Ocena brak

JAK SIĘ UCZYĆ? UWAGI TYLKO DLA DOROSŁYCH

Autor /LucJannnn Dodano /02.04.2013

Poniższe uwagi kierujemy do wszystkich tych, którzy uzupełniają swoje kwalifikacje i wiedzę oraz rozwijają różnego rodzaju umiejętności czy to na studiach zaocznych, wieczorowych, podyplomowych czy na szkoleniach i kursach organizowanych przez firmy. Przyznajemy - nie jest łatwo przełamać nawyki, lenistwo, bariery pamięci i koncentracji. Może jednak poniższe uwagi trochę pomogą...

Jest pewna anegdota o wielkim angielskim poecie T.S. Eliocie. Pewien młody miłośnik poezji i literatury zapytał go: „Mistrzu, co trzeba robić, żeby pisać tak wspaniale jak pan?” Eliot uśmiechnął się skromnie i powiedział: „No cóż, trzeba być po prostu bardzo inteligentnym!”

Tak więc recepta na szybkie uczenie się, twórczość, a nawet genialność jest prosta: trzeba być po prostu bardzo inteligentnym. Co jednak z tymi z nas, którzy są nieco mniej inteligentni i którym trudno przychodzi twórczość, genialność i te rzeczy? No, cóż?

Mamy do dyspozycji pewien rewelacyjny wynalazek biologiczny: zdolność uczenia się. Uczenie się to możliwość nabywania takich sprawności i umiejętności, jakimi nie dysponujemy od urodzenia. Możliwością tą - w przeciwieństwie do genialności dysponują praktycznie wszyscy i wszyscy mogą ją wykorzystywać. 

Uczenie się nie jest jednak ani łatwe, ani proste, ani - zazwyczaj - bardzo przyjemne. Wymaga wysiłku, skupienia, natężenia woli, czasu, powtarzania, przełamywania znudzenia (prawdopodobnie to ludzie, którzy wiele osiągnęli, ale którym nic nie przychodziło zbyt łatwo, wymyślili powiedzenie - sam Einstein tak mawiał - że geniusz to 1% polotu i 99% potu; łatwo się domyślić, że ten pot to uczenie się). Do tego dochodzi jeszcze jedna rzecz, która sprawia, że uczenie się przychodzi nam bardzo trudno - nie wiemy, jak to robić najlepiej, najefektywniej i jak najmniejszym wysiłkiem. Przede wszystkim zatem musimy się nauczyć, jak się uczyć. I na tym właśnie chcemy się teraz skupić.

Podstawową formą uczenia się wciąż pozostaje tradycyjne uczenie się z książek: czytanie, zastanawianie się, co autor chciał powiedzieć, jak powinienem to rozumieć, czy się z tym zgadzam czy nie i dlaczego tak lub nie. Wybór książek służących do uczenia się jest zatem sprawą niesłychanie ważną. Niektóre lektury polecają prowadzący zajęcia, inne trzeba znaleźć samemu, samemu też trzeba wyszukać w nich odpowiednie informacje i wskazówki. Jak mawiają niektórzy ludzie, prawie wszyscy umieją dzisiaj czytać, ale prawie nikt nie wie, co warto czytać.

Jest to ze wszech miar słuszne powiedzenie. Wniosek jest prosty: bardzo starannie musimy się zastanowić, co czytać, dowiedzieć, się jakie źródła są najlepsze, jakie książki pożyczyć, kupić i w jakie się wgłębiać, zorientować się, które lektury są podstawowe, tzw. źródłowe, z których wyniknęło całe mnóstwo innych lektur, poznać klasyków interesujących nas dyscyplin i przeczytać najważniejsze z ich prac, zorientować się, kto jest najczęściej cytowany, z czyimi poglądami się dyskutuje, nauczyć się korzystać z indeksów, bibliografii, odnośników. Zasadą jest, aby czytać raczej prace źródłowe niż tzw. przyczynkarskie, wtórne i omawiające poglądy na temat poglądów autorów oryginalnych. Pamiętajmy, że takie trzeciorzędne omówienia piszą ci, których nie stać na własne oryginalne przemyślenia i sądy. Nie dotyczy to skryptów i podręczników, które z istoty służą temu, aby streścić i przybliżyć poglądy „klasyczne”, zbyt obszerne lub trudno dostępne. W każdym razie - zaczynajmy naukę od „klasyków”.

Gdy się uczymy, powinniśmy tworzyć w swoim umyśle struktury podstawowych pojęć, ich związków, języka i najważniejszych poglądów, na których opiera się dana dyscyplina. Studiując od podstaw biologię współczesną nie sposób pominąć Darwina, studiując zarządzanie nie można nie poznać poglądów M. Webera czy P. Druckera. Aby się rzeczywiście czegoś nauczyć, przede wszystkim musimy poznać i zrozumieć podstawowe pojęcia - słownik studiowanej dyscypliny, dlatego właśnie dobre słowniki zawsze powinniśmy mieć pod ręką: ich rola jest nieoceniona, a jej znaczenie uświadamiamy sobie dopiero wtedy, kiedy długo i z ogromnym wysiłkiem uczymy się czegoś, by w końcu stwierdzić, że zupełnie nie wiemy, o co chodzi. Każda dyscyplina ma swoje specyficzne schematy, założenia i podstawowe przekonania, zwane czasem „paradygmatami”. Przekonania te powinniśmy poznać, aby rozumieć szczegóły i drobniejsze twierdzenia. Jest to chyba zrozumiałe: aby sensownie układać zdania w jakimś języku, trzeba najpierw poznać słowa.

Uczymy się głównie „po coś”. Minęły już niestety czasy, gdy ludzie chcieli zdobywać wiedzę „dla niej samej”, dla czysto intelektualnej satysfakcji. Oczywiście, tacy ludzie żyją i dziś — i chwała im. Większość z nas uczy się jednak i studiuje, aby zdobyć praktyczne umiejętności: poznać obce języki, zasady obsługi komputera, obliczeń finansowych, kierowania, leczenia... Wobec tego ważna w studiowaniu jest konfrontacja problemów i koncepcji teoretycznych z realnymi problemami, z zagadnieniami i trudnościami życia codziennego, wiązanie jednego z drugim i pytanie, jak tę wiedzę wykorzystać, czy jest ona praktyczna, jakie problemy pozwala rozwiązać. Dbajmy o wiedzę typu ,jak”, a nie tylko „że” - której źródłem są encyklopedie.

Przyszłość należy do ludzi umiejących przełożyć I wiedzą na skuteczne działanie, osiąganie konkretnych celów. 

Dlatego ucz się, pytając jak rozwiązać konkretny, nawet mały problem, ucz się przez praktykę, obserwuj sytuacje i ludzi rozwiązujących problemy na co dzień, naśladuj tych, którzy najlepiej radzą sobie z problemami w dziedzinie, którą chcesz opanować, znajdź swoich „mistrzów” i postępuj ich śladami.

Zachowując postawę pragmatyczną i praktyczną, nie zapomnij, że aby skutecznie działać, musisz rozumieć istotę ważnych dla Ciebie problemów i zadań, mieć w nie głębszy wgląd. Wgląd taki dają nam ogólniejsze koncepcje, nieco filozofii w dobrym znaczeniu, rozumianej jako refleksja nad tym, co robimy, jako zadawanie czasem dziwnych i niemiłych pytań w rodzaju: „A właściwie po co? Dlaczego? Jaki to ma sens?” Według obiegowej mądrości, „z góry lepiej widać” - i rzeczywiście. Warto interesować się poglądami i koncepcjami ogólniejszymi, znajdującymi się o jeden szczebel wyżej niż ten, na którym stoimy. Dzięki temu zyskujemy inną perspektywę, zachowujemy zdolność myślenia typu „a jeśli się mylę?”, stajemy się bardziej samokrytyczni, a bez samokrytycyzmu nie ma mowy o oryginalnej twórczości. Zdarza się - i to wcale nie rzadko - że na szerszym, filozoficznym tle, wobec wielkich pytań i problemów jakie stawiali inni, nasze rozwiązania zyskują bardziej realne wymiary, a my stajemy się skromniejsi i bardziej samoświado-mi, i - jak w sztuce Moliera - nagle dowiadujemy się, że mówimy prozą, o czym wcześniej nie mieliśmy pojęcia.

Uczenie się i studiowanie wymaga przyznania się do własnej niewiedzy. Nie ma sensu udawać, że naprawdę wiemy wszystko znacznie lepiej. Jeśli jesteś doktorem Wszechwiedzącym (był taki w bajce braci Grimm), to co tu robisz? Świadomość, że czegoś się nie wie, nie powinna paraliżować i zniechęcać, lecz skłaniać do zadawania pytań. Pytania najlepiej kierować do konkretnych, żywych ludzi. Pamiętaj, że studiowanie - już od starożytności - to dialog, rozmowa, pytanie, kwestionowanie, krytykowanie. Osoby prowadzące szkolenia lub zajęcia na ogół nie obrażają się, gdy ktoś zadaje im pytania; wręcz przeciwnie: pytając, dajesz dowód swojej aktywności, zainteresowania, zaangażowania, a tacy studenci są łubiani i traktowani jako partnerzy. Jeśli jesteś aktywny, stwarzasz pozytywny obraz siebie i dowiadujesz się więcej. Bądź zatem aktywny. Jeśli nie wiesz - pytaj. To się opłaca.

Jak już wspominaliśmy, aby się uczyć, musimy wiedzieć, jak się uczyć. Wszyscy mamy olbrzymi, często ukryty potencjał intelektualny, zasoby, których nie wykorzystujemy, bo nie wiemy jak. Zacznij więc zajmować się sobą jako „maszyną do uczenia się”. Zadbaj o siebie, o swoje predyspozycje. Pomyśl, jak mógłbyś usprawnić swoje umiejętności poznawcze. Wszystkie wspomniane wyżej sposoby działania można kształtować i rozwijać. Zacznij od sformułowania diagnozy własnej konstrukcji psychicznej i zdolności poznawczych.

Postaraj się poznać poziom własnej inteligencji ogólnej, swoje poszczególne zdolności, silne i słabe strony w dziedzinie uczenia się i rozumienia. Jakie masz szczególne uzdolnienia? Co lubisz, czego nie? Jaki jest Twój styl poznawczy? W czym musisz się podciągnąć? Wykorzystaj praktyczną psychologię samopoznania. Pytaj fachowców o dobrą literaturę praktyczną w tej dziedzinie. Możesz się uczyć szybkiego czytania, technik zapamiętywania i organizowania pamiętanej wiedzy, czyli tzw. mnemotechnik, skutecznej analizy problemów, ekonomicznego ujmowania informacji (mind-mappingu), myślenia twórczego (w tej dziedzinie masz do wyboru setki ciekawych metod), koncentracji, medytacji, relaksu, radzenia sobie ze stresem, dyskutowania, prezentowania się w grupie, przemawiania publicznego, retoryki, dykcji, etykiety i dobrych manier oraz tysiąca innych umiejętności. Startujesz do czegoś w rodzaju maratonu. Potrenuj trochę, bo inaczej padniesz po kilku kilometrach. Zainwestuj w siebie. Ucz się, jak się uczyć. To nie idzie w las.

Przy tym wszystkim pamiętaj jednak, że nauka to I tylko jeden z aspektów życia.

Paradoksalnie, jeśli nie rzucamy się w jakąś działalność bez reszty, efekty często bywają lepsze. Ucz się jak najwięcej, ale dbaj także o jakość i poziom swojego życia - to tak jakbyś dbał o zdrową, zróżnicowaną i zrównoważoną dietę, a taka jest podobno najlepsza. Żyj wielokierunkowo. Nie zaniedbuj kontaktów z ludźmi, wymiany poglądów na przeróżne tematy. Jedź w góry, nad morze lub gdzie indziej. Słuchaj muzyki. Czytaj książki z różnych dziedzin (raz w roku przeczytaj tom poezji!). Żyj kolorowo. Myśl o przyszłości i przygotowuj się do niej, lecz pamiętaj, że przyszłość to też tu i teraz - tylko trochę dalej. Uczysz się po to, żeby zawsze było Ci dobrze tu i teraz: obojętne, kiedy to będzie.

Podobne prace

Do góry