Ocena brak

Humanizm a Filozofia i Psychologia

Autor /lala Dodano /01.06.2014

III część Esseju : Humanizm a Filozofia i Psychologia cd.

Pod wspólnym dachem mogą mieszkać ludzie „pokoju lub niepokoju”- ograniczeni czterema ścianami
pokoju i oknami na świat.
Nawet dom nierówny jest domowi i te same cztery ściany pokoju  mogą być tylko kryjówką, lokum , mieszkaniem lub domem. Różnica pojęć jest bardzo istotna dla filozofa-analityka.  W pokoju w cale nie musi panować „pokój” – zwłaszcza dla ludzi urządzających z domu kryjówkę, gdzie chowają swoje lęki, niezrozumienie innych i siebie samych najbardziej.
 A i „mieszkanie” nie jest „domem”.
Dom to pojęcie psychologiczne-  i tylko tam jest twój dom, gdzie „serce Twoje”-jak powie poeta.
Taki dom posiada nawet schody do Nieba.
Bo Niebo budujesz pokojem twojego serca tu na ziemi- i takie są pokoje i ściany tegoż domu.
A ściany te mogą być zimne i puste  -nieogrzane pustką serca  i krzywe jak w skrzywionym zwierciadle wypaczonego życia.
Jeśli nie zbudowałeś (-aś) takiego Nieba na Ziemi -to nie zobaczysz Go również zza grobu.
W odróżnieniu od takiego pojęcia „domu” ,gdzie ulokowane są ciepłe uczucia i miłe wspomnienia – reszta tylko może być nazywana mieszkaniem lub lokum. Jak nie zbudowałeś za życia prawdziwego domu pozostajesz tylko przechodniem- tułaczem odliczającym czas na drodze do zimnego domu -Grobu zamiast do Nieba -już tu na ziemi .
Bo Niebo to nie miejsce w przestrzeni kosmicznej tylko „kosmos –tj harmonia twojego Stanu Ducha” –pozytywnej jego „Energii”.   Dlatego niemądrze skarżył się pierwszy kosmonauta -Gagarin, że nie zauważył Boga w Kosmosie nie pamiętając ,że sam żródłosłów pojęcia Kosmos z greckiego oznacza tylko „ład i harmonię”- ład twojej duszy , harmonię wewnętrznej pozytywnej Energii . Duch twój to twoja Energia jaką wnosisz w otoczenie i wysysasz z innych lub dajesz innym dobrą „energię”.
Tyle tylko weźmiesz przy śmierci ze sobą jaki pokój czyniłeś na ziemi i ile dobrych i serdecznych chwil  i pozytywnej energii wypracował  pod niebem gwiazd w takim „domu” duch Twój i serce Twoje– i taki będziesz miał „święty spokój” -reszta nic nie będzie się liczyła- jak Nicość.

Dzień XVI

Ale co to jest „święty spokój” i jak się ma do „pokoju” – oba pojęcia wydają się bliskoznaczne ,ale zawodowy filozof musi rozdzielić różnice. Zrobię tu wpierw aluzję do pojmowania przez ludzi „świątecznego odpoczynku” i co robią z wolnym czasem.
Powiedz mi co robisz w wolnym czasie- a powiem ci kim jesteś.
Czas życiowy w kulturze Zachodniej jest liniowy ,a nie cykliczny jak na Wschodzie i nie da się go cofnąć , ani powtórzyć – można go tylko zmarnować lub dobrze wykorzystać. W języku rosyjskim jest bardzo ciekawe nazwanie niedzieli jako dnia wolnego od pracy jako „Bockpecenie”- „Zmartwychwstanie” sięgające daleko kultury chrześcijańskiego prawosławia- słowo nie wytępione i niezastąpione nawet za ateistycznych komunistów. W kulturze prawosławia znaczyło ono powstanie z codziennej martwoty duchowej i grzechów do pełni życia w pokoju ducha- i jest coś bardzo trafnego w tym nazwaniu niedzieli.
Odpoczynek niedzielny czy odpoczynek świąteczny miał być od- „poczęciem” się „na nowo”- odrodzeniem się do najistotniejszych wartości życiowych gubionych gdzieś po drodze w chaosie codziennego zabiegania za pracą i chlebem.

Od takiego słowa od-„poczęcie” pochodzi też pojęcie „odpoczynku” ,tak jak od tego co w życiu najświętsze (–co Sacrum) pochodzi pojęcie „świętego spokoju” ,a od pojęcia „pokoju ducha” pochodzi  słowo „spokój” jaki czynisz wolnością wyboru wartości lub antywartości jakimi się kierujesz w życiu- taki masz też „spokój ducha”.  Ale nie samym chlebem człowiek żyje (czytaj: nie samą pracą aby zarobić na chleb  ) ani nie dla jedzenia człowiek żyje .
Więc po jaką cholerę żyjesz?

Kończąc dygresję filozofa muszę zwrócić uwagę jeszcze ,że w neoplatońskiej bądź co bądź kulturze prawosławia wolność wyboru wartości jest typu „pokerzysty” ,podczas gdy w protestantyzmie wolność wyboru jest typu „szachisty”- z każdym wyborem ograniczają ci się i wykluczają inne niewybrane możliwości i drogi życiowe aż do ostatecznego ruchu na szachownicy życia- „Szach Mata”. Natomiast wolność pokerzysty nigdy nie wie jaką kartę da Ci Los i jakimi kartami gra On z Tobą i co trzyma w zanadrzu i pokerzysta musi robić dobrą minę nawet do złej gry i być przekonany ,że władczy Los-Pantokrator nie blefuje i że jako władca ma rację i lepsze karty. Dlatego ludzie prawosławia byli zawsze bardziej wiernopoddańczy i pogodzeni i nieskorzy do walki z władzą i pojmowanie wolności przychodziło do nich jak „gość z Zachodu” -i jak obcemu gościowi trudno się jej zadomowić.
W neoplatońskim chrześcijaństwie rozdźwięk między niebem a ziemskim „łez padołem” jest większy -jak przystało na neoidealizm , natomiast w arystotelesowskim chrześcijaństwie ( katolicki neotomizm) panuje większy realizm i niebo jest w zasięgu ręki i masz go takim jaki tworzysz „pokój” wokół siebie.          W chrześcijańskim protestantyzmie dominuje predestynacja -rodzisz się już „z góry” skazany przez Boga do zbawienia lub potępienia ,bo Bóg nie byłby wszechmogący gdyby nie znał tego „z góry” .                              Bo cóż byłby to za Bóg , który będąc wszechmogący nie byłby też wszechwiedzący. Pesymizm ten, tragedię wyborów i niesprawiedliwych losów ludzkich uwypuklił protestancki egzystencjalizm Kiergeegarda-ulubionego filozofa słynnego twórcy bajek dla dzieci H. Christiana Andersena, sukces bajek którego ( jak choćby „Dziewczynka z zapałkami” czy „Kopciuszek”) wynikał właśnie z tej tragicznej filozofii niezasłużonych losów.
W protestantyźmie ten wątek „wolności” lub predestynacji podejmowany był od czasów Lutra, Kalwina ,Kiergeegarda aż po Hegla, który „wyzwolił wolność” w filozofii „Ducha Czasów”.
Aksjologia filozoficzna powstała później i fenomenologicznie przezwycięża te dawne podziały historyczne w chrześcijaństwie we wspólnej dla wszystkich chrześcijan filozofii wartości ogólnoludzkich , których rdzeniem jest te same 10 przykazań boskich dla wszystkich odmian chrześcijaństwa i filozofia „wspólnych wartości” przezwycięża dawne podziały w Ekumeniźmie.
Kończę ten wątek „izraelską” dygresją  pojęcia „wolności” –modlitwą Żyda w bydlęcym wagonie w transporcie na śmierć do Auschwitz –  na widok uciekających z transportu towarzyszy niedoli wołał–„Boże ,dobrze że nie jestem jak oni- czemu oni są tak nieposłuszni Twojej Woli i uciekają przed Przeznaczeniem”?
Gdy Żyd przyjechał na miejsce kaźni zmienił modlitwę -„Boże czemu nieposłuszni ci ludzie mają więcej racji ?- robią co chcą” ! I druga paradoksalna historia z Auschwitz-jak Żydzi przed śmiercią wytoczyli „proces sądowy Bogu” za opuszczenie , tragiczny los i śmierć.  Ku zdumieniu strażników więziennych Żydzi powołali w obozie koncentracyjnym sąd , adwokatów i prokuratorów i Żydzi wydali wyrok- „Bóg , który nie interesuje się ich losem jest winny śmierci i powinien iść na śmierć  wraz z nimi –chyba że nie istnieje” . Po wydaniu wieczorem skazującego na śmierć Boga Wyroku ci sami Żydzi spokojnie rozeszli się do swoich więziennych baraków i rozpoczęli zwykłą wieczorną modlitwę przed spaniem.

Dzień XVII

W kontekście analizy filozoficznej pojęć „pokoju” pojawia się tak zatem też wartość „wolności” , o którą tak wielu w historii ludzkości i wojen walczyło , aby uzyskać jakąś  „wolność i pokój” i „sprawiedliwość i równość”- pojęcia wydawałoby się bliskoznaczne -ale nierówne dla zawodowego filozofa czy socjologa.
Ale tak jak analizowaliśmy wyżej wartość pojęcia „pokoju” tak i tu zadajmy pytanie filozofa i socjologa -o jaką „wolność” ludzie zabijali się w historii – wolność „od czego” i „do czego” ? 
Czyżby chodziło  „wolności” o  ucieczkę od innych powiązanych ze sobą wartości duchowych – np. od prawdy czy dobra sprawiedliwości , równości ? To byłaby raczej ucieczka jak od żony „Wolności” do kochanki „Anarchii” .
Bo pojęcia Wolności nie da się oderwać z punktu widzenia filozofii od pozostałych wartości i „wyzwolić wolność” od wszystkiego, gdyż inaczej staje się ona parodią samej siebie i groteską na błyszczących lufach wojskowych „sił pokojowych” . To nie wojsko i generały , ani żadne „psy wojny” są od recytowania definicji „wolności i pokoju” - choć wojna i pokój wydają się mieć z wojskiem i „wojownikami o wolność i żołnierzami ” wiele wspólnego.
Zawodowy Filozof czy Socjolog nie może nie zadać pytania –kto to jest w ogóle  „dobry żołnierz” ? I czy żołnierze ( lub policjanci czy różni „strażnicy” np. straż graniczna ) mogą w ogóle „być dobrzy”? –jak szkoleni są głównie do kopania, bicia i zabijania ludzi karabinami i nożami na szkoleniach i takie grutalne działania i głupota wpisana jest w ich  głupi zawód.
Przecież dla każdego generała „dobry żołnierz” to nie ten co się zastanawia ,analizuje i poddaje w wątpliwość rozkazy dowódców szczelania do przeciwników –tylko ten jest „dobrym żołnierzem” co jest bardziej  posłuszny, okrutny i wyzabijał więcej przeciwników –a nie ten, który lituje się , ma dylematy moralne i ocala wrogów !
Tak zatem dla filozofa czy socjologa pojęcia „dobra” podobnie jak  „wolności” czy „pokoju” wcale nie muszą chodzić w parze –a wręcz bywają  sobie skłócone i przeciwstawne . Celem  „walki”  o wartość  bliżej nieokreslonej „wolności”  jest wyzabijanie innych ludzi –przeciwników, co też mają jakieś swoje racje do życia i uzyskanie jakiegoś bliżej nieokreślonego „zwycięstwa” w bliżej nieokreślonym celu-celu  uzyskania jakich wartości , które nie byłyby wspólne dla przeciwników? Przecież przeciwnicy też chcą „wolności i spokoju”.  Paradoksem historii  królestw i wojen jest iż w zasadzie wolność nie istnieje  bez pojęcia opozycyjnego-pojęcia „pokoju” o jaki „się walczy” -zabijając innych ludzi i ich inne marzenia o podobnej przecież  „wolności i spokoju”. Historia świata uczona bezkrytycznie przez panie dzieci w szkole to głównie historia wojen, okrucieństw, historia zła i głupoty ludzkiej i krzywd jednych ludzi nad drugimi. Taką też była historia zachwalana mi w w szkole przez bezkrytyczną „panią nauczycielkę” zachęcającą jeszcze do czytania obowiązkowej lektury głupoty najazdów Polaków na Ukraińców w „Ogniem i mieczem”- niewiele różniącą się lekturę od „Psów wojny”-jakich i dziś „psów wojny” nie brakuje. Polityka tak jak i historia to jedna wielka „brudna sprawa” -i nigdy w życiu nie da się dotykając polityki „nie pobrudzić” i tak aby pogodzić wszystkich ludzi na świecie i różne sprzeczne lobby i sprzeczne interesy wzajemnie ze sobą w „wielkim pokoju i szczęśliwości wszystkich ludzi ze wszystkimi”-jak oszukiwali różni rewolucjoniści, komuniści ,socjaliści i świadkowie Jehowi- co chwila przepowiadając koniec świata i nadejście „Sprawiedliwości i Pokoju” . Podobną bezmyślną myśl o „pokoju na świecie wszystkich ze wszystkimi” składają tylko bezmyślne modelki na „Pokazie Miss Świata” i „Brush Wszechmogący” w modlitwie do Boga zapewnieniający wszystkim równych wygranych w Toto-Lotka z tych samych wpłaconych kuponów do podziału.
Tymczasem świat nigdy w życiu nie był „sprawiedliwy, ani równy, ani dobry”- dla nikogo i nigdy w życiu i tak też nie będzie w przyszłości- i wybij to sobie z głowy szanowny Czytelniku  (–albo ja ci wybiję zęby -jak ci się ta prawda niepodoba) !

Ale dla filozofa czy socjologa- „wolność” nie może tak jak i „pokój” istnieć bez fundamentu i sklepienia zbudowanych z innych wartości duchowych , bo pokój nie składa się tylko z cegieł ,ale jak każde pomieszczenia -i z fundamentu i zadaszenia  Chodzi o to , aby nie leciały ci na łeb i na szyję grad ludzkiej głupoty i gówna przelatujących górą  na niebie „gołąbków pokoju”. Tak jak i dom cały buduje się „na skale , a nie na piachu”  aby nie upadł  - jak ruszą wichry historii i przeciągi dziejowe i nie runął w proch - tak i  „wolność” zbudowana jest na jakichś fundamentach lub na piachach relatywizmu.
Byli tacy w historii co kierowali się makkiaweliczną zasadą „cel uświęca środki” – wyżynając w pień przeciwników stojących im na drodze do bliżej nieokreślonego „Dobra”-łącznie ze „starcami , kobietami i ssącymi”- i to nie tylko od czasów biblijnego Jozuego czy Salomona-przy okazji sami się „zbydlęcając”. Bo wolność wyzwolona ze wszystkiego jest jak bez rozumu- „ślepa i głucha” i jest „ludzkim zezwierzęceniem”.
Niektórzy błędni rycerze walki „o wolność” wylewali „dzieci z kąpielą” doprowadzając do parodii wolność jaką jest skrajność w „swawoli” –tylko „swej” woli lub pozbytej rozumu walce Don Kiszotów z wiatrakami i  pozbyci wszelkich zahamowań oderwali pojęcie wolności od wszelkich innych wartości duchowych -stając wobec „nagiej prawdy” -że wiatry historii zataczają koło od lat po tych samych osiach i kręgach wartości - jak  wiatraki Don Kiszona z którymi walczył obracają się tylko w koło.
Jednym z  analityków wartości „wolności” był niemiecki filozof Hegel i przywołał stary spór  teologiczny „woluntaryzmu” Lutra z Kościołem w kontekście „predestynacji” - Czy człowiek jest do końca wolny ,czy realizuje drogi życiowe narzucone mu „z góry”przez Boga , który „z góry” zna Twój los ? Bo co byłby to za Bóg , który będąc „wszechmogący” nie byłby równocześnie „wszechwiedzący” ? Jedno z drugim się wyklucza.
Hegel  przezwycięża pytanie Lutra o Los ludzki zwracając uwagę na fenomen rozwijania się subiektywizmu ludzkiego  w obiektywnego „Ducha Czasów” – w historiozofii  rozwoju „ducha czasów” różnych kultur -czyli „ducha wartości kulturowych” danej epoki ( a rdzeniem każdej kultury są właśnie centralne wartości -wg współczesnej socjologii ). Określone wydarzenia w historii –rewolucje, wojny i konflikty nie brały się „z próżni” ani z nikąd -tylko z dialektyki przeciwieństw określonych wartości i antywartości lub nierealizowanych wartości zapomnianych-tworzących antytezy do głoszonych a niespełniających się przez aktualnie rządzących tez . Walka przeciwstawnych wartości rodzi nowe syntezy , które wkrótce w historii stają się nowymi antytezami. Oczywiście w czasach Hegla nie była jeszcze rozwinięta taka fenomenalna aksjologia jak obecnie-ale „Duch czasów” to dzisiaj jest właśnie Duch takich a nie innych „aktualnie modnych wartości”. Dla Hegla to nie tyle Bóg (czy ślepy Los jak u pariasów w Hinduizmie) narzuca ci taką a nie inną drogę życiową , ale to ty sam na skrzyżowaniu różnych dróg życiowych wybierasz taką drogę „wartości  życiowych” po jakiej kroczysz.
Dla Hegla wolność tak naprawdę jest wartością „negatywną” !
Jest „negatywnością” w takim znaczeniu , że wybierając jedne wartości i taką a nie inną „drogę życiową” na skrzyżowaniu „dróg życiowych” musisz zanegować i odrzucić inne.  Bo wolny wybór jest jednocześnie wyborem i odrzuceniem-zanegowaniem innych  możliwości i niewybranych dróg i wartości . Ten dramat wyboru i odrzucenia jednocześnie rozwijany był później w filozofii dramatu jako konflikt  równorzędnych wartości wysokiego szczebla, z których któraś przegrywa z inną wartością wysokiego rzędu- i to jest istotą tragedii w dramacie -tragedii , tragifarsie , tragikomiźmie (– o czym później ).
Również filozofia egzystencjalizmu rozwinęła analizę pojęcia wolności i wyboru ( woluntaryzmu)-w wybieraniu z niebytu i chaosu  codzienności siebie- „jestem tym co wybieram codziennie i czym się kieruję w życiu” i nie jesteś tym co odrzuciłeś- jak powie ulubiony filozof E.Hemingweia- J.P.Sartr.
Paradoksem historii  USA -ta niemiecka filozofia wolności  „negatywnej” Hegla znalazła najlepszy oddźwięk w protestanckiej Ameryce i kowbojów z Teksasu ( najczęściej Germanów-emigrantów)- tego „światowego żandarma demokracji na siłę” i w amerykańskiej kulturze masowej i w filmach , w których różni „Supermenii” –Szwarcenegery ( niemiecki Austriak) i Rambo wycierają sobie gębę pojęciem nieokreślonej „wolności” –jak rękawem po wypiciu whisky i po odejszczaniu się pod murem z rozstrzelanymi przeciwnikami „demokracji na siłę” ( wojny koreańsko-wietnamskie czy arabski Bliski Wschód).



Dzień XVIII
Analizując dalej co warta jest wartość „wolności”- to pytanie o nią skrajnie postawił  F. Dostojewski w „Braciach Karamazow”- „ jeśli Bóg umarł to wszystko jest dozwolone” i odpowiedź  tę doprowadził do skrajności wspomniany już filozof głoszący  „śmierć Boga”  F. Nietsche, który przemyślał to „do dna”- doszedł do pojęcia Nicości i zwariował -umierając na starość w „Domu Wariatów”.  Bo Nicość ma coś z piekła samobójcy – jak Szatan z samozagłady i Chaosu uczynił zasadę Entropii -do której wciąga świat jak w „czarną dziurę”.
Personifikacją negatywizmu Wolności w dramaturgii był Mefistofeles z „Fausta” Goethego, który jako Szatan przedstawiał się jako ten, który ciągle mówił „Nie” -doprowadzając wszystko do ciągłej Anarchii i Absurdu i obracając wszystko w Nicość. Anarchia , Absurd i Nicość to tragiczne siostry i bracia Szatana ujawniające się zwłaszcza w czasie dramatu każdej wojny-  i to nie tylko tej światowej -ale i tej cichej-„domowej” . Jak mówi stare ludowe przysłowie „Zgoda buduje , niezgoda rujnuje”.
Próbę zbudowania ateistycznego humanizmu na takiej poheglowskiej „wolności” jako negatywności  podjął się jeszcze egzystencjalista J.P.Sartr . Hegel jako protestant nie był ateistą –ale dalekosiężnym skutkiem jego filozofii było powolne odchodzenie protestantyzmu od Boga w kierunku Humanizmu i Heideggera .Ale też skutkiem była „lewica Heglowska”-ateiści Marks, Engels ale i ateistyczny humanizm Sartra. Wszyscy ci próbowali bez skutku uszczęśliwać „na siłę” ludzi i budować świeckie Humanizmy bez Boga.
Pominę tu oczywiste ludobójstwo wynikłe z takiego Markizmu-Leninizmu i MaoTse-Tunga i Pol Pota, którzy doprowadzili do Absurdu i antytezy pojęcia Moralności –co Amoralność ich najbardziej pokonała przed „uszczęśliwianym” tak społeczeństwem.
Świat  egzystencjalizmu bez Boga Sartra był też smutny i pełen skutków odrzuconych wyborów wartości niewybranych niż tych wybranych z „morza różnorodności” -co doprowadzało go do „smutku tropików” (i alkoholizmu) i filozofia takiego ateistycznego humanizmu marnie skończyła i brak mu poważnych naśladowców).  Ale mnie zdziwiło kiedy byłem swego czasu nauczycielem w  pewnym renomowanym liceum -czemu maturzystki pisały mi w wypracowaniach pochwalne peany na temat  ateistycznej  filozofii Sartra na podstawie „Dżumy” A.Camus’a -i to w chrześcijańskiej szkole średniej ?
To nie „wolność, równość  i sprawiedliwość” o którą zabijało się tak wielu żołnierzy i bojowników „wolności” w historii są najwyższymi wartościami duchowymi i nie na tym kończy się świat wartości w „obiektywizmie aksjologicznym”. Jedynie bezmyślne zachwalanie  pod zapotrzebowanie państwa na „bohaterów” na państwowej maturze miałoby usprawiedliwić  te bezmyślne peany maturzystek.

Wolność , która nie była ciągłym mówieniem „Nie” tylko pozytywnym wyborem na „Tak” porządku świata wartości pojawiła się już  w koncepcji intuicjonistycznej filozofii Bergsona, gdzie ostateczną intencją intuicji ludzkiego sumienia jest „dopełnianie porządku”. Twój ład wewnętrzny odbija się intuicyjnie człowieku w porządku ( lub nieporządku ) zewnętrznym jakim się na co dzień otaczasz, jaki budujesz w domu, pracy ,a nawet w wystroju wnętrza twego mieszkania, które świadczy o porządku twojego „Ja” . Intuicja jest nie tyle „szóstym zmysłem” co raczej zewnętrznym ujawnieniem wewnętrznego porządku –lub nieporządku duchowego -czyli porządku moralnego wewnętrznej hierarhii wartości , którą się kierujesz.

Twoje psycho-logiczne wewnętrzne „Ja” (= Jaźń)  jest logiką twojej duszy i odbiciem dowodu jej istnienia w otoczeniu i to twoje „ja” osobno odróżnia cię od innych osób= jesteś osobną Osobą . Każde wewnętrzne duchowe  „Ja” jest osobne i jest więc osobną osobą  - nawet u bliźniaków o podobnej twarzy. Duch zatem twój jest  istotą twojej osobnej osoby czyli twojej osobliwej Osobowości. Logiczne więc wyjaśnia się też pozorny paradoks  ,że i Duch Boży jest jednocześnie „Osobą” i „Duchem” i tak jak  i Ty ma swoje Ja- co tak trudno niektórym przychodzi  zrozumieć.



Dzień XIX
Idąc dalej tym tropem filozofia Zachodu XX w. doszła do personalizmu – filozofii osoby i dialogu –wewnętrznego i tego zewnętrznego dialogu ze światem „duchowych wartości”.
W filozofii „osoby”-personaliźmie filozoficznym osoba jest „personą” od słowa „per-se”= „poprzez się”, poprzez którą następuje przepływ wyborów wartości ze świata idei do rzeczywistości. Jest się „personą” poprzez innych ,którzy na nas wpływają, a my wpływamy swoimi wyborami na nich. Oddziaływujemy tak naprawdę na nich „duchem” wybranych wartości . Inni wołają do nas swoim światem wartości i domagają się od-powiedzi tak jak przystało na wołanie. Ty jesteś od-powiedzialny na to wołanie lub nie-od-powiedzialny. Stykając się codziennie z drugimi ludżmi – często tymi samymi w domu rodzinnym, pracy , szkole nie jesteś w stanie przejść koło nich obojętnie jakby byli z kamienia lub jakimiś posągami.
Ta niemożność przejścia obojętnie wobec drugiego jest dowodem twojej od-powiedzialności na nieme wołanie i wartość tego drugiego człowieka , który cię też zauważył zanim  zdążył jeszcze wypowiedzieć słowa powitania.
Żywisz do niego już na wstępie jakieś uczucia i ta druga osoba od-powiada ci po-witaniem.
Ta druga osoba =persona też nie jest w stanie przejść obojętnie wobec ciebie „żywiąc” do ciebie słowa po-witania ( pojęcie po-witania pochodzi od łać. słowa vita= „życie” tak jak witaminy ,ale i od słowa „żywić”)- słowa powitania coś „warte” dla ciebie lub być może mało „warte”-czyli coś „wartościowego” lub nie  .
Jakie „żywisz wartości” do mnie i jaką ważną „wartość” masz mi dzisiaj do zaproponowania „witając”się ze mną? 

Ciekawe zagadnienia związane z filozofią wartości rozwinęła filozofia dialogu i dramatu analizując konflikty niewspółmiernych ze sobą wartości oraz  konflikty wartości równorzędnych wysokiego rzędu.
To , że świat wartości dzieje się cały czas wokół nas i woła do nas na scenie świata, którego sami jesteśmy aktorami, wyraża samo pojęcie „dramatu” . Wołanie świata wartości domaga się dialogu -jak każde wołanie domaga się odpowiedzi =od-powiedzialności od nas, a jak każda odpowiedź- jest formą dialogu . Takim dialogiem ze światem wartości jest również wewnętrzna modlitwa.  Aby modlitwa nie była monologiem tylko dialogiem wymaga drugiej strony za partnera- odpowiada na wołanie ze strony boskich  wartości duchowych i ich wzajemnego porządku i hierarchii.
 Ale co się dzieje ? 
Po grecku właśnie słowo „drama” oznacza „coś dziać się”. Na pojęcie dramatu składa się ,jak już wiesz być może ze szkoły przeciwieństwa -zarówno tragedia jak i komedia i jej formy pośrednie między tymi przeciwieństwami jak tragifarsa, komediodramat, ironia , sarkazm itd. I to „się dzieje” cały czas na co dzień.

Przy okazji historiozofii Hegla i zauważenia przez niego uzupełniania się wzajemnie przeciwieństw poglądów epok i wydarzeń historycznych jako właśnie dopełniania się przeciwieństw- jako konsekwencji „przeginania pały w jedną stronę”-kolejna epoka czy poglądy czy wydarzenia historyczne i wojny były konsekwencjami właśnie jednostronnego przeginania  w skrajność  jakichś wartości przy pomijaniu innych . I tak reakcją na idealistyczne Średniowiecze był epiryczny Renesans i polowanie na nieracjonalne Czarownice, a reakcją na skrajny racjonalizm Oświecania był romantyczny Romantyzm i moda na Wróżki ,na co znowu nastąpił naukowy Pozytywizm, któremu przeciwstawił się udziwniony Modernizm- na co znowu powstała kontrreakcja Neopozytywistów i Filozofii Analitycznej –itd. Historia była również świadkiem tworzenia uniwersalnych syntez dziejowych poglądów. Historiozofia i komparatystyka teozoficzna –od czasów poheglowskiego poszukiwania podobieństw dziejowych wykazuje podobieństwa Archetypów psychologicznych poglądów religijnych nawet myślicieli tak wydawałoby się odległych –jak Muzułman , Judaizmu i Chrześcijaństwa. We wszystkich tych religiach monoteistycznych wystąpiły na przestrzeni wieków podobne problemy z definiowaniem jednego Boga- od skrajnie racjonalnych „dowodów Jego istnienia”, poprzez  zwalczające się poglądy pośrednie –do odmawiających racjonalności intuicyjnych mistyków dochodzących do podobnych poglądów na naturę Boga –niezależnie od wyznawanej religii. I tak dla przykładu przeżycia chrześcijańskich mistyków w róznych czasach historycznych były podobne do muzułmańskich mistyków-„fajlasufich” ,dla których zatopienie się w medytacji świata-jak u Al- Haladża było stawaniem się „Uchem Boga, które słyszy, Okiem które wszystko widzi, Ręką Boga co wszystko chwyta i stąpanie po świecie było Stąpą Boga”. Arab Ibn Sina twierdził wprost że wybitni starożytni myśliciele greccy doszli do podobnych poglądów, że nie istnieją  głupkowate bożki Homera i Rzymu ( Zeusy, Marsy, Wenus)- tylko Jena Wielka Siła-Energia Jednego Boga, który objawia się w świecie i prawdy o nim można znaleźć w każdej wielkiej religii świata. Następny Muzułmanin-Suhrawardii opisywał Boga w kategoriach Światłości Świata –tak jak chrześcijańscy neoplatonicy. Wyciągał on logiczne wnioski z teorii emanacji Logosu Świata- w postaci różnych poziomów duchów i dusz we wszechświecie i tak Archanioł Gabriel był na podobnym poziomie ducha co Archetyp Ducha Św.  u chrześcijan.  Te Archetypy kulturowe w sensie psychologicznym były podobne do siebie- wg Teorii Archetypów Zbiorowej Świadomości Junga- porównywane później w religiach przez M. Eliadego.
Dla Muzułmanina Al-Arabiego Archetyp typu Piekło-Niebo nie jest abstrakcyjny ani odległy- tylko w pełni możliwy tu na ziemii przez czyny ludzi. Wg poglądów tegoż znanego od średniowiecza Muzułmanina miłość Boga jest jak miłość do pięknej dziewczyny- „jeśli kochasz naprawdę jakąś istotę ze względu na jej piękno- to nie kochasz nikogo innego tylko właśnie Boga, który tak się właśnie tobie objawia”. Tak zatem Arab ten twierdził podobnie jak chrześcijański Dante Aligherii o pięknej Beatricze w „Boskiej Komedii”. Dla katolickiego Włocha Dantego inspiracją do napisania „Boskiej komedii” były muzułmańskie opisy wędrówki po piekle i niebie Muhammada i poglądy Al-Arabiego , że ludzie tęsknią za Pięknem i Dobrem –jak za Bogiem.
Brak pięknej kobiety w życiu -podobnie jak brak w ogóle Piękna i Dobra w życiu jest przyczyną smutku i tęsknoty i nieprzypadkowo arabski rzeczownik –Allah ( Bóg) wywodzi się od przedrostka WLH-„tęsknić, być smutnym”. Tak zatem Allah znaczył wczesniej to samo co „ tęsknota, smutek”. Al-Arabii wśród Muzułman dowodził podobnie jak neoplatonicy w Europie , że logiczną Emanacją miłości Boga są ludzie- jako „logosy”-słowa wyrażające Boga wobec samego siebie. W człowieku Bóg sam się określa i nazywa imieniem (- jak epifanie-emanacje własnej L.ogiki) i Bóg wzdycha w każdym człowieku aby go rozpoznać i objawia się w każdym człowieku i tęskni do połączenia się . Tańczący szalony taniec muzułmańscy derwisze , podobnie jak żydowscy Chasydzi lub chrześcijańscy mistycy – wszyscy oni wprawiali się w trans aby osiągnąć stan takiego zawrotu głowy jak współcześni narkomanii i aby doznać stanu „ekstazy” –zjednoczenia z Bogiem i światem. Z punktu widzenia wspólczesnej psychologii –stany tych  wszystkich odmiennych kulturowo ludzi były identyczne i mieli podobne wizje- podobne archetypy- jakby nazwał to K. Jung.  Doznania mistyków- niezależnie czy Muzułmańskich czy żydowskich czy chrześcijańskich były podobne w znaczeniu Archetypicznym i pozapojęciowym- intuicyjnym oglądzie świata i docieraniu do istoty Istnienia.
Posługiwanie się Rozumem i słowami w odniesieniu do Archetypu Boga było dla tych różnych mistyków tak samo nietrafne jak wyjadanie zupy widelcem lub sitem- „sitem pojęciowym” ograniczającym bogactwo „zupy rzeczywistości”.
Napisałem powyższą analizę zjawiska mistycyzmu religijnego jako komparatystyczny przekład podobieństw – a nie różnic w kulturowych Archetypach pojmowania Boga w wydawałoby się różnych –a jakże podobnych religiach monoteistycznych.

Wracamy do tematu analizy róznicy pojęć dramatu, tragedii i komedii – jak przystało na rasowego filozofa i socjologa szukamy ich podobieństw wartościujących i różnic.
To ostatecznie filozofia , a nie „Pani od polskiego z Podstawówki ”zajmuje się  definiowaniem , iż z komedią mamy do czynienia ,gdy wartości niskiego rzędu udają i zastępują wartości wyższego rzędu ,ale je nie niszczą- tylko się podszywają  i w końcu ulegają „demaskacji”. Maska opada i ukazuje się „naga Prawda” . I tak śmieszne jest jak  prosta wieśniarka ze wsi zabitej dechami przebiera się i udaje wielką Damę Dworu w dawnych plebejskich jarmarcznych spektaklach typu „Kopciuszek”, czy jak niewykształcony cham i prostak- Dyzma robi karierę w Ministerstwie z „Kariery Nikodema Dyzmy” ,aż do odkrycia jego blefu i upadku kariery.  Maska jest  zasłoną prawdy i jak każda zasłona jest jakimś fałszerstwem.  Kłamstwo odsłonięte na końcu zawsze okazuje się śmieszne i musi pochylić się w pokłonie Prawdzie.  Prawda już od czasów Platona definiowana była raczej jako Niezasłonięcie –Nieskrytość niż zgodność z czymś .
Kłamstwo więc dlatego że ostatecznie okazuje się śmieszne jest  komiczne i ma „krótkie nogi” i jak każdy karzeł nadaje się na parodię- odmianę komizmu.
Dla mnie farsą  jest również składanie sobie co roku tych samych stereotypów życzeń na Święta tylko „Wesołych świąt” lub „Wesołego Jajka i Alleluja” –co świadczy o płytkiej więzi w ubóstwie życzeniowym gdy taki bogaty w różne wartości  jest świat.

Przeanalizujmy dla przykładu jak zawodowy filozof „dramaturgię komizmu”:
Należy odróżnić autentyczną radość w uśmiechu twarzy od postawy sztucznie uśmiechniętych maszkar , klauna lub biernego pajaca. Klaun jest aktywny -ma sztucznie dorysowany uśmiech fałszywego idioty- którego z Ciebie chce zrobić  i manipuluje innymi. Pajac natomiast jest bierny, poddany manipulacji z zewnątrz -jak drewniana lala z niezmiennie namalowaną miną. Klaun może kształtować swój sztuczny uśmiech dla ciebie- chyba że nie jesteś tylko życiowym pajacem i sam bywasz też klaunem.

Ale na scenie życia na skali kontinuum pomiędzy aktywnym Klaunem a biernym Pajacem bywają jeszcze postacie pośrednie dramatu -Palanty, Dupki i Idioci - i „poznasz głupiego po śmiechu jego”.
Palant tylko odbija wszystko od siebie kierując uwagę i uśmiech na wszystkich innych –tylko nie na siebie.
Dupek przeciwnie do Palanta daję sobie nakopać w dupę, „zrobić się w konia” i obrywa w dupę od innych.
A idiota jest „postępowy” - wierzy w tani optymizm otrzymywany od innych „ byle do przodu” i sam rzuca innym równie tani optymizm „jakoś to będzie” i życzy innym tylko „zdrowia” na imieninach popijając to „zdrówko” kolejną flaszką wódki -aż go skręci i aż wyżyga za rogiem te swoje nieprzemyślane i niezdrowe życzenia pijaka po Twoich imeninach  .
Pisaliśmy też ,że "maskami są również maszkarony jakie ludzie sami  utworzyli sobie z twarzy –te wszystkie paskudne „gęby” z zaciśniętymi zębami i różne zakazane „mordy”, które strach spotkać nocą w ciemnej ulicy- bo niemowlęta nie rodzą się z „paskudną mordą” i sami sobie ludzie tworzą swoje twarzowe „Gęby” !
Na scenie życia te postacie od Klauna po Pajaca są tragikomiczne z naciskiem na przedrostek tego słowa- tragizm ,a prawdziwa radość płynąca z głębi serca nie jest tragikomiczna i jest udziałem niewielu. Wielu zamienia raczej śmiech w rechot czy złośliwą ironię lub bezsilny sarkazm. Ironia i sarkazm jest właśnie oznaką bezradności -zamiast radości
Prawdziwa radość jest z sukcesu uzyskania wartości pozytywnej -bez szkody dla innych, podczas gdy rechot wykrzywia gębę w niesmacznym uśmiechu z wygranej wartości niskiego rzędu lub antywartości.
Radość jak i poczucie humoru nie jest udziałem tych co mają obciążone winami sumienie i wyrządzają krzywdy innym .             Na ogół wszyscy znani z historii tyrani i despoci nie mieli normalnego poczucia humoru i brak takiej radości i poczucia humoru jest symptomem zaburzeń ale etyczno-moralnych. Tymczasem wewnętrzna pogoda ducha przekłada się na zewnętrze poczucie humoru i w uśmiechu jednego człowieka do drugiego wyraża się pozytywne do niego nastawienie. W istocie w odpowiedzi na ten uśmiech następuje wymiana wzajemnej informacji drugiego , że podziela z tobą te same pozytywne nastawienie do życia i pozytywne wartości .
Jak ktoś nie jest w stanie odpowiedzieć na twój uśmiech lub rodzaj dowcipu -to nie nadajecie na „tej samej fali” –fali wspólnych ,podobnych wartości.
Kłamstwo jest zawsze jakąś „parodią”  Prawdy- ale jej nie pokonuje i zawsze ostatecznie „białe jest białe” a „czarne jest czarne” . Paradoksalnie diabelskie kłamstwo nawet podkreśla wartość Prawdy -podszywając się pod nią.  Tak samo jak Zło i Diabeł  objawia się w pełni dopiero w kontekście kontrapozycji jaką jest Dobro –jak przeciwieństwo ciemności do światła.    Ale do tego potrzeba jeszcze  „światła mądrości życiowej” - bo w ciemności „życia w kłamstwie” nie widać dobrze kolorów -jak w każdej ciemności- i w ciągłym napięciu pilnowania różnych przywdziewanych masek wszystkie kolory życia tracą i zlewają się ale w odmiany smutnej „szarości maski życia”. „Groza” twarzy i smutek charakterystyczne dla pojęcia „mordy” wstrętnych ludzi  jest właśnie objawem jakichś ich zaburzeń i „szarości życia w półmroku antywartości ” . Niekoniecznie muszą być tacy ludzie kryminalistami,  aby tacy lubowali  się głównie w oglądaniu kryminałów czy horrorów w telewizji  lub naładowanych negatywnymi emocjami  programów publicystycznych o wykłócających się innych ludziach „piorących” publicznie własne brudy życiowe w telewizji i  ludzie  tacy cieszą się z czyjegoś nieszczęścia –nie  dostrzegając swego.


Dzień XX

Kontynuując dalej Estetykę filozoficzną w filozofii dramatu -z tragedią jest odwrotnie do komedii , bo z tragedią mamy do czynienia  gdy walczą ze sobą i przegrywają wartości najwyższe w konflikcie równorzędnych wartości, z których jedna najwyższa przegrywa i upada w wyborze drugiej najwyższej.
I tak na przykład Piękno przegrywa z Prawdą- jak oto piękna kobieta –agentka Mata Harii ginie rozstrzelana w czasie wojny za ujawnianie jednym prawdy i utajnianie drugim.  A Prawda dla jednych jakiemuż „dobru” miała służyć dla drugich, jak miała być wykorzystana do niszczenia ? A ileż to w historii było takich konfliktów i niepotrzebnych śmierci ?
W tym miejscu zrobię aluzję, że prawdziwej tragedii filozofia nie myli z „nieszczęściem”.
Nieszczęście spotyka człowieka ze strony przypadkowych i ślepych  sił Natury – powodzie, wulkany, trzęsienia ziemi . A z tragedią mamy do czynienia z „rękami ludzkimi” wykonanym świadomym wyborze wartości lub antywartości.
Nieszczęścia chodzą parami –jak ktoś powiedział - ale dodam że chyba w parze z głupotą i brakiem przezorności.
Szczęście można mieć w kartach, grach losowych i Totolotku i innych igraszkach  Losu –tego ślepego i głuchego kuzyna Mamony, córki Bogacza z matką Biedą gdzie margines prawdopodobieństwa nie trafienia „szczęśliwego losu” jest zawsze tak ustawiony ,że jest wielokrotnie większy od możliwości trafienia.
Tymczasem prawdziwe szczęście tak jak i radość życia polega na czymś innym niż hołdowanie ślepemu Losowi i jego kuzynki-Mamony.
W języku potocznym pojęcia te są mylone- jak wszystko zresztą w języku potocznym jest mylone–ale dla zawodowego filozofa pojęcia te muszą być rozróżniane i analizowane.



Odmianą tragedii w filozofii dramatu jest tragifarsa –forma pośrednia na skali continuum pomiędzy komedią a tragedią.  W tragifarsie wartość wysokiego rzędu obniża swój lot i upada pod wpływem wyboru wartości niskiego rzędu –i tak na przykład pewien król w czasie ważnej bitwy musiał się najeść i wypić wina wydając ucztę i poszedł spać- przegrywając w efekcie wojnę.
A ileż to takich ważnych bitew przegrałeś w życiu i Ty z prozaicznych powodów lub lenistwa ?

Inną pośrednią formą między tragedią a komedią jest ironia.
Ironia jest gorzką próbą ujawnienia konfliktu nierównych, niewspółmiernych do siebie wartości- ironiczne jest jak politycy niczym obłudni faryzeusze sami nie przestrzegają praw i zakazów, które sami uchwalali i robią co innego niż mówią.
Skrajną odmianą komedii jest natomiast  sarkazm, gdzie złośliwie walczą ze sobą same wartości niskiego rzędu gryząc się jak kotłujące się buldogi pod dywanem o marną kość.
W dramacie dziejącej się codziennie rzeczywistości na scenie życia spotyka człowiek różnych aktorów , których wybory takich a nie innych wartości oddziałowują również na ciebie. Ty odziaływujesz na nich , a oni odpowiadają swoimi czynami i wyborami.
Ze wspólnego oddziaływania grupowego wytwarza się „uśredniony” wspólny system „wartości grupy” do jakiej należysz , jaką wybrałeś w życiu. „Z kim przystajesz takim się stajesz”-mówi stare powiedzenie , co w języku filozofii oznacza wytwarzanie się „wspólnego mianownika” wartości grupowych odróżniających jedne grupy ludzkie i kulturowe od drugich.
W zależności od wybranych wartości lub antywartości powstają więc nie tylko kultury ale i kontrkultury , subkultury i  semikultury.
Jeśli „się myśli” i „się czuje” ( „da-sein” Heideggera) tylko tak jak chce dana subkultura staje się człowiek konformistą- formalistą bezkrytycznie nie wychylającym się poza „wspólny mianownik” myślenia grupy .
Ale zawsze wybierając określone wartości określa się też siebie samego wobec siebie i wobec innych. 
Wybierając wartości (lub antywartości ) wykracza się poza przypadkowy chaos codzienności , która składa się przecież na historię. A  historia to ciąg konsekwencji wyborów takich a nie innych wartości z całej sumy a nie suche „daty historyczne”- i taka też jest ostatecznie „filozofia historii” czyli historiozofia .
To codzienność  „tu i teraz” decyduje o historii . Niejako „karma” twoich wyborów i uczynków „tu i teraz” buduje Ciebie i Historię . Jak się sam „zbydlęcasz”- to nie dziw się ,że niczym nie różnisz się od zwierząt i tak postrzegają cię też  inni . Jak dokonujesz „coś dobrego” -pozytywna energia wróci i pozostanie w świecie.



Dzień XXI
Pławienie się w materialiźmie Mamony jest charakterystyczne dla ludzi płaskich- „jednowymiarowych”.
A świat ma wiele wymiarów i w grę wchodzi nie tylko ruch poziomy ,ale i pionowy –nie tylko fizyczny ale i meta-fizyczny- nie tylko horyzontalny ale i wertykalny-wzwyż.
Społeczeństwa Zachodnie a może jeszcze bardziej amerykańskie określane bywają czasami mianem  „społeczeństwa zabawowego”. Nie chodzi tu już nawet o wysokiej chęci zangażowania się w rozmaitego rodzaju konkursach, grach i reality-show telewizyjnych, quizach, festynach czy zabawach i każdy chce mieć swoje „pięć minut życiowe ” w telewizji.
Mas media lansują świat młodych, zdrowych i wiecznie zadowolonych ludzi-„everymanów” robiących „sukcesfull” , z otwartą koparą zębów w uśmiechu, wyczyszczonych giętą szczoteczką  ,pachnących nie tylko mydełkiem „Fa” , gdzie wszystko jest O.K. , „ekstra super” albo „cool”. „Keep smeiling” – być zawsze zadowolonym i uśmiechniętym to obecnie nowe „być lub nie być” w kulturze mass- mediów , gdzie lepiej wypada tani optymizm i to żeby było „super” niż pogłębiona refleksja i głosy krytyczne. Okładki czasopism młodzieżowych, kobiecych ale i brukowców- wyglądają  jak w amerykańskim micie – „być zawsze zdrowym ,młodym i wyglądać seksi” staje się nakazem chwili . Nawet pod zdjęciem kremu na zmarszczki, odchudzanie lub środków przeczyszczających dla starszej babci widywany jest napis –„ zawsze staram się wyglądać seksi...”
Cechą „społeczeństwa zabawowego” jest istnienie nieodłącznego zabawie elementu rywalizacji, zdobycia nagrody ,bycia na „topie” bez świadomości w tle porażki.  Ale nie ma wygranego jeśli nie ma też przegranego. Tak w pracy jak i w zabawie, jak w wyścigu szczurów ,nie ma wytchnienia – rywalizacja i zwalczanie konkurencj jest nieodłączną cechą „społeczeństwa zabawowego”- nawet w chwilach jego wypoczynku. O przegranych nietaktem jest nawet wspominać. Do stawania w szranki konkurencji zaprawiane są już od najmłodszych lat nawet dzieci.

Amerykańskie szkolnictwo zwłaszcza dominuje we wpajaniu rywalizacji .Nawet zabawy i sport w szkole służą zaprawie do przyszłego „wyścigu szczurów” –w ruse’owskiej  wizji rozwoju wąskich umiejętności dziecka.
A gry komputerowe, przekraczją czasami najśmielsze wizje wszystkich tyranów świata, maniaków i zabijaków znanych  z historii  , którymi nawet nie interesują się dokładnie rodzice ( nie wiedząc często jakimi idiotyzmami bawi się ich pociecha). Gry te tresują przyszłych psychopatów i tyranów życia rodzinnego i maniaków  społecznych , niedojrzałych w rozwoju emocjonalnym , którym wydaje się, że mają jeszcze „kilka żyć ” do rozpoczęcia -może z innymi partnerami w biznesie czy nowymi żonami ,  niczym w kolejnym życiu z gry komputerowej, którą można zrestartować gdy coś się nie uda. A tymczasem bagaż życiowy czynów i wypowiedzianych złych słów nie da się już cofnąć ani odrzucić i są zapisane we wdzięcznej lub niewdzięcznej za to pamięci niczym film na płycie DVD jednokrotnego zapisu i będzie ci odtworzony przed oczyma przed śmiercią- jak potwierdzają to osoby w stanie śmierci klinicznej. Wtedy wychodzi sama „Prawda o sobie” przed oczy i to ona oskarża -a nie Bóg cię oskarża w świetlistym tunelu śmierci !

Dzień XXII

„Scena Życia” w filozofii -jak każda scena -składa się nie tylko z przestrzeni- jaką jest odległość człowieka od człowieka ale i z czasu dramatu. Gra na scenie życia toczy się cały czas- ale nie wiele razy w cywilizacji Zachodniej -jak niczym new game w  grach komputerowych. Czas sceniczny w różnych cywilizacjach przybierał różną formę- czasu wahadłowego, cyklicznego ,liniowego lub spiralnego ( ten ostatni z połączenia czasu liniowego z cyklicznym).  W dawnych prymitywnych kulturach Wschodu-Azji i Pacyfiku wytworzyła się prosta dychotomia- wahadło dwóch  sił przeciwieństw -jak „dzień i noc” lub „kobieta i mężczyzna”- czyli „jang- In” i wszystko sprowadzane było do tych prostych przeciwieństw-dychotomii. Ale takie tylko widzenie świata „czarno-białe” było zbyt proste i tylko ludzie archaiczni i prości dzielą tak świat na pół i na „czarny i biały” -nie dostrzegając różnorodności i całego bogactwa barw życia.
Później powstała filozofia czasu cyklicznego- z obserwacji „Matki Natury” gdzie wszystko umierało i odradzało się na nowo w kolejnych porach roku przyrody-po wiośnie i siewach  następowało lato i na jesieni zbierało się plony życia i w zimie wszystko umierało by odrodzić się znów na wiosnę- i tak powstała myśl o czasie cyklicznym i reinkarnacji . No z pewnością atomy twojego ciała rozpadną się po śmierci  i użyźnią glebę i robaczki - pożywienie dla roślin i zwierząt i potomków . Atomy nawet powietrza którym oddychasz krążą gdzieś wśród innych po świecie- i są takie same jak wyprodukowały je „serca gwiazd”.
Ale tym myśleniem to wszyscy „pochodzimy od gwiazd” w wyniku ewolucji Wielkiego Wybuchu i ekspansji atomów we Wszechświecie i wszystko rozpadnie się z powrotem na atomy i plazmę po wypaleniu się wodoru Słońca w „wybuchu Supernowej” - łącznie z Ziemią , która przestanie istnieć wchłonięta przez Słońce i zmiażdżona w grawitacyjnej czarnej dziurze do wielkości piłki golfowej (o podobnej  masie co obecnie) aż do wybuchu Supernowej. I po Ziemi jak stwierdza to Astronomia nie pozostanie NIC i NIKOGO- i nie będzie miejsca gdzie komu nawet  „zmartwychwstać” -bo Ziemia nie będzie już istnieć i nie będzie miejsc wspomnień do których można by nawet wrócić – i taka jest Astronomiczna  Prawda o przyszłości.
Jest coś nawet więcej przerażającego niż zachęcającego w dawnej wizji zmartwychwstania z renesansowych obrazów Rafaela . Jest przerażająca raczej i niezachęcająca taka wizja -jak mówiła mi kiedyś pewna kobieta -spotkania się 90 letniej córki staruszki z 20 letnią łądniejszą od niej matką, która zmarła przy porodzie i której nie widziała na oczy i nie zna i do tego spotkania po śmierci nieznanego jeszcze brata podległego aborcji przez tą matkę -zanim wyrosły mu ręce i nogi i nie poznaje nikogo i nie nauczył się nawet własnego imienia. Pomijając już  medyczny fakt ,że każda zamężna kobieta w ciągu swego płodnego życia i tak naturalnie spędza kilka zapłodnionych a niezagnieżdżonych w sposób naturalny zarodków-wizja spotkania wszystkich nieznanych przodków –tych dobrych i tych złych w tym samym czasie pod wspólnym dachem na Ziemi , która i tak nie będzie istnieć wypalona wybuchającym Słońcem była dla tej chrześcijańskiej kobiety bardziej absurdalna i przerażająca niż zachęcająca . Natura Kosmosu Astronomów jest przerażająca w ustawicznych procesach   niszczenia .

Ale taka „Matka Natura” bywa „złą matką” i pożera własne dzieci w walce o byt i przetrwanie- jak w księdze Hioba -Natura  przedstawiona jest jako pożerająca  nawzajem stworzenia przez siebie.

W kulturze Zachodu powstała filozofia czasu linearnego na scenie życia, które się już nie powtarza.
Życie przebiega jak prosta  linia –od narodzin do śmierci i budowano jedynie groby-piramidy aby przedłużyć tą  prostą w nieskończoność -   w życiu po śmierci. W chrześcijaństwie, które wprowadziło pojęcie „pełni czasów” już tu odbytego „zbawienia” cykl roku liturgicznego powtarza te same prawdy co roku w tych samych świętach o tej samej mniej więcej porze przypominając krąg tych samych wartości w spiralnie powtarzających się co roku zdarzeniach liturgicznych ( połączenie czasu linearnego z cyklicznym ).
Indywidualną miarą czasu pojedynczego człowieka jest tak naprawdę nie ilość dni czy lat od urodzenia tylko ilość ważnych życiowo i przeżytych „szczęśliwych” chwil -do których się człowiek odwołuje. Poczucie nudy życiowej podkreśla upływ czasu i go wydłuża,   a ważne wydarzenia w życiu powodują psychologiczny efekt „skrócenia czasu” . A szczęśliwe chwile zatrzymują czas „tu i teraz”. Tylko ludzie którzy cieszą się szczęściem ze sobą „nie liczą czasu” i dla nich jakby „czas się zatrzymał” lub „chcieliby zatrzymać czas i te chwile”– co zdarza się opisywać poetom i odczuć zwłaszcza  ludziom młodym i zakochanym gdy są razem.
I jest coś prawdziwego w tej intuicji ludzi zakochanych- prawdziwa synteza wartości w Miłości jest nieograniczona w czasie i przestrzeni –jest  ponadaczasowa i wieczna ta Miłość bo nie jest Czasem –tak jak Wartości nie są „Czasami”– jak Synteza pojęcia Bóg Miłości –jak „stałe są Współczynniki  Równania Matematyki”-ponad czasem i przestrzenią , które się już  nie liczą. Tak jak liczy się niezmiennie 2+2 -niezależnie od czasów w historii świata.
Miłość jest Boska –i odwrotnie mówiąc to samo- Bóg jest syntzą Miłością -a nie „Niebem Kosmosu Astronautów” .
Ja chodząc po ziemi w pielgrzymce życia powiedziałem kiedyś komuś że widziałem już Boga na Ziemi –bo widziałem prawdziwą Miłość. Jak Ty drogi Czytelniku widziałeś kochającą Matkę tulącą dziecko lub kochających się szczęśliwych ludzi- to widziałeś właśnie przechodzącego obok Ciebie Boga -  tu właśnie na Ziemi Pacanie- a nie w Kosmosie !- czego Ci też szczerze Czytelniku życzę.

Nieprzypadkowo  „liczenie czasu” pojawia się  u ludzi jakoś nieszczęśliwych, samotnych singli którym wiecznie brakuje czasu lub zagonionych w poszukiwaniu „kariery i bogactwa” – kariery do nieoznaczonego i przyszłego w czasie  i nieokreślonego „bogactwa i szczęścia”. Czas to pieniądz mówią niektórzy–ale tylko tak nienormalnie zagonieni ludzie w pościgu za bogactwem.
Ale za bogactwem czego ?- zada pytanie filozof wartości.
Bogactwa pieniędzy ze studni bez dna bogini Mamony czy bogactwa szczęśliwych chwil i szczęśliwych uczuć innych ludzi ?
Nawiasem mówiąc -najwybitniejsze dzieła Filozofów od czasów Sokratesa i Platona– tak jak i wielu Poetów i Artystów powstawały w chwilach nieszczęść – z braku właśnie szczęśliwych chwil i pozytywnych ludzkich uczuć ( brzydki Sokrates miał straszną żonę –Ksantypę , a  wysportowany Platon był singlem spragnionym uczty i miłości).
Czas jest nie tyle miarą mechaniczną na cyferblacie ściennego zegara -ile jednak bardziej miarą psychologiczną ( subiektywnie berkeleyowską) - odmierza się go w życiu ludzkim miarą szczęśliwych chwil i ważnych wydarzeń w życiu i powoli płynie tylko w nudzie „pustego żywota” . Czas tak naprawdę nie istnieje –tylko stałe wartości w życiu lub nieokreślony czas w ich osiąganiu.  Osiągnięcie wymarzonych Wartości zatrzymuje czas w miejscu- jak Wieczność jest zatrzymaniem czasu- a właściwie pozaczasowością- jak posiadnięcie Prawdy ,że 2+2 +4 niezależnie od czasu w historii. Chronologia „wydarzeń w czasie” opisująca kalendarium osiągania w czasie „wymarzonych Wartości” tak naprawdę jest nieistotna-istotne jest samo uzyskanie „wymarzonych Wartości w życiu”. Oglądanie chronologii czyichś czy swoich „kronik życiowych”-podobnie jak oglądanie albumu ze zdjęciami rodzinnymi  -ma jedynie znaczenie pod kątem pokazania szczęśliwych chwil w życiu.
Pojęcia „kroniki” jak i chronologia pochodzą zresztą od tego samego greckiego słowa „chronos”- czyli czas. Chronos był greckim bogiem Czasu, który wyłonił się z Chaosu i miał porządkować i budować wszystko. Porządek miał być przeciwstawieniem się chaotycznym wydarzeniom w czasie. Nic nie bierze się jednak w życiu przypadkiem- tylko zawsze coś z czegoś wynika -w jakiejś chrologolii. Ale jaki sens mają popisywania się Kronikami rodzinnymi zatrzymujące czas zdjęcia –jeśli nie popisaniem się szczęśliwych chwil ? Przecież nieładne zdjęcia z nieszczęśliwych chwil z nielubianymi ludźmi na ogół nikt nie trzyma i nie popisuje się nimi- tylko udane chwile gromadzi i nie banknoty gromadzi się w pamięci.

Ludzie przede wszystkim gromadzą w pamięci czas –czas chwil szczęśliwych , w których życie miało sens-dla których to chwil „warto było żyć” -jak się mawia.
Na marginesie Filozofii czasu w kulturze przypominają mi się jeszcze ciekawe okoliczności zmiany czasu narodzin Jezusa czyli Naszej Ery Zachodu –przeniesione przez mnichów w IV wieku z 6 stycznia na 24 grudnia .Był to dzień przejścia czasu zimowego z najkrótszym dniem i najdłuższą nocą ( na Pólnocy), który w starożytnym Rzymie świętowany był od dawna jako Saturnalia-jeszcze przed Chrześcijaństwem.  Saturnalia były na cześć abstrakcyjnego boga Saturna wesoło świętowane obchodzeniem znajomych i składaniem  im podarków –aby darzyło się w Nowym Roku i jeszcze przed chrześcijaństwem nazywało się to „kalendami”. Później ta tradycja została  przejęta jako „kolendy” , a święto Saturna zastąpiono w Rzymie narodzinami Jezusa . Bizancjum nie przyjęło zmiany daty urodzenia Jezusa i po dawnemu posługiwano się przesuniętym w czasie „Kalendarzem Juliańskim”-choć obydwie daty – i stara i nowa były fikcyjne i nierzeczywiste –tylko podyktowane znaczeniem kulturowym. Co więcej –średniowieczny mnich który miał obliczyć datę Nowej Ery-urodzenia Jezusa –pomylił się nie tylko o dni i miesiące –ale nawet o kilka lat ! Ale błędu już nikt do dziś nie zmienił- bo trzeba by  przedatować wszystkie wydarzenia w historii w podręcznikach szkolnych !

Dzień XXIII

Ale nie tylko czas jest istotny na  scenie życia ale i przestrzeń -bo każda scena musi mieć jakąś przestrzeń. Zresztą od czasu Einsteina wiadomo , że czas wiąże się nierozerwalnie z przestrzenią i załamanie czasu w życiu czy zatrzymanie szczęśliwych chwil zmienia i zakrzywia też przestrzeń „życiową” –skracając lub wydłużając tę przestrzeń. Ogólna teoria względności Einsteina sprzed stu lat nawet teraz znalazła potwierdzenie ,że w wymiarze kwantowym znacznie oddalone fotony mogą odziaływać na siebie w tym samym czasie niezależnie od ogromnej przestrzeni i czasu na jej pokonanie je oddzielającej-co jest wyprzedzeniem czasu poza przestrzenią czyli teleportacją . Fizyka kwantowa nawet udowodniła dziś pozaczasowość -z możliwością cofnięcia się w czasie lub wyprzedzenia przewidzenia przyszłości.
W filozofii  dramatu na scenie czasu życia istotna jest również przestrzeń dzieląca jednego człowieka od drugiego. Bo na scenie życia drugi człowiek nie jest tylko dekoracją , którą można ukryć lub przesuwać jak taboret.


Przestrzeń życiowa to miejsce na scenie życia czyli Ethos człowieka (z gr. "miejsce")- może wyrażać się postawą „do” lub „od” drugiego człowieka. Od odległości tego „Ethosu” wzięło się też pojęcie Etyki.
W  życiu spotyka się nastawienie „do” lub „od” drugiego człowieka-pogodna postawa „do” drugiego człowieka sprzyja ciepłym relacjom i mówi się ,że człowiek taki wnosi „pozytywną energię i ciepły klimat” w otoczeniu ludzi ,którzy się z nim stykają. Pod tymi określeniami filozof rozumie wzbudzanie tej osoby w otoczeniu pozytywnych wartości wyższego rzędu, bo to co ważniejsze w życiu wywołuje  właśnie większe emocje , a co byle jakie i mało ważne –nie wywołuje takich emocji. 
Negatywne postawy uczuciowe wyrażające się postawą „od” drugiego człowieka, którego nawet nie chce się widzieć, nie chce się nawiedzić –czyli się nie-nawidzi .  Postawy negatywne odpychające „od” są  nawet bardziej  męczące i przez to bardziej psychicznie wyniszczające ponieważ  wymagają ciągłego wkładu energii życiowej w uzasadnianie i kontrolowanie siebie dlaczego „nie” i wymyślania  coraz bardziej abstrakcyjnych uzasadnień „przeciw” drugiemu.  Postawa „od” zaczyna wysysać z takiego człowieka energię życiową na stałe utrzymywanie napięcia wewnętrznego i zewnętrznego „przeciwko” drugiemu i prowadzi nie tylko do zwykłego zmęczenia siebie w nienawiści ale i zapadnięcia się w zasklepieniu w skorupie zaciekłości, która jak każda skorupa jest zaślepieniem – zasłoną na oczach duszy. Nie jest się już w stanie oddzielić sprawiedliwie co jest wadą ,a co zaletą drugiego człowieka.  Odpychanie drugiego człowieka ,podobnie jak życie pozbawione miłości prowadzi do pustki wewnętrznej i zasysa do niej  wzajemnie nienawidzących się ludzi -jak niczym grawitacja do „czarnej dziury”. Przy czym nienawiść nie jest brakiem uczuć ani neutralną obojętnością -tylko uczuciem o ujemnym, przeciwnym znaku do miłości-  jest iście Szatańska -Złem Wcielonym w Życie i dobitnym dowodem Jego istnienia -eufemicznie określanej przez niektórych „Złej Energii” wysysającej siły życiowe.

Jakby nie było Zła na świecie –to logicznie nie byłoby jego przeciwieństwa- Dobra i wszyscy bylibyśmy „amoralni”- neutralnie „niewinni” -jak niczym zwierzęta i nie dałoby się sądzić nikogo w sądach ani moralnie po kościołach. Moralność jest praktyką Etyki , a Etyka jest pochodną Ethosu- odlegości człowieka od człowieka w przestrzeni sceny dramatu życia wobec upływającego „czasu” . A czas ucieka-życie mija- wieczność czeka.

Przestrzeń dzieląca człowieka od człowieka jest też uwarunkowana kulturowo- zależy od kręgu kultu

Podobne prace

Do góry