w szeregu bohaterów-zbrodniarzy. Wiemy, że zabił bez skrupułów. Nawet nie żałował swego czynu - ludzie pokroju lichwiarki wydawali mu się plewami. Dostojewski jednakże daje szansę zbrodniarzom, w myśl jego filozofii upadek człowieka musi nastąpić, by mogło nadejść wskrzeszenie, odkupienie. Nie zgadzam się z tym, że zbrodnia w takich przypadkach może być stopniem na drodze ku człowieczeństwu. Jak wcześniej już wspomniałam, człowiek jest doskonałym aktorem w teatrze życia. Inaczej zaś wygląda sprawa aktorów, gdy teatr płonie. Gdy nagle grunt usuwa się spod nóg, gdy jakieś wydarzenie rujnuje i przeinacza wszystkie dotychczasowe wartości. Co wtedy dzieje się z dumą i mądrością? Człowiek faktycznie zagrożony natychmiast pozbywa się wszystkich masek, rola nagle się kończy, urywa się scenariusz. Reżyserię przejmuje natura! Człowiek wyrwany spod panowania zasad, prawd, obyczajów, zachowuje się jak zwierzę.

Czyżby to był kolejny dowód potwierdzający teorię Darwina? A może antrolopologowie powinni zbadać drzemiące gdzieś głęboko w duszy ludzkiej instynkty, ujawniające się tylko w momencie zagrożenia. Niewątpliwie największym zagrożeniem świata i całych cywilizacji jest wojna. Opowiadania Borowskiego ukazują nam, jak w sytuacji zagrożenia panuje prawo dżungli: silniejszy wygrywa, słaby musi ulec. Nikt tu nie wierzy w moralność, bowiem w rzeczywistości ona nie istnieje, zbyt szybko można ją zatracić. Ludzie żyjący w obozie byli przecież zwykłymi, uczciwymi, przestrzegającymi zasad religii i moralności obywatelami. Co się więc z nimi stało? Dlaczego zatracili swoje człowieczeństwo, czy uważają się za ludzi niemoralnych? Nie! Moralność i bohaterstwo są kwestią odniesienia. Czy może więc istnieć pojęcie dobra? Chyba tak naprawdę nic w świecie nie jest dobrem czy złem. Wszystko zależy od punktu widzenia i od tego, kto i jakie stosuje kryteria wartości. Opowiadania Borowskiego ukazują, że w porażonej złem zbiorowości ludzkiej nie ma ani bohaterstwa, ani solidarności - każdy myśli tylko o sobie.

Widzimy, że pod wpływem warunków każdy może ulec zwyrodnieniu. Jak bardzo poniżające i upadlające musiały być warunki, by doprowadzić do zabicia wszelkich reakcji ludzkich, jak na przykład, oczywista zdawałoby się dla czytelnika, radość z odzyskania wolności. Przy lekturze "Medalionów" Zofii Nałkowskiej często zadajemy sobie pytania: czy to możliwe, aby człowiek tak się zachowywał? Czy to możliwe aż do takiego stopnia wyzbyć się człowieczeństwa? Przecież żadne, nawet najbardziej okrutne zwierzę nie zabija dla przyjemności. Jak to nazwać, jak wytłumaczyć fakt, że człowiek przestał w swych niecnych czynach dostrzegać zło? A może to właśnie, co nas tak dzisiaj szokuje, jest naszą naturą ludzką i to właśnie nie powinno być nam obce? Nie, na takie stwierdzenie nie możemy sobie pozwolić! Człowiek bowiem ma tę wyższość nad innymi istotami, że umie i ma obowiązek myśleć. Wiele narodów cierpiało z powodu okaupacji niemieckiej podczas II wojny światowej.

Tymczasem okazuje się jednak, że ci, którzy zgotowali innym ten los, sami padli ofiarami własnej ideologii. Na ich psychice odcisnęła ona swoje znamię. Jednak co spowodowało, że Niemcy, naród o tak wysokiej kulturze, potomkowie Schillera i Goethego przyczynili się do upadku wiary w człowieczeństwo? Jak można było dopuścić do tego, by geniusz ludzki odwrócił się przeciwko światu? Dlaczego ogłupiający system zdolny jest do złamania wszystkich zasad moralności człowieka? Próbę odpowiedzi na te pytania znajdujemy w książce Kazimierza Moczarskiego pt. "Rozmowy z katem". Stroop, niemiecki esesman, z którym autor siedział w jednej celi, jest przykładem tego, że działając celowo i metodycznie, każdego przeciętnego człowieka można wychować na faszystę i zbrodniarza. Człowiek zagrożony zachowuje się jakby był w letargu. Robi coś, czego zgodnie z samym sobą, w innych warunkach nigdy nie uczyniłby. O Adolfie Hitlerze i stworzonej przez niego Trzeciej Rzeszy napisano już tysiące książek, niemal we wszystkich językach świata.

Czym Hitler zasłużył sobie na to wyjątkowe zainteresowanie? Ankieta dotycząca największego złoczyńcy XX w., przeprowadzona wśród czytelników tygodnika "Polityka", w której bezapelacyjnie zwyciężył właśnie Hitler, potwierdza tezę, że był on jednostką, która w istotny sposób wpłynęła na losy świata. Badacze czynią nieustające wysiłki, mające na celu zrozumienie fenomenu Hitlera i hitleryzmu - to, że był on zbrodniarzem, odpowiedzialnym za ludobójstwo na niespotykaną wcześniej skalę, nie wyjaśnia praktycznie niczego. Może kluczem jest pozornie prosta, faktycznie zaś "nieprzeciętna", złożona natura Hitlera. Guido Knop podzielił bardzo trafnie swoją książkę "Hitler - dziedzictwo zła" na pięć części, których tytuły w praktyce mówią same za siebie: "Uwodziciel tłumów", "Osoba prywatna", "Dyktator", "Zdobywca", "Zbrodniarz". Typy zachowań ludzkich są naprawdę niezbadane. Dziś, w ciągu tego jednego dnia, ponad 24 tysiące ludzi na całym świecie podejmuje próbę samobójstwa, 14 tysięcy takich prób kończy się śmiercią.

Dlaczego tyle ludzi nie potrafi docenić wspaniałego daru natury, jakim jest życie? Jak bardzo zagrożony i w jakiej beznadziejnej sytuacji musiał znaleźć się człowiek, który gotowy jest sięgnąć po sznur, wyskoczyć przez okno, odkręcić gaz, otruć się tabletkami - odrzucić z własnej woli życie? Ludzie zwykle boją się śmierci, przejmuje ich ona grozą, jednak w ekstremalnych warunkach widzą w niej jedyne wyjście z sytuacji. Któż z nas, po przeczytaniu "Innego świata" Grudzińskiego, nie pamięta, jak więźniowie, chcąc choć przez chwilę odpocząć w szpitalu, znęcają się nad własnym ciałem.

Czy w normalnych warunkach człowiek zdolny byłby do zadania sobie tak ogromnego bólu, jaki wywołuje opalanie ręki w ognisku, jak to uczynił Kostylew? W psychice zagrożonego człowieka wyodrębnia się tylko jeden cel: w jakikolwiek sposób wyrwać się spod bata oprawców "zważając na to, że każde cierpienie fizyczne będzie mniejsze niż to zadawane naszej psychice przez oprawców". Niewątpliwie okres zagrożenia nie minął, do dziś psychika ludzi poważnie chorych ciągle nas zaskakuje, jak choćby w przypadku ostatnich wydarzeń, które miały miejsce w dniu urodzin Hitlera w Stanach Zjednoczonych, kiedy zginęło kilka osób, a sami sprawcy popełnili samobójstwo. Wniosek z historii i karmiącej się nią literatury jest taki, że natura ludzka jest niezbadana. Człowiek jest w gruncie rzeczy istotą nieznaną. W ekstremalnych warunkach zaskakuje samego siebie. Zatem natura ludzka złożona jest chyba zarówno ze zbrodniczych, jak i bohaterskich elementów.

Do góry