Ocena brak

Hodowla i połowy ryb

Autor /Amiga Dodano /31.01.2012

Od stuleci ludzie hodowali ryby dla ich mięsa. W średniowiecznych klasztorach na specjalnie zakładanych stawach trzymano karpie, których mięso było pokarmem zakonników. Rzymianie ho­dowali zarówno ryby słodkowodne, jak i morskie. Byli oni ekspertami w tej dziedzinie i potrafili nawet, jak to się czyni w nowoczesnych wylęgar­niach, rozmnażać ryby. Wyciskali ikrę z ciała samic i polewali ją mleczem samców, dokonując w ten sposób sztucznego zapłodnienia.
Chińczycy budowali stawy dla ozdobnych zło­tych rybek już 4500 lat temu. Formą wyjściową złotej rybki jest niepozorny karaś, ale wschodni miłośnicy ryb otrzymali czerwoną odmianę około roku 350 naszej ery. Ryby te były karmione pro­duktami ubocznymi otrzymanymi podczas hodo­wania jedwabników. Wiele gatunków ryb tro­pikalnych hoduje się obecnie w nowoczesnych akwariach z podgrzewaną wodą. Rzadkie gatunki, takie jak bajecznie kolorowe pielęgnice z Jeziora Malawi, są szczególnie poszukiwane przez hodowców-akwarystów. Niestety, mimo że wiele gatun­ków można rozmnażać w niewoli, chęć posiada­nia w swojej hodowli unikalnych okazów stała się przyczyną tego, że niektóre gatunki są obecnie za­grożone wyginięciem - szczególnie te, które nie rozmnażają się w akwarium.
Wiele gatunków ryb kostnych jest zagrożonych wyginięciem. Niegdyś tak liczna i pospolita ryba jak śledź chwytana milionami przez rybaków -w niektórych rejonach mórz stała się rzadka do tego stopnia, że podlega tam ścisłej ochronie. Liczebność populacji jest tak niską, że pojedynczy połów może doprowadzić do likwidacji całego stada tarłowego.
Dokonując racjonalnych połowów, państwa żyjące z rybołóstwa mogą zapewnić sobie wystarczające dochody i mieć ciągły dostęp do wysoko białkowego pokarmu przez wiele lat. Niestety rybacy i politycy traktują morze jako obszar o nie ograniczonych zasobach. Takie podejście musi ulec zmianie. Ludzie dysponują nowoczesnym sprzętem. Echosondy, za pomocą których można zlokalizować ławice ryb, cienkie, ale bardzo mocne sieci, a także naszpikowane elektroniką kutry i trawlery są narzędziami, które wykorzystujemy w nieskrępowany sposób dziesiątkując stada, nie dając im wystarczająco dużo czasu, aby odbudowały swoją liczebność.
Także silne skażenie wód oceanicznych sub stancjami chemicznymi i katastrofy tankowców są wielkim zagrożeniem dla procesu odnowy liczebności populacji gatunków morskich ryb. Plamy ropy naftowej uniemożliwiają wykluwanie się ryb z jaj, które unoszą się w powierzchniowych warstwach wody. Bezmyślne trałowanie dna sieciami doprowadza do zniszczenia przydennych tarlisk wielu innych gatunków.
Miliony ton niedojrzałego narybku przerabia się w fabrykach na nawozy. Pomimo że proceder ten doprowadza do zaniku populacji danego gatunki i ma niekorzystny wpływ na liczebność większych ryb drapieżnych, ssaków i ptaków, które żywią si< rybami, jest on kontynuowany. Niestety, przyszłość wielu rejonów mórz i ławic ryb w nich żyjących nie rysuje się zbyt optymistycznie.

Do góry