Ocena brak

Julian Przyboś - Notre – Dame

Autor /Wincent Dodano /29.04.2011

Z miliona złożonych do modlitwy palców wzlatująca przestrzeń!

Lecz zdjęło mnie z iglicy jak z haka Wnętrzeprzerażenie.

Wyszydzony i opluty śród poczwar rozdziawionych deszczem

wiem: Co znaczę ja żywy o krok od filarów!

Te mury z odrąbanych skał – jak łby ponade mnie

zmartwychwstają z sarkofagu.

Kto wstrząsnął tą ciemnością, nagiął –

i ogarnął?

Wiem. Obciążone Jezusami krzyże

trzeba wyostrzyć w piony budowniczych drabin

i swoją wolę, zrównaną z niezgłębionym lazurem,

swoją śmierć

z ostrołuku

trafić –

– tam na kluczu sklepienia

drga zamknięty pęd strzał

– i trwać pod hurgotem głazów szybujących coraz wyżej i wyżej,

aż je, nie skończone, nagły zawrót

stoczy ze szczytu

w dwie wieże, urwane dna.

Kto pomyślał tę przepaść i odrzucił ją w górę!

(Równanie serca, 1938)

Do góry