Ocena brak

Jak powstają informacje - O pojęciu obiektywizmu w dziennikarstwie

Autor /boguslaw Dodano /08.04.2011

Jeśli zaś idzie o wypadki wojenne, nie uważałem za słuszne spisywać tego, czego się dowiedziałem od pierwszego lepszego świadka, lub tego, co mi się zdawało, ale tylko to, czego sam byłem świadkiem, albo to, co słysząc od innych, z największą możliwie ścisłością i w każdym szczególe zbadałem; trudno zaś było dojść prawdy, ponieważ nie zawsze świadkowie byli zgodni w przedstawianiu tych samych wypadków, lecz podawali je zależnie od sympatii dla jednej lub drugiej strony walczącej i zależnie od swej pamięci”.

Tukidydes, Wojna peloponeska, tłum. Kazimierz Kumaniecki, opr. Romuald Turasiewicz, Ossolineum, Wrocław 1991, ks. I, cz. 22, s. 20 [seria Bibl. I Narodowa, 11-225]

Tukidydes przed 2400 laty przedstawił pewien problem, który również obecnie gorąco jest dyskutowany w środowisku dziennikarskim: czy możliwe jest „obiektywne” przekazywanie relacji na temat rzeczywistych wydarzeń. Pojęcie obiektywizmu odnosi się w literaturze do stosunku między dziennikarskimi wypowiedziami a rzeczywistością. Obiektywizm, jak to można wyczytać w niemieckim Handwörterbuch der Massenkommunikation und Medienforschung (Podręczny słownik komunikowania masowego i badań nad mediami) wydanym w 1982 roku, jest dość naiwnie zdefiniowany jako „przedstawianie rzeczywistości taką, jaka ona jest”. Nie zostaje jednak przy tym udzielona odpowiedź na pytanie, według jakich kryteriów ma się rozstrzygać o prawdziwości dane relacji. Właśnie już Tukidydes rozpoznał, że różni świadkowie obserwujący ten sam proces każdorazowo w inny sposób go postrzegali i opisywali.

Pojęciu obiektywizmu przypisuje się w dziennikarstwie centralne znaczenie. Rozumiany jest on jako cecha decydująca o jakości dziennikarskiego produktu. Poza tym używa się tego pojęcia, aby określić pewną dziennikarską zasadę, która wymaga określonych sposobów zachowań. Zastosowanie znajduje tutaj również pojęcie równowagi. Ma ono opisywać sposób przekazywania relacji, stosunek dziennikarzy do istniejących w danym społeczeństwie interesów, które uwidaczniają się również w przekazywanych relacjach i niejako konkurują między sobą o opinię publiczną. Czasami obiektywizm mylony jest właśnie z tą równowagą. Samo medium pozostaje w miarę neutralne, natomiast w przekazywanych relacjach zachowywana jest jedynie równowaga utrwalonych interesów.

Problem obiektywizmu nie występował w dziennikarstwie uprawianym w krajach socjalistycznych, gdzie w sposób arbitralny stwierdzano, że informacje przygotowywane są zgodnie z prawdą i i tak uporządkowane, że umożliwia to ich samodzielną interpretację. Taką tezę można znaleźć w książce Hermanna Budzislawskiego (1966) Sozialistische Journalistik (Dziennikarstwo socjalistyczne): „Nasza prasa jest obiektywna i partyjna. W dziennikarstwie socjalistycznym nie ma sprzeczności między obiektywizmem a partyjnością”. W ten sposób problem obiektywizmu został dialektycznie odczarowany a dziennikarska praca ułatwiona. Należy tylko trzymać się linii partyjnej, aby być pewnym, że jest się obiektywnym. Poglądy odbiegające od tej linii są z definicji fałszywe. Jeśli więc publikowane są poglądy niezgodne z tą linią, 106 to tylko wtedy, gdy nam to służy.

U podstaw tezy, że możliwe jest obiektywne przekazywanie relacji, stoi przesłanka, że informacje mogą być tak przedstawiane, by odbiorcy mogli wyrobić sobie swój własny pogląd na daną kwestię. Obiektywne przekazywanie relacji tożsame jest z dziennikarstwem wolnym od przesądów, rzeczowym, ponadpartyjnym, pozbawionym emocji i wiernym rzeczywistości.

Charakterystyczne dla pojęcia obiektywizmu jest to, że ciągle brak jego precyzyjnej definicji, przy czym zakłada się, że każdy wie, co się za nim kryje. I tak, dla wielu dziennikarzy obiektywizm równoznaczny jest z przyzwoitością i równowagą w prezentowaniu różnych punktów widzenia. Wyniki ankiety przeprowadzonej w Niemczech wskazują, że dziennikarze, którzy pracu­ją „na miejscu" lub w redakcjach, są świadomi niemożliwości obiektywnego przekazywania relacji, gdy tymczasem redaktorzy naczelni podnoszą znaczenie obiektywizmu w pracy dziennikarskiej. Im większy jest dystans do dziennikarskiej codzienności, tym większa - jak można przypuszczać - skłonność do ulegania iluzji, że możliwe jest obiektywne informowanie.

Szwajcarski badacz procesów komunikowania Ulrich Saxer (1974) wyróżnia cztery stanowiska odnoszące się do obiektywizmu w dziennikarstwie:

1. Potrzeba i możliwość dziennikarskiego obiektywizmu formułowana jest bez zastrzeżeń. Takie ujęcie, w którym nie dostrzega się sprzeczności między normą a rzeczywistością, jest jednak możliwe tylko wtedy, gdy zrezygnujemy z naukowego punktu widzenia.

2. Potrzeba i możliwość obiektywizmu są krytycznie akceptowane, przy czym nie jest on ani absolutyzowany jako wartość finalna, ani nie jest uznawany za możliwy jako urzeczywistnienie takich czy innych bardzo wysokich wymagań. To krytyczne akceptowanie pojęcia obiektywizmu wiąże się z uznawaniem go za normę w zawodzie dziennikarskim i za przesłankę komunikowania się w systemie demokracji parlamentarnej na przykład przemilczanie wystąpień publicznych, które nie posiadają żadnej wartości informacyjnej; wyeliminowanie medialnych graczy taktycznych, którzy usiłują samych siebie jak najlepiej zaprezentować w mediach; unikanie „dziennikarstwa naskórkowego", a dostarczanie relacji opartych na dogłębnym badaniu faktów (któremu jednak zawsze można zarzucić brak obiektywizmu); nierozpowszechnianie informacji pozornych lub przynajmniej nie-umieszczanie ich na pierwszej stronie. Schneider niestety nie przed­stawia żadnych praktycznych kryteriów, za pomocą których moż­na odróżnić informacje ważne od pozornych.

Również Walter von La Roche w ósmym wydaniu (1984) swojego podręcznika Einfiihrung in den praktischen Journalismus (Wprowadzenie do praktycznego dziennikarstwa) podaje reguły „prawidłowego" (czyli obiektywnego) opisywania rzeczywistości:,

1. Wszystkie przekazywane fakty muszą odpowiadać rzeczywistemu stanowi rzeczy.

2. Wszelkie niejasności muszą być właśnie jako takie przedstawiane.

3. Do prawidłowego przekazu należy jego wszechstronność i wyważone prezentowanie różnych punktów widzenia.

4. Autor nie może wyrażać swoich poglądów.

5. Trzeba unikać ubarwiania przekazu (związane to bywa z wyrażaniem w sposób niezamierzony własnych poglądów).

6. Gdy wyrażanie poglądów stanowi przedmiot przekazu, trzeba to wyraźnie zaznaczyć.

7. Należy unikać faktów o charakterze uzupełniającym, zdobią­cych niejako całą relację (jest to niczym nieusprawiedliwione).

W dziennikarskich poglądach na obiektywizm, pojęcie tego, co faktyczne, odgrywa dużą rolę. Powszechnie krytykuje się środ­ki masowego przekazu za przekazywanie obrazu barwnego świa­ta, który wydaje się składać z wielu nieprzystających do siebie cząstek. W wyniku doboru faktów czy też wydarzeń wedle ich rzekomej aktualności i znaczenia, powstaje przed oczami odbiorcy obraz, który działa jak kolorowy kalejdoskop. Podaje się obok siebie fakty bez jakiegokolwiek komentarza, bez pogłębionej ana­lizy, tak iż czytelnik czy widz może odnieść wrażenie, że taka właśnie jest „rzeczywistość".

Taki sposób stosowania zasady obiektywizmu jest mocno krytykowany przez samych dziennikarzy. Schneider (1984) pisze w książce Unsere tdgliche Desinformation (Nasza codzienna dezinformacja), że, jednym z najczęstszych i najbardziej uprawnionych zarzutów jest ten o atomizacji infor­macji, o dziennikarstwie przyczynkarskim, o umieszczaniu informacji z poszczególnych wydarzeń, nie pozostających ze sobą w żadnym związku, ani nie mających wspólnego kontekstu (...)". Często dziennikarze ze względu na swoje wykształcenie i wiedzę nie są wręcz w stanie uczynić nic więcej. Dla przeprowadzenia bardziej pogłębionych analiz brakuje (oprócz czasu) również teoretycznych przesłanek, które ułatwiałyby rozróżnianie między prawdą i kłamstwem, między tym, co ważne, i tym, co nieistotne. Dziennikarze nie są fachowcami. W danej redakcji prawie każdy dziennikarz musi potrafić zastąpić w pracy swojego kolegę. Ta elastyczność jest czymś - z niewielkimi wyjątkami - absolutnie pożądanym, ponieważ re­dakcje są stale konfrontowane z tym, co nieoczekiwane, co nagłe.

Dziennikarze - według potocznego mniemania przypomnianego przez Schneidera (1984) - „(...) są prawie za wszystko odpowie­dzialni, jednak tylko w niewielu dziedzinach dysponują odpowiednim wykształceniem i kwalifikacjami, by się nimi zajmować (...)". Dziennikarze nie potrafią lokować swojej wiedzy w szerszym teoretycznym kontekście, ale ograniczają się jedynie do wiązania jej z wydarzeniami, które relacjonują. Są praktykami, a nie teoretyka­mi. Porządkowanie wydarzeń i ich wyjaśnienia opierają na znajomości podobnych wypadków. W rezultacie dziennikarze postrzegają w sposób zupełnie bezrefleksyjny wiele wydarzeń społecznych i politycznych, nie stawiają przy tym w ogóle określonych pytań i nie dostrzegają pewnych problemów.

Podnoszony czasami w tym kontekście zarzut, że „obiektywne" przekazywanie faktów jest ze swej natury bezkrytyczne, jest jednak dużym uproszczeniem. Przykładowo tylko dokładna wierność faktom umożliwiła Bobowi Woodwardowi i Carlowi Bernsteinowi - dziennikarzom z Washington Post, wykrycie skandalu Watergate. Wszystkie rzekome „fakty" były sprawdzane w dwóch niezależnych źródłach. Poza tym obiektywne przekazywanie fak­tów może spełniać również funkcje krytyki danego stanu rzeczy Przykładowo artykuł o slumsach albo o biedzie jest również krytyką stosunków społecznych panujących w danym społeczeństwie. Informacje mogą wskazywać na sprzeczności między upiększo­nymi relacjami danego rządu a rzeczywistością.

Na zakończenie trzeba podkreślić, że według rezultatów cytowanych już badań Thomasa E. Pattersona i Wolfganga Donsbacha (1996), dziennikarze w USA, Wielkiej Brytanii, Niemczech, we Włoszech i w Szwecji uważają zazwyczaj siebie samych za neutralnych i obiektywnych sprawozdawców, jednak jednocześnie widoczny jest wpływ afiliacji partyjnych na wybór i sposób prezentowania wiadomości. W świetle tych badań wpływ ten w naj­większym stopniu występuje w Niemczech, a w najmniejszym w USA i w Wielkiej Brytanii.

Podobne prace

Do góry