Ocena brak

Instrumenty muzyczne

Autor /Cacper Dodano /31.05.2013

Muzyka wywiera silniejszy wpływ na wrażliwą duszę niż wszystkie inne sztuki. W zależności od jej charakteru pobudza, nastraja wesoło albo poważnie, radośnie albo smutno. Muzyka religijna sprzyja duchowi modlitwy. Jednakże jest też muzyka, która pochodzi z piekła, pobudza namiętności, może być dzika, nieokrzesana i swawolna.

Starożytni przypisywali muzyce nawet moc leczącą. Dawid swoją grą na cytrze odpędzał od Saula złego ducha (1 Sm 16,23), w czym Ojcowie Kościoła upatrują jednak działanie przyczyny nadprzyrodzonej; powrócimy jeszcze do tej myśli w dalszej części tekstu. Druga Księga Królewska opowiada, że Elizeusz, gdy oczekiwano od niego jakiejś wskazówki od Pana, kazał prżyprowadzić do siebie harfiarza, aby jego gra wprowadziła go w nastrój modlitewny. Kiedy zaś harfiarz grał na strunach, „spoczęła na nim [Elizeuszu] ręka Pańska” (2 Kri 3,15), tzn. proroka napełnił duch wieszczy. Nadprzyrodzona siła muzyki religijnej objawiła się w szczególny sposób w czasie poświęcania świątyni Salomona: „Kiedy podnieśli głos wysoko przy wtórze trąb, cymbałów i instrumentów muzycznych przy wychwalaniu Pana, że jest dobry i że na wieki Jego łaskawość, świątynia napełniła się obłokiem chwały Pańskiej” (2 Krn 5,13 n.).

Niewyrażalność muzyki kryje się w jej zdolności poruszania bez słów najdelikatniejszych uczuć. Ogólnie rzecz ujmując, nie można jej nazwać „symbolem” we właściwym znaczeniu tego słowa; jest zbyt nieuchwytna; ginie wraz z dźwiękiem, nawet jeśli przybierze kształt zapisu nutowego. A jednak kryje w swej niezwykłej możności wyrazu potężną siłę i może w obrazie muzycznym rozwinąć to, czego nie mogą wypowiedzieć słowa. Dlatego św. Augustyn powiada o muzyce religijnej: „Czym jest jubilacja, jeśli nie podziwem radości, której niepodobna wyrazić słowami?” 

Tę samą myśl powtarza święty biskup kilkakrotnie w swoich Objaśnieniach Psalmów. Kościół modlący się w bogatych neumach melodii chorałowej rozwija cały żar swej kontemplacji, do której pobudzają święte teksty. Melodie wiją się jak wspaniale rozkwitające pnącza dokoła pnia słowa, to żarliwie błagając (np. w Kyrie ordinarium II), to wybuchając niepohamowaną radością (np. w wersetach Graduału i Alleluja w Niedzielę Wielkanocną). Gra organowa i pieśni polifoniczne, jeśli są pozbawione teatralnego efekciarstwa i chęci popisywania się, również mogą stać się odbiciem niebieskiej harmonii i rzeczywiście do głębi wzruszać i podnosić na duchu ludzi religijnych.

Pierwsze melodyjne głosy, które rozbrzmiewają na- ziemi od piątego dnia stworzenia, były głosami ptaków śpiewających. Ich śpiew jest wyrazem radości życia, wypływa z rozkoszy miłosnej, która wabi, gdyż pragnie się łączyć, aby rodzić życie. Choć pieśni te, które towarzyszą wiosennej wspaniałości przebudzenia się i rozkwitu natury, rodzą się z naturalnego popędu, to przecież są one wyrazem radości nierozumnego stworzenia, a w najgłębszym zaś sensie chwałą okazywaną Bogu.

Na koniec Pan ukoronował swoje dzieła stworzeniem człowieka. Można zapewne przyjąć, że Adam i Ewa w swym stanie nie dotkniętym grzechem śpiewali i radowali się szczęściem, jakie było im dane w raju.

Wśród potomków Kaina wymienia się Jubała jako praojca wszystkich grających na cytrze i na flecie (Rdz 4,21). Sumerowie, najstarszy lud, -o którego myśli i religii świadczą zachowane pomniki i który we wszystkich rzeczach ziemskich widział odbicia rzeczy i zdarzeń niebieskich, dawali swym przekonaniom także wyraz w muzyce. Ziemskim melodiom i instrumentom odpowiadały, zgodnie z ich przeświadczeniami, niebiańskie.

Tak więc już ludy pogańskie traktowały muzykę jako wyraz niebieskiej harmonii. Czyżby miały one już przeczucie tej rzeczywistości, która w Nowym Przymierzu dociera do nas, dzięki Apokalipsie św. Jana, z tamtego, błogosławionego świata? W tej księdze o paruzji Pana rozbrzmiewają dźwięki niebieskich harf, brzmi echo Alleluja śpiewanego na tysiąc głosów, dziękczynnego hymnu zbawionych przypominającego szum mnogich wód, nowej pieśni tych, którzy idą za Barankiem tam, dokąd On idzie. Jakże w niebie, którego tylko cieniem jest to, co piękne na ziemi, mogłoby zabraknąć muzyki, która już śmiertelnym tu, na ziemi, pożwala przeżyć rzeczy tak wspaniałe?

Idea nieba odnosiła się w starożytnym pogaństwie najczęściej jednak do świata gwiazd. W rozwoju astrologii, która dostrzegała paralele między planetami i barwami, i dźwiękami i łączyła je w związki przyczynowe, powstało pojęcie harmonii sfer niebieskich. Pojęcie to sięga kosmologicznych rozważań Platona, na które niewątpliwie wywarła wpływ myśl wschodnia. Pitagorejczycy wierzyli, że można usłyszeć siedmiotonową harmonię krążących planet (por. dokładniej na ten temat w rozdziale Alfabet). Symbolem tej harmonii sfer była siedmiostrunowa lira. Początkowo liry miały tylko trzy względnie cztery struny, później więcej, nawet dwadzieścia. Jednak Grecy zwykli byli używać liry siedmiostru-nowej sporządzonej ze skorupy żółwia służącej za pudło rezonansowe. Ona jest tym instrumentem, z którego Orfeusz wydobywał cudowne dźwięki, a ich czarowi nic nie mogło się oprzeć (por. Orfeusz).

Starożytność znała, początkowo wykonane w bardzo prymitywny sposób, instrumenty strunowe, dęte i perkusyjne. Wiedza o nich jest ważna dla zrozumienia późniejszej symboliki chrześcijańskiej.

Dźwięki z instrumentów strunowych wydobywa się szarpiąc struny palcami albo plektronem, małą płytką albo haczykiem z metalu czy kości. Nie wiadomo dokładnie, jak wyglądał instrument, który Pismo Święte i literatura starożytna nazywają cithara (m&dga) i psalterium (yahyęior). Obydwa były instrumentami podobnymi do harfy, o których można wyrobić sobie wyobrażenie na podstawie asyryjskich i egipskich zabytków. Dziesięć strun, które miało mieć psalterium, każe przypuszczać, że chodzi raczej o lutnię (nablium).

Wśród instrumentów dętych najstarsze są flety i syrynga, składająca się z kilku ułożonych obok siebie piszczałek. Początki ich były bardzo prymitywne; wydrążona kość zwierzęca, gałąź lub trzcina wystarczały, aby je wykonać. Egipskie obrazy, które spotykamy w grobowcach, przedstawiają już udoskonaloną formę fletów, i to zarówno pojedynczych, jak i podwójnych, i pozwalają wnioskować o ich częstym używaniu. Instrument ten widzimy w ręku egipskiego boga natury, Ozyrysa, oraz greckiego boga lasów i pastwisk, Pana.

Na wzór syryngi zaczęto z czasem konstruować instrumenty, w których zastosowano woreczki skórzane pozwalające wytwarzać strumień powietrza zastępujący dmuchanie; instrumenty te są poprzednikami naszych dzisiejszych organów. Określenie „organum” (por. Ps 150,4) było jednak początkowo ogólną nazwą instrumentu. Organy wodne (organum hydraulicum) wynalazł około 140 r. przed Chr. w Aleksandrii mechanik Ktesibios i były stale udoskonalane. Pepin i Karol Wielki sprowadzili ten instrument z Grecji na obszar państwa Franków. Od X w. stają się coraz popularniejsze i uznaje się je za właściwy instrument kościelny, dla którego Rytuale Romanum przewiduje specjalne błogosławieństwo.

Organy, towarzyszące śpiewowi, są symbolem harmonii wszystkiego stworzenia w składaniu chwały Bogu w Kościele.

Najsilniejsze dźwięki wydawały puzony i trąby (oaAmyt). Te pierwsze należą do instrumentów najstarszych. Sporządzano je z zakrzywionych rogów baranich albo prostych rogów koziorożców. Nazywały się po hebraj-sku sof ar. w Wulgacie tubae corneae (puzony z rogu). Ponieważ wydawały niewiele tonów, ale były to dźwięki grzmiące i słyszalne z daleka, nadawały się tylko do nadawania sygnałów. Izraelici dęli w puzony, aby obwieszczać święta religijne albo zgromadzenia ludu. Używano ich również podczas wojen. Gdy siódmy raz okrążano miasto Jerycho, kapłani zadęli w puzony, a mury rozpadły się pod działaniem cudownej siły Bożej (por. Joz 6,6—16).

Pismo Święte mówi o trąbach po raz pierwszy w Księdze Liczb (10,1—10), tzn. we fragmencie, w którym Bóg zarządza sporządzenie dwóch srebrnych trąb. Również one podczas wędrówki przez pustynię miały najpierw służyć tylko do dawania znaków, bądź do gromadzenia się ludu, bądź do wymarszu z obozu. Rodzaj dźwięków był zatem zróżnicowany stosownie do okoliczności, tak że Izraelici mogli je właściwie rozpoznawać. Instrumenty te były poprzednikami naszych dzisiejszych dzwonów. Tylko kapłanom wolno było dąć w sakralne srebrne trąby. Później liczba trąb wzrasta i sporządza się je także z miedzi i brązu; prawdopodobnie miały też rozszerzoną skalę dźwięków, ponieważ Pismo Święte zalicza je do instrumentów towarzyszących świętej służbie Bożej w świątyni. Dęcie w nie pozostało jednak zawsze przywilejem kapłanów.

Instrumenty perkusyjne służyły do utrzymania rytmu i przydawały muzyce pewnego splendoru.

Bębenki (tympana), zwane także tamburynami, sporządzane były ze skóry zwierzęcej naciągniętej na okrągłe albo czterokątne ramy. Uderzały w nie zazwyczaj kobiety i dziewczęta. Pierwszą wzmiankę o nich znajdujemy w Księdze Wyjścia (15,20). Po przejściu przez Morze Czerwone „Miriam prorokini, siostra Aarona, wzięła bębenek do ręki, a wszystkie kobiety szły za nią w pląsach i uderzały w bębenki. A Miriam przyśpiewywała im” (por. także Sdz 11,34; 1 Sm 18.6; Ps 68,26).

Cymbały były to metalowe półkule albo pogłębione talerze z uchwytem, które przy uderzeniu wydawały jasny dźwięk. Podobny instrument towarzyszy jeszcze dziś muzyce wojskowej.

Sistrum (cymbały, grzechotka) składało się z metalowej obręczy w kształcie podkowy o przedłużonych końcach połączonych u dołu i zaopatrzonej w uchwyt. Potrząsając czterema metalowymi sztabkami, ułożonymi w poprzek łuku, wydobywano zeń dźwięk. Instrument ten należał w Egipcie do atrybutów bogini Izydy. Dźwiękiem czterech sztabek, będących symbolami czterech żywiołów, które stanowią o życiu natury, chciano w sposób magiczny wesprzeć jej rozwój. Sistrum, używali również Izraelici. Tekst Wulgaty wspomina o nim dwukrotnie (por. 1 Sm 18,6 i 2 Sm 6,5).

Chrześcijańska symbolika instrumentów muzycznych należy do najpiękniejszej i najgłębszej warstwy teologii Ojców Kościoła. Ogólnie mówiąc, Tym, który gra jest Logos; na instrumencie swego i naszego człowieczeństwa, a nawet na instrumencie całego wszechświata, wydobywa On bowiem najwspanialszą ze wszystkich harmonię. Myśl ta pojawia się już w pismach Klemensa Aleksandryjskiego, który łączy ją z chrześcijańską interpretacją legendy o Orfeuszu (por. tekst przytoczony w rozdziale Orfeusz).

Obraz ten rozpowszechnił się w Kościele pierwszych wieków. Biskup męczennik Ignacy Antiochieński mówi o kapłanach z Efezti, którzy są. związani ze swoim biskupem „jak struny z cytrą”. Taki jest sens również upomnienia, które kieruje do wierzących: „I niech każdy z was także włączy się w ów chór, abyście w harmonii waszej zgody biorąc ton Boga w jedności (XQWfj.a ihov Aafiórteę), śpiewali jednym głosem Ojcu przez Jezusa Chrystusa” .

Świadomość pewnego chrześcijanina żyjącego w II w., że jest instrumentem w ręku Pana, znajduje wyraz w modlitwie: „Uderz w cytrę twojego Ducha Świętego, abym chwalił Cię, Panie, różnymi melodiami! Daj mi wedle pełni twojej miłości”.

Pisma greckich i łacińskich Ojców Kościoła zawierają wiele obrazów Logosu-Muzyka. Paulin z Nołi nadaje tej myśli taką formę poetycką:

„Słusznie zatem uważamy Chrystusa za muzyka,

Jest On prawdziwym Dawidem, który podniósł spróchniałą, Porzuconą od dawna cytrę tego doczesnego ciała.

I ponieważ milczała, mając wskutek dawnej winy Zerwane struny, Pan naprawił ją na swój użytek.

Złączywszy to, co doczesne, z Bogiem, sprawił, że wszystko Odżyło na nowo na wzór swej pierwotnej formy,

By po odrzuceniu starej postaci wszystko stało się nowe.

Bóg, sam będąc mistrzem, miał naprawić tę cytrę;

On zawiesił ją na drzewie swojego krzyża I odnowił ją na krzyżu, który gładzi grzechy ciała.

W ten sposób łącząc wszystkich ludzi w jedno ciało Zbudował tę doczesną cytrę, tak że mogła wydawać dźwięki Według miar niebiańskich; jedną, ale złożoną z różnych ludów.

Dlatego gdy plektronem Słowa uderzy w struny,

Dźwięk ewangelicznej liry wypełnia wszechświat Bożą chwałą.

W całym świecie dźwięczy złota lira Chrystusa Jedną melodią w niezliczonych śpiewaną językach I wznoszą się do Boga ze strun jednobrzmiących pieśni nowe.” 

W średniowieczu rozwija jeszcze raz tę ideę w całej jej wzniosłości Rupert z Deutz. Posłużyła mu ona jako komentarz do początkowych słów Ewangelii według św. Jana:

W Nim — to znaczy w Słowie — »było życie«. Albo też, by posłużyć się innym tekstem Pisma Świętego, to, co zostało stworzone, było znakomitą i rozkoszną zabawą Mądrości Bożej przed Bogiem. Tak bowiem mówi sama Mądrość, która jest Słowem Bożym: »Pan mię posiadł na początku dróg swoich, pierwej niźli co uczynił od początku. Od wieku jestem ustanowiona«. I nieco dalej: »I rozkoszowałam się — powiada — na każdy dzień igrając przed Nim w każdy czas, igrając na okręgu ziemi, a rozkoszą moją być z synami człowieczymi« (Prz 8,22—23.30—31). Zabawa ta jest niewypowiedzianą rozkoszą Bożej dobroci, którą Stwórca, już wcześniej, nim stworzył cokolwiek, cieszył się w swoim Słowie, w swojej Mądrości. Wielkie to i nieprzeniknione są rzeczy.

Ich wzniosłość wprawdzie niczym blask słońca poraża oczy ludzkich zdolności pojmowania, ale niektóre dają się pojąć dzięki podobieństwu naszej natury, tak jak dostrzec można odbicie słońca w wodzie. Na przykład, muzyk zręcznie zestawiając instrumenty i według określonych i znanych mu proporcji rozkładając interwały dźwięków, przez dmuchanie lub uderzanie sprawia, że z martwego przedmiotu wydobywa się dźwięk tworzący zamierzoną przez niego melodię. A zatem? Czy przed zestawieniem instrumentów nie istniała ta melodia, grając w jego umyśle i uchu? grając różnorodnością i odmiennością tonów oraz słodyczą wielorakich głosów? A przecież była jedna i teraz nadal jedna pozostaje melodia i w niczym się ani nie rozrasta, ani nie pomnaża, jeśli dla przyjemności śpiewającego do akompaniowania mu zgromadzi się wiele harf.

Jest w tym, jak powiedziano. pewna analogia. Czymże bowiem jesteśmy jak nie instrumentami wielkiego muzyka — Boga? Dlatego też musimy wysławiać Pana na cytrach i fletniach (Ps 150), którymi to są nasze serca i ciała. Sam także nasz Pan jest w najwyższym stopniu instrumentem Boga Ojca. Jemu to, gdy stosownie do natury swego ciała leżał w grobie, powiada Ojciec: > Powstań, chwało moja, powstań harfo i cytro« (Ps 56). Co więcej, cały świat, jest instrumentem Boskiej chwały, chociaż tylko człowiek lub anioł potrafi wyśpiewywać na chwałę Boga. Tak samo w harfie: tylko struna — choć nie bez udziału drewna — dźwięczy melodią pieśni. Jak zatem natura muzyki, którą naśladuje sztuka za pomocą instrumentu, żyje w duszy muzyka, tak plan całego świata, który, jak to już zostało powiedziane, jest instrumentem Bożej chwały, zanim powstał, był życiem w tym Słowie — życiem, o którym czytamy dalej: »A życie było światłością lu-dzi«.” 

W ramach tej całościowej harmonii Chrystusowej Ojcowie Kościoła nadają symboliczne znaczenie także poszczególnym instrumentom, zwłaszcza zaś tym, o których często wspominają psalmy. Już przytoczony tekst Paulina wymienia harfę krzyża. Nicetas z Remezjany (V w.) odwołując się do symboliki, uzasadnia cudowny wpływ, jaki gra Dawida na harfie wywierała na Saula: „Tak wielka siła nie tkwiła w jego [Dawida] harfie, lecz w symbolu krzyża Chrystusa. Harfa ta bowiem w mistyczny sposób wyobrażała krzyż swym drzewem i rozciągniętymi na nim strunami (...) ,i już wtedy zwyciężała ducha demona”. Obraz ten poszerza miodopłynny nauczyciel, św. Bernard z Clairvaux, z właściwą mu wrażliwością: „Oblubieniec stał się cytrą dla ciebie, jako że krzyż jest drewnem, a ciało Jego rozciągnięte zostało jak struny na powierzchni drewna. Gdyby bowiem nie został rozciągnięty na drzewie, nie wydałby niczym cytra dźwięku słów, których możesz słuchać z tak wielką przyjemnością. Zauważ: cytra ma siedem strun; śpiewa dla ciebie, bawi cię, zaprasza cię do słuchania, a to ty raczej Jego powinieneś prosić, by przemawiał do ciebie”.

Puzony i trąby, które w Starym Przymierzu służyły przede wszystkim do dawania sygnałów, zachowały, jako symbole, takie znaczenie również w Nowym Testamencie. Trąba (tuba) oznacza nieprzezwyciężoną potęgę głosu Boga. Gdy powtórnie przyjdzie w dniu ostatecznym, „pośle On swoich aniołów z trąbą o głosie potężnym, i zgromadzą Jego wybranych z czterech stron świata” (Mt 24,31). Apostoł św. Jan w widzeniu wstępnym (Ap 1,10) słyszy potężny głos Chrystusa „jak gdyby trąby”. W dalszych wizjach (8,6—11,15) widzi siedmiu aniołów, którzy dmąc w trąby oznajmiają nadejście strasznych katastrof ogarniających cały świat, a w końcu obwieszczają początek wiecznego panowania Boga. — Ojcowie Kościoła odnoszą trąbę najczęściej do głoszenia Dobrej Nowiny. Euche-riusz z Lyonu ujmuje tę myśl w jednym zdaniu: „Tuba: Vocis exaltatio in praedicatione divina”.

Objaśnienia Psalmów św. Augustyna zawierają bogactwo interpretacji instrumentów muzycznych. Zgodnie ze sposobem interpretacji przeważającym wśród egzegetów łacińskich, każdy szczegół jest dla niego okazją do wysnucia jakiegoś, najczęściej moralnego, zastosowania. Wielokrotnie podkreśla różnicę między cithara a psalterium. Obydwa te instrumenty są symbolem działania, ponieważ gra się na nich palcami. Jednak psalterium, którego płyta rezonansowa znajduje się nad strunami, ma przedstawiać dzieła wykonywane radośnie i lekko, bez oporu, natomiast dźwięcząca od dołu cytra oznacza chlubienie się „także z ucisków” (por. Rz 5,3). Cierpimy przecież tylko z powodu naszej upadłej natury, z przyczyn, które pochodzą od dołu. „Dziesięć strun” psalterium wyobraża radosne działanie według Dziesięciu przykazań. Bębenki, z powodu mocno naciągniętej na nich skóry zwierzęcej, są obrazem umartwienia ciała. Cymbały przedstawiają usta chwalące Boga, kuty metal trąb — oddawanie chwały Bogu w cierpieniu, róg puzonów — opanowanie niższych skłonności człowieka, bowiem róg wystaje ponad ciało.

Tertulian posługuje się starożytnymi organami wodnymi jako przykładem mającym wyjaśnić chrześcijanom, na czym polega udzielenie Ducha Świętego: Po chrzcie i namaszczeniu „następuje wkładanie rąk, by przez błogosławieństwo wezwać i zaprosić Ducha Świętego. Jest rzeczą oczywistą, że jeśli ludzki geniusz potrafi połączyć powietrze z wodą i po złączeniu się tych dwóch żywiołów ożywić przez odpowiednie posługiwanie się rąk innym duchem ogromnej siły głosu, to czyż Bóg nie potrafi na swoim organie wydobywać za pośrednictwem rąk dźwięków duchowej wzniosłości?”

Sw. Augustyn rozważa ten sam symbol z zupełnie innego punktu widzenia: „Organ natomiast to określenie ogólne wszystkich instrumentów muzycznych. Chociaż już utarł się zwyczaj, że organami nazywa się w sposób właściwy te instrumenty, które wydobywają dźwięk za pomocą miechów (...) Może im [instrumentom strunowym] właśnie nadał określenie »organ«, gdyż nie same mają wydawać głos, ale żeby poprzez różnorodność współbrzmiały, jak to się rzecz przedstawia właśnie w organie. Albowiem również i wtedy święci będą odznaczali się odmiennością swoją współbrzmiącą, a nie dysharmonią, to znaczy, że będą się wzajemnie zgadzali, a nie różnili. Podobnie jak występuje miły śpiew powstający z odmiennych wprawdzie, ale nie sprzeciwiających się głosów” .

Z chrześcijańskiej starożytności, oprócz łiry Orfeusza i syryngi Dobrego Pasterza, znane są tylko pojedyncze przedstawienia instrumentów muzycznych. Wśród symbolów, które Klemens Aleksandryjski pozwala chrześcijanom nosić na pierścieniach, wymienia się również lirę (aluzja do Orfeusza-Chrystusa). Przedstawienia muzykujących aniołów i grających na harfach Stąrców, o których mówi Apokalipsa, pochodzą z czasów późniejszych; na wcześniejszych kompozycjach dwudziestu czterech Starców przynosi do tronu Bożego korony.

Dzwonki i dzwoneczki były znane już starożytnym ludom. W Starym Przymierzu zawieszano dzwoneczki, zgodnie z nakazem Boga, na dolnym kraju szaty arcykapłańskiej, „aby słyszano dźwięk, gdy będzie wchodził do Miejsca Świętego przed oblicze Pana i gdy będzie wychodził” (Wj 28, 35).

Dopiero w czasach chrześcijańskich, zwłaszcza w klasztorach, z racji konieczności dawania znaku rozpoczęcia i zakończenia regularnych ćwiczeń duchowych, zaczęto sporządzać większe dzwony. Aż do średniowiecza były one jednak raczej małe, jeśli porównamy je z dzwonami z czasów późniejszych. Grzegorz z Tours wspomina w VI w. o dzwonach już jako o przedmiotach liturgicznych. Około 800 r. rozpowszechnia się używanie dzwonów kościelnych na całym Zachodzie, także w kościołach wiejskich. Od XIII w. dzwonom nadaje się imiona, nanosi się na nie inskrypcje i pokrywa się je ornamentami, a w XV i XVI w. sztuka odlewania dzwonów osiąga szczytowy rozwój i tworzy egzemplarze o niezwykłej wielkości i uroczystym, głębokim dźwięku. Niegdyś uderzanie w dzwony kościelne było zadaniem ostiariuszy albo innych osób, którym funkcję tę zlecał Kościół.

Dzwony nie są wprawdzie właściwymi instrumentami muzycznymi, są jednak z nimi blisko spokrewnione, a jako symbol zajmują wyższą niż one pozycję. Ich melodyjny, daleko rozlegający się uroczysty dźwięk sam przez się wywołuje w duszy ludzkiej podniosły nastrój. Zdaje się mówić: „Tutaj jest obecny Pan, tu będziemy składać ofiarę, modlić się, sprawować liturgię”. Dzwony oznajmiają bądź to jakieś wielkie święto roku kościelnego, bądź to uroczyste powitanie jakiegoś księcia Kościoła, bądź to nawołują do modlitwy za zmarłe dziecko Boże. Trzykrotnie w ciągu dnia ich dźwięk przypomina o tajemnicy wcielenia, co piątek zaś o godzinie, w której Chrystus umarł na krzyżu.

Symbolika dzwonów tkwi jednak nie we „wrażeniu”, które wywołują. Ich znaczenie symboliczne polega raczej na tym, że są głosem Boga. Kościół, mocą ich poświęcenia, które zostało zastrzeżone biskupowi, podniósł je do godności sacramentałe, a dźwięk ich do pewnego stopnia udziela całej okolicy czegoś z błogosławieństwa, które stało się ich udziałem dzięki świętemu namaszczeniu.

Oprócz okazji religijnych mogą się zdarzyć sytuacje wyjątkowe, zagrozić niebezpieczeństwa (np. klęski żywiołowe, pożar), przeciw którym wolno użyć odwracającej zło siły poświęconych dzwonów i ich alarmującego dźwięku. Również takie sytuacje przewidują modlitwy poświęcenia.

Nic nie wprowadza lepiej w symbolikę dzwonów jak pontyfikalny obrzęd ich poświęcenia. Składa się on z trzech zasadniczych części: 1. Obmycie specjalnie na ten cel poświęconą wodą; 2. Namaszczanie w kształcie krzyża, siedmiokrotne po stronie zewnętrznej olejem chorych, czterokrotne od wewnątrz krzyżmem; przy tej czynności biskup mówi: ,,Niech będzie święty i błogosławiony ten znak, Panie. W imię Ojca, Syna i Ducha Świętego. Ku czci św. N. Pokój z tobą”; 3. Okadzenie; pod koniec świętego obrzędu stawia się kadzielnicę pod dzwonem, aby unoszące się z niej wonne obłoki napełniły cały dzwon.

Modlitwy obrzędu pogłębiają jeszcze ich znaczenie: „Gdziekolwiek rozlegać się będzie dźwięk tego dzwonu, niech od tego miejsca z dala się trzyma moc nieprzyjaciół, cienie duchów, gwałtowne wichry, uderzenia piorunów i grzmoty, klęska niepogody i wszelkie ataki burz; a gdy głos jego usłyszą chrześcijańskie dzieci, niech budzi się w nich większa pobożność, tak by śpiesznie przybywali na łono świętej Matki-Kościoła, i w zgromadzeniu Świętych śpiewali Tobie pieśń nową (...) aby w świątyni Twojej chwały swymi pobożnymi hołdami i prośbami zdołali sprowadzić tu wielką rzeszę zastępów anielskich” — Inna modlitwa wspomina o srebrnych trąbach Starego Przymierza, a przede wszystkim o krzyżu przed którego znakiem powinny drżeć i pierzchać wrogie potęgi. Inna jeszcze modlitwa przypomina zburzenie murów Jerycha przy dźwięku trąb i dołącza prośbę, aby podobny los spotkał wrogów zbawienia i wszystkie szkodliwe siły natury. — Ostatnia modlitwa nawiązuje do burzy na morzu, która powstała, gdy Chrystus spał w łódce, i zanosi prośbę do Pana, aby również teraz podniósł się i we wszystkich niebezpieczeństwach wspomagał swój lud, i aby przepoił dzwon rosą Ducha Świętego. Dźwięk zaś dzwonów niech zachęca lud chrześcijański do wiary, umacnia go w Panu. Gdy natomiast dźwięki jego rozlegają się w przestworzach, niech ręka anioła strzeże zgromadzonych członków Kościoła, ochrania ich plony i chroni ich ciała i dusze.

Obrzędy poświęcenia dzwonów zamyka odśpiewanie Ewangelii o odwiedzinach Jezusa u Marii i Marty. Śłowa z niej: „Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona” (Łk 10,42), odnoszą się także do chrześcijan: święta służba, do której nawołuje dzwon, jest ich najwyższym zadaniem na ziemi. Nie będzie ona im odjęta, ponieważ jest ona odbiciem i zadatkiem wiecznie trwającej liturgii niebieskiej.

Podobne prace

Do góry