Ocena brak

Jak w poszczególnych paradygmatach pedagogicznych traktowana jest kategoria swobody i przymusu

Autor /Bolek21 Dodano /05.08.2011

Swoboda i przymus są stałymi atrybutami wychowania. Związane są z teoriami podmiotowego traktowania dziecka. Jak dotąd nie udało się ich wyeliminować z żadnej ze znanych współcześnie koncepcji pedagogicznych. Zarówno teorie stawiające przymus na naczelnej pozycji w wychowaniu dopuszczają istnienie swobody, koncepcje liberalne stawiające głównie na swobodę nie są wolne od przymusu.

Współcześnie dominującym trendem jest pozostawienie wychowankom jak największej swobody. Nie nadmierny przymus, ale odpowiednio ukierunkowana swoboda jest miarą poprawnie przebiegającego procesu wychowania.

Swoboda to możliwość postępowania, zachowania się według własnej woli bez konieczności ulegania przymusowi, brak skrępowania, niezależność, wolność. Naturalna łatwość zachowania się, prostota, niewymuszoność.Swoboda poruszania się, postępowania, przekonań.Cieszyć się swobodąMieć swobodęKorzystać ze swobodyWypuścić ptaka na swobodęŻyć na swobodziePrzymus to presja, nacisk wywierane na kogoś, okoliczności zmuszające kogoś do działania wbrew swojej woli, zmuszanie się do czegoś.Przymus wewnętrznyZrobić coś bez przymusuWywierać na kogoś przymusOdpowiadać komuś z przymusemStosować wobec kogoś przymusWyczuwać przymus w stosunkach z kimś

Zagadnienie swobody dziecka w relacjach z dorosłymi - rodzicami i nauczycielami skupiają od lat zainteresowanie zarówno teoretyków rozwoju i wychowania, jak też praktyków. Znajdują też coraz więcej miejsca w reakcjach opinii publicznej.

Zainteresowanie to ma wiele źródeł, wśród których przede wszystkim należałoby wymienić z jednej strony upowszechnienie się systemów wartości, w których wolność człowieka zajmuje szczególne miejsce, z drugiej zaś skupienie się na jednostce i jej prawach. Humanistyczne podejście do jednostki sprawiło, że z większą uwagą zaczęto przyglądać się przypadkom naruszania wolności człowieka i ich indywidualnym oraz społecznym konsekwencjom. W szczególności skoncentrowano się na sytuacji dziecka.

W ostatnich latach powstała obszerna literatura na temat swobody dziecka. Zjawisko przemocy wobec dzieci stało się przedmiotem licznych badań, studiów i publikacji.

Uznano, iż swoboda przyznawania przez dorosłych dziecku lub też ograniczana czy odbierana, jest w istocie rzeczy niezwykle wymownym wskaźnikiem wielu innych zjawisk składających się na to, co mogliśmy określić mianem kultury pedagogicznej danych czasów lub danego społeczeństwa.

  • Po pierwsze, jest ona wyrazem panującego stosunku dziecka, a więc traktowania go w sposób mniej lub bardziej: rozumiejący i upodmiotowiony.

  • Po drugie, swoboda przyznawania dziecku przez dorosłych mówi wiele o panujących poglądach pedagogicznych, a więc o tym, do jakich metod postępowania z dzieckiem skłonni są odwoływać się dorośli: perswazji czy nakazu, obopólnego porozumienia czy jednostronnych żądań operowania groźbą i naciskiem czy propozycją i apelem.

  • Wreszcie, po trzecie, to ile swobody dorośli przyznają dzieciom, stanowi wyraz ich poglądów na rozwój dziecka i siły, które nim kierują. Możemy tu mówić o niezwykłej rozpiętości stanowisk i od przekonania, że rozwój ten przebiega w pełni autonomicznie, bez potrzeby zewnętrznych impulsów, do przekonania o konieczności kierowania jego przebiegiem w każdej jego dziedzinie i fazie.

Problem swobody dziecka w wychowaniu bynajmniej nie jest jednoznacznie rozstrzygnięty. Wręcz przeciwnie, pozostaje wciąż otwarty, jako taki jest przedmiotem niezwykle ostrych kontrowersji. Zaznaczają się one nie tylko w dyskusjach, ale bardzo często w zupełnie przeciwstawnych sobie koncepcjach.

W jednym ze skrajnych stanowisk w sprawie swobody dziecka głoszona jest nie tylko potrzeba, ale i konieczność pozostawienia mu całkowitej swobody. Najbardziej radykalni współcześni przedstawiciele tego nurtu (Schoenebeck, A.Miller, S.Forward, Neill) nazywający siebie antypedagogami, sprzeciwiają się jakimkolwiek sposobom oddziaływania na dziecko; postulują życie "wolne od wychowania". W miejsce tradycyjnego wychowania antypedagodzy proponują towarzyszenie dziecku i wspieranie go w tych wszystkich poczynaniach, które ono samo wybiera i samo realizuje. Wykluczają jakikolwiek próby wywierania wpływu na dziecko - także zachęcanie i nagradzanie. Całkowita swoboda, którą można (i powinno się) pozostawić dziecku, ma dotyczyć wszystkich sfer jego funkcjonowania - organizacji dnia, ustalania pory, porcji i rodzaju posiłku, godzin snu, sfery seksualnej, procesu kształcenia, miejsca zamieszkania, korzystania z używek czy przeznaczenia kwot z kont osobistych.

Mniej radykalne, ale wyraźnie liberalne poglądy dotyczące swobody dziecka prezentują zwolennicy koncepcji alternatywnej pedagogiki określanej coraz częściej jako "pedagogika niedyrektytwna".

To "nowe" wychowanie różni się wprawdzie od tradycyjnego cechą zasadniczą, a mianowicie odrzuceniem wszelkich celów, ale nie przestaje przy tym być wychowaniem. Nie głosi wiary w to, że dziecko nie potrzebuje żadnej pomocy w swoim rozwoju, a wiec jak pomóc dziecku w jego rozwoju, w niczym nie naruszając autonomii rozwijającej się jednostki.

Spotykamy tutaj, trzy strategie wspierania rozwoju dziecka; pierwsza - dialogowa, nawiązuje do odległej tradycji sokratejskiej, opierającej się na założeniu, że jednostka sama dochodzi własnym umysłem do właściwych rozwiązań, pytań, dylematów, wątpliwości. Dialog jest tutaj uznany za ten sposób pomocy wychowankowi w rozwoju, który nie narusza jego autonomii i nie ogranicza swobody.

Drugi kierunek - negocjacyjny przewiduje konfrontację wychowanka z cudzymi punktami widzenia, dążeniami czy interesami. Główny reprezentant tego kierunku myślenia T. Gordon zauważa, że nawiązując do "filozofii spotkania" pozwala nie tylko uwzględnić cudze życie i cudze widzenie świata, ale także głębiej zrozumieć siebie.

Trzeci kierunek, zwany wysuwaniem ofert, ma chyba za sobą najodleglejszą historię, a jego zastosowanie przybiera szeroki zakres. Za jego prekursorkę można uznać M.Montessori, która jako pierwsza rozwinęła system kształcenia nie pozbawiony celów, a jednocześnie wolny od przymusu. U jego podłoża tkwi założenie, że dziecko posiada naturalną potrzebę aktywności poznawczej, na której można budować proces nauczania. Jeżeli jednak aktywność ta miałaby podlegać ukierunkowaniu, konieczne jest tworzenie dziecku odpowiedniego otoczenia, a więc otwieranie przed nim dostosowanych do jego potrzeb "okazji do działania". Nie mogą one jednak w żadnym wypadku być elementem przymusu lub też nacisku. Są jedynie swoistymi ofertami, z których dziecko może korzystać według własnej woli. Wychowawca w pewien sposób inspiruje i kieruje rozwojem dziecka bez ograniczenia jego swobody. Na tej zasadzie opracowano cały szereg koncepcji szkół alternatywnych-waldorfowskich lub tzw. "twórczych", w których w mniejszym lub większym stopniu stosuje się nauczanie przez swobodę, dowolnie wybraną aktywność dzieci.

Na wszystkie te koncepcje niemały wpływ wywarła pedagogika R.Steinera, która podkreśla szczególne znaczenie swobody dziecka w wychowaniu oraz jego prawa do indywidualnego rozwoju.

Rozważanie nad współczesnymi kontrowersjami w pedagogice wokół swobody dziecka w wychowaniu byłyby zdecydowanie niepełne bez stanowiska reprezentowanego przez pedagogikę konserwatywną. Jej przedstawiciele (J.Dobson, S.Sławiński) trwają niezmiennie w przekonaniu, że poszerzenie swobody dziecka poza dość wąskie dopuszczalne granice, nie tylko nie sprzyja wychowaniu, ale i rozwojowi. Pedagogika tradycyjna odnosi się zdecydowanie negatywnie do postulatów rozszerzenia swobody dziecka w relacji z dorosłymi, zwłaszcza wychowawcami.

Relacje te powinny być ukształtowane na zasadzie posłuszeństwa dziecka wobec woli rodzica, wychowawcy czy opiekuna. Sprawa wolności dziecka, a raczej jej kategorycznego ograniczenie, odgrywa rolę nadrzędną w stosunku do wszelkich dalszych rozwiązań dotyczących wychowania. Przestaje ono po prostu spełniać swoją funkcję, jeśli u jego podłoża nie spoczywa posłuszeństwo wychowanka wobec woli wychowawcy. Oczywiście zdecydowanie wyżej stawiane jest posłuszeństwo dobrowolne, nie narzucone, ale droga do niego prowadzi z reguły przez posłuszeństwo wymuszone, jest ono zawsze nieodzowne tam, gdzie jawi się opór dziecka.

Drastyczne ograniczanie swobody wychowanka nigdy nie ma - zdaniem przedstawicieli pedagogiki konserwatywnej - charakteru dyskryminacyjnego wręcz przeciwnie, podkreślają oni z całą mocą, że wychowanie w duchu posłuszeństwa ma na uwadze przede wszystkim dobro samego wychowanka.

Do góry