Ocena brak

Julian Tuwim - Quatorze Juillet

Autor /Wincent Dodano /29.04.2011

Już jest gotów. Nosi strój odświętny:

Żółte buty, frak naftalinowy,

Krawat lila, „półkoszulek” zmięty

I błyszczący kołnierzyk gumowy.

W mętnym lustrze z ramą pozłacaną

Widzi pysk spasiony, tłustą szyję.

„Polsko”, szepce, „łojczyzno kochano!

I ty, Francjo – oto jezdem – niech żyje!”

JEGO święto dzisiaj, w tę rocznicę

Czarnych tłumów, krwi, szału, wściekłości,

Kanonady, co prażyła ulice

W burzy słodkiej, francuskiej wolności!

JEGO święto dzisiaj! On dziś będzie

Dźwigał sztandar rzeźnicki cechowy,

On w resursie dziś wieczór zasiędzie,

„Wiwe làfrans!” będzie krzyczał śród mowy!

ON, bałusząc oczy, będzie śpiewał

Marsyliankę z cechową starszyzną

I sztandarem na jej cześć powiewał,

Myśląc: „Francjo! Moja druga łojczyzno!”

On to właśnie, on – rzeźnik cechowy –

Bunt świętuje i łezkę ociera,

On – sojusznik rewolucji lipcowej,

Korfantego, wszystkich świętych i Hallera!

Lecz gdy kiedyś będzie szedł z obchodu,

Już nie zdąży na „sztukamięs” do domu!

– Ty, Madame, z wzburzonego narodu

Skoczysz nagle, błyśniesz błyskiem gromu!

I dopędzisz go! I jak szalona

W pysk go batem smagniesz śród ulicy,

Rewolucjo! Amazonko czerwona!

O, płomieniu oszalałej stolicy!

(Słowa we krwi, 1926)

Do góry