Ocena brak

Klasyczny ewolucjonizm w socjologii

Autor /Gerwazy Dodano /29.07.2011

Ewolucjonizm to swoista koncepcja dziejów ludzkości, sformułowana w XIX wieku przez twórców socjologii. Wywarła ona ogromny wpływ na wiele nurtów XX-wiecznej teorii społeczeństwa i po dziś dzień zachowała dominujące znaczenie w myśleniu potocznym. Jej echa odnajdujemy w takich współczesnych kierunkach socjologicznych, jak neoewolucjonizm, teoria modernizacji, teoria społeczeństwa postindustrialnego, socjobiologia, a także w pewnym zakresie w Marksowskim materializmie historycznym.

Ewolucjonizm wywodzi się z atmosfery intelektualnej Oświecenia: poszukiwania ładu, sensu, porządku we wszystkich dziedzinach rzeczywistości, co odzwierciedlać miały prawa nauki. Należy do tych kierunków teoretycznych, które usiłują odnaleźć ład, sens, porządek w całych dziejach ludzkości, od powstania organizmów rozumnych po współczesną cywilizację przemysłową, i uchwycić to w jednolitej formule nomologicznej (prawie ewolucji).

Ojcami ewolucjonistycznego punktu widzenia w socjologii są Auguste Comte (1798-1857) i Herbert Spencer (1820-1903). Trzeba od razu podkreślić, że ich wersja ewolucjonizmu socjologicznego jest zupełnie odmienna, a ponadto chronologicznie wcześniejsza, od ewolucjonizmu w biologii, którego podstawy sformułował Karol Darwin (1809-1882). Do koncepcji Darwina nawiąże dopiero najnowsza odmiana neoewolucjonizmu w latach siedemdziesiątych XX wieku, znana pod nazwa „socjobiologii".

Zarówno Comte, jak i Spencer przyjmują, że społeczeństwo może być traktowane jako organizm, który ulega ustawicznemu wzrostowi. Wzrost organizmu społecznego (tak jak każdego organizmu) polega na stopniowym, powolnym ujawnianiu zawartych w nim od początku zalążkowych tendencji rozwojowych i przebiega: a) od prostoty do złożoności, b) od chaosu do artykulacji, c) od jednolitości do specjalizacji, d) od płynności do organizacji. Proces wzrostu da się podzielić na pewne charakterystyczne etapy, ma też swój punkt wyjściowy i punkt docelowy. Co więcej, wzrost oznacza, też postęp; doskonalenie funkcjonowania, ściślejszą integrację wewnętrzną, lepsze przystosowanie organizmu społecznego do otoczenia. Progresywizm jest niemal nieodłączny od ewolucjonizmu.

W ten sposób w połowie XIX wieku ewolucjoniści wprowadzają do socjologii pojęcie rozwoju społecznego. Wzrost organizmu społecznego jest przypadkiem rozwoju; jest to proces endogenny, kierunkowy i postępowy; stanowi aktualizację potencjalnych tendencji, prowadzi przez określone etapy do coraz doskonalszego stanu społeczeństwa. Kryterium kierunkowym jest różnicowanie się struktur i funkcji oraz związana z tym rosnąca zdolność adaptacyjna.

U podstaw takiej wizji rozwoju leży kilka ważnych przesłanek. Po pierwsze, założenie determinizmu: każdy stan społeczeństwa jest etapem szerszego procesu, w pełni zdeterminowanym genetycznie przez wcześniejszy przebieg procesu, wynikającym w sposób konieczny z tego, co było wcześniej. Po drugie, założenie fatalizmu: rozwój społeczny toczy się w sposób konieczny, nieuchronny i nieodwracalny, a ludzie swoimi działaniami nie mogą go ani powstrzymać, ani ukierunkować. Biegnie on niejako „ponad głowami" członków społeczeństwa, którzy mogą co najwyżej lepiej lub gorzej go zrozumieć i skuteczniej lub mniej skutecznie do niego się dostosować.

Po trzecie, założenie finalizmu: rozwój społeczny zmierza w kierunku pewnego stanu docelowego, końcowego, którego ostateczną realizację przyniesie nieuchronnie w przyszłości. Po czwarte, założenie progresywizmu: każdy późniejszy stan społeczeństwa jest relatywnie lepszy od poprzedniego, a stan końcowy, docelowy, przyniesie pełną, absolutną realizację dobra i szczęścia. Po piąte, założenie unifor-mizmu: przedmiotem rozwoju jest społeczeństwo ludzkie jako całość, a nie jakieś wybrane, konkretne społeczności (np. plemiona czy państwa). Rozwój ogarnia całe społeczeństwo globalne. Jego prawidłowości, mechanizmy są wspólne dla wszystkich ludzi, uniwersalne. Po szóste, założenie jednoliniowości: rozwój biegnie zawsze tym samym torem, przechodzi tę samą sekwencję faz czy stadiów, nie może ominąć czy przeskoczyć koniecznych etapów. W historii nie ma „skrótów".

Co najwyżej w danej chwili pewne społeczeństwa mogą być bardziej zaawansowane, a inne bardziej zacofane, ale te drugie będą musiały nieuchronnie przejść tę samą drogę, którą już przebyły te pierwsze. Obecny stan tych, które są najbardziej rozwinięte (dla ewolucjonistów - społeczeństw Zachodu), pokazuje, do czego kiedyś dojdą te mniej rozwinięte; a z kolei obecny stan mniej rozwiniętych jest ilustracją tego, gdzie kiedyś były społeczeństwa najbardziej rozwinięte. Mówiąc przenośnie, ruchome schody dziejów są jedne, tyle że różne społeczeństwa jadą na różnych ich stopniach.

Zupełnie inaczej pojmowano ewolucję w biologii, a głównym klasykiem kierunku był nie Herbert Spencer, lecz Charles Darwin. On to w swoim słynnym dziele O pochodzeniu gatunków (1859) przedstawił ewolucję jako proces zmian dokonujących się w całym gatunku, czy inaczej populacji osobników. Po pierwsze, każda populacja żyje w określonym środowisku naturalnym. Do przetrwania populacji niezbędne jest przystosowanie się do właściwego jej środowiska. Po drugie, populacja jest wewnętrznie zróżnicowana, składa się z osobników o różnych cechach. Niektóre z tych cech mają walor adaptacyjny, sprzyjają przystosowaniu do warunków środowiskowych, inne utrudniają lub uniemożliwiają takie przystosowanie. Po trzecie, dokonuje się swoisty „dobór naturalny": osobniki wyposażone w cechy adaptacyjne mają większe szansę przetrwania, reprodukcji i przekazania tych cech potomstwu, natomiast osobniki takich cech pozbawione zostaną ze znacznym prawdopodobieństwem wyeliminowane.

W rezultacie skład całej populacji zmienia się, zawierając coraz więcej osobników optymalnie przystosowanych. Ale po czwarte, warunki środowiskowe nie są stałe, same mogą ulegać zmianie. Wtedy pojawia się „zapotrzebowanie" na inne cechy osobnicze. Te, które dawniej miały walor adaptacyjny, mogą go utracić, te, które dawniej przeszkadzały adaptacji, mogą zacząć jej sprzyjać. Poprzez dobór naturalny populacja ulega kolejnemu przekształceniu. I tak toczy się ewolucja gatunków, jako sekwencja kolejnych przystosowań (i kolejnych „przetasowań" w obrębie populacji), lub inaczej - jako seria adaptacji gatunkowych do zmiennego środowiska.

Od razu widać zasadnicze różnice w stosunku do Spencerowskiego modelu ewolucji:

a) ewolucja „darwinowska" dotyczy populacji, zbioru osobników, a nie pojedynczego egzemplarza gatunku (jest teorią filogenezy, a nie ontoge-nezy). Nie ma tu miejsca na metaforę wzrostu, tak typową dla socjologicznego czy antropologicznego rozumienia ewolucji;

b) ewolucja nie jest procesem deterministycznym, lecz probabilistycznym (stochastycznym); realizuje się w wielkiej masie przypadków, nie pozwala natomiast niczego przewidzieć na temat któregokolwiek konkretnego osobnika;

c) ostatecznym, przyczynowym źródłem ewolucji są zmiany w środowisku, a nie jakieś zalążkowe, tkwiące w osobnikach tendencje rozwojowe; jest to więc proces egzogenny, a nie endogenny;

d) proces ten nie zmierza, do jakiegoś ostatecznego punktu, kierunek zmian nie jest przesądzony, przeciwnie, ewolucja toczy się w sposób niezdeterminowany i nieprzewidywalny, w ramach teorii ewolucji bowiem niezdeterminowane i nieprzewidywalne są zmiany środowiska naturalnego, na które ewolucja reaguje;

e) ewolucja nie jest równoznaczna z postępem; co najwyżej oznaczać może postęp w bardzo słabym, relatywnym sensie coraz lepszego przystosowania do danych warunków. Czy i o ile jednak zmiana warunków idzie ku lepszemu, tego w ramach teorii nie da się powiedzieć.

Koncepcja rozwoju społecznego stanowi najogólniejsze, wspólne ramy teorii formułowanych przez różnych autorów. Konkretne interpretacje ewolucji są natomiast bardzo rozbieżne. Różnie widzi się więc etapy, fazy ewolucji i jej podstawowy mechanizm napędowy. August Comte formułuje „prawo trzech stadiów": dzieje toczą się od stadium teologicznego, przez metafizyczne, do pozytywnego, a decyduje o tym postępujący rozwój umysłu ludzkiego i związanych z tym sposobów myślowego ujmowania świata. Wszystkie instytucje społeczne, formy organizacji społecznej, sposoby życia społecznego są pochodnymi od dominujących sposobów myślenia (dziś nazywamy taki punkt widzenia idealizmem historiozoficznym). W stadium teologicznym ludzie przywołują siły nadprzyrodzone, boskie - jako wyjaśnienie otaczających ich faktów i zdarzeń. W stadium metafizycznym uwalniają się od bogów, ale odwołują się za to do pewnych ogólnych pojęć, które mają chwytać naturalne prawa i tendencje (np. pojęcia „eteru wszechświatowego", „instynktów", „natury ludzkiej"). Dopiero w stadium pozytywnym podejmują badania naukowe, odwołują się do faktów empirycznych i obserwowalnych zależności między faktami. Społeczeństwo, które przenika nauka, jest najwyższą, najdoskonalszą postacią organizmu społecznego, niejako ukoronowaniem dziejów.

Herbert Spencer ujmuje fazy rozwoju inaczej, dychotomicznie - jako przeciwstawienie wcześniejszego społeczeństwa „militarnego" nowoczesnemu społeczeństwu „industrialnemu". To pierwsze jest nastawione na podbój i obronę, silnie scentralizowane, samowystarczalne ekonomicznie, zorientowane kolek-tywistycznie, podporządkowuje dobro jednostki ogółowi, stosuje przymus i represje, ceni lojalność, posłuszeństwo i dyscyplinę. To drugie jest nastawione na produkcję i handel, zdecentralizowane, powiązane ekonomicznie z innymi społeczeństwami, zorientowane indywidualistycznie, traktuje dobro jednostki jako wartość najwyższą, reguluje życie społeczne przez dobrowolne kontrakty, ceni inicjatywę, innowacyjność, niezależność. Przejście od społeczeństwa militarnego do industrialnego (np. od prymitywnego plemienia do współczesnego państwa przemysłowego) jest efektem ogólnego „prawa ewolucji", tendencji do różnicowania się struktur i funkcji w organizmie społecznym (pojawiania się coraz to nowych grup, instytucji, organizacji; pogłębiającej się specjalizacji czynności wykonywanych przez członków społeczeństwa).

Kolejny głośny przedstawiciel ewolucjonizmu to Lewis H. Morgan (1818-1881), antropolog amerykański, którego idee mocno oddziałały także na socjologię. Odchodzi on od wizji dychotomicznej i wprowadza znów schemat wieloczłonowy. Wyróżnia trzy epoki: dzikości, barbarzyństwa i cywilizacji, z których każda dzieli się jeszcze na mniejsze fazy. Granice między nimi, jak i granice podokresów, znaczone są doniosłymi odkryciami czy wynalazkami. W epoce dzikości przełomowe zdobycze technologiczne i cywilizacyjne to ogień, łuk, garncarstwo, w epoce barbarzyństwa - oswojenie zwierząt, uprawa roli, wytop rudy żelaza, w epoce cywilizacji - alfabet i pismo. Taki przebieg rozwoju ludzkości Morgan traktował jako uniwersalny, dopuszczający jedynie minimalne odchylenia. A motorem, siłą napędową historii był dla niego rozwój techniki. Zmiany w zakresie instytucji, form organizacyjnych, ideologii muszą być traktowane jako pochodne od tego podstawowego źródła postępu. Szczególny roz-głos teorii Morgana nadał Fryderyk Engels, który oparł na niej własną pracę O pochodzeniu rodziny, własności prywatnej i państwa (1884). Dla twórców marksizmu teoria ta potwierdzała ich przekonanie o decydującej roli czynników materialnych - ekonomicznych i technicznych - w kształtowaniu społeczeństw ludzkich.

Pod koniec stulecia idee ewolucjonistyczne kontynuuje kolejny z wielkich „ojców" socjologii - Emile Durkheim (1858-1917). Badając rozwój społeczeństw, stara się ująć go - podobnie jak Spencer - w schemat dychotomiczny. Społeczeństwo ludzkie ewoluuje od form organizacyjnych opartych na „solidarności mechanicznej" do takich, w których dominuje „solidarność organiczna". Ta pierwsza charakteryzuje się znacznym zatomizowaniem, małym stopniem integracji czy współzależności ludzi. Każdy jest w dużym stopniu samowystarczalny, wszyscy wykonują podobne czynności produkcyjne na własny użytek. Utrzymanie spoistości społeczeństwa wymaga silnego aparatu przymusu i represji, ostrych praw i stanowczych kar. Ta druga forma społeczeństwa przeciwnie, cechuje się wtopieniem jednostek we wspólny porządek społeczny, wysokim stopniem integracji i współzależności ludzi. Każdy jest w dużej mierze zdany na produkty wytwarzane przez innych, wszyscy wykonują bardzo zróżnicowane, ale wzajemnie niezbędne, komplementarne czynności, wymieniając wytwory, kooperując itp.

Spoistość społeczeństwa utrzymuje się niejako automatycznie, przez ową „organiczną" więź współzależności i kooperacji zakodowaną w umowach i kontraktach. Przejście od „solidarności mechanicznej" do „solidarności organicznej" jest koniecznym efektem trzech powiązanych procesów: po pierwsze, wzrostu ludnościowego i, co za tym idzie, rosnącej gęstości zaludnienia, po drugie, rosnącej „gęstości moralnej", czyli coraz bardziej skomplikowanych, wielokierunkowych interakcji nawiązywanych przez ludzi stłoczonych na coraz gęściej zaludnionych terenach (inaczej mówiąc, komplikowania się struktur społecznych), oraz po trzecie - postępującego podziału pracy, specjalizacji zawodowej i koordynacji różnych czynności (inaczej mówiąc, różnicowania funkcjonalnego społeczeństwa). Dla Durkheima pogłębiający się podział pracy to naczelne kryterium postępu społecznego.

Koncepcja ewolucyjna silnie oddziałała na myśl amerykańską. Wśród pierwszych socjologów amerykańskich najciekawszym ewolucjonistą był Lester F. Ward (1841-1913). W zasadzie przejął on idee Spencera, wprowadził jednak do nich bardzo interesujące novum. Dla Spencera „prawo ewolucji" było stałą, uniwersalną i wszechogarniającą zasadą rozwoju świata - przyrody na równi ze społeczeństwem. Ward zauważa, że mechanizm ewolucji w świecie człowieka, w społeczeństwie, jest odmienny od ewolucji w przyrodzie, a to dlatego, że ludzie stawiają sobie cele i dążą do ich realizacji, w przyrodzie zaś taka świadoma celowość nie występuje.

Przeciwstawia więc „telesis" (od greckiego telos = cel) jako formę ewolucji występującą w społeczeństwie i „genesis" (genezę) jako formę ewolucji występującą w przyrodzie. Dokładniej biorąc, w ewolucji występuje kilka faz, a w każdej z nich dominują odmienne mechanizmy. Faza pierwsza to kosmogeneza, powstanie i ewolucja całej przyrody. Pojawienie się życia oznacza jakościowy przełom, zaczyna działać nowy mechanizm ewolucji - biogeneza, która nakłada się na kosmogenezę, działając odtąd równolegle. Pojawienie się człowieka otwiera trzecią fazę, antropogenezy, w której centralną rolę odgrywać zaczyna umysł ludzki i podporządkowanie działań zamiarom.

Antropogeneza nakłada się odtąd na kosmogenezę i biogenezę, biegnąc równolegle z nimi. I wreszcie, faza ostatnia to pojawienie się zorganizowanego społeczeństwa ludzkiego i jeszcze jeden mechanizm ewolucji - socjogeneza, polegająca na celowych, zbiorowych przedsięwzięciach reformatorskich, podporządkowanych wizjom, doktrynom, planom politycznym. Socjogeneza uzupełnia wszystkie trzy pozostałe mechanizmy, działa razem z nimi - społeczeństwo wszak składa się z ludzi, a ci są także istotami biologicznymi i częścią przyrody. Tym jednak, co najważniejsze w ludzkiej, społecznej fazie ewolucji, jest rozwój kierowany, w odróżnieniu od „ślepego", żywiołowego rozwoju przyrody, martwej i żywej. Stąd w fazie socjogenezy tak wielkie znaczenie odgrywa edukacja i nauka.

Wśród klasyków koncepcji ewolucyjnej trzeba jeszcze wymienić Ferdinan-da Toenniesa (1855-1936), autora głośnej pracy pt. Gemeinschaft und Gesell-schaft (Wspólnota i społeczeństwo), wydanej w roku 1887. Sygnalizowana już w tytule typologia dwóch przeciwstawnych form życia społecznego wskazuje na kierunek rozwoju społecznego. Biegnie on od tradycyjnej wspólnoty, wyrażającej naturalne tendencje ludzkie („wolę naturalną") i opartej na bezpośrednich, nieformalnych, intymnych stosunkach społecznych w ramach niewielkich zbiorowości, do współczesnego społeczeństwa, zorganizowanego w oparciu o zasady racjonalne („wolę racjonalną"), z dominacją instrumentalnych, pośrednich i sformalizowanych stosunków społecznych w ramach wielkich zbiorowości. Współczesny świat charakteryzuje tendencja do „uniwersalizacji", wchłaniania wszystkich lokalnych, niepowtarzalnych, specyficznych wspólnot w ogarniającą cały świat sieć bezosobowych stosunków handlowych i przemysłowych - Gesellschaft. Wraz z tym zatracona zostaje prawdziwie ludzka, naturalna jakość życia społecznego, które wymaga zakorzenienia w intymnych, emocjonalnych, osobistych więziach, w tradycyjnych wspólnotach.

Zwróćmy uwagę, że po raz pierwszy Toennies kwestionuje postępowość dokonującego się w społeczeństwie przełomu. Wskazuje na koszty rozwoju, które z perspektywy jednostki, jej życiowych satysfakcji, poczucia zakorzenienia, bezpieczeństwa, stabilizacji - mogą stanowić regres raczej niż postęp. To oznacza już wyraźne odejście od klasycznych kanonów ewolucjonistycznej wiary. W ten sposób Toennies staje się prekursorem neoewolucjonizmu.

Podobne prace

Do góry