Ocena brak

Jak zmieniał się klimat na Ziemi?

Autor /kas Dodano /31.01.2012

Anomalia pogodowe, z którymi ludzie borykają się mniej więcej od dwudziestu lat nasuwają przypuszczenie, że Ziemię czeka globalna zmiana klimatu pociągająca za sobą katastrofalne skutki. Nie byłoby to pierwsze w historii naszej planety załamanie warunków atmosferycznych na wielką skalę.
Badania minerałów oraz skamielin stały się bogatym źródłem informacji na temat kli­matu jaki panował na Ziemi w dawnych wiekach. Odnaleziony na Antarktydzie węgiel, na przykład, jest dowodem na to, że na tych skutych dzisiaj lodem terenach panowały znacznie wyższe
temperatury. Węgiel powstaje bowiem ze szcząt­ków roślin, które rosły w warunkach tropikalnych. Wyniki innych badań dowodzą z kolei, że około 300 milionów lat temu olbrzymie tereny połu­dniowo-wschodnich regionów Ameryki Południo­wej oraz Afryki, a także Indie i część Australii pokryte były lodem.
Skamieniałości dostarczyły dowodów potwier­dzających teorię dryfu kontynentalnego, a co za tym idzie zmiany klimatu na „wędrujących" tere­nach. Naukowcy twierdzą, że klimat na obszarze, który zmienia swe położenie geograficzne nie mo­że być zawsze taki sam.
Z drugiej strony, jednak, powolna „wędrówka kontynentów" nie wyjaśnia przyczyn ostatniej epoki lodowej, która rozpoczęła się 1,8 miliona lat temu, gdy kontynenty znajdowały się mniej wię­cej w tym samym położeniu co obecnie. Nie wia­domo również, dlaczego w ciągu ostatnich dzie­sięciu tysięcy lat, czyli od momentu wycofania się lodolodu na północ, klimat na kuli ziemskiej jest wciąż niestabilny.
Niemożliwe, aby to dryf kontynentalny był po­wodem anomalii pogodowych zaobserwowanych na kuli ziemskiej w latach 70. i 80. naszego stule­cia. Europę nawiedziły przeciągające się susze, fale niespotykanych na tym terenie upałów, mro­zów, lub huraganów. W październiku 1987 roku, na przykład, tereny na południu Anglii zostały zdewastowane przez szalejący sztorm.

W trakcie ostatniej epoki lodowej na półkuli pół­nocnej warunki klimatyczne nie były jednolite przez cały okres zlodowacenia. Okresy zwane glacjałami, kiedy to temperatura powietrza obniżała się, a lodowce przesuwały się daleko na południe, przeplatały się z okresami cieplejszymi zwanymi interglacjałami, w czasie których lodowce topiły się i wycofywały na północ.
Uważa się, że ostatnia epoka lodowa zakoń­czyła się około dziesięciu tysięcy lat temu. Ba­dania pni oraz pyłków różnych drzew wskazują na to, iż początkowo klimat bardzo się ocieplił, a woda z topniejących lodowców spłynęła do mórz i oceanów. Poziom morza podniósł się wtedy tak znacznie, że wiele obszarów lądu zostało na za­wsze zalane. Uważa się, że jeszcze siedem i pół tysiąca lat temu dzisiejsza wyspa, na której leży Wielka Brytania, miała lądowe połączenie z kon­tynentem europejskim.
Około 7000 lat temu w Europie panował klimat cieplejszy niż obecnie - w lecie średnie tempera­tury były wyższe o 2-3°C, natomiast w zimie o około 1°C. W rezultacie granica wiecznego śnie­gu w Europie znajdowała się mniej więcej 300 m wyżej niż dzisiaj. Około 5000 lat temu wraz z ma­sami suchego powietrza przyszło ochłodzenie. Choć trudno w to uwierzyć, tereny dzisiejszej Sahary porośnięte były trawą, a żyjące tam zwie­rzęta znajdowały wodę w rzekach i jeziorach.

Kolejna zmiana nastąpiła około 3000 lat temu. Nastały czasy równie chłodne, lecz bardziej wilgotne. Górskie lodowce spłynęły w dół swoich dolin, jeziora wystąpiły z brzegów, a na zalanych terenach powstały rozległe bagna. Sahara stała się olbrzymią pustynią.
Pogoda ostatnich 2000 lat opisana jest już w źródłach historycznych. Nowoczesna technolo­gia pozwala też czerpać informacje z dna oceanów oraz z dolnych warstw lodowców. Zdobyte dowo­dy wskazują na to, że pomiędzy 400 a 1200 rokiem naszej ery, w sporej części Europy panował łagod­ny, ciepły klimat ze średnimi temperaturami mniej więcej o 1°C wyższymi niż obecnie. Wystarczy wspomnieć, że w okresie tym uprawiano w Anglii na znacznych obszarach winorośl.
Lata pomiędzy 1550a 1880 rokiem, określa się w Europie mianem małej epoki lodowej. Zapano­wały wówczas temperatury nie notowane od cza­sów ostatniego zlodowacenia.

Po 1880 r. średnie temperatury wzrastały stale aż do połowy XX wieku, kiedy zanotowano lekki spadek o około 0,2-0,3°C. Równocześnie zmie­niała się na świecie ilość opadów przypadająca rocznie na dany obszar. Strefy klimatyczne prze­suwały się nieznacznie na północ lub na południe, co nie pozostało bez wpływu na życie na Ziemi. Na przykład, niewielkie przemieszczenie się pod­zwrotnikowych stref wysokiego ciśnienia pocią­gnęło za sobą serię susz na obszarze Sahelu. To z kolei spowodowało, że w państwach afrykań­skich leżących w okolicach równika nastąpił wzrost opadów. Poziom wody w Jeziorze Wiktorii podniósł się do tego stopnia, że okolicznym osa­dom ludzkim zaczęły zagrażać powodzie.
W obliczu poważnego ochłodzenia klimatu w połowie lat 70. naszego stulecia, naukowcy za­częli się poważnie zastanawiać, czy nie zbliża się kolejna epoka lodowa. Sugerowano też, że ostatnie zlodowacenie wcale się nie skończyło, a ostatnie 10 tysięcy lat to tylko interglacjał czyli okres chwi­lowego ocieplenia klimatu, po którym nastąpi okres chłodniejszy czyli glacjał.
Jednak jeszcze w latach 70. i potem w latach 80.. stacje meteorologiczne zanotowały wzrost średnich temperatur i stało się jasne, że ostatnie ochłodzenia należy traktować jako zjawiska okre­sowe, natomiast generalnie temperatury mają raczej tendencję wzrostową.
W latach 80. średnie temperatury podniosły się o około 0,5°C. Natomiast gorące lata, łagodne zi­my, wczesne wiosny, przeciągające się susze oraz gwałtowne burze świadczyły o tym, że klimat na kuli ziemskiej staje się coraz cieplejszy.
Wiele osób przypisuje nietypowe zjawiska atmosferyczne zanieczyszczeniu środowiska natu­ralnego Ziemi. Zdaniem naukowców, nasza pla­neta „podgrzewa się" sama, i co więcej proces ten nie zakończy się w najbliższej przyszłości. Należy więc przypuszczać, że zamiast na falę mrozów ludzkość powinna szykować się na długotrwałą serię upałów i susz.

Wydaje się, że wzrost średniej temperatury na Ziemi o 0,5°C w ciągu stu lat, to niewiele, trzeba jednak pamiętać, że widoczne efekty ocieplenia zostały złagodzone przez inne czynniki, na przy­kład pył pochodzący z erupcji wulkanicznych czy pustyń powstałych na terenach zdewastowanych przez rabunkową działalność człowieka może nie dopuszczać części promieniowania słonecznego do powierzchni Ziemi.
Wszelkie spekulacje na temat przyszłych zmian klimatu na Ziemi są mało wiarygodne. Większość specjalistów zgadza się jednak, że istnieją dosta­teczne dowody wskazujące na ocieplanie klimatu Ziemi i alarmuje, że jeżeli proces ten nie zostanie powstrzymany, skutki, szczególnie dla istot ży­wych, mogą być katastrofalne.

Podobne prace

Do góry