Ocena brak

Hermann Cohen (1842 - 1918) i szkoła marburska

Autor /Stiv Dodano /15.07.2011

 W drugiej połowie XIX wieku wśród młodoheglistów zrodził się filozoficzny nurt epistemologiczny nawiązujący do Kanta. Był on rozwijany w Marburgu, gdzie Friedrich katedrą kierował Albert Lange (1828-1875), a następnie Herman Cohen. Ten początkowo wydawał tylko książki o Kancie. Z czasem wypracował jednak własną koncepcję, którą Wł. Tatarkiewicz określił jako „skrajnie racjonalistyczny idealizm”. Poglądy Cohena podzielał również Paul Natorp (1854-1924), a wraz z nim cała szkoła marburska, do której należeli: Ernst Cassirer (1874-1945); Rudolf Stammler (1856-1938), Georg Simmel (1859-1918); Nicolai Hartmann (1882-1950).     

Przywódcy tej szkoły nie mieli zaufania do faktów. Powiadali, że człowiekowi znane są tylko dane zmysłowe, które w istocie są subiektywnymi reakcjami, nie dającymi żadnej podstawy do pewności,  że wiedza ludzka jest obiektywnie pewna. W teorii poznania dane zmysłowe nie mają  żadnego znaczenia. Istotną rolę odgrywają w niej konieczności myślowe. Cohen zgadzał się z twierdzeniem Kanta,  że w poznaniu człowiek posługuje się apriorycznymi formami myśli, ale nie są one wrodzone i nie są formami psychiki. Aprioryczne formy poznania są formami umysłu, które powstają wtedy, kiedy podmiot poznaje przedmiot; umysł posługuje się nimi w procesie poznania.   

 Pojawiło się jednak pytanie: Jak ustalić te aprioryczne formy poznania? Filozofia odwołuje się do „faktu nauki” i ustala, jakie są tego faktu niezbędne warunki. Należy odwołać się do nauk szczegółowych, do matematyki i matematycznego przyrodoznawstwa, aby nie ulec subiektywizacji apriorycznych form poznania.     Cohen  kantowską „rzecz samą w sobie” (Ding an sich) tłumaczył jako „pojęcie graniczne”, tzn. jako idealną granicę naszych wysiłków, aby odnaleźć zjawisko. Później odrzucił to stanowisko twierdząc: „przeciwstawienie podmiotu i przedmiotu jest kulawe: jest pozostałością scholastyki. Nie ma przedmiotu inaczej jak przez podmiot. Jeżeli tak jest, to przedmiot jest tej samej natury, co podmiot. Nie przeciwstawia się myśli, lecz mieści się w jej ramach”.     

Poznanie prawdziwe, naukowe ustala tylko stosunki między zjawiskami, same rzeczy są wtórne, nie są przedmiotem poznania. Postawę tę można określić relacjonizmem. Konstrukcje myślowe mają charakter hipotez, dlatego proces poznania jest nieskończony; nauka jest aktem wiecznego stawania się. „Droga jest wszystkim - tłumaczył Natorp - cel jest niczym”. Nie ma bytu innego niż byt poznawany ani innego poznawania jak poznawanie bytu.     

Paul Natorp sformułował program filozofii, która ma odnaleźć taką formułę racjonalizmu filozoficznego, którego logiczne podstawy nie będą możliwe do podważenia i które będą wyznaczały każdy proces poznawczy. Niezbędnym warunkiem może być myślenie logiczne, które jest niezależne od procesów psychicznych. Głównym wymogiem filozofii krytycznej jest przekonanie,  że każdy problem nie jest dany, ale zadany, jako wymagający logicznego uzasadnienia. Natorp przyjmował tezę jedności myśli i bytu: myśl jest raz skierowana ku przedmiotowi, który jest subiektywny, ale staje się przedmiotem refleksji; stąd, jedna i ta sama myśl raz przybiera postać obiektywno-przedmiotową, innym razem subiektywno-podmiotową. Proces ten jest nieskończony.    

Pierwszym krokiem ku obiektywizacji myśli są psychiczne formy ich przejawiania się. Myśli związane z uczuciem są bardziej „prywatne” - subiektywne niż myśli związane z poznawaniem przedmiotów; ale w gruncie rzeczy to jest to samo. Język i myśl, przedmiot i myśl są tożsame.

Podobne prace

Do góry