Ocena brak

Jak motywują swe postępowanie bohaterowie Cyda Pierrea Corneillea? (uzasadnij swoją wypowiedź na podstawie wybranych cytatów)

Autor /emilcia Dodano /07.03.2011

Pierre Corneille to jeden z wybitnych twórców francuskiego XVII – wiecznego dramatu klasycystycznego. Oprócz Cyda napisał komedie : Melite, Wdowa, Galeria pałacowa, największą sławę zyskał tragediami : Madea, Śmierć Pompejusza, Herakliusz. Klasycyzm w jego twórczości polegał na sięganiu do starożytnych tematów, na wierności klasycznym normom. Podejmował najchętniej problemy władzy, sposób jej zdobywania. Stawiał swoich bohaterów przed dramatycznymi wyborami, tak jak w Cydzie.

Cyd to postać historyczna, hiszpański bohater narodowy z okresu walk z Maurami w XI w. Stał się legendą, zyskał sławę obrońcy krzyża i państwa. W XVI w. zabiegano nawet o jego kanonizację.

W swym dramacie Corneille postawił Roderyka przed wyborem między miłością a honorem rodu. Kochał Chimenę i był kochany, rodzice zdecydowali połączyć oba rody. Wydawało się, że nic nie stanie na drodze ich szczęścia, ale jednak dumni ojcowie, Diego i Gomes, pokłócili się o awanse i zaszczyty. Gomes

wytrącił szablę i spoliczkował Diega. Ten żąda od syna : „Pójdź, zemścij się! I dodaje : „niegodzien żyć, kto w sławie niedbały”. Roderyk cierpi, honor i miłość traktuje na równi, wolałby nie żyć niż dokonywać wyboru między tymi wartościami, ale dokonuje go po krótkim wahaniu :

„...To jest rzeczą oczywistą,

Żem dawniej jest pod rządem ojca niźli panny”.

Wzywa Gomesa na pojedynek i zabija go, narażając się tym samym na gniew króla. Z okrwawioną jeszcze szablą przybywa do Chimeny, mówiąc :

„Szukam nieszczęściu końca, który tu być może”.

Jest gotów przyjąć śmierć z jej ręki, poddać się wyrokowi króla, jest mu wszystko jedno, bo stracił miłość swego życia, a więc i jego sens, ale spełnił obowiązek. Tłumaczy się przed Chimeną :

„Musiałem bronić swego ojca i honoru”,

i dodaje :

„Że cię niegodzien, który swej czci nie obronił”,

i Chimena go rozumie, tak jak on rozumie, że i ona musi pomścić swego ojca :

„Jam własną ręką mścił się ojca, gdy zalżony,

Ty własną ręką mścij się ojca z twojej strony”.

Widać, jak ciężkie było zmaganie bohatera, jak poważne obowiązki nakładał honor, traktowany jako najwyższa wartość. Jak tragiczna była ta decyzja, mówi ojcu :

„Moja ręka, na pomstę twoją uzbrojona,

Mnie samemu sztych dała, którym serce kona.”

Następnie wyrusza na bój z Maurami na czele oddziału sformowanego przez ojca, szukając śmierci i wraca w chwale zwycięstwa licząc, że król mu przebaczy, że złamał zakaz pojedynkowania się i zabił Gomesa. Gdy król zdecydował, że mają z Sanktym walczyć o rękę Chimeny, przyszedł do niej oświadczając, że idzie na śmierć, bo ona tej śmierci pragnie i wymusił na niej oświadczenie, że ona go kocha i pragnie raczej jego zwycięstwa :

„Wygraj ten ból, którego Chimena nagrodą!”.

Wygrał i zdobył Chimenę, zdobywając wcześniej sławę, szacunek i podziw jako człowiek, który umie walczyć z sobą, nie ulega uczuciom, a kieruje się powinnością. Trudniejsze, moim zdaniem, były wybory Chimeny. Ucieszyła się, gdy ojciec przeznaczył jej za męża Radryka, choć ani na moment nie miała wątpliwości, że jej obowiązkiem jest oczekiwać męża z ręki ojca. Nie dowierza swemu szczęściu :

Wielkie szczęście, wielkie też ma w sobie odmiany”.

I miała rację, bo jej szczęście trwało krótko. Na wieść o sporze nie ma wątpliwości, że nie dojdzie do zgody, mimo usiłowań króla, co więcej, uważa, że straciłby szacunek do Rodryka, gdyby nie pomścił zniewagi:

„Albo się wstydać muszę, że mi był posłusznym,

Albo trapić, że wzgardził rozkazaniem słusznym.”

Ona wie, co jest obowiązkiem człowieka wysokiego rodu i gdy zginał jej ojciec z ręki narzeczonego, domaga się pomsty i kary dla mordercy, ale go tym bardziej kocha i szanuje. Walczy z sobą, odkrywa przed Królewną i służącą Elwirą swe serce, ale nie odstępuje od powinności. Staje przed królem i żąda pomsty. Mówi do Elwiry:

„Kiedy mi tak ojca żal jak i winnej ręki!”,

„Że się Roderyk w mym sercu znowu z ojcem ściera”,

„Serce me za nim mówi, lecz na ten jad skryty

Pomnę dobrze, żem córką, że ociec zabity”.

Drży, że straci Rodryka, niepokoi się, gdy wyruszył na wojnę, cieszy się, bo wrócił zwycięzcą, sto sprzecznych uczuć, rozdziera jej serce, coraz bardziej go podziwia:

„Widząc, czym jest, wraz, jako wiele tracę, widzę.”

Znowu staje przed królem i żąda pomsty, wbrew sobie, głucha na jego argumenty, że Roderyk zasłużył się dla ojczyzny. Wypiera się miłości do niego, obiecuje swą rękę temu, kto pokona Rodryka:

„Wszystkich dworskich o głowę proszę Rodrykowę,

A Chimena zapłatą będzie za tę głowę.”

Z niechęcią godzi się na królewski wyrok, że zwycięzca w tym boju, choćby to był Roderyk, zostanie jej mężem. I znowu biedna toczy walkę z sobą, pragnie pomsty, ale i życzy zwycięstwa Rodrykowi, mówi mu o tym i wstydzi się tego, co powiedziała. Znowu zwierza się ze swych rozterek Elwirze:

„Jaż to za męża mam mieć z nich jednego?

Krwią Rodryka albo krwią ojca spłukanego!”

Czeka końca pojedynku z niepokojem, przeklina i pomstę, i miłość, i władzę królewską, która wtrąca się w jej sprawy, krzyczy:

„Niech żaden z nich nie wygra, żaden nie zwycięży!”

W niej jednak zwyciężyła miłość, gdy stanął przed nią Sankty. Nie dopuściła go do głosu, wybuchła rozpaczą i żalem, myśląc, że Roderyk zginął. Odkryła całą swą miłość do niego, pogardę dla mordercy jej

ukochanego, a do króla zwróciła się z prośbą, by mogła życia swego dokonać w klasztorze. Gdy dowiedziała się, że Roderyk żyje i że wolą króla jest, by go poślubiła, przyjęła ten wyrok z ulgą, bo ktoś zdecydował za nią, nie musiała już walczyć ze swoją skłonnością.

Ciekawą postacią jej również Królewna i ona przezywa bardzo ludzkie, kobiece rozterki. Kocha Rodryka, ale wie, że jej stan nie pozwala na miłość z poddanym, więc kojarzy parę Roderyk – Chimena.

„Wiem, wiem dobrze i pierwej wszytkę krew wytoczę,

Niż przeciw stanu mego godności wykroczę.”

Na pewno jest to podstawa godna szacunku, ale Królewna jest też kobietą, wie co zazdrość, niepokój o ukochanego. Pociesza stroskaną Chimenę, chce interweniować, bo boi się o Rodryka. Mówi, usprawiedliwiając się: Kochać się w nim bez wstydu męstwo jego każe”. Wzmagają się te nadzieje, gdy Roderyk wraca zwycięski po bitwie z Maurami, dlatego broni go przed Chimeną, prosi ją, by poniechała zemsty:

„A czy dla pomsty ojca słuszność ci pozwoli

Zdradzić ojczyznę, być nam przyczyną niewoli? (...)

Nie kochaj w nim, ale go zostaw dla nas żywym.”

Swej damie dworu wyznaje, że już teraz Roderyk jest godny jej miłości, bo jest Cydem, zwycięzcą dwóch królów. Gdy dochodzi do pojedynku o Chimenę nie ma wątpliwości, kto zwycięży, a więc i ona przezwycięża siebie, swą miłość i pełna godności ofiarowuje Rodryka Chimenie:

„Wypogódź się Chimeno, otrzyj ten płacz rzewny!

I weź tego zwycięzcę z rąk twojej królewny.”.

Wszyscy bohaterowie dramatu dokonują wyborów – są to wybory między obowiązkiem wynikającym z urodzenia, powinności wobec rodziny a uczuciem. Rozum, wola, poczucie odpowiedzialności zwyciężają. Ludzie ci cierpią, przeżywają rozterki, wątpliwości, buntują się, ale zawsze wiedzą jak należy postąpić. Godne do podziwu i najwyższego szacunku. Światem przedstawionym dramatów Corneille’a rządzi ustalona hierarchia wartości, świat jest ustabilizowany, uporządkowany, pewny.

Jakie to piękne i godne zazdrości! Sądzę, że każdy chciałby żyć w takim harmonijnym świecie i zawsze wiedzieć, co dobre, a co złe. Jest to jak piękna bajka! Nasz świat jest taki niepewny, takiemu pomieszaniu uległy wartości, że tęsknimy za precyzyjnym kodeksem honorowym. Te tęsknoty może zaspokoić literatura, właśnie klasyczna, bo ona odwołuje się do ustalonych wartości. To nic, że to bajka, ale jaka ładna i też czegoś uczy.

 

 

 

Do góry