Ocena brak

Jak odbierasz przesłanie wiersza Zbigniewa Herberta „Apollo i Marsjasz”?

Autor /Iro123 Dodano /27.05.2011

Wielu pisarzy i twórców sztuki traktowało mitologię jako źródło inspiracji. Jednym z takich twórców jest Zbigniew Herbert, poeta współczesny. Jest to człowiek o rozległych zainteresowaniach: studiował filologię polską, prawo, ekonomię, filozofię, a także sztuki plastyczne. W wierszach Herberta ożywają postaci mitologiczne, na które spogląda już poeta z XX wiecznej perspektywy. Mity zostają poddane reinterpretacji, czyli nowemu sposobowi ich rozumienia. Utworem nawiązującym do mitologii jest „Apollo i Marsjasz”. Apollo był bogiem wyroczni i wróżb, patronował wieszczom, śpiewakom i poetom. Słynął z mistrzowskiej gry na cytrze. Marsjasz był sylenem; tak nazywano bóstwa przyrody o postaci półczłowieka - półkonia, stałych towarzyszy boga Dionizosa. Marsjasz układał hymny na cześć bogów i miał bardzo wysokie mniemanie o swych umiejętnościach gry na fletni. Zuchwałość popchnęła go do współzawodniczenia z Apollinem. Wynik pojedynku był z góry przesądzony. Sędziowie (pasterze i pasterki) przyznali zwycięstwo Apollinowi. Oburzony zuchwałością sylena, bóg - zwycięzca schwycił pokonanego, przywiązał go za ręce do drzewa i żywcem odarł ze skóry.

W tej pełnej okrucieństwa opowieści poetę zainteresował ostatni epizod. Przeraźliwy krzyk Marsjasza stał się właściwym pojedynkiem sylena z bogiem Apollinem. Gra na instrumentach - jak chce Herbert - była tylko wstępem do walki o palmę pierwszeństwa. Marsjasz nie uległ, walczy nadal prezentując „nieprzebrane bogactwo swego ciała”. Część wiersza odnosząca się do treści krzyku pozbawiona jest czasowników (elementów narracji), a więc jest czystą liryką. W krzyku wypowiadają się: wątroba, płuca, mięśnie, żółć, krew, kości Marsjasza, ale też jego obszary ducha, do których odnoszą się określenia tradycyjnie uznane za wysoką sztukę: łyse góry, białe wąwozy, szumiące lasy, słodkie pagórki.

Herbert połączył te określenia fizjologiczne z duchowymi, co rozumiemy jako wyraz najpełniejszego wypowiadania się Marsjasza. Apollo „wstrząsany dreszczem obrzydzenia czyści swój instrument”. Jest estetą i wycie pokonanego (okazuje się, że pozornie pokonanego) wzbudza w nim tylko obrzydzenie. Nie może jednak znieść tego krzyku, który osiąga apogeum, staje się już „ponad wytrzymałość” Apollina i bóg odchodzi, ulega pokonanemu. Odchodząc zauważa, że nie tylko on (mimo swego okrucieństwa) nie potrafi obojętnie reagować na przeraźliwy krzyk ludzkiego cierpienia. Przyroda reaguje również i to w sposób bardzo wymowny: pod nogi upada mu (Apollinowi) skamieniały słowik, drzewo, do którego przywiązany był Marsjasz, jest siwe zupełnie.

Reakcja przyrody nasuwa Apollinowi myśl: „odchodzi zwycięzca zastanawiając się czy z wycia Marsjasza nie powstanie z czasem nowa gałąź sztuki - powiedzmy - konkretnej”.

Zastanawiam się nad postawą podmiotu lirycznego w wierszu, nad przesłaniem utworu. Czyżby Herbert - poeta kultowy, wyznawca klasycyzmu - opowiadał się po stronie muzyki konkretnej, elektronicznej, po stronie sztuki pop - artu? Taki wniosek wydaje się zbyt pochopny. W innym wierszu Herberta „Pan Cogito a pop” znajduję uzupełnienie stanowiska poety. „W czasie koncertu pop Pan Cogito rozmyśla nad estetyką hałasu” i stwierdza, że „krzyk wymyka się formie [...] dotyka ciszy ale przez ochrypnięcie a nie przez wolę opisania ciszy”. Tak więc Herbert jest przeciwnikiem sztuki konkretnej, ale też opowiada się przeciwko Apollinowi, który jest nieczuły i okrutny. Ideałem sztuki jest spotkanie piękna z dobrem, etyki z etyką. Nurtem takim w historii kultury był klasycyzm i sądzę, że Herbert opowiedział się w wierszu za sztuką zakładającą jedność doskonałej formy z dobrem.

Podobne prace

Do góry