Ocena brak

Księżyc - POCHODZENIE

Autor /Bonifacy Dodano /03.10.2011

Istnieją różne teorie naukowe pochodzenia Księżyca i dotychczas nie można zawyrokować, które z nich najbliższe są prawdy. Argumenty oparte na rozważaniu różnic i podobieństw składu chemicznego Srebrnego Globu i Ziemi są niewystarczające, by wyjaśnić sposób związania się obu ciał w jeden system.

W każdym razie istnieją aż trzy różne hipotezy pojawienia się Srebrnego Globu w charakterze naturalnego satelity: przez rozszczepienie Praziemi, drogą skupiania materii w pobliżu naszej planety lub wskutek wychwycenia ciała, które nadbiegało z dala, przez jej pole grawitacyjne.

Myśl, że Księżyc stanowił kiedyś część Ziemi, po raz pierwszy rzucił G. H. Darwin - wybitny astronom i geofizyk brytyjski, drugi syn słynnego twórcy teorii ewolucji gatunków, Charlesa Darwina. Nowoczesną wersję hipotezy rozszczepienia zawdzięcza się D. U. Wise'owi. Zgodnie z jego poglądami Praziemia stanowiła ciało jednorodne, wykonujące bardzo szybki ruch obrotowy wokół osi. Doba gwiazdowa na naszej planecie trwała wówczas zaledwie 2,6 godziny. W miarę upływu czasu następowało zróżnicowanie wewnętrzne globu na gęste jądro i lżejszy płaszcz. Zmiana rozkładu mas spowodowała odpowiednie zwiększenie szybkości obrotu. To z kolei pociągnęło za sobą oderwanie od Ziemi materiału bogatego w krzemiany i glikokrzemiany, a zawierającego stosunkowo mniejsze ilości żelaza i innych metali. Wariant tej hipotezy zaproponował uczony australijski F. Ringwood. Uważał on, że Ziemia pierwotna była tak gorąca, iż odparowała grubą gęstą powłokę atmosferyczną, która kondensowała się w przestrzeni kosmicznej tworząc Księżyc. Jednak pomysł ten jest dość sztuczny.

Tak więc należało by przyjąć, że Księżyc powstał poza Ziemią. Biorąc pod uwagę ogólny jego skład chemiczny można by sądzić, że Srebrny Glob utworzył się z podobnego materiału jak Mars, ale w nieco większym odstępie od Słońca, bliżej pasa planetoid. Brak lotnych pierwiastków w materiale Księżyca przemawia natomiast za przesunięciem miejsca narodzin Srebrnego Globu daleko w stronę naszej gwiazdy, nawet w sąsiedztwo Merkurego.

Wychwycenie przez naszą planetę Księżyca, zbliżającego się do Ziemi z tak odległych regionów, nie wydaje się jednak możliwe. Obiekt taki musiałby dotrzeć w jej pobliże z tak dużą prędkością względną, że nie mógłby zostać wprowadzony na orbitę satelitarną, lecz musiałby nadal krążyć wokół Słońca choć po zmienionym torze. Astronomowie zgadzają się więc obecnie dość powszechnie, że hipoteza pochwycenia Księżyca, który by powstał daleko od Ziemi, jest bardzo mało prawdopodobna.

Znacznie bardziej naturalny wydaje się pogląd, że Księżyc powstał z mgławicy okołosłonecznej w podobny sposób i w tym samym mniej więcej czasie niż Ziemia, i w jej pobliżu. Nasza planeta miała utworzyć się nieco wcześniej z materiałów o wyższej temperaturze kondensacji. Zawiera więc odpowiednio dużą ilość żelaza i innych cięższych metali. Księżyc narastał później lub może w nieco wolniejszym tempie, gdyż obecność powstającej Protoziemi o znacznej stosunkowo masie przeszkadzała w skupianiu materii naszego naturalnego satelity.

Być może tempo narastania Protoziemi było początkowo wydatnie większe niż później. Spadek dość znacznych ilości materii na planetę przeszkadzał więc w skupianiu się fragmentów na jej orbicie satelitarnej w przyszły Srebrny Glob, a to w skutek częstych zderzeń. Dopiero potem, gdy koncentracja materii nadlatującej z przestrzeni kosmicznej zmalała, powstały spokojniejsze warunki, sprzyjające rozrastaniu się Praksiężyca. Uczona radziecka E. L. Ruskol oceniła, że nastąpiło to wtedy, gdy Praziemia osiągnęła mniej więcej połowę dzisiejszych rozmiarów.

Ogólnie rzecz biorąc hipoteza powstania Księżyca drogą stopniowego rozrostu przez skupianie materii od razu na orbicie okołoziemskiej wydaje się najbardziej prawdopodobna. Niezgodności między uczonymi dotyczą tu szczegółów procesu, które w wielu jeszcze punktach wymagają wyjaśnienia.

Podobne prace

Do góry