Ocena brak

ISTOTA BOGA. ABSURD CZY TAJEMNICA?

Autor /Ed123 Dodano /08.07.2011

Rozważania, które doprowadzają do konieczności uznania istnienia bytu absolutnego, zarazem każą przypisać mu określone kwalifikacje. Absolut to byt niezłoŜony (prosty), nie-zmienny (wieczny), aktywny. Absolut, będąc samym istnieniem, nie ma w sobie Ŝadnej potrzeby (racji) nabywania lub warunku (racji) utraty czegoś, ponieważ nie ma w sobie jakiejkolwiek potencjalności. Jest tylko aktem – czystym aktem istnienia. Będąc samym istnieniem, jest w pełni istnienia (nie ma w nim niczego, co by to istnienie ograniczało), jest w pełni bytem. Jest z tego tytułu doskonale tym, czym jest, sobą. Pierwsze zasady odnoszą się teŜ do bytu absolutnego. Analizując dalej istotę Absolutu jako racji ostatecznej bytów niekoniecznych, dochodzi się do wniosku, iŜ Absolut nie mógł być racją istnienia (i kwalifikacji) bytów przygodnych z konieczności, w zaleŜności od czegoś zewnętrznego, przez udzielenie bytowi pochodnemu od niego czegoś, co immanentnie go (Absolut) konstytuuje. Wobec powyŜszego powołać mógł do istnienia byty niekonieczne jedynie przez stworzenie z niczego, aktem woli (wolne' decyzji), stanowiąc wzór ich kwalifikacji.

Trzeba przeto Absolutowi przypisać Ŝycie osobowe, wolę i warunkujący ją intelekt. MoŜna więc ten Absolut utoŜsamić z Bogiem. Pamiętajmy o tym, na jakiej drodze dochodzimy do bliŜszej charakterystyki sposobu istnienia i istoty Boga. Chodzi o to, aby nie ulec nieuzasadnionemu optymizmowi poznawczemu, będącemu w tym wypadku rodzajem samooszuki-wania. Byt absolutny jest przecieŜ Samym Istnieniem, Czystym Aktem, Bez-względną Prostotą. Stosując do niego nasze kategorie myślenia, urobione w kontakcie z bytami przygodnymi, złoŜonymi i noszące nierzadko  ślady swej zmysłowej genezy, natrafiamy na coś, co  śmiało moŜna nazwać tajemnicą. Zwłaszcza wydaje się niepojęty sposób poznania i działania Boga. Jak od strony całkowicie niezłoŜonego i niezmiennego Absolutu przedstawia się moŜliwość poznania róŜnych bytów stworzonych, moŜliwość niekoniecznego, wolnego stworzenia tych bytów? Jak moŜna mówić o  Ŝyciu tego, co niezmienne? Jak moŜna mówić o niekoniecznym działaniu tego, którego działanie utoŜsamia się z jego istnieniem i w którym wszystko jest konieczne? Itd. Nie dziwią nas te trudności, wiemy przecież, że sposób działania kaŜdego bytu jest proporcjonalny do jego sposobu istnienia.

A tu sposób istnienia jest szczególnie swoisty, jedyny. Trudności te nie prowadzą do uznania wewnętrznej sprzeczności istnienia Absolutu, jeśli uwzględniamy analogiczny charakter na szych orzekań o Bogu i pamiętamy o tym, na jakiej zasadzie i w jakim sensie przypisujemy Bogu niezmienność, Ŝycie itd.  Niektóre trudności osłabiają się przez pewne porównania. I tak np. czerwień przysługująca róŜy jest czymś prostym - jednak znajdujemy w niej samej po  -stawę do wyróŜnienia dwóch momentów jakościowych: barwności i czerwoności. Podobnie bywa z poznaniem Boga. Być moŜe działanie Boga podobne jest działaniu  świadomości ludzkiej, która myśląc wytwarza byty czysto intencjonalne Tak jak człowiek, nie wychodząc poza swoją bytowość (działając immanentnie i powołuje do bytu pewne wytwory, tak i Bóg istniejąc na swój sposób powołuje do istnienia świat realny. Wiemy, co Bóg stworzył, nie wiemy, jak i dlaczego (chociaŜ mamy podstawę do stwierdzenia, Ŝe stworzył z niczego i  bez konieczności).  

Tomasz z Akwinu juŜ zaznaczył, Ŝe uzasadnienie istnienia Boga prowadzi tylko do   uznania prawdziwości zdania „Bóg istnieje", a nie do bezpośredniego, pozytywnego ujęcia istnienia Boga141 . Skrajny racjonalista czy zwolennik jedynie „idei jasnych i wyraźnych" nie będzie tą sytuacją zachwycony. Musi jednak przyznać,  Ŝe Absolut nie jest przedmiotem naszego bezpośredniego poznania, nie jest tym, co da się w swej turze i istnieniu (w sposobie istnienia) ująć naocznie, zobaczyć - przynajmniej na terenie naturalnego, naukotwórczego poznania. Musi teŜ uznać, Ŝe sam fakt niedoskonałej i nieadekwatnej poznawalności Boga jest czymś bynajmniej nie zaskakującym i zrozumiałym. Tajemniczość (dla nas) Boga nie jest tylko jego faktyczną niepoznawalnością.

Z niepoznawalnością mamy teŜ do czynienia na terenie nauk szczegóło-wych. W wypadku Boga chodzi o to, iŜ zachodzi zasadnicza, ugruntowana w naturze ludzkiego podmiotu poznającego i w naturze Boga nieproporcjonal-ność podmiotu poznania w stosunku do poznawanego przedmiotu. Musimy zgodzić się na tę tajemniczość, na to, Ŝe metafizyka nie wszystko w bycie jasno i wyraźnie wytłumaczy, jednoznacznie określi. Zresztą - i to jest waŜne! - odrzucając istnienie Boga stajemy przed jedną tylko, tym razem nieuchronną moŜliwością: uznać musimy zasadniczą absurdal-ność bytu. Istniałyby wtedy tylko byty przygodne, niekonieczne, które nie mia-łyby racji w bycie koniecznym (a więc istniałyby mimo nieistnienia warunków i przyczyny ich istnienia) lub same stanowiłyby tę rację, dając sobie wciąŜ -w trakcie zmian i przemian - to, czego uprzednio aktualnie nie posiadały (a więc byłyby równocześnie bytami koniecznymi i niekoniecznymi!).

Wiemy jednak, że przy takiej powszechnej nieracjonalności, wewnętrznej sprzeczności, anarchii bytowej wszelkie przedsięwzięcia poznawcze są niecelowe i niemoŜliwe; pozostaje uznanie dąŜeń typowo ludzkich za dziwaczne nieporozumienie, ten sposób dochodzimy do stwierdzenia,  Ŝe podyktowane danymi doświadczenia rozróŜnienia dotyczące bytu (jako bytu) doprowadzą ostatecznie do dysjunkcji: albo uznamy istnienie Boga (którego sposób istnienia i działania jest właściwie tajemniczy), albo uznamy wewnętrzną sprzeczność i zasadniczą, radykalną nieracjonalność bytu, pogrążając się w otchłań absurdu i wszechstronnej niemożności. Wydaje się,  Ŝe nie tylko dotychczasowe rozważania, ale cała ludzka kultura i historyczne doświadczenie nie pozwalają się długo zasta-nowiać nad wyborem. Jest to wybór na pewno racjonalny. Pozory absurdalności bytu i ludzkiej egzystencji wystąpić mogą wtedy, gdy nie odróŜnia się przygodności (kruchości) i paradoksalności istnienia (w szcze-gólności ludzkiego) od właściwej sprzeczności i nieracjonalności, gdy ograni-czenia bytu i płynąca stąd moŜliwość tragizmu przesłaniają wartość bytu jako warunku i źródła wszelkiego dobra i radości.

Jednak akcentowanie przez niektó-rych absurdalności i bezsensowności istnienia (zwłaszcza ludzkiego) ma swoje uzasadnienie nie tylko w nastrojach i słabości intelektu ludzkiego: istotnie, byt przygodny, niekonieczny, rozpatrywany w izolacji od bytu absolutnego, ko-niecznego, jest czymś absurdalnym - jako pozbawiony racji samego siebie. Ale to jest tylko powtórzeniem wyŜej uzasadnianej tezy: jedyną racją tego, co istnieje nie dzięki sobie, jest to, co istnieje dzięki sobie, jest Absolut.

Podobne prace

Do góry