Ocena brak

Krosno tkackie i przyrządy do przędzenia

Autor /Cacper Dodano /31.05.2013

Historia kultury starożytnych narodów zaświadcza, że przędzenie i tkanie wszędzie uchodziły za zajęcia typowo kobiece. Dlatego też wrzeciono i kądziel traktowano powszechnie jako symbole kobiecości, do których niekiedy dodawano także zwierciadło w sensie aluzji do kobiecego upodobania w strojach.

W ostatnim rozdziale Księgi Przysłów Salomona (31,13.19) zajmowanie się przędzeniem stanowi zasadniczy przymiot dzielnej niewiasty: ,,G len się stara i wełnę, pracuje starannie rękami (...) Wyciąga ręce po kądziel, jej palce chwytają wrzeciono”.

Ludy pierwotne nie znały jeszcze kołowrotków. Narzędzia były proste, takie jakie jeszcze dzisiaj można spotkać we Włoszech i innych regionach południowej Europy: kobiety chodzą z kądzielą pod ręką, wrzecionem w ręce, z wdziękiem skręcają nić i nawijają ją na wrzeciono.

Na starochrześcijańskich sarkofagach kamiennych, często bogato ozdobionych scenami biblijnymi, rzeźbiarze przedstawiają obowiązek pracy, który Bóg nałożył na pierwszego człowieka, w ten sposób, że przydają Adamowi wiązkę kłosów, jako symbol pracy na roli, Ewie zaś jagniątko, będące aluzją do obowiązku przędzenia wełny, który spoczywa na kobiecie, albo przedstawiają Pana Boga, jak sam przekazuje odpowiednie atrybuty pierwszym rodzicom odzianym w figowe liście. O przędzeniu, jako głównym zajęciu kobiety w starożytności, przypominają też niektóre dawne płyty nagrobkowe, na których zmarłą określa się jako lanifica (prządka wełny). Zdaniem Plutarcha przywilejem starożytnych Rzymianek było to właśnie, że nie wolno ich było zobowiązywać do żadnych innych posług poza pracami tkackimi. Ten obowiązek cieszył się jednak tak wielkim uznaniem, miał tak wielkie znaczenie, że w zwyczajach weselnych doczekał się pewnego rodzaju religijnego poświęcenia, przy czym wełną, jako środkiem magii sympatycznej, posługiwano się celem użyczenia.niewieście cnoty dzielności.

Grecy i Rzymianie wyobrażając sobie siły natury jako postacie mityczne, unaoczniają często sprawowanie przez nie władzy w obrazie przędzenia i tkania. Tak wyobrażano sobie boginie losu (Mojry, Parki), które bądź to jako anus textrices wykonują swe dzieło w świecie podziemnym, nie podnosząc nawet oczu, bądź to jako piękne dziewice przędą nić życia człowieka i przecinają ją w chwili jego śmierci. Pracę bóstw natury często porównywano z khnsztownym pleceniem i działaniem, które nadaje surowej materii strukturę, symetryczny kształt i delikatność.

Jeśli przeniesiemy te pogańskie wyobrażenia do świata chrześcijańskiego, to przędzenie i tkanie stają się obrazem stwórczego działania Boga w cudownym kształtowaniu natury. „Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mej matki” — śpiewa Psalmista (139,13 n.). „Chwała Jego utkała niebiosa” — brzmi jeden z wersetów Kantyku Habakuka (3,3) w wersji, którą przytacza Firmikus Maternus.

Ale także obraz nici życia często pojawia się w Piśmie Świętym. Król Ezechiasz skarży się na łożu boleści: „Zwijam jak tkacz moje życie. On mnie odcina od nici” (Iz 33,12). Podobnie Hiob: „Czas leci jak tkackie czółenko” (Hi 7,6).

Sw. Hieronim w licznych fragmentach swoich listów poleca'kobietom, znajdującym się pod jego kierownictwem duchowym, sztukę przędzenia i tkania. Święci Ojcowie Kościoła nie poprzestawali jednak na zewnętrznym szacunku, jakim cieszyła się ta praca, ale widzieli w niej również obraz spraw nadprzyrodzonych. Sw. Augustyn mówi: „(...) spójrzcie na dwa przyrządy do przędzenia: kądziel i wrzeciono. Na kądzieli jest na-motana wełna, która po wyciągnięciu w nić przechodzi na wrzeciono. To, co zatknięte zostało na kądzieli, ma się dopiero dokonać, to zaś, co nawinięte zostało na wrzeciono, już się dokonało. Twoje więc dzieło jest na wrzecionie, nie na kądzieli. Na kądzieli bowiem znajduje się to, czego dokonasz, na wrzecionie zaś to, co uczyniłeś. Zobacz więc, czy masz coś na wrzecionie, przy którym wzmacniają się twoje ramiona.

Tam nabierze pewności twoje sumienie; tam ufnie powiesz Bogu: Daj, bo i ja dałem; odpuść, bo i ja odpuściłem; uczyń, bo i ja uczyniłem. Nie prosisz bowiem o nagrodę za dzieło zamierzone, lecz za dokonane. Cokolwiek zatem czynisz, całą swą uwagę nakieruj na wrzeciono. To bowiem, co wisi na kądzieli, przenieść trzeba na wrzeciono, nie należy zaś tego, co zostało zwinięte na wrzecionie, cofać na kądziel. Zważaj więc, co czynisz, abyś miał przędzę na wrzecionie, abyś wzmocnił swe ramiona do wrzeciona, aby cała przędza znalazła się na wrzecionie oczyszczona, aby było tam coś, co by cię mogło pocieszyć, co by cię mogło wzmocnić, co by ci dało ufność, iż możesz prosić o to, co obiecane, i spodziewać się tego”.

Proklos z Konstantynopola mówi zaś tak: „Maryja — służebnica i matka, dziewica, i niebo, jedyny pomost między Bogiem a ludźmi, budzące nabożną cześć krosno wcielenia, na którym w tajemniczy sposób została utkana szata jedności [dwóch natur Chrystusa]”

Hipolit uważa Kościół za szatę Chrystusa, która wciąż się rozrasta:

„Logos Boga był mianowicie bezcielesny, przyjął jednak później święte ciało ze świętej Dziewicy, tkając sobie niby Oblubieniec szatę na cierpienia, które miał ponieść na krzyżu; użyczył zaś śmiertelnemu ciału swej mocy i złączył to, co przemijające, z tym co nieprzemijające, to, co słabe, z tym co mocne, aby ocalić zgubionego człowieka. Krosnem jest więc cierpienie Pana, którego doznał na krzyżu (...)” 

Podobne prace

Do góry