Ocena brak

Jak katastrofy morskie zanieczyszczają morza i oceany?

Autor /Romka Dodano /31.01.2012

Ocean styka się z lądem nie tylko na wy­brzeżu, ale również za pośrednictwem sięgających daleko w głąb lądu rzek. Za­nieczyszczenia, głównie produkty przemysłu petro­chemicznego, nawozy sztuczne (fosforany i azo­tany), środki owadobójcze i chwastobójcze -wszystkie te związki chemiczne nie ulegają bio­degradacji. Wody morskie stają się więc wielkim zbiornikiem różnorodnych nawozów i trucizn.
Największym zagrożeniem dla oceanów jest ro­pa naftowa i jej pochodne. Inne zanieczyszczenia dopełniają jedynie ogromu zniszczeń. Pozostawio­ne na plażach przez wysoką wodę sterty śmieci i tłuste zacieki ropy stanowią namacalny dowód zanieczyszczenia oceanów przez nie ulegające bio­degradacji substancje i odpadki.
Dziesięć amerykańskich stanów radzi sobie z odpadami, spalając je na morzu. W 1980 roku pozbyto się w ten sposób 160 tys. ton odpadów, obecnie jednak notuje się spadek zainteresowania tą metodą. Dotychczas nie ma żadnych dowodów na to, że spalanie na morzu stanowi zagrożenie dla środowiska naturalnego.
Największe morskie katastrofy ekologiczne zawsze związane były z ropą naftową. Samo tylko mycie ładowni tankowców powoduje, że do mórz i oce­anów dostaje się rocznie od 8 do 20 min baryłek ropy naftowej.
Jedną z pierwszych wielkich katastrof tankow­ców był wypadek Torrey Canyon na wodach przy­brzeżnych Kornwalii w 1967 roku. Na plażach nie­mal wszystkie formy życia uległy zagładzie. Niewyobrażalne straty poniosły również organi­zmy morskie, zwłaszcza kraby, trąbiki, małe ryby i ptaki morskie. Źle zorganizowana akcja ratunko­wa, m.in. stosowanie nie rozcieńczonych deter­gentów, spowodowała dalsze zniszczenia. Co praw­da już wkrótce po katastrofie w skażonych wodach pojawiły się zielone glony, następnie brunatnice i skałoczepy, ale pełna odnowa ekosystemu trwa­ła aż 6 lat. Do kolejnej wielkiej katastrofy doszło w 1978 roku w wodach przybrzeżnych Bretanii za sprawą statku Amoco Cadiz. W 1989 r. z ładowni Exxon Valdez wyciekło aż 26 tysięcy baryłek ropy naftowej, doprowadzając do skażenia wód przy­brzeżnych Alaski na długości 1600 km, W akcji ratunkowej, która kosztowała 2 miliony dolarów, brało udział 11 tysięcy ludzi, a i tak udało się zła­godzić skutki katastrofy tylko na około 20% zanie­czyszczonej linii brzegowej.
W styczniu 1993 roku przewożący 84 tysiące ton ropy naftowej tankowiec The Braer rozbił się na południe od Szetlandów. Znaczna część ropy wyciekła, doprowadzając na znacznym obszarze
nie tylko do skażenia wód morskich, ale i powie­trza. Zagrożone były kolonie głuptaków, masko-nurów, nurzyków i mew, a także wydry i foki. Znaczne straty ponieśli również rybacy.
Jak na razie największą katastrofą ekologiczną związaną z ropą naftową było podpalenie kuwejckich szybów naftowych w czasie wojny w Zatoce Perskiej. Szacuje się, że z kuwejckich szybów i instalacji naftowych do zatoki dostało się od 2,5 do 5 milionów baryłek ropy naftowej. Zginęło oko­ło 25 tysięcy ptaków morskich, a rybacy stracili wiele bogatych łowisk. Efekty długofalowe tych działań człowieka są trudne do wyobrażenia i osza­cowania. Z pewnością niektóre dotkną nawet wody Oceanu Indyjskiego.
Pomimo rosnącej świadomości zagrożeń, po morzach i oceanach wciąż krążą statki z niebez­piecznymi ładunkami. Przykładem niemiecki sta­tek Karen B, który krążył w 1987 roku między Afryką i Europą z 2000 ton toksycznych odpadów, których nie chciał przyjąć żaden kraj, czy Akatsuki Maru, który w 1992 roku przewiózł ogromny ładu­nek radioaktywnego plutonu z Europy do Japonii.

Podobne prace

Do góry