Ocena brak

Jean Lerond d'Alembert (1717 - 1783) - Antropologia

Autor /James Dodano /13.07.2011

 Człowiek jest istotą cielesną, uzależnioną od tysiąca potrzeb i wrażliwą na działanie ciał zewnętrznych. Uległby szybkiemu zniszczeniu, gdyby nie zabiegał o to, by się zabezpieczyć przed negatywnym oddziaływaniem z zewnątrz. Niektóre ciała oddziałują na człowieka pozytywnie, inne nie - w ten sposób człowiek odczuwa przyjemność i ból. Najwyższym dobrem jest brak cierpień, ale człowiek może tylko zbliżać się do tego ideału, nigdy go nie osiągając. Problem ten jest zrozumiały dla „prawdziwych mędrców”, odrzucany zaś przez „filozofię gminną”.      W walce o zachowanie ciała, pozyskiwanie przyjemności ludzie jednoczą się, tworząc wspólnotę, która wymaga z kolei wynalezienia znaków.  „Taki jest początek kształtowania się społeczeństwa”. Stosunki społeczne rozszerzają zakres naszych idei, przyczyniają się do powstawania nowych. Przyjemność i korzyść powinny być tymi stanami, które zbliżałyby ludzi, jednoczyłyby ich wysiłki, utrwalałyby pozytywne więzi społeczne, przyczyniające się do tworzenia największego pożytku.  „A ponieważ - powiadał d'Alembert - każdy członek społeczności pragnie jak najbardziej zwiększyć

 

pożytek własny, jaki z niej czerpie, zmuszonym będąc przy tym walczyć z równie gorliwym dążeniem każdego z innych członków, przeto nie wszyscy mogą mieć ten sam udział w korzyściach, jakkolwiek wszyscy mają to samo do nich prawo. Owo prawo, tak bardzo godne uznania, zostaje przeto wkrótce naruszone przez barbarzyńskie prawo nierówności, zwane prawem silniejszego. Praktykowanie tego prawa, którego tak trudno bywa nie nadużyć, nadaje nam wszelkie pozory podobieństwa do zwierząt”.    Społeczeństwo powstało również w celu ochrony słabych. Z czasem ochrona ta przekształciła się w ucisk. „Ale im ucisk jest gwałtowniejszy - pisał d'Alembert - tym niecierpliwiej znoszą go uciskani, czują bowiem,  że nie zdarzyło się nic, co by mogło usprawiedliwić tę nad nimi przemoc”. To legło u podstaw pojawienia się takich pojęć, jak niesprawiedliwość i zło moralne oraz przeciwstawnych im: sprawiedliwość, dobro moralne. Te ostatnie określa się jako cnoty.      A zatem, twierdził d'Alembert, „pojęcia czysto intelektualne występku i cnoty, źródło i konieczność praw, niematerialność duszy, istnienie Boga i nasze wobec niego obowiązki, słowem prawdy, których mamy potrzebę, potrzebę natarczywie doraźną i bezwzględnie niezbędną, są owocem pierwszych idei nadzmysłowych, do których impuls dają nasze własne wrażenia”. Człowiek na początku swoich dziejów żądny był wiedzy użytecznej, a więc wiedzy, na temat możliwości zaspokajania swoich potrzeb. „Żądny wiedzy użytecznej, musiał odrzucić z początku wszelką bezpłodną spekulację”. Na tym etapie rozwinął w sobie potrzebę pragnienia wiedzy, rozwinął ciekawość, która przyczyniła się do rozwoju wiedzy dla niej samej.        Ale mimo zdobycia przez człowieka rozległej wiedzy, natura ludzka pozostaje nieodgadnioną tajemnicą. „To samo powiedzieć można - pisał d'Alembert - o naszym obecnym i przyszłym istnieniu, o istocie Bytu, któremu je zawdzięczamy, i o rodzaju kultu, jakiego ten Byt od nas wymaga. Nic nie jest nam przeto bardziej potrzebne niż religia objawiona dla pouczenia nas o tylu rozmaitych rzeczach. Przeznaczona, by służyć jako dopełnienie wiedzy naturalnej, ukazuje nam ona część tego, co przed nami ukryte; ogranicza się atoli do ukazania jedynie tego, co niezbędnie potrzebne. Reszta pozostaje przed nami zamknięta i bodajże pozostanie zamknięta na zawsze. Kilka prawd wiary, niewielka ilość wskazań postępowania - oto do czego sprowadza się religia objawiona; niemniej dzięki światłym pouczeniom, które oznajmiła ogółowi, lud posiada często bardziej ustalony i zdecydowany pogląd na wiele ciekawych problemów, niżeli wszystkie sekty filozofów”. 

Podobne prace

Do góry