Ocena brak

„Jedynym sposobem uratowania godności ludzkiej w nieludzkich warunkach jest uwierzyć choćby w otchłań zła w istnienie dobra”. Skomentuj tę myśl odwołując się do wybranych utworów literackich

Autor /Iro123 Dodano /27.05.2011

Rzadko zastanawiamy się nad tym, co zrobilibyśmy znalazłszy się w sytuacji zagrożenia naszej godności. Cieszymy się życiem, zdrowiem, snujemy plany na przyszłość, wytyczamy sobie ambitne cele. Świat, w jakim żyjemy, uważamy za dar naturalny i daleki od doskonałości. Dopiero przy lekturze niektórych książek uzmysławiamy sobie, że czasem ludzie musieli walczyć o taki świat, w jakim my żyjemy. Największe zagrożenie dla godności ludzkiej występuje w czasach wojen. Trudno wówczas obronić człowieczeństwo, wpajane nam zasady moralne okazują się być pustymi słowami. Wali się w gruzy cały kodeks moralny - przejmująco mówi o tym Tadeusz Różewicz w wierszu „Ocalony”:

Pojęcia są tylko wyrazami.

cnota i występek

prawda i kłamstwo

piękno i brzydota

męstwo i tchórzostwo”.

W takim świecie nie można żyć, człowiekowi potrzebna jest wiara w dobro i sens godności ludzkiej. Dlatego poeta tak wyznaje z rozpaczą:

Szukam nauczyciela i mistrza

niech przywróci mi wzrok słuch o mowę

niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia

niech oddzieli światło od ciemności”.

Wojna jest największym złem, jakie może dosięgnąć ludzi. Człowiek czuje się bezsilny i bezradny wobec tej otchłani zła. Jaką postawę ma zająć? Pytanie to postawił Albert Camus w swojej powieści parabolicznej - „Dżuma”. Akcja utworu rozgrywa się w Oranie w roku 194..., czyli w czasie trwania II wojny światowej. Przedmiotem analizy autora jest zachowanie ludzi, ich reakcje na to, co się dzieje, reakcje na zbiorowe nieszczęście całej społeczności. Epidemia zła - dżumy - rozprzestrzenia się powoli, mało kto poważnie traktuje to zjawisko. Ludzie bagatelizują grożące im niebezpieczeństwo, a kiedy dżuma pochłania coraz większe ilości ofiar, społeczeństwo zostaje sparaliżowane strachem. Jest to typowa postawa, czego dowodzi też reakcja Niemców i Rosjan na hitleryzm i stalinizm. Centralną postacią powieści Camusa jest doktor Rieux, lekarz z poświęceniem walczący z chorobą, organizujący szpitale, ryzykujący zdrowiem i nawet życiem. Skupia wokół siebie wąskie grono osób, które od początku rozumie konieczność przeciwstawienia się chorobie. Działalność ich nie przynosi efektów, choroba zbiera coraz większe żniwo, lecz oni pełnią swą ludzką misję.

W tej otchłani zła najlepiej czuje się Cottard - przestępca zagrożony aresztowaniem. Epidemia zburzyła wcześniejszy ład życia, co daje mu poczucie bezpieczeństwa. Tak więc zarówno czynni przeciwnicy epidemii jak i z niej zadowoloni są nieliczni. Najliczniejszą grupę stanowią ludzie przerażeni, sparaliżowani strachem. To dzięki nim choroba zbiera coraz obfitszy plon, bo bierność oznacza akceptację. W grupie mieszkańców Cranu znalazł się Paymond Rambert - dziennikarz z Paryża. Początkowo stara się on wyjechać z miasta, tłumaczy, że jest obcy i jego ta sytuacja nie dotyczy. Kiedy jednak otwiera się przed nim szansa ucieczki, rezygnuje z niej, dochodząc do wniosku, że i na nim ciąży odpowiedzialność za rozwój choroby. Przyłącza się do grupy doktora Rieux i walka z epidemią daje mu poczucie spełnionego obowiązku.

Powieść Camusa jest parabolą (przypowieścią), bo daje przykład uniwersalnych prawideł ludzkiej egzystencji, postaw wobec życia. Choroba jest złem, dżumą ludzkości są wojny. Człowiek ma obowiązek walczyć ze złem, choćby ono przytłaczało go swoim ciężarem.

Formą walki ze złem jest obrona godności ludzkiej. Nie łatwo ocalić własne człowieczeństwo, kiedy tkwi się w bezmiarze zła. Dowiodła tego ostatnia wojna. Człowiek wymyślił tak okrutne sposoby zabijania innych ludzi, że trudno jest uwierzyć, iż to „ludzie ludziom zgotowali ten los”. Zofia Nałkowska nie była więźniarką obozów koncentracyjnych, po wojnie pracowała w Komisji do Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce. To, co usłyszała i zobaczyła było tak niewiarygodnie wstrząsające, że stworzyła dokument tego czasu - „Medaliony”. Krótkie reporterskie relacje uświadamiają nam, że człowiek jest zdolny do niebywałego okrucieństwa. Obozy koncentracyjne stanowiły zupełny ewenemet w dziejach ludzkości. Zabijanie ludzi stało się czymś normalnym, śmierć nie wzruszała. Fabryki śmierci rozsiane w krajach Europy rozwijały się. Ludzie zamknięci w obozach poddani zostali zupełnie nowym prawom. Żyjąc w nieludzkich warunkach chcieli przeżyć za wszelką cenę, nawet za cenę własnego człowieczeństwa. Jak trudno było w tych warunkach uratować godność ludzką, świadczy relacja jednej z byłych więźniarek. Kobiety zamknięte w bunkrach głodowych dopuszczały się aktów kanibalizmu

Uczucie głodu, instynkt samozachowawczy dyktował więźniarkom postawę niegodną człowieka. My, którzy nie przeżyliśmy takich sytuacji, czasem potępiamy ludzi, którzy za cenę przeżycia kradli chleb współwięźniom, stawali się obozowymi kapo lub nawet stawali się ludożercami. Łatwo jest potępiać ich postawy, ale czy możemy mięć pewność, że - będąc w analogicznej sytuacji - potrafilibyśmy uratować swoje człowieczeństwo?

Tadeusz Borowski przeżył koszmar obozów koncentracyjnych i nie chciał stać sędzią swych towarzyszy obozowych. Rozumiał, co czyli i wiedział, że żądza życia potrafi zagłuszyć każde skrupuły moralne. W opowiadaniu „proszę państwa do gazu” przedstawił różne reakcje ludzi na rzeczywistość obozową. Ludzie, zaraz po przyjeździe do obozu, byli selekcjonowani. Młodzi i zdrowi, a więc zdolni do pracy kierowani byli do samochodu do obozu; dzieci, starcy, kalecy załadowywano do samochodu jadącego do krematorium. W wagonach leżały porzucone przez matki zwłoki niemowląt. Niemiec rozkazał, aby młode matki zabrały swe zmarłe dzieci, jednak żadna z kobiet nie wróciła do wagonu. Poinformowano je, że jeśli nie zabiorą swych dzieci, co dziesiąta z kobiet zostanie zastrzelona. Sparaliżowane strachem kobiety stały nieruchome i wówczas jedna ze starszych kobiet wróciła do wagonu i zabrała z niego wszystkie martwe ciałka. podziwiamy bohaterstwo tej kobiety, ceniącej wyżej swe człowieczeństwo niż życie.

Inna młoda kobieta przywieziona do obozu szybko zorientowała się, że dzieci wraz z matkami są skazywane na zagładę. Odepchnęła od siebie małą córeczkę chcąc w ten sposób ocalić własne życie. Dziewczynka z płaczem biegła za uciekającą matką, u której instynkt przeżycia okazał się silniejszy od instynktu macierzyńskiego.

Nieludzki jest świat, w którym człowiek musi zdawać tak trudny egzamin ze swej godności. Borowski jest pełen współczucia dla więźniów, nie definiuje ich winy, wiedząc, że w warunkach obozowych nie każdy umiał zachować się jak przystało na człowieka. Tam obowiązywały nieludzkie prawa, ludzie tracili wiarę we wszelkie wartości moralne. Uratowanie człowieczeństwa urastało do czynu heroicznego.

Sowiecką odmianą obozów koncentracyjnych były łagry, czyli obozy przymusowej pracy. Trafiali do nich nie tylko obywatele wrogich państw, ale także Rosjanie. Nie trzeba było być wrogiem stalinizmu aby znaleźć się w takim obozie.

Aleksander Sołżenicyn po ukończeniu studiów został wcielony do wojska, walczył między innymi pod Leningradem i na Łuku Kurskim, otrzymał liczne odznaczenia. Mimo to w 1945r. został aresztowany i zdegradowany, oskarżono go o agitację antyradziecką. Otrzymał wyrok ośmiu lat obozu poprawczego i przebywał w kilku takich obozach. Potem otrzymał nakaz wiecznego zesłania, anulowany dopiero w 1956r. Podjął pracę nauczycielską i poświęcił się pisarstwu. „Jeden dzień Iwana Denisowicza”, opublikowany za osobistą zgodą Chruszczowa, stał się sensacją i w kraju i za granicą. Rozpoczęła się akcja przeciwko pisarzowi, więc swe kolejne utwory publikował na Zachodzie. W 1971r. przyznano mu literacką Nagrodę Nobla, której jednak nie mógł odebrać. W 1974r. został aresztowany i deportowany. ostatnio powrócił do swej ojczyzny. Los pomieścił w życiu Sołżenicyna tyle, że starczyłoby na wiele żywotów ludzkich.

W „Jednym dniu Iwana Denisowicza” zawarł studium totalitaryzmu, czyli takiego systemu sprawowania władzy, w którym władza ta dąży do poddania sobie człowieka i społeczeństwa za pomocą wszelkich możliwych środków przemocy wobec przeciwników. Totalitaryzm prowadzi do zniewolenia człowieka, narzucenia mu określonych zachowań. Jednostka nie jest w stanie zachować jakiejkolwiek autonomii, zostaje pozbawiona własnej sfery intymnej. Wszechmoc władzy obejmuje jej nieomylność i moc podejmowania jedynie słusznych decyzji. Władza rządzi za pomocą rozbudowanej biurokracji i terroru policyjnego.

Wiek XX poznał system totalitarny w dwóch wariantach: hitleryzm i stalinizm. Niemożliwe było życie w tym systemie z zachowaniem godności ludzkiej. Człowiek stawał się przedmiotem, maszyną - wykonując tylko nakazy władzy. Bohaterem „Jednego dnia” jest zwykły, przeciętny więzień, pracowity chłop Szuchow.

Chce przeżyć obóz, ma za sobą 8 lat pobytu, do końca wyroku pozostało mu jeszcze dwa lata. Przestał już dziwić się i buntować, więc ze zrozumieniem i pobłażaniem patrzy na nowych skazańców, nie mogących pogodzić się z aresztowaniem, długim wyrokiem, bezprawiem panującym w obozie. Szuchow zrozumiał, że więzień (zek) nie ma żadnych szans na dochodzenie praw i wypracował własną filozofie przetrwania. Cały należał już do obozu, wszystko miał łagrowe: koszulę, waciak, walonki. Jego były tylko „gnaty i dusza”, jak sam o sobie myślał. To właśnie duszę, godność ludzką chciano mu odebrać. Szuchow z podziwem obserwował obserwował innego więźnia, starca o gołej czaszce i bezzębnej twarzy, który przy każdym posiłku rozkładał czystą serwetkę i jadł tak, jak na proszonym obiedzie lub w eleganckiej restauracji. Zauważył starca dzięki temu, że tamten nie dał się zepchnąć na dno brudu i zezwierzęcenia. Był pojedynczym egzemplarzem człowieka zachowującego własne zasady i przyzwyczajenia, żyjącego we własnym uduchowionym świecie. Ocierał się jedynie o nieludzkie obyczaje, którym jednak zdołał się oprzeć. jak wiele godności ludzkiej było w jego postawie! Wyniszczony fizycznie pozostał wierny wyznawanym zasadom moralnym i ludzkim zachowaniom.

O walce człowieka przeciwko odebraniu mu godności mówi też Gustaw Herling - Grudziński w „Innym świecie”. Autor opowiadań, w poszukiwaniu środków do życia i drogi na Zachód przeniósł się do Grodna, gdzie został aresztowany i uwięziony. Otrzymał wyrok 5 lat pobytu w obozach. W Jercewie, w pobliżu Archangielska, podjął dramatyczną głodówkę i został zwolniony. Trzy miesiące wędrował do armii polskiej i został wcielony do wojsk generała Andersa. „Inny świat” został opublikowany w Londynie w 1953r. O prawach życia obozowego i obojętności na cierpienie i chorobę drugiego, braku reakcji na nieludzkie wydarzenia rozgrywające się na oczach więźniów, pisze Grudziński z dystansem i powagą. Żaden więzień nie idzie bronić gwałconej kobiety, zdrowi nie pomagają chorym - to zachowania przeczące zasadom człowieczeństwa. Więźniowie umierają z głodu, zamarzają podczas wyrębu lasu, popełniają samobójstwa, później wszystko toczy się po dawnemu. Tak spełniały się założenia systemu obozowego, obliczonego na morderczy wysiłek, na 11 - 12 godzinna pracę pod gołym niebem, w śniegu po pas, na kilkudziesięciostopniowym mrozie i o głodzie.

Zdziwienie wywołują więźniowie dobrowolnie przyjmujący lub nawet wybierający cierpienie. Akt dobrowolnego męczeństwa jest ostatnim aktem ich wewnętrznej wolności. Najwspanialszą pod tym względem postacią jest więzień Kostylew. Został aresztowany za czytanie książek zakazanych zachodnich pisarzy. Katowany nie przyznał się do winy, jego upór rósł w miarę zadawanych cierpień. Otrzymał 10 - letni wyrok, w obozie bliski był już złożenia donosu, ale w porę zrozumiał, że go oszukano i zachował ludzka postawę. Do obozu w Jarcewie trafił z ręką na temblaku. Aby rana nie goiła się, codziennie opalał rękę nad ogniem. Postanowił, że już nigdy nie będzie pracował dla swoich oprawców. Kiedy dowiedział się, że został umieszczony na liście więźniów kierowanych do najcięższego obozu, do kołymy, oblał się wiadrem wrzątku i umierał w straszliwych męczarniach. jego tęsknota za wolnością (tylko wewnętrzną) okupiona została życiem. Był to akt przeciwstawienia się obozowym prawom.

Analiza wybranych utworów literackich świadczy o tym, że uratowanie godności ludzkiej bywało czynem heroicznym, gdy człowiek znajdował się w otchłani zła, a niezłomnie wierzył w istnienie dobra. My nie musimy ponosić aż tak wielkich ofiar, a mimo to nie zawsze zachowujemy swą godność. Bohaterowie tamtych dni uświadamiają nam, że godność ludzka jest najwyższą wartością, dla której wypada poświęcić życie.

Do góry