Ocena brak

Jak literatura ukazuje mechanizmy władzy i jej wynaturzenia. Rozwiń temat na przykładzie znanych Ci utworów

Autor /Iro123 Dodano /27.05.2011

Władza daje człowiekowi poczucie siły i satysfakcję, dlatego często jest obiektem marzeń. O nią walczą ludzie, dla niej walczą i cierpią. Sprawowanie władzy wiąże się jednak z odpowiedzialnością za podejmowane decyzje. Nie jest łatwo rządzić, jeszcze trudniej ponosić konsekwencje decyzji, które okazały się zgubne. Przekonuje nas o tym bohater starożytnego dramatu Sofoklesa - Kreon. Objął on władzę w Tebach po walce i śmierci dwóch synów Edypa: Polinejesa i Eteoklesa. Kraj znajdował się w stanie wojny domowej, gdyż obaj potomkowie króla Edypa mieli swoich sprzymierzeńców.

Należało położyć kres wewnętrznym kłótniom, należało też przykładnie ukarać Polinejkesa, który wystąpił zbrojnie przeciwko swojej ojczyźnie. Jak ukarać martwego agresora? Synowie Edypa zginęli w bratobójczej walce, jeden był obrońcą, drugi najeźdźcą Teb. Trudno potraktować ich jednakowo, trudno ukarać nieżyjącego wroga. Kreon musi podjąć decyzję i ma świadomość, że ludzie oczekują od niego przykładnego ukarania zdrajcy - Polinejkesa. Kreon jest nie tylko nowym władcą Teb, ale i krewniakiem tych, którzy sprowadzili na ojczyznę wojnę. poddani muszą przekonać się, że nowy władca jest sprawiedliwy i srogi, inaczej kraj będzie nadal terenem walk toczonych między sprzymierzeńcami obu synów Edypa. Pochowanie zwłok braci oznaczałoby zrównanie ich czynów, a przecież jeden był obrońcą ojczyzny, drugi najeźdźcą.

Kreon jako władca podejmuje decyzję: obrońcę należy pochować zgodnie z wiarą i odwiecznymi obyczajami, zwłoki zdrajcy zaś, zaś pozostawić na wieczne pohańbienie. Wydanemu rozkazowi sprzeciwia się Antygona, która będąc siostrą obu braci nie może pozwolić na zbezczeszczenie zwłok jednego z nich. Prawa boskie nakładają na żywych obowiązek grzebania zwłok umarłych, którzy w przeciwnym razie nie trafią nigdy do królestwa Hadesa. Antygona łamie zakaz Kreona i grzebie ciało Polinejkesa. Tebańczycy czekają na reakcję władcy, który musi okazać się królem sprawiedliwym. Jeśli daruje Antygonie życie, poddani nie będą respektować jego rozkazów. Antygona jest bliską krewną króla i ponadto narzeczoną jego syna. Gdyby Kreon darował jej życie, poddani z oburzeniem powiedzieliby, że inna jest sprawiedliwość dla członków rodziny królewskiej, a inna dla nich.

Jak możne wymagać posłuszeństwa od poddanych, kiedy członkowie najbliższej rodziny łamią wydane nakazy? Kreon kieruje się racjami władcy, musi zaprowadzić w kraju spokój i praworządność. Antygona musi zginąć, choć wyrok taki trudno jest wydać Kreonowi - stryjowi. Dramat Sofoklesa wprowadza nas w problemy związane ze sprawowaniem władzy. Potrafimy rozumieć racje, którymi kieruje się władca Teb, ale współczucie nasze jest po stronie Antygony. Ona stanęła w obronie praw wyższych - boskich, ponadczasowych. Kreon jest władcą despotycznym, dla zachowania prestiżu swego stanowiska poświęca zasady ogólnoludzkie, moralne. Tragedia Sofoklesa nie traci swej aktualności nawet dziś, bo żądza władzy i obecnie zaślepienie ludzi, czyni z nich autokratów stawiających się ponad ogólnie przyjętymi zasadami moralnymi.

Król Troi - Priam, bohater dramatu J. Kochanowskiego „Odprawa posłów greckich”, nie był despotą. Syn jego - Parys /Aleksander/ uprowadził ze Sparty piękną Helenę - żonę Menelaosa. Do Troi przybyli posłowie greccy z żądaniem zwrotu porwanej kobiety. Priam musiał podjąć trudną decyzję. Z pewnością czuł się winny wobec syna, którego niemowlęciem kazał zgładzić, aby nie spełnił a się straszna przepowiednia zagłady państwa. niemowlę zostało znalezione w górach przez pasterza, który wychował chłopca, traktując jak własnego syna. Aleksander /Parys/ został jednak pozbawiony dostatku i dziedzicznej władzy, które należały mu się przecież jako synowi króla. Po latach stary Priama chciał pewnie wynagrodzić Aleksandrowi krzywdy, jakie doznał. Królewicz porwał żonę króla Sparty i widmo wojny zawisło nad Troją.

Rozsądek nakazywał oddanie Heleny i odsunięcie groźby konfliktu, miłość do syna oraz niewątpliwe wyrzuty sumienia dyktowały zgodę na zatrzymanie tej kobiety. Priam nie umiał podjąć decyzji, nie chciał brać na siebie całej odpowiedzialności, zwołał więc radę mającą jednoznacznie wypowiedzieć się w tej kwestii. Nie był więc władcą absolutnym, jak Kreon, podejmował decyzje w oparciu o stanowisko wybrańców narodu. Mimo to sprowadził na kraj klęskę. Nie można było polegać na opinii rady, której członkowie kierowali się osobistymi korzyściami, nie interesem kraju. Przykład Priama uczy nas, że podejmowanie decyzji - zwłaszcza w sprawach ogólnonarodowych - jest zadaniem trudnym i odpowiedzialnym. Zgubne może być przeświadczenie o własnej nieomylności /Kreon/, lecz chwiejność i brak zdecydowania /Priam/ również prowadzi do zguby.

Wydarzenia II wojny światowej wzbogacają naszą wiedzę o władzy i jej wynaturzeniach. Rozpowszechniły się rządy totalitarne w dwóch głównych odmianach: hitleryzmu i stalinizmu. Totalitaryzm jest systemem organizacji państwa zmierzającym do rozciągnięcia kontroli nad całością życia politycznego, społecznego, kulturalnego społeczeństwa. System ten daje nieograniczone kompetencje władzy władzy centralnej. Likwidowane są działania grup politycznych zmierzające do otoczenia kontrolą społeczną działalności władzy, maksymalnie ograniczona zostaje sfera prywatności jednostki ludzkiej.

Władza totalitarna rozbudowuje aparat przemocy połączony ze stworzeniem terroru i przymusu fizycznego wobec faktycznych i potencjalnych przeciwników. Po dojściu Hitlera do władzy w Niemczech szybko rozprawiono się z ideologicznymi przeciwnikami. Wkrótce wybuchła II wojna światowa, gdyż Hitler uznał za konieczne panowanie nad innymi narodami. Wyższość rasy germańskiej stanowiła uzasadnienie dla podbojów. Wielu Niemcom przyjemnie było mieć przekonanie, że są nadludźmi. jaki wpływ miała ta ideologia na ludzi, wyjaśnia nam Kazimierz Moczarski w „Rozmowach z katem”. Autor tego pamiętnika po wojnie został aresztowany jako oficer Armii Krajowej i skazany na śmierć z późniejszą zmianą wyroku na dożywocie. Pisarz spędził 10 miesięcy w jednej celi ze zbrodniarzem hitlerowskim Jurgenem Stoopem. Opowiedział on Moczarskiemu dokładnie swoją karierę. Nie był człowiekiem wykształconym, tym łatwiej było mu uwierzyć w swoją uprzywilejowana pozycję. Piął się po szczeblach kariery, im bardziej był bezwzględny dla podbijanych narodów, ty większe spotykały go zaszczyty.

Powierzono mu przeprowadzenie Gross Action, czyli zadanie likwidacji żydowskiego getta w Warszawie. Z dumą opowiadał o swej działalności i do końca wierzył w jej słuszność. Stał się cząstką totalitarnej maszyny, został odczłowieczony. Innym Niemcem był profesor Sonnenbruch - światowej sławy naukowiec, biolog. Chciał poświęcić się nauce, zamknąć w świecie badań naukowych. tymczasem życie zmusiło go do zajęcia stanowiska wobec hitleryzmu. Leon Kruczkowski w dramacie „Niemcy” odsłania tragizm tej postaci. Człowiek nie może być odizolowany od społeczeństwa, musi zająć stanowisko wobec zła, które się rozprzestrzenia. Naukowiec ten stał się ofiarą totalitaryzmu, ale także ponosi odpowiedzialność za rozwój tego systemu.

Wstrząsające są obrazy życia narodów podbitych. Wynalazkiem totalitaryzmu stały się obozy koncentracyjne - fabryki śmierci. Obłędnej ideologii faszystowskiej ulegli nie tylko oprawcy. W opowiadaniu „Profesor Spanner” z cyklu „Medaliony” Zofia Nałkowska przytacza relację młodego chłopca, gdańszczanina, zatrudnionego w czasie zimy w jednym z obozów w charakterze preparatora zwłok ludzkich. Z tłuszczu ludzkiego wytapiano tam mydło i o tej „produkcji” młody pracownik mówi z pełnym uznaniem dla Niemców, którzy „potrafią z niczego zrobić coś„. W obozach koncentracyjnych ludzi traktowano jak zwierzęta i ofiary musiały poddać się tym prawom. Tak ginęli wszyscy ci, którzy nie uwierzyli w „nadludzkie” właściwości rasy niemieckiej. Wśród więźniów byli bowiem także Niemcy. Tadeusz Borowski w swoich opowiadaniach bohaterem uczynił zwykłego więźnia, dla którego najważniejszym było utrzymanie się przy życiu. Autor sam przeżył piekło obozów koncentracyjnych i rozumiał ich ofiary, zbyt słabe aby ocalić swe człowieczeństwo. Nie osądza tych ludzi, oskarżając całą ludzkość, bo bierność świata wobec obozów koncentracyjnych pozwoliła na rozwój tych fabryk śmierci.

Równie wstrząsające obrazy terroru i odczłowieczenia ludzi znajdujemy w opowiadaniach Gustawa Herlinga - Grudzińskiego. Są to „Zapiski sowieckie” z pobytu autora w stalinowskich łagrach. Jak Borowski w swych opowiadaniach, tak Grudziński w „Innym świecie” ukazał istotę systemu stalinowskiego - świadome dążenie oprawców do całkowitej degradacji człowieka. Są to opowieści o niewyobrażalnym zdziczeniu i upodleniu ludzi, ale też o heroicznym poszukiwaniu nadziei i wolności, miłości i przyjaźni. Jak bronić się przed odczłowieczeniem? Na to pytanie daje Grudziński następującą odpowiedź: „Jedynym sposobem uratowania godności ludzkiej w nieludzkich warunkach jest uwierzyć choćby w otchłani zła w istnienie dobra”. Wielu więźniów za wiarę tą oddało życie, wielu uległo złu.

Totalitaryzm w wydaniu stalinowskim sprawił, że nawet obywatele państwa zwycięskiej rewolucji nie mogli być pewni niczego, także własnego istnienia. Kraj stał się wielkim więzieniem, każdy mógł okazać się „wrogiem ludu”,, zdrajcą. Wystarczył anonimowy donos, czytanie książek zagranicznych autorów, dostanie się do niewoli w czasie wojny lub każdy inny pretekst, aby trafić do sowieckiego łagru. Jeden z więźniów, Aleksander Sołżenicyn opisał świat obozów przymusowej pracy w ”Jednym dniu Iwana Denisowicza”. Miliony ludzi zamknięto w obozach na całe lata, żyli oni bez żadnej nadziei wyjścia, bez jakiegokolwiek uzasadnienia pobytu w tym piekle. Niszczono w ludziach wszelkie uczucia, odbierano każdą nadzieję. Wyniszczająca i mordercza praca przy kilkudziesięciostopniowym mrozie, powodowała, że każdy myślał tylko o zdobyciu pożywienia. Przeżycie jednego dnia było sukcesem.

To właśnie Sołżenicyn jako pierwszy z Rosjan zdemaskował system stalinowski. Ryzykował swym życiem publikując utwory najpierw w kraju, potem za granicą. W 1973r. został aresztowany i deportowany i dopiero ostatnimi czasy zdecydował się na powrót do kraju. On pierwszy przełamał barierę strachu ukazując prawdę o systemie, który pochłonął miliony istnień ludzkich.

Hitleryzm i stalinizm uznajemy za wynaturzenia władzy i mamy nadzieję, że jako takie nie powtórzą się w przyszłości. Zgodnie z prawami natury wszelkie wynaturzenia powinny ginąć. Czy możemy jednak zaufać tym zasadom, kiedy wiemy, że obozy koncentracyjne - „wybryki natury” nie tylko istniały, ale jeszcze rozwijały się? Zofia Nałkowska przerażona możliwościami człowieka ostrzegała nas mottem do „Medalionów”: „Ludzie ludziom zgotowali ten los”. Do czego może być człowiek jeszcze zdolny? Bogatsi o doświadczenia z ostatniej wojny powinniśmy baczniej przyglądać się temu co dzieje się w świecie. Skoro stać ludzi na takie wynaturzenia, mogą okazać się zdolni także do samo zagłady.

Do góry