Ocena brak

Kosmiczny telefon

Autor /Machabeusz123 Dodano /05.06.2013

Bezposredni kontakt z istotami rozumnymi zamieszkałymi na planetach innych słońc nie będzie prędko możliwy, a w każdym razie jeszcze nie na obecnym etapie naszej cywilizacji. Aby to kiedyś' stało się osiągalne, musimy dalej rozwijać astroinżynierię i wielokrotnie zwiększyć produkcją energii. To zaś wcale nie jest takie łatwe i dlatego na razie realne są tylko próby nawiązania kontaktu z inną cywilizacją za pomocą fal radiowych. Nasze możliwości wzbogacą się zapewne w niedalekiej już przyszłości o fale grawitacyjne, promienie laserowe i wiązki wszędobylskich neu-irinów.

Zasięg łączności na falach radiowych uzależniony jest od średnicy radioteleskopu. Im bowiem jest ona większa, tym słabsze sygnały można uchwycić łub na większą odległość je przekazać. Budowa dużych radioteleskopów jest nie tylko bardzo kosztowna, ale i technicznie niezwykle trudna do wykonania. Dużą antenę można jednak z powodzeniem zastąpić systemem mniejszych, znacznie łatwiejszych do skonstruowania anten. Taki właśnie system proponuje zastosować radioastronom amerykański Bernard M. Ołiver. Jego projekt, znany pod kryptonimem „Cyklop”, przewiduje budowę 1000-2500 radioteleskopów o średnicy 100 m każdy, położonych blisko siebie i pokrywających pole o średnicy 10-15 km. Czułość tego urządzenia byłaby kilka milionów razy większa od czułości radioteleskopu użytego w 1960 roku do obserwacji gwiazd tau Wieloryba i epsilon Erydanu.

Uczeni radzieccy już w najbliższym czasie zamierzają rozpocząć poszukiwania pozaziemskich cywilizacji za pomocą systemu stacji naziemnych o 8 antenach i dużych średnicach. Planuje się również umieszczenie na orbicie okołoziemskiej dwóch stacji kosmicznych wyposażonych w bardzo czułe anteny, a w następnym etapie przewidziana jest budowa skomplikowanego systemu satelitarnego, mającego nieustannie śledzić całe niebo. Nasłuch zaś sygnałów od wybranych gwiazd ma być prowadzony za pomocą dwóch specjalnych stacji orbitalnych, wyposażonych w anteny o powierzchni jednego kilometra kwadratowego.

W zasadzie można oczekiwać trzech rodzajów sygnałów radiowych mogących pochodzić od innych społeczeństw we Wszechświecie. Pierwszą grupę stanowią sygnały wysyłane dla wewnętrznej potrzeby danej cywilizacji, a więc jest to łączność na powierzchni planety (radary, radiostacje, telewizja) i w obszarze własnego systemu planetarnego (sztuczne satelity i sondy kosmiczne). Sygnały te rozchodzą się do okolicznej przestrzeni międzygwiazdowej i mogą się objawić nietypowym zwiększeniem szumu radiowego, możliwego do odróżnienia od szumu naturalnych radioźródeł.

Prawdopodobieństwo przechwycenia takich sygnałów z Ziemi jest jednak bardzo małe, ponieważ są one słabe i można by je odbierać tylko z niewielkiej odległości od danego systemu planetarnego.

Bardziej obiecująca jest druga grupa, do której należy zaliczyć sygnały wymieniane między dwoma rozumnymi społeczeństwami we Wszechświecie. Możliwe jest bowiem, że rozwinięte cywilizacje wiedzą o swym istnieniu i na falach radiowych utrzymują stały kontakt, przekazując sobie różne informacje.

Sygnały takie byłoby stosunkowo łatwo przechwycić, gdyż powinny być dostatecznie silne. Będą jednak skierowane w ściśle określonym kierunku, toteż trzeba by mieć wyjątkowo duże szczęście, by akurat znaleźć się bezpośrednio na drodze łączności radiowej między dwiema cywilizacjami.

Do trzeciej, najbardziej rokującej nadzieję zaliczyć trzeba sygnały wywoławcze dla „początkujących”. Mogą przecież istnieć bardzo rozwinięte cywilizacje, które jednak — tak samo jak my Hdo-myślają się tylko, że we Wszechświecie jest wiele społeczeństw o zaawansowanym poziomie technicznym, zdolnych wysyłać i odbierać fale radiowe. Wysyłają więc we wszystkich kierunkach przestrzeni kosmicznej sygnały, chcąc w ten sposób powiadomić inne cywilizacje o swej egzystencji i ewentualnie nawiązać z nimi kontakt radiowy. 

Sygnały takie winny być bardzo silne i teoretycznie najłatwiejsze do uchwycenia. Wysyłająca je cywilizacja musiałaby produkować Ogromne ilości energii, znacznie Większe, niż jej dziś wytwarza cała ludzkość.

My na razie produkujemy za mało energii, by wysyłać tak silne sygnały. Ale wyobraźmy sobie, że produkcja energii na Ziemi rośnie w takim tempie jak obecnie. Za parę tysięcy lat nasi prąwnukowie będą jej wytwarzać bez mała tyle, ile wypromieniowuje Słońce. A przecież we Wszechświecie mogą być cywilizacje starsze od naszej o wiele tysięcy lat i o możliwościach technicznych niewyobrażalnie wielkich. Może nawet potrafią przestawiać planety własnego systemu lub zdolne są otoczyć go odpowiednim płaszczem, by w całości wykorzystywać produkowaną przez macierzystą gwiazdę energię. Objawy ich inżynierskiej działalności być może dadzą się, śledzić nie tylko na falach radiowych, lecz i w innym przedziale widma promieniowania elektro-' magnetycznego.

Jest wreszcie słaba nadzieja, że nasza aktywność zostanie zauważona przez inne społeczeństwa we Wszechświecie.

Mniej więcej ód roku 1945, kiedy to w radiofonii zaczęto używać przenikliwych dla jonosfery fal ultrakrótkich, nasza planeta stała się radiowym obiektem. Dziś pod względem promieniowania radiowego na falach metrowych Ziemia zajmuje pierwsze miejsće wśród planet Układu Słonecznego., Czułe radioteleskopy innych' cywilizacji mogły zarejestrować ten nagły wzrost szumu radiowego w okolicy Słońca i na tej podstawie domyślają się naszego istnienia.

Może już nawet wysyłają ku nam sygnały radiowe, które jednak dotrą do naszej planety-dopiero po wielu latach.

Nawiązanie kontaktu ż inną cywilizacją we Wszechświecie jest niewątpliwie najbardziej fascynującym, a jednocześnie najtrudniejszym problemem, jaki kiedykolwiek stanął przed ludzkością. Lecz cel wart jest największego nawet wysiłku, gdyż jego osiągnięcie miałoby ogromne znaczenie światopoglądowe, a ponadto znacznie przyspieszyłoby rozwój naszej cywilizacji i uchro-śj niło życie na Ziemi przed czyhającymi.nań niebezpieczeństwami. Jakże bowiem’ wiele moglibyśmy się nauczyć od bardziej rozwiniętego społeczeństwa i spożytkować to dla dobra ludzkości. Ale będzie to możliwe tylko wówczas, jeśli życie na innych planetach rozwija się według tych samych praw i reguł, co życie na naszym globie. Przede wszystkim muszą one być zamieszkane przez takie istoty rozumne, które o ile nie są do nas podobne z wyglądu, to przynajmniej nie różnią się od nas sposobem myślenia.

Nigdy zapewne w przeszłości nie uświadamiaj liśmy sobie tak wyraźnie jak dziś, że jesteśmy obywatelami Wszechświata. Powinniśmy więc rozwijać naszą kulturę i technikę, by kiedyś w przyszłości stać się pełnoprawnym członkiem klubu kosmicznego.

Z teoretycznych rozważań jednoznacznie wynika, iż największe szanse nawiązania kontaktu międzygwiażdowego mają społeczeństwa o długotrwałej kulturze. Dlatego winniśmy dołożyć wszelkich starań, aby na naszej Błękitnej Planecie zapanował wreszcie trwały pokój, gdyż jest on niezbędnym warunkiem naszej egzystencji.

Od gwiazd człowiek nauczył się wyzwalać energię jądrową - powinna ona być dla niego dobrodziejstwem, ale może mu także przynieść zgubę.

Lecz miejmy nadzieję, że ukryta w jądrze atomowym energia będzie służyła wyłącznie dla dobra ludzkiego i z ufnością oczekujmy sygnałów od kosmicznych braci.

Jeżeli zaś - na przekór wszelkim rozważaniom teoretycznym i zdrowemu rozsądkowi — sami jesteśmy we Wszechświecie, to ciąży na nas szczególnie wielka odpowiedzialność za zachowanie życia na Ziemi. Byłoby ono. bowiem niezwykłym zjawiskiem, jakimś wyjątkowym wybrykiem natury, który się już nigdzie i nigdy więcej nie powtórzy. Może to nam właśnie przypadnie rola zasiedlania planet krążących dokoła innych słońc?

Podobne prace

Do góry