Ocena brak

Julian Przyboś - Z rozłamu dwu mórz

Autor /Wincent Dodano /29.04.2011

...Nowi gdzieś ludzie w sto lat będą po mnie,

Patrzący–

SŁOWACKI

Z rozłamu dwóch odpływających w przeciwległe nieboskłony

mórz,

z twoich oczu umarłych

ogromnie

– patrzę, aby mnie blaski odsłoniły od ziemi,

na zachód jak ocean otwarły –

ten łuk promieni wraca po lazurach do mnie.

Czy to dzianie się słońca, pochody zórz wiekopomnych,

pogromy obłoków

nazywałeś aniołami?

Aniołowie byli wtedy – jak dzisiaj – znikaniem.

Na jakim przestworzu odlatującym promieniami w ciemność

utwierdzą dzieło, najdalsze, co przetrwa!

Jestem chwilę

znikliwszą o wiek miniony przede mną

szybszą o sto lat, co przebiegną po mnie.

Tu znaczy tylko czyn ostateczny: milczenie

Tam rybacy rozpiętym żaglem odwracają twoją tęczę,

zgasły promyk zakwilił wysoko:

mewa.

Nowi ludzie czerpią przestrzeń, napełniają ręce

daremnie.

Kerhostin, Bretania, 15 VII 1937

(Równanie serca, 1938)

Podobne prace

Do góry