Ocena brak

Jak rozmawiać z rodziną osoby terminalnie chorej

Autor /Pietrek555 Dodano /03.07.2011

Gdy używamy pojęcia „chory terminalnie” czy „choroba terminalna” warto pamiętać, że to nie jest tosamo, co „chory w stanie terminalnym.” Choroba terminalna, to choroba śmiertelna, w której czasprzeżycia jest statystycznie określony. Choroby terminalne, to przede wszystkim chorobynowotworowe, ale przecież nie tylko. Np. u dzieci są to choroby przemiany materii, zaburzenianeurologiczne, nieoperacyjne wady serca. „Statystycznie” nie oznacza konkretnego terminu dlapacjenta i jego rodziny, ale ten statystycznie określony termin zmienia kontekst życia całej rodziny.

Stan terminalny to medyczne określenie czasu przed agonią i śmiercią. Zdarza się, że rodzinaposzukuje kontaktu z psychologiem, gdy ich bliski jest w stanie terminalnym, ale jest to całkiemodmienny kontakt niż w początkowym etapie choroby terminalnej ( więcej o tym w podrozdziale ocelach wywiadu).Pomoc psychologiczna wobec osób chorych terminalnie i ich rodzin budzi wiele emocji, pytań iwątpliwości. Emocje związane są przede wszystkim z indywidualnym stosunkiem każdego z nas dożycia, chorowania i umierania. Pytania i wątpliwości dotyczą granic pomiędzy terapią a pomocąpsychologiczną i te granice jak zawsze wyznaczane są – z jednej strony – przez możliwości izapotrzebowania rodziny i – z drugiej – możliwości i umiejętności terapeuty. Zgłaszająca się rodzinapokazuje czego potrzebuje i do jakich zmian jest gotowa. Czasami chodzi o jakiś rodzaj edukacji,czasami o wsparcie, czasami o interwencję w kryzysie, czasami o psychoterapię. To rodzina wielepiej (lepiej niż każdy terapeuta) na co jest gotowa i czego potrzebuje. Doświadczenie byciapacjentem i rodziną pacjenta w instytucjach leczących jest stałym doświadczaniem brakupodmiotowości. To, że ja, profesjonalista, nie wymuszam gotowości do zmian we wskazanym przezsiebie kierunku, daje rodzinie możliwość przeżycia innego doświadczenia niż w medycznym trybieleczenia.

W pracy z rodzinami, w których jeden z członków jest przewlekle lub nieuleczalnie chory, czas jestistotną zmienną towarzyszącą. Nie można o nim nie pamiętać, ponieważ określa jakość życiarodziny i pacjenta (Kubler-Ross, 2000a). „Terminalność” ogranicza także i mój czas kontaktów zrodziną.Kolejną istotną kwestią jest to, gdzie ma i może mieć miejsce kontakt z rodziną i osobą chorą. Wwiększości szpitali (zarówno onkologicznych, jak i ogólnych) nie ma zatrudnionych psychologów.Zdarza się, że rodzina lub sam pacjent chce kontaktu z psychologiem i może to nastąpić tylko pouzgodnieniu z lekarzem prowadzącym i/lub ordynatorem oddziału. Nie warto odbywać wizytprofesjonalnych w tajemnicy przed osobami odpowiedzialnymi formalnie za leczenie.

Czy nam sięto podoba czy nie, zarówno pacjent, jak i rodzina są uzależnieni od systemu leczącego i bycie wkonflikcie lojalności wobec osób leczących wzmaga napięcie, przyczynia się do trudności wbudowaniu zaufania, przez co komplikuje relacje i tak nie łatwe.Psychologowie zatrudnieni w oddziałach mają wiele możliwości nawiązania kontaktu zpacjentem i jego rodziną z własnej inicjatywy, chociaż ich umiejscowienie w systemieleczącym może utrudniać ujawnianie bezradności czy lęków, np. związanych z przebiegiemleczenia. Na psychologu spoczywa wtedy zadanie postawienia pytań, o których wiadomo, żesą trudne, np. „czy dla Państwa jest jasne, jak będzie teraz przebiegało leczenie?”.Spora część kontaktów ma miejsce poza szpitalem w poradniach niepublicznych lubpublicznych czy gabinetach prywatnych, czasami w domu pacjenta. Znaczenie podstawowema tutaj to, kto nas wezwał lub kto do nas przyszedł i... możliwe są wszelkie warianty znane zpraktyki psychologiczno-terapeutycznej. Pierwszy, to zalecenie lekarza prowadzącego,którego sensu i znaczenia ani lekarz nie wytłumaczył, ani rodzina i pacjent nie dociekali. Ot,jeszcze jedno badanie, być może jeszcze jeden sposób by w czymś ulżyć, którego sensrozumie tylko doktor. I w takiej sytuacji, zanim rozpoczniemy wywiad-rozmowę, wartopowiedzieć o tym, do czego możemy być przydatni rodzinie i pacjentowi.

Ułatwieniem jest,gdy doktor przekazał (ustnie lub pisemnie) psychologowi swoją ideę konsultacji.Zdarza się i to wcale nie rzadko, że rodzina lub pacjent sami poszukują kontaktu zpsychologiem, ponieważ gdzieś przeczytali lub usłyszeli, że „ta ich choroba” ma podłoże psychologiczne i uznali, że psycholog odkryje te źródła i w ten sposób przyczyni się do wyleczenia. Z otwartością i szczerością warto powiedzieć co możemy zrobić a czego nie, ijasno określić możliwości pomocy psychologicznej. Ale ta część wstępna budowania relacjiprzebiega podobnie ze wszystkimi rodzinami: często pojawiają się rodziny, którym innyprofesjonalista polecił zgłosić się do terapeuty, często jedna osoba jest motorem przyjścia, ainne się tylko zgadzają i warto sprawdzić jak jest z ich motywacją, oczekiwaniami, obawami.

Rodzinom, w których ktoś jest chory terminalnie warto konsekwentnie od początku mówić, żekontakty z psychologiem nie są drogą do wyleczenia czy uleczenia i określić, w czym możebyć przydatny psycholog tej właśnie rodzinie.

Do góry