Ocena brak

Kronika turecka i kolędy - Literatura polska od początku wieku XVI aż do roku 1543

Autor /Saleta Dodano /19.09.2012

Zarówno proza, jak poezja polsko - łacińska uprawiana przez humanistów służyła za pokarm duchowy jedynie dla najukształceńszej części społeczeństwa. Ogół tymczasem - nie tylko mieszczaństwo, ale i przeciętna szlachta, nade wszystko zaś kobiety, z których tylko nieliczne umiały po łacinie-nie miał z humanizmem nic wspólnego i odczuwał potrzebę zupełnie innej literatury, odpowiedniej ich małemu wykształceniu, nie sztucznej, lecz prostej, powszechnie zrozumiałej, a więc polskiej, nie łacińskiej. Ciekawym objawem odczuwania tej potrzeby jest skarga szlachty zaniesiona na sejmiku w Środzie w roku 1534: «Prosiemy, aby nam księża nie bronili imprymować po polsku histpryj, kronik, praw naszych i też inszych rzeczy, a zwłaszcza o Bibliją. Albowiem każą sobie bić rzeczy rozmaite, a czemu też nie mają bić naszym językiem? Tu też wielka nam krzywda się widzi od księży, abowiem każdy język2 ma swym językiem pisma, a nam księża każą głupimi być.» Skarga ta była słuszna, księża bowiem stali mocno przy uprzedzeniu średniowiecznym, że tylko język łaciński może być językiem literackim, i na tych, którzy się domagali literatury narodowej, niechętnym patrzyli okiem, bojąc się, że z czasem ludzie będą żądali, aby i Pismo święte było dla wszystkich dostępne w języku narodowym. Pomimo jednak tych uprzedzeń ziszczały się pragnienia ogółu, chociaż bardzo powoli: w pierwszych latach XVI wieku wzrasta ilość rękopisów polskich z powieściami średniowiecznymi, legendami, modlitewnikami itd., a niebawem ukazują się w Krakowie pierwsze drukowane książki polskie.

Z utworów prozy rękopiśmiennej w pierwszych latach XVI wieku zasługuje na uwagę Czasów popisanie o tureckich sprawach, czyli Kronika turecka, dawniej pospolicie zwana Pamiętnikami janczara. Jest to bezimienny przekład z czeskiego, dokonany około roku 1520. Kronika opowiada z wielką prostotą o zwyczajach Turków, o ich religii i wojsku, osobliwie zaś o potędze ich państwa, a więc o wojnach zwycięskich: o bitwie z Serbami na Polu Kosowskim (1389), o klęsce pod Warną (1444), o zdobyciu Konstantynopola (1453) itd. Utwór dyszy nienawiścią przeciwko psu-sułtanowi i jego plemieniu. «Tureckie rozmnożenie - mówi autor -podobne jest morzu, którego nigdy nie przybywa ani ubywa... zawżdy sie cholebie, abociem aczkolwiek sie w jednej krainie uciszy, a wszakoż sie w drugiej o brzegi tłucze... Turcy-ć też to podobieństwo mają: nigdy w pokoju nie są, zawżdy walki wiodą, rok od roku, z jednych ziem do drugich; a wżdy gdzie przymierze uczynią, toć prze swój pożytek, a w drugich krainach wszystko źle czynią lub biorą, zajmują, a co nie może chodzić, zabijają... kilkonaście tysięcy przepędzają chrześcijanów miedzy pogaństwo, a zmieszawszy wszyscy sie skażą, jako i wody rzeczne^w morzu; abociem opuściwszy wiarę swą, pogańską przyjmują.» Toteż ostrzega autor chrześcijan przed tym strasznym niebezpieczeństwem i ubolewa, że królowie chrześcijańscy śpią zamiast się na Turka zbroić. Kronika turecka to w języku polskim pierwszy głos ostrzeżenia przeciwko Turkom, pierwsza pobudka do wojny z Półksiężycem.

W rękopisach także przechowała się znaczna ilość poezji religijnych: legend, wierszy dydaktycznych, modlitw i pieśni. Na samo czoło tej poezji wysuwają się kolędy. Na ich treść składają się: narodziny Dzieciątka w stajence i towarzyszące im różne cuda; troskliwość i miłość macierzyńska Najświętszej Panny; uwielbienie i współczucie wołu i osła dla Dzieciątka, które «drżało dla zimna wielkiego»; wściekłość Heroda i jego niegodziwe zamysły; pokłon trzech królów; ucieczka do Egiptu. Ale to wszystko jeszcze nie wyczerpuje całej treści kolęd: oprócz opowieści są w nich uczucia składaczów względem Dzieciątka, wypowiedziane w sposób naiwny, ale bardzo szczery i serdeczny. Uczucia te przemawiają w kolędach już to pośrednio, na przykład za pomocą takich epitetów jak: «śliczny panicz», «kwiatek dziewiczy», «kwiatek narozkoszniejszy», «maluchny człowieczek}, albo też bezpośrednio, na przykład:

Nic nigdy tak słodkiego nie jestem ukusił,

Nic tak rozkosznego nie jestem pożywał:

Usta twe namilejsze, nad cukier słodczejsze,

Nad cynamon i nad miód są wielmi smaczniejsze...

Czemu leżysz tu w chlewie, niebieska perełko,

Na tak grubym łożysku czemu odpoczywasz?

O maluśki, nadobny kwiatku wielmi śliczny,

O Dzieciątko szlachetne, do róży podobne!

Czemu płaczesz, Jezu?

Aza zimno czujesz?

Azali Cię Matka nie odziała?

Azali Cię miła nie przyjęła?

Azali Cię miła nie piastuje? Azali Cię słodko nie miłuje?

A oto jeszcze kilka strof wyjętych z różnych kolęd.

O kwiatku śliczny, różany, Cudniejszy niż malowany, Wyszedłeś dzisia z lilijej, Z Najświętszej Panny Maryjej.

Nie płaczże, miłośniku mój, Owociem ja jest służka Twój, Będę Cię zawsze piastował I liczko Twoje całował.

Bo liczko Twoje rumione I nad wszytki kwiatki wonne, Słońce i miesiąc przewyższa, Iżeś Ty mądrość nawyższa...

Pódżiż, Jezu, do dusze mej, Pożyczę Cię u Matki Twej, Chcę Cię kwiatkami darować: Nie będziesz tego żałować.

W jasłach leży Kwiatek śliczny, Panieńskie porodzenie; Jego tulą aniołowie: Ninu, ninu, ninu, Nie płacz, panieński synu!

Panna klęczy, Serce wznosi, W ciele bóstwo chwali, Jego tuli z anioły: Ninu, ninu, ninu, Nie płacz, namilszy synu!

Wołek z osiełkiem, będąc w stajniej, usłyszeli, Ano Dzieciątko płacze; k'niemu przybieżeli, Jakoby płakali, Jego żałowali I sianka jeść nie chcieli, jasłek odbieżeli.

Nad Dzieciątkiem stanęli, głowy swe skłaniali, Chwałę Jemu dali, iż był Bóg, poznali... By nie wołek z osiełkiem nad nim tak nie stali, Parę swoją dychając, Jego też nie grzali, Więcej by płakało i zimno cirpiało.

 

Do góry