Ocena brak

John Dewey (1859 - 1952) - Poglądy

Autor /Stiv Dodano /15.07.2011

Uważał, że wyobrażenia ludzkie nie są poznaniem bytu, lecz narzędziem działania. Słuszne są te, które uformowały się na podłożu społecznym, bowiem to, co uchodzi za słuszne i dobre, jest wytworem myślenia zbiorowego. Wszystko rozwija się i podlega ciągłej reinterpretacji. Prawda i dobro są więc płynne. Metafizyka jest bezużyteczna, gdyż chce udowadniać to, czego nie można odnaleźć w doświadczeniu. Tak samo bezużyteczna jest religia, jest bowiem ona zbyt osobista, by mogła być elementem wspólnej ludzkiej prawdy. Jest tak, bo  życie i doświadczenie są kategoriami kolektywnymi, społecznie tworzonymi i społecznie wykorzystywanymi.    

Dewey  pojmował doświadczenie jako  życie w  środowisku przyrodniczym i społecznym. Było ono dlań życiem i działaniem, obejmowało wszystko, co się na nie składało. Człowiek  żyjąc podlega różnorodnemu oddziaływaniu oraz sam oddziałuje, kształtuje i tworzy. Doświadczenie jest więc uczestniczeniem w  świecie, a nie ustosunkowywaniem się do niego z zewnątrz. Dewey odrzucił rozumienie doświadczenia jako obserwacji  świata, a przyjął rozumienie doświadczenia jako partycypacji w  świecie. Z tego też względu uznał,  że filozofia powstaje w emocjonalnym i społecznym życiu, a nie w czasie poszukiwania odpowiedzi na czysto intelektualne pytanie.   

Człowiek pierwotny był istotą  żyjącą emocjonalnie, posiadającą pragnienia, nadzieje, przeżywającą obawy, miłość i nienawiść. Żyjąc emocjonalnie, nie sprawdzał wyobrażeń za pomocą logiki. Snuł dramatyczne opowieści, które następnie utrwalały się w formie tradycji grup społecznych. Tradycje te stawały się własnością tych grup, kształtując ich wierzenia i normy moralne obliczone na scalanie całości społecznej. Władcy przyspieszali ową centralizację tradycji celem wzmocnienia swego autorytetu i władzy.  Filozofia  zrodziła się dopiero, gdy tradycje zostały przekształcone w system logiczny wsparty dowodami intelektualnymi. Wiedzę tę rozwijano głównie poprzez rozwiązania technologiczne traktując ją jako narzędzie poznania i podporządkowania przyrody, a uprawiała ją przede wszystkim klasa niższa, której brakowało jednak prestiżu dawnych wierzeń chronionych przez klasę panującą.    

W  efekcie  powstała sytuacja, w której z jednej strony istniały określone wierzenia religijne i poetyckie, spełniające określoną funkcję społeczną i polityczną, z drugiej zaś prozaiczna wiedza, którą posiadało pospólstwo. Starcie było nieuniknione, np. Sokrates usiłował złagodzić sytuację, stosując metodę dedukcji wiedzy o faktach - wynik jest nam znany.     

Ale wiedza o faktach rozwijała się dalej, podkopując tradycyjne przekonania. Szukano sposobów rozwiązania problemu poprzez wykorzystanie rozumu. „Jednym słowem - pisał Dewey - to, co opierało się na zwyczaju, zostało umocnione, tracąc oparcie w nawykach przeszłości, lecz znajdując je w samej metafizyce Bytu i  Świata.

Metafizyka zastępuje zwyczaj jako  źródło i gwarant wyższych wartości moralnych i społecznych - oto przewodni motyw klasycznej filozofii europejskiej, rozwijanej przez Platona i Arystotelesa, filozofii, przypominajmy to zawsze, odnowionej i przetworzonej przez chrześcijańskich filozofów  średniowiecznej Europy”. Filozofia ta zmierzała do „uzasadnienia, w oparciu o racjonalne podstawy ducha, choć nie formy, uznanych wierzeń i tradycyjnych zwyczajów”.     

Filozofia Platona i Arystotelesa jest - zdanie Dewey'a - racjonalną obroną ideałów cywilizacji greckiej. Filozofia chrześcijańska, wykorzystując osiągnięcia Arystotelesa uprawomocniła się w obliczu rozumu. Idealizm heglowski bronił idei i instytucji zagrożonych przez nowego ducha nauki i przez rządy ludowe.     

Filozofie ludowe zarażone zaś były kompleksem wobec systemu logicznego, aparatu rozumowania i dowodzenia rozwiniętego między innymi po to, by nie zajmować się faktami, które można sprawdzać. Klasyczna filozofia podtrzymywała swego ducha uniwersalności, rozróżniając dwie dziedziny bytu:    

1) rzeczywistości ostatecznej i absolutnej;    

2) empiryczny, zjawiskowy świat codziennego życia.   

Pierwsza dziedzina odpowiadała religijnemu i nadprzyrodzonemu  światu ludowej tradycji i tak jak ów  świat uchodziła ona za ostateczne  źródło prawdy o  świecie empirycznym oraz za ostateczną sankcję postępowania moralnego. Owej dziedzinie przeciwstawiony został niedoskonały i zniszczalny  świat spraw praktycznych i pozytywnej nauki.  Dewey  negował klasyczny typ filozofii. Uważał,  że filozofowie łudzą się, że badają rzeczywistość, gdy tymczasem zajmują się „cennymi wartościami osadzonymi w tradycjach społecznych”. Sądzą,  że ich problem jest problemem intelektualnym, a faktycznie w rzeczywistości jest to problem społeczny i emocjonalny.  Filozofowie  powinni  „rozjaśniać idee ludzkie jako konflikty społeczne i moralne swych czasów”. Powinni odrzucić jałową metafizykę bytu, pretensję do „wyższości” i naukowości, szukania absolutnej pewności. Powinni zaś ukazywać siły moralne poruszające ludzkością, wiodące ku coraz bardziej uporządkowanej i rozumnej szczęśliwości. Filozofia ma być oglądem rzeczywistości, a nie intuicją wyższej rzeczywistości.     

Zdaniem Dewey’a filozofia powinna zająć się „wyzwoleniem człowieka z uprzedzeń i przesądów oraz rozszerzaniem jego poznania otaczającego go świata”. Metoda badania musi być dostosowana do potrzeb swych czasów. Logika Arystotelesa już się nie nadaje do tego, aby służyć potrzebom człowieka współczesnego. Rewolucja w nauce usunęła z przyrody ustalone formy czy gatunki i zwróciła uwagę na doniosłość zmiany. Uczeni nie usiłują definiować substancji czy wykrywać ich istotnych atrybutów; poszukują głównie praw przyrody. Chcą znać warunki, w jakich następują zmiany i jakie prawa się w nich manifestują. „Krótko mówiąc, jej celem jest zdobycie nad przyrodą władzy.

Nigdy dotąd nie brzmiał prawdziwiej aforyzm Francisca Bacona: <>”.     

Stąd istotny jest cel praktyczny. Nauka to inteligentny sposób radzenia sobie z trudnościami, w jakich człowiek się znajduje. Jeśli jest mądry, to zainicjuje badania, by rozwiązać problemy. W ich celu mieści się określenie sytuacji, a więc sprawienie, by mogła być kontrolowana. Myślenie jest sposobem reagowania na sytuację problemową. Chodzi w nim o przebudowę sytuacji trudnej w naszej wyobraźni w taki sposób, by wskazać działanie wprowadzające nową sytuację. Myśl jest tedy kopiowaniem sytuacji, jej rekonstrukcją i organizowaniem  środków do pożądanych celów. Doświadczenie przedmiotów jest początkiem. Za nim musi nastąpić inteligentne działanie. Poznanie to aktywny proces myślenia, końcowy produkt inteligentnego działania.     

Dewey zanegował klasyczną definicję prawdy i działania, w wyniku którego mamy osiągnąć zgodność myśli z jakąś rzeczywistością. Prawdą jest to, co praktycznie użyteczne. Pojęcie jest synonimem odpowiedniego zbioru operacji. Idee to narzędzia działania. Jeśli operacje dokonane przynoszą oczekiwany wynik, to są słuszne i prawdziwe.   Dewey  powiadał ponadto,  że poznanie nie powinno zajmować się kontemplowaniem wiecznego bytu, powinno być działaniem na rzecz społeczeństwa, być środkiem, instrumentem osiągania celów, które są wartościami.   

Analizując historię filozofii Dewey odnajdywał dwa rodzaje wartości:   

1. Wartości wieczne, przekraczające konkretne doświadczenie, będące modelami. Wyrażają one posłuszeństwo wobec Najwyższego Bytu. Masy wierzą,  że Bóstwo objawia te wartości jako normy ich postępowania. Racjonaliści opisują je w terminach filozoficznych dowodząc, że są one poznawalne za pomocą rozumu.   

2. Wartości formułowane przez teorie tradycyjnego empiryzmu. Według tych teorii sam fakt, że przedmiot jest lubiany lub sprawia przyjemność, powoduje, że jest wartością.   

Dewey przyjął drugi pogląd, ale skrytykował go twierdząc, że empiryści, np. Locke i Mill, wyprowadzali wiedzę pojęciową z przedmiotów istniejących. Tymczasem trzeba odnosić ją do przyszłych rezultatów działania. Wartości zatem są pragnieniami i zadowoleniami stanowiącymi rezultat inteligentnego działania. Sądy o wartościach są sprowadzalne ostatecznie do sądów o faktach. Tego, co wartościowe uczymy się w rezultacie inteligentnego badania.     

Wartości są wnoszone w nasze  życie. Tworzymy prawdę, dobro. Nie odkrywamy dóbr czy celów, do których zmierzamy, musimy stworzyć je dla siebie w naszym myśleniu. Nie istnieje stały cel, do którego dążymy, ponieważ każdy osiągnięty cel staje się środkiem do kolejnego. Cel nie jest więc kresem, granicą, jest aktywnym procesem przekształcania istniejącej sytuacji.

Podobne prace

Do góry