Ocena brak

Janusz Korczak – Informacje Ogólne

Autor /Melchior Dodano /19.10.2011

22.VI.1878 r. (lub 1879 r.) w Warszawie urodził się Henryk Goldszmit. Był synem Cecylii z Gębickich i adwokata Józefa Goldszmita. Mając osiem lat Henryk rozpoczyna naukę w szkole Augustyna Szmurły na ulicy Freta, a następnie uczęszcza i kończy Państwowe Gimnazjum Rosyjskie w Warszawie.

Gdy w 1896 r. umiera Józef Goldszmit, Henryk udziela korepetycji, aby utrzymać rodzinę.

W tym samym roku debiutuje na łamach tygodnika "Kolce" humoreską "Węzeł gordyjski".

W 1898 r. uzyskuje maturę w Gimnazjum Miejskim na Pradze, a następnie wstępuje na Wydział Lekarski Cesarskiego Uniwersytetu Warszawskiego.

Pseudonim Janasz Korczak, Henryk używa po raz pierwszy w 1898 r. podczas udziału w konkursie dramatycznym imienia Jana Paderewskiego. Jego dramat p.t. "Którędy" uzyskuje wyróżnienie i nazwisko autora zostaje wydrukowane w gazecie. Pomyłkowo zamiast Janasz napisano Janusz Korczak i przy tym pseudonimie pozostaje.

17.III.1905 r. Korczak otrzymuje dyplom Uniwersytetu Warszawskiego.

W 1900 r. zaczyna współpracować z tygodnikiem satyrycznym "Kolce". Tu rozwija swoje zainteresowania "poety-pisarza" i publikuje pierwszą powieść pt. "Dzieci ulicy", następnie "Bobo", "Kiedy znów będę mały", "Spowiedź motyla", "Bankructwo małego Dżeka", "Józki, Jaśki i Franki", "Maśki, Jaśki i Srule" oraz "Król Maciuś Pierwszy".

1939 r. wybucha II wojna światowa. Janusz Korczak czynnie udziela pomocy medycznej potrzebującym. Udaje się do Polskiego Radia i przemawia do dzieci i dorosłych namawiając ich do spokoju. Jednocześnie rozpoczyna działalność jałmużną. Odwiedza swoich znajomych i przyjaciół błagając ich o żywność, odzież i pomoc finansową.

2.X.1940 r. Ludwik Fischer podpisuje zarządzenie o utworzeniu getta w Warszawie. Z tego powodu Dom Sierot prowadzony przez Korczaka musi się przenieść. Dzieci (150) były zmuszone pomieścić się w lokalach mniejszych niż dotychczas zajmowały.

21.X.1941 r. w związku z zarządzeniem władz okupacyjnych o zacieśnieniu granic getta warszawskiego, Dom Sierot zostaje ponownie przeniesiony. Oto jak Irena Chmieleńska, świadek tamtych dni, wspominała tę ostatnią już przystań Korczaka. "Dziwne odnosi wrażenie człowiek tam przybyły. W jednej sali piętrzą się ohydne drewniane prycze, część inną, odgrodzoną od "sypialni" ścianą prycz, stanowi jadalnia i świetlica. Pobudowano i inne mniejsze salki, zakamarki, konieczne w życiu dużej gromady dziecięcej. Dzieci jest ok. 100. Tłok, ścisk-a jednocześnie niebywały w tych warunkach porządek, wszystko równo i porządnie poustawiane, pozaściełane. Nigdzie niepotrzebnego przedmiotu, nigdzie śladu śmiecia (...) Setka dzieci żyje życiem karnym, zorganizowanym, celowym, Celowym?..."

Ludwik Hirszfeld (uczony, przewodniczący Rady Zdrowia) tak pisze o działalności Korczaka w Domu Sierot: "Korczak nie chciał ratować jedynie ciał ludzkich, chciał rzeźbić dudze. I udawało mu się to nawet w tym piekle, gdyż dzieci z Domu Sierot były znane jako uosobienie szlachetności".

22.VII.1942 r. jest pierwszym dniem akcji zagłady getta. Straż porządkowa łapie i ładuje na "wozy śmierci" ludzi, po czym odstawia ich do Umschlagplatz.

6.VIII.1942 r. rozpoczął się trzeci tydzień "akcji" zagłady warszawskiego getta. W tym dniu Janusz Korczak oraz jego wychowankowie ruszają w swą ostatnią podróż. Ruszają do Umschlagplatz. Stąd tory kolejowe prowadziły do Treblinki - obozu zagłady. Ile czasu dali Niemcy dzieciom i profesorowi na zebranie się i wyruszenie? Jak długo trwała tak okropna wędrówka? Czy dzieci wiedziały, że idą na śmierć? Tego nie wiemy. Dzieciom przerwano ich spokój. Najprawdopodobniej nie wiedziały co się dzieje. Mimo to schodzą na dół i ustawiają się w piątki. Pani Stefania Wilczyńska i Doktor Janusz Korczak idą razem z nimi. Wzięto nawet zielony sztandar Domu Sierot.

Korczak z dziećmi wyrusza z ul. Siennej 16 poprzez ul. Pańską na Żelazną. Kolejnym etapem marszu jest prosty odcinek Leszna, skręt w Nowolipie, Nowolipki, Zamenhofa. Dalej pochód podążał ulicą Karmelicką, Miłą, aż w końcu przybywają do Umschlagplatz - granicy między życiem i śmiercią. Nikt nie wróci już z Umschlagplatz.

Myślę, że Janusz Korczak był odważnym i szlachetnym człowiekiem. Nie znałem do tej pory osoby, która oddałaby wszystko dzieciom. Myślę, że miłość Korczaka do nich najbardziej obrazuje w jego modlitwie napisanej do Boga:

"Modlitwa wychowawcy"

Wyprostowany przed Bogiem żąda:

"Daj dzieciom dobrą wolę, daj wysiłkom ich pomoc, ich trudom błogosławieństwo. Nie najłatwiejszą prowadź ich drogą, ale najpiękniejszą. A jako prośby mej zadatek przyjmij mój jedyny klejnot: smutek. Smutek i pracę".

Do góry