Ocena brak

Historiozoficzne koncepcje J. Słowackiego w Kordianie

Autor /Zenon Dodano /18.04.2011

Historiozofia, czyli filozofia dziejów, to zagadnienie, które zaintrygowało polskich wieszczów. Zarówno Mickiewicz, Słowacki, jak i Krasiński starali się zgłębić tajemnice procesu rozwoju ludzkości i historii, a także zrozumieć udział Polski w tej właśnie ewolucji. III cz. Dziadów, Kordian i Nie – Boska Komedia to trzy podstawowe ogniwa polskiej historiozofii romantycznej, zawierające trzy różne spojrzenia na ówczesną rzeczywistość. Najwięcej trudności w odczytaniu owych koncepcji nastręcza Kordian. Przyjrzyjmy się więc temu dramatowi z bliska.

Główna treść o charakterze filozoficznym została skondensowana w Przygotowaniu i w VI scenie aktu trzeciego, w mniejszym zaś stopniu w Prologu. Słowacki ukazując fantastyczną, diabelską scenę tworzenia ludzi wieku XIX przez szatanów dowodzi, iż rzeczywistość jest kształtowana przez złe moce. Oto Szatan przy pomocy pozostałych piekielnych osobistości (Astarot, Mefistofel i in.) zgromadzonych nocą z 31 XII 1799 na 1 I 1800r. wokół chaty czarnoksiężnika Twardowskiego „przystępuje do dzieła” utworzenia nowego wieku. Podczas gdy czarodziejski zegar wybija tysiąc osiemset lat, król piekieł przypomina dzieje świata i człowieka. Wizja „garści gliny”, „trupa chaosu, w trumnie zamkniętym błękitów”, z którego Bóg uformował ziemię, i wizja ważnych postaci „robaków”, nie są optymistyczne. Szatan ukazuje dzieło Najwyższego jako niedoskonały, chory twór.

Także rozwój cywilizacji jest przedstawiony w ponurym świetle. Do tej pory dzieje świata były męczarnią ludzkości, człowiek„głupi kochanek nadziei” – wciąż naiwnie wierzył w nadejście nowych, lepszych czasów. Filozofia zaś, zamiast rozjaśnić mroki istnienia, powróciła do punktu wyjścia, do ciemności. Ułomność ludzkości jest powodem radości dla szatanów, którzy mogą bawić się rzeczywistością i ludzkim życiem. Stosując u progu nowego stulecia cieszą się, gdyż wiedzą że „wiek, co przyjdzie, ucieszy szatany”, z góry zakładają dalsze niepowodzenia człowieka.

Słowacki wyraźnie daje do zrozumienia, że historia rozwija się dzięki ingerencji nadprzyrodzonych, złych sił, które tworzą świat wedle swoich kaprysów. Właśnie w tym złośliwym mieszaniu się diabłów do ludzkiego życia szukał poeta przyczyn klęski powstania listopadowego. Szatani widząc, iż „jednemu się ludowi dzień ogromny zbliża” (dzień zrywu narodowowyzwoleńczego Polaków) jakby na przekór tworzą niedołężnych, konserwatywnych przywódców powstania, którzy nie wykorzystają szansy na odzyskanie wolności. Szatan od razu przepowiada klęskę narodu : „ten naród się podniesie, zwycięży i zginie”. Diabły dla swojej zabawy, a ku tragedii Polaków skazały ich ojczyznę na koszmar niewoli. Stworzeni przywódcy byli narzędziem działania nieczystych mocy, które z góry ukształtowały określoną, dramatyczną sytuację narodu.

Decydujący jednak wpływ na przyszłe losy Polaków zdaje się mieć Bóg. Słowacki pod sam koniec Przygotowania oddaje głos Archaniołowi, który błaga Stwórcę żeby „podniósł” naród lub go „gromem pokonał”. Poeta nie stara się prorokować, zdaje sobie sprawę, że przyszłość ziemi i Polski jest nieznana, o czym świadczą słowa wypowiedziane przez Chór Aniołów :

Ziemia – to plama na nieskończoności błękicie ;

A Bóg ją zetrze palcem, lub wleje w nią życie”.

Tak więc dzieje ludzkości rozwijają się dzięki odwiecznej walce dobra ze złem – szatani prowokują zło i niesprawiedliwość, które panują w świecie, Bóg, jeżeli chce – zaprowadza pokój, ład i szczęście.

Jednak scena VI – rozmowa Doktora (jedno z wcieleń Mefistofelesa) z Kordianem dowodzi, że Stwórca jak na razie pozostawił historię własnemu losowi, co ułatwia diabłom ingerencję w dzieje świata. Swoje wielkie dzieło tworzenia ludzkości zakończył w szóstym dniu, gdy „ulepił (...) Napoleona”. Teraźniejszość jest owym dniem gdy

„Bóg rękę na rękę założył,

Odpoczywa po pracy, nikogo nie stworzył”.

Jest to być może wytłumaczenie ówczesnej sytuacji – chaosu, bezprawia i cierpienia. Dziejowa niesprawiedliwość, jaka spotkała polski naród jest „efektem siódmego dnia”, dnia Boskiego odpoczynku i braku zainteresowania ludzkimi losami. Bierność Stwórcy wobec ziemskiej historii to, zdaniem Słowackiego, przyczyna smutnej rzeczywistości pierwszej połowy XIX w., upodlenia ludzi, ich małoduszności i nikczemności. Doktor twierdzi, że dzieło Boga stanęło w miejscu. Kordian, z romantycznym zapałem zaprzecza:

„Każdy człowiek, który się poświęca

Za wolność – jest (...) nowym Boga tworem”.

Każdy bohater jest dziełem sił światła, nie ciemności. Doktor jednak wyśmiewa szlachetne poświęcenie jednostki, dowodząc na przykładzie dwóch wariantów, którym wydaje się, iż zabawiają ludzkość, że poświęcenie jest raczej destrukcją niż tworzeniem. Słowacki obala w ten sposób mickiewiczowską koncepcję Polski jako Chrystusa narodów. Twierdzi, że taka postawa pogrąża w bezruchu, przynosi bierne oczekiwania na cud, rozczarowanie i ból.

Przyznaje, że samotna walka w imię wolności ojczyzny, cierpienie i śmierć jednostki są szlachetne, jednak uważa, że cierpiętnicza postawa umęczonego Zbawiciela nie powinna być ideą narodowa ani politycznym programem, gdyż wówczas przywrócenie Polsce dawnego znaczenia nie będzie możliwie. Jest natomiast Słowacki zwolennikiem zdecydowanej walki, która, jeśli będzie prowadzona wspólnymi siłami, bezwzględna i wytrwała, zmieni polską rzeczywistość zaważy na dziejach narodu, gdyż przyniesie upragnioną wolność.

Konfrontację dwóch postaw – „mesjanistycznie biernego” poety i poety „walczącego” – przeprowadził Słowacki w Prologu, który niejasno uzupełnia koncepcję walki, jako siły napędowej historii.

Jest więc Kordian, obok całej swej historycznej wartości, także dramatem filozoficznym, którego autor ukazuje, że dzieje nie są wynikiem ludzkiej działalności, lecz funkcją łaskawości i woli Stwórcy oraz złośliwej ingerencji diabelskich mocy. Historia jest tworzona na zasadzie kolejnych ruchów na szachownicy czasu, które wykonują raz Bóg, raz Szatan.

Podobne prace

Do góry