Ocena brak

Historia w wybranych utworach literackich różnych epok i w wierszach K. K. Baczyńskiego

Autor /Iro123 Dodano /26.05.2011

Wielu twórców literatury pojmowało historię jako siłę niszczącą człowieka. Takie katastroficzne rozumienie historii stało się szczególnie popularne w epoce romantyzmu. Adam Mickiewicz w „Sonetach krymskich” podkreślił, że historia niszczy dorobek kultury, piękne zamki i miasta obraca w ruiny i popiół. Upływ czasu odbiera człowiekowi szczęście, burzy ludzką Arkadię, do której poeta powraca chociaż w myślach:

W całej przeszłości i w całej przyszłości

Jedna już tylko jest kraina taka,

W której jest trochę szczęścia dla Polaka.

Kraj lat dziecinnych!

Tak widział historię A. Mickiewicz w „Panu Tadeuszu”. Również Zygmunt Krasiński w „Nie - Boskiej komedii” stwierdził, że historia powoduje nieuchronną klęskę wartości wypracowanych przez kulturę europejską.

Młodopolski poeta Kazimierz Przerwa - Tetmajer bezskutecznie poszukiwał sensu życia w przyszłości („Koniec wieku XIX”). „Dawne wiary” okazały się niewystarczające lub kłamliwe, nowe nie niosą ukojenia, bo historia prowadzi do zakwestionowania i unicestwia wartości, które są człowiekowi niezbędne do życia.

Inny młodopolski poeta, Jan Kasprowicz, pokazał w „Hymnach” katastroficzną wizję świata, utożsamiając ją z biblijną „Apokalipsą”. Wizja ta nosi znamiona widzenia sennego (onirycznego) wyrażonego za pomocą symboli. Do zbiorowej mogiły kroczy również towarzysząca ludziom przyroda („Święty Boże”), zagłada świata osiąga rozmiary kosmiczne:

Trąba dziwny dźwięk rozsieje,

Ogień skrzepnie, blask ściemnieje,

w proch powrócą światów dzieje.”

(„Dies irae”)

Stanisław Ignacy Witkiewicz przepowiadał w „Szewcach” zmierzch kultury duchowej, nadejście epoki zmechanizowanej, w której człowiek będzie pozbawiony indywidualności, stanie się cząstką machiny społecznej.

W literaturze polskiej mamy więc wiele utworów wyrażających tragizm historiozoficzny i antropologiczny, czyli ukazujący uwikłanie człowieka w historię. Do tej tradycji nawiązują też utwory K. K. Baczyńskiego. W wierszu „Historia” podmiot liryczny wypowiada się w pierwszej osobie liczby pojedynczej („widzę”), a więc utwór należy zaliczyć do liryki bezpośredniej. Podmiot liryczny prezentuje wizję z pogranicza snu, lecz złożoną z utrwalonych w literaturze toposów. (Topos - stały sposób wysławiania się, stały obraz, motyw występujący w literaturze europejskiej, będący świadectwem ciągłości tradycji w kulturze) Tak więc przywołany zostaje topos pożegnania żołnierza przez dziewczynę o świcie, czemu towarzyszy świergot ptaków w arkadyjskim ogrodzie i dziewczęcych „rzęs trzepot”. Innym toposem, także częstym w literaturze, jest obraz matki Polki, która sadzi róże na grobie syna - poległego żołnierza, wspomina jego dzieciństwo, odgarnia siwe włosy. Żywotność tego toposu potwierdzają: matka Rollisona z „Dziadów”, „ożałobione” kobiety po powstaniach listopadowym i styczniowym z „Fortepianu Szopena”, obrazy Grottgera. Historia wzywa mężczyzn do walki, oni idą ginąć. Tak było, jest i będzie. Podmiot liryczny ma jeszcze pod powieką żywą wizję z przeszłości:

Arkebuzy dymiące jeszcze widzę

jakby to wczoraj w głowie lont spłonął

i kanonier jeszcze rękę trzymał...”

Arkebuzy to nazwa ciężkiej broni palnej używanej w XVI i XVII wieku, a więc czuć jeszcze zapach prochu, „Jeszcze słychać śpiew i rżenie koni” jazdy sprzed wieków, a już nowi żołnierze idą walczyć, na śmierć. Podmiot liryczny wyraża refleksję: „to krew ta sama spod kity czy hełmu”. Ofiara życia jest zawsze tak samo tragiczna, strata bolesna, a śmierć - nienasycona. Historia ludzkości to pasmo wojen, rozpaczy, pożegnań, śmierci żołnierzy i żałób kobiet. Wojny są złem powtarzanym w nieskończoność od zarania dziejów ludzkości. Historia prowadzi „wygnańców łaski” do grobu, „piach ich pokrywa”, tragiczna ofiara życia zostaje zapomniana, a już „idą pochody” uczestników następnych wojen.

Cykliczność tragizmu pokoleń musi zostać zachowana, bo tak każe historia. Z refleksją wiersza korespondują wydarzenia, które miały miejsce po śmierci Baczyńskich: ojca i syna. Stanisław Baczyński (ojciec poety) był piłsudczykiem i legionistą, brał udział w powstaniu śląskim. Zmarł tuż przed wybuchem wojny. W pierwszych dniach okupacji do mieszkania Baczyńskich przyszło gestapo, aby aresztować szczególnie niebezpiecznego wroga. On jednak już nie żył. Syn Stanisława, Krzysztof walczył w powstaniu warszawskim i poległ jako żołnierz. Pięć lat później, już po wojnie, przyszli aresztować go funkcjonariusze UB. Historia powtórzyła się, bo nieuchronnie ponawia obrazy zła.

Mazowsze było najbliższą ojczyzną Baczyńskiego, zaprezentował ją w wierszu w sposób bardzo oszczędny: „Piasek, Wisła i las”. Wiersz „Mazowsze” daje też obraz dziejów tej dzielnicy Polski. Historia odkładała w ziemi na przemian warstwy pokoju i wojny. Piach pokrył ciała jednych poległych,

pługi szły, drogi w wielkim mozole, zapominały

A potem kraju runęło niebo...”

Historia prowadzi ludzkość od jednej wojny do drugiej, domaga się ofiar. Kolejni obrońcy Mazowsza leżeli na ukochanej piaszczystej ziemi, wracali w ojczyznę „krwi nicią wąską” i powierzali jej swój ostatni szept: „Polsko, odezwij się, Polsko”. Ich także pokryje piach zapomnienia, a tymczasem rodzi się następne pokolenie, które odda życie walcząc o tę najdroższą ziemię.

W wierszu „Pokolenie” poeta wyraża przekonanie, że historia jest pasmem wojen i pozornie neguje wartości humanistyczne: uczy odrzucenia miłości, litości, sumienia. Absurdowi i okrucieństwu historii człowiek przeciwstawia miłość, poczucie obowiązku wobec ojczyzny i tradycję. Wybór tych humanistycznych wartości wymaga jednak ofiary życia i dlatego jest tak bardzo dramatyczny.

Wiersz „Z lasu” został napisany nieco ponad miesiąc przed powstaniem warszawskim i śmiercią poety (Baczyński zginął w czwartym dniu powstania). Autor charakteryzuje swych rówieśników słowami pełnymi bólu i bezsilnej rozpaczy:

Żołnierze smukli, Twarzyczki jasne,

a moce ciemne trą się i gniotą,

lądy się łamią, sypie się złoto

i chyba pancerz ziemi za ciasny

pęka, rozsadza i grzmi, i grzmi.

Twarzyczki jasne! na widnokręgach

armie jak cęgi gną się i kruszą.

O moi chłopcy, jakże nam światy

odkupić jedną rozdartą duszą?”

Historia jest skupiskiem „mocy ciemnych”, przeciwko którym stają do walki prawie dzieci z jasnymi twarzyczkami. Wiersz wyraża bunt przeciwko poświęcaniu się szlachetnych jednostek za ludzkość. Ich ofiara nie odkupi świata, a jednak i sam poeta, i jego rówieśnicy wybrali właśnie tę tradycję heroiczną, utrwaloną w polskiej literaturze od czasów romantyzmu. Młodzi powstańcy warszawscy spełniali nakaz Juliusza Słowackiego zawarty w „Testamencie moim”:

Lecz zaklinam - niech żywi nie tracą nadziei

I przed narodem niosą oświaty kaganiec;

A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei,

Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!...”

Do góry