Ocena brak

Horacjańskie rozumienie "Carpe Diem" w odniesieniu do "Rozmów z katem" Kazimierza Moczarskiego.

Autor /fliper Dodano /10.02.2011

 

Horacjańskie rozumienie "Carpe Diem" w odniesieniu do "Rozmów z katem" Kazimierza Moczarskiego.

Lektura "Rozmów z katem" Kazimierza Moczarskiego jest ciekawym doświadczeniem. Rzadko bowiem ma się do czynienia z dokumentem powstałym w tak specyficznych okolicznościach i z bohaterem o takiej historii. Kazimierz Moczarski - żołnierz AK, Jürgen Stroop - oficer SS, likwidator warszawskiego getta i niższy rangą Niemiec, Schielke spędzają kilka miesięcy we wspólnej celi więziennej, dokładnie od marca do listopada 1949 roku. Pomijając paradoks faktu, że ludzie ci, wrogowie znaleźli się w jednej celi, zaistniała dzięki temu niebywała możliwość zbliżenia się do słynnego zbrodniarza SS. Kazimierz Moczarski wykorzystuje tę sytuację, wyzwala monolog i refleksje współwięźnia. Przez wiele dni prowadził rozmowy z Jürgenem Stroopem, obserwował go, co stało się potem materiałem do napisania książki. Jürgen Stroop, zachęcony do zwierzeń, opowiadał współwięźniom o swoim dzieciństwie, o ojcu policjancie, o matce, która niemal dewocyjnie praktykowała wiarę katolicką, o małym, prowincjonalnym miasteczku Detmold w księstwie Lippe, w którym Jürgen wychował się, nosząc zresztą imię Józef. Właściwie nie miałby szans na karierę ani na wyrwanie się z prowincji, gdyby nie kontakt z ideologią nazistowską i NSDAP, w której szeregi włączył się ochoczo. Niemiec wspomina rodzinę, szkołę, wojsko, I Wojnę Światową, swoją pierwszą miłość, która nie miała szans, gdyż Jürgen Stroop pozwolił sobie na uczucie do Słowianki, małżeństwo z odpowiednią kobietą niemiecką, wychowywanie syna na dobrego faszystę. Odrębną opowieścią są podboje ziem wschodnich, i tu Jürgen Stroop odznaczył się licznymi sukcesami, szybko wspinając się po szczeblach kariery - brak wykształcenia zastępowała ślepa wierność ideologii. Misja zlikwidowania powstańczego getta w Warszawie stała się dla Jürgena Stroopa polem do popisu - niemal z namiętnością opisuje swoje precyzyjne posunięcia, metodę palenia domów, strzelanie do ludzi wyskakujących z okien płonących budynków, wreszcie wysadzenie Wielkiej Synagogi. Powyższe wydarzenia nie są opisywane chronologicznie, wynikają one z rozmów, a więc przeplatają się, bowiem raz Stroop podejmuje temat dzieciństwa, potem epizod wojenny, znów wraca w czasy młodości - i tak trwa dialog. Jürgen został skazany na karę śmierci. Kazimierz Moczarski widział, jak hitlerowiec przyjął ów wyrok i odnotował jego postawę. Stroop przyjął rozkaz i nie analizował go, jego świadomość ukształtowana przez ideologię NSDAP nie dopuszczała uczuć, kazała pogodzić się z rozkazem władz. Kazimierz Moczarski ukazuje wpływ systemu totalitarnego na kształtowanie psychiki człowieka. Na przykładzie biografii Jürgena Stroopa pokazuje, jak faszyzm wciąga w swą machinę młodego człowieka, eksponuje i rozwija cechy "potrzebne", a wykorzenia i niszczy wrażliwość i ludzkie uczucia. Udział w procesie kształtowania biorą też rodzina, szkoła i środowisko. Psychika Jürgena Stroopa w efekcie staje się szufladkowa - z jednej strony jest on ojcem kochającym swoje dzieci, uważa się za dobrego męża, żołnierza, estetę wrażliwego na przyrodę i muzykę, z drugiej jest systematycznym, precyzyjnym ludobójcą, nieczułym na cierpienie i śmierć. Te dwie "szuflady" funkcjonują w jego mózgu równolegle i nie wpływają na siebie w żaden sposób. Moczarski od wewnątrz ukazuje psychikę kata. Śledzi także i analizuje narodziny zła, wpływ, a także rozwój zła w człowieku. Jürgen Stroop jest nie tyle sprawcą, co wytworem, efektem, jednostką zarażoną i wciągniętą w całą machinę zła. Przy okazji poznajemy metody, jakimi faszyzm oddziaływał na swych członków - mitologię o pochodzeniu, koncepcje pseudo-historyczne, pojęcia na temat kobiet, innych ras..Moczarski starał się maksymalnie wykorzystać okres 225 dni, który pozostał Stroopowi, na to aby "wyciągnąć" z niego jak najwięcej informacji i codziennie dowiadywał się coraz to nowych, często okrutnych prawd z życia Jürgena. Tytułowy "kat" dość specyficznie rozumiał słowa "carpe diem" - dla niego ważne było to, aby każdego dnia zabić, wymordować czy skrzywdzić jak najwięcej ludzi. On sam nie był w stanie uświadomić sobie ogromu zła jakie wyrządza innym i oślepiony faszystowską ideologią - kontynuował swoje nieludzkie praktyki. Moczarski natomiast widząc chęć i zapał z jakim Jurgen opowiada o swoim życiu, wykorzystuje to i prowokuje współwięźnia do dalszych zwierzeń i wspomnień. Myślę, że może to być przykładem świadczącym o "nie marnowaniu mijających chwil" także przez Moczarskiego. Możemy zauważyć jak z każdym dniem coraz bardziej wciąga i zachęca oficera SS do kontynuowania swojej opowieści. Wie dobrze o tym, że na Jurgena zapadł wyrok śmierci i dąży to tego, żeby "jak najlepiej" wykorzystać daną mu "okazję" przebywania w jednej celi razem z niemieckim "rzeźnikiem". Książka "Rozmowy z katem" jest zapisem wrażeń doznanych w tym czasie przez Moczarskiego. Spisana po kilku latach stanowi spojrzenie z perspektywy czasu na osobę Stroopa, nasycona jest refleksjami na temat faszystowskiej dżumy, której sługą, ale również ofiarą był Jurgen Stroop. Nie lubię opinii usianych superlatywami, które śmieszą zwykle napuszonym patosem, albo odrzucają przymilnością do autorów lub wydawnictw, ale w przypadku "Rozmów z katem" wyrażenie pochlebstwa w sposób stonowany jest w zasadzie niemożliwe. "Rozmowy z katem" to dzieło ze wszech miar genialne i niezwykłe. Dokonuje rekonstrukcji struktury zmitologizowanej i zafałszowanej świadomości faszystowskiej. W ramach analizy postawy umysłowej Stroopa autor nie ogranicza się do bezpośredniej obserwacji wyłącznie jego przypadku, lecz wyprowadza ze swoich więziennych obserwacji refleksje ogólne. Z godną podziwu determinacją wnika w psychikę zbrodniarza, kreuje jego obraz na kartach książki. Jest to książka, którą powinno się przeczytać (mimo brutalności pewnych fragmentów). Nieczęsto zgadzam się z wyborem lektur szkolnych, jednak w tym wypadku chylę czoła przed Ministerstwem Oświaty za wspaniały wybór.

Do góry