Ocena brak

Hydry wojny i hydry cywilizacji w poezji Tadeusza Różewicza

Autor /Iro123 Dodano /27.05.2011

Tadeusz Różewicz urodził się w 1921 roku, więc jest reprezentantem pokolenia Kolumbów. [Kolumbowie - określenie zaczerpnięte z powieści Romana Bratnego „Kolumbowie rocznik 20”] W czasie wojny ukończył tajną podchorążówkę i walczył w oddziałach partyzantki Armii Krajowej. Wojna była dla Różewicza szokiem, po którym nie potrafił znaleźć swego miejsca w świecie. Został okaleczony psychicznie, o czym mówi w wierszu „Ocalony”. Utwór jest świadectwem kataklizmu, który ogarnął świat i którego uczestnikami stali się reprezentanci pokolenia rówieśnego Różewiczowi. Podmiot liryczny, poeta, był świadkiem wydarzeń, które relacjonuje:

Człowieka tak się zabija jak zwierzę

widziałem

furgony porąbanych ludzi

którzy nie zostaną zbawieni”.

Autor wprawdzie ocalał fizycznie [„Mam dwadzieścia cztery lata ocalałem prowadzony na rzeź”], ale nie ocalał system wartości moralnych, niezbędnych człowiekowi do życia. Wojna dowiodła, że:

Pojęcia są tylko wyrazami:

cnota i występek

prawda i kłamstwo

piękno i brzydota

męstwo i tchórzostwo”.

Pojęcia te nie są już dla poety przeciwstawne, nie używa więc spójnika „a”, lecz „i”.

Człowiek nie może żyć bez systemu wartości, bez przekonania o celowości ładu estetycznego, więc autor sięga po biblijny topos antynomii (przeciwstawności) „światła” i „ciemności”, szuka „nauczyciela i mistrza”, który przywróci mu utraconą wiarę w sens wartości moralnych.

W wierszu „Powrót” podmiot liryczny pragnie znaleźć ucieczkę od rzeczywistości i wspomnień wojennych. Zazdrości matce, która - jest tego pewien - przebywa w niebie. Raj jest krainą codzienności:

Tu w niebie matki robią

zielone szaliki na drutach

brzęczą muchy

ojciec drzemie pod piecem

po sześciu dniach pracy”

Zwykłe, szare życie sprzed wojny jest dla poety „utraconym rajem”, do którego nie może trafić:

Przecież nie mogę im

powiedzieć że człowiek człowiekowi

skacze do gardła”.

Pełne tragizmu jest tytułowe wołanie podmiotu lirycznego wiersza „Zostawcie nas”. To także spowiedź i skarga wygłaszana w imieniu całego pokolenia:

Zapomnijcie o nas

o naszym pokoleniu

żyjcie jak ludzie

zapomnijcie o nas my zazdrościliśmy roślinom i kamieniom

zazdrościliśmy psom

[...] zapomnijcie o nas

nie pytajcie o naszą młodość

zostawcie nas”

Wiersz został opublikowany w 1956 roku. Poeta nie wyzwolił się z koszmaru wojny, nie nadaje się do normalnego życia, może nie potrafi znieść kłamliwości czasów stalinowskich?

Wojna zburzyła porządek świata, odarła ludzi z ich człowieczeństwa. Nastały lata pokoju, lecz poetę wciąż prześladują koszmarne sny. Ożywają obrazy śmierci, hydry wojny wciąż są żywe, jak mitologiczne potwory o wielu głowach, odrastających po odcięciu. Wydaje się, że nie znalazł się „nauczyciel i mistrz”, potrafiący uleczyć psychikę poety, wpoić mu na nowo wiarę w istnienie dobra w człowieku.

Kim jest człowiek w powojennym świecie? Różewicz określa go mianem „ludożercy”, czyli skrajnego egoisty stwarzającego sobie kosztem innych jak najlepsze warunki i miejsce codziennego życia. Do takich ludzi adresuje swój poetycki „List do ludożerców” prosząc: „nie patrzcie wilkiem na człowieka [...] nie depczcie słabszych [...] posuńcie się trochę ustąpcie”. W ostatnim fragmencie wiersza podmiot liryczny wypowiada się już w 1 sobie liczby mnogiej:

Kochani ludożercy

nie zjadajmy się Dobrze

bo nie zmartwychwstaniemy

Naprawdę”.

Poeta utożsamia się z „ludożercami”, nie czuje się wolny od winy. Sądzę, że bierze na siebie część odpowiedzialności za egoizm współczesnego społeczeństwa.

Świat współczesny nie spełnia oczekiwań Różewicza, jest zły. Poeta szuka przyczyn powodujących upadek wartości moralnych i poszukiwania te prowadzą go do hipotezy, że Bóg opuścił ludzi, bo ludzie opuścili Boga. Jak odnaleźć miejsce w życiu, w społeczeństwie, skoro:

życie bez boga jest możliwe

życie bez boga jest niemożliwe”.

Świat jest więc chaosem pełnym sprzeczności. Poeta zastanawia się nad przyczynami odejścia Boga i ten fragment wiersza ma już formę osobistego wyznania. Skoro Bóg opuścił ludzi, opuszczony czuje się także sam Różewicz. Może Stwórca nie akceptuje radości życia, może poeta obraził Go uporem, pychą, próbą stworzenia „nowego człowieka, nowego języka”? Odejście Boga stało się ciche, poeta wyrzuca sobie:

zajęty roztargniony

nie zauważyłem twojej ucieczki

twojej nieobecności

w moim życiu”.

Podmiot liryczny zdał sobie sprawę z nieobecności Boga, to może tłumaczyć zło świata współczesnego i zagubienie człowieka. Cywilizacja bez Boga stworzyła nową istotę, której portret dał poeta w krótkiej miniaturze poetyckiej:

Nowy człowiek

to ten tam

tak to ta

rura kanalizacyjna

przepuszcza przez siebie wszystko”.

Wytwór cywilizacji XX wieku jest kaleką psychicznym i intelektualnym, którym można tylko gardzić.

Cywilizacja jest kolejną hydrą (po wojnie), która odbiera ludziom człowieczeństwo, czyni z nich „ludożerców” opuszczonych nawet przez Boga. Różewicz nie widzi przyszłości dla świata, staje się katastrofistą i w wierszu „Wygaśnięcie Absolutu...” (1991) zawiera wizję umierania cywilizacji:

marnieje religia filozofia sztuka

maleją naturalne zasoby

języka

[...] wymierają pewne gatunki

motyli ptaków

poetów”.

Być może poeta uważa, że świat współczesny nie może istnieć, bo toczą go (niby robaki trupa) hydry wojny i cywilizacji. Nawet Bóg opuścił ludzi, umiera kultura, sztuka, religia. Świat pozbawił siebie istnienia sacrum, zakwestionował świętość (Boga, wartości etycznych) i dlatego puste są „wnętrza świątynii”. Przerażająca jest ta wizja samozagłady cywilizacji ludzkiej.

Podobne prace

Do góry