Ocena brak

Hegel i neoklasycyzm socjologiczny

Autor /HuGo Dodano /20.09.2011

Wielu socjologów współczesnych nie interesuje się nie tylko historią współczesną, lecz nawet historią własnej gałęzi nauki. Unikają też filozofii. Wiedzą jednak, że Hegel był filozofem, sądzą natomiast, że nie miał on nic wspólnego z socjologią. Miano socjologa przyporządkowuje się natomiast bez wahań A. Comte’owi, H. Spencerowi, E. Durkheimowi. A przecież dzieła Hegla , zwłaszcza poświęcone filozofii dziejów, prawu i państwu oraz historii filozofii zawierają nie gorszą, niż stworzył Comte, ogólną teorię społeczeństwa. Spencer góruje nad Heglem jasnością języka, znajomością historii i etnografii, jednak ustępuje mu wyraźnie pomysłowością teoretyczną i obiektywizmem. Łatwo się o tym przekonać, porównując analizy Rewolucji Francuskiej i czasów Napoleona dokonane przez obu myślicieli.

Zarzuca się Heglowi spekulatywność i stronienie od faktów empirycznych. Czyż nie można obarczyć podobnym zarzutem koncepcji Durkheima, która dotyczy społecznej natury fundamentalnych form naszego myślenia o przyrodzie i świecie ludzkim. Durkheim opisywał pierwotne cechy organizacji społecznej, a potem przenosił te cechy na całą przyrodę, np. nie byłoby, jego zdaniem, pojęcia czasu przyrodniczego bez rytmu życia społecznego i konieczności wykonywania działań zbiorowych.

Stanowisko Durkheima interpretowano i interpretuje się nadal jako „socjologiczną modyfikację idealizmu”. Wielu nawet przypisuje mu odrzucenie klasycznej teorii prawdy (= zgodność myśli z rzeczywistością). Jego książka o elementarnych formach życia religijnego miał otwierać drogę do rozstania się z „korespondencyjną” (czyli zgodność z pozamyślowym światem) ideą prawdy i przyjęcia tego, co J. Topolski nazywa „nową, konstrukcyjną” koncepcją prawdy i obiektywności myślenia ludzkiego. W tej nowej koncepcji nie ma już miejsca dla niezależnej od podmiotu poznającego obiektywnej rzeczywistości.

W „niekorespondencyjnym” pojmowaniu świata reguły poprawnego myślenia zostały skonstruowane społecznie, w sposób mniej lub bardziej arbitralny. Uznaje się je na mocy consensusu lub przymusu społecznego, umowy społecznej.

Zdaniem Kozyra ani Durkheimowskiego ani Heglowskiego stanowiska w kwestiach dotyczących epistemologii nie można sprowadzić do fałszywej i opartej na licznych sofizmatach alternatywy. Nie musimy wybierać między zaleceniem mycia nóg a nakazem mycia rąk. Jak można stwierdzić „korespondencję” (czyli zgodność naszej myśli z tworzonymi społecznie regułami), jeśli nie jesteśmy w stanie stwierdzić „korespondencji” między naszym wyobrażeniem przyrody a przysługującymi jej w danym czasie i miejscu niezależnie od nas, naszych myśli i działań , właściwościami. Nie potrzebujemy wybierać między tezą, że prawda to „korespondencja” myśli z pozamyślową rzeczywistością, a tezami, że wszelka naukowa i wszelka wartościowa myśl pozanaukowa wymagają tworzenia uproszczonych wizerunków rzeczywistości pozamyślowej.

Durkheimowi była obca idea przeciwstawiająca klasyczną koncepcję prawdy konstruowaniu uproszczonych wizerunków rzeczywistości. Wskazywał natomiast, że klasycznie pojęta „korespondencyjna prawda” byłaby niedostępna ludziom bez życia społ., bez odpowiednich warunków społ-hist.

Durkheim podkreśla, że charakterystyczną cechę tworzonych przez ludzi wyobrażeń przyrody stanowi zdolność do „bezgranicznej doskonałości naśladowania przyrody”. Twierdzi, że ludzie są wyposażeni we władzę konstruowania takich właśnie sztucznych pojęć, które bezustannie zbliżają się do cech przyrody, czyli stają się coraz bardziej prawdziwe zgodnie z rzeczywistością przyrodniczą. Społeczeństwo, powiada Durkheim, jest częścią przyrody. I to taką częścią, która przypomina laboratorium. W laboratorium tym pojawiają się warunki przypominające warunki eksperymentu naukowego. W życiu społ. występują w najczystszej postaci relacje całego świata przyrody. Organizując je (życie społ.) i organizując za pomocą przedstawień zbiorowych, okrywamy zasadnicze cechy wszechświata. Na przykład - pojęcie czasu powstało jako kategoria odtwarzająca myślowo rytm życia społ. (rytm życia społ. jest wyraźniej widoczny niż rytm olbrzymiego kosmosu, prawdziwe ujęcie czasu w społeczeństwie otworzyło drogę do prawdziwej wiedzy o czasie obejmującej wciąż szersze i szersze obszary przyrody).

Mimo, że Durkheim podkreśla iż stosunki społ. wyrażają najdobitniej stosunki przyrody, nie wyklucza przez to możliwości błędnego konstruowania na obraz i podobieństwo społeczeństwa określonego miejsca i czasu. Uważa jednak, że problem warunkowania przez życie społ. fałszywych konstruktów – wyobrażeń o przyrodzie, za przypadek mniej interesujący teoretycznie niż zawieranie w prawdziwej wiedzy o społeczeństwie elementów prawdziwej wiedzy o kosmosie.

Także pojęcia nie są dla Durkheima jedynie środkiem porozumiewania się i działania. Nie utożsamia on pojęć prawdziwych z pojęciami wspólnie uznawanymi, przyjętymi jedynie na mocy konwencji społ. Pojęcia zbiorowo uznawane muszą być także zgodne z naturą rzeczy. I ta zgodność nie jest aktem jednorazowym. Pojęcia zbiorowe podlegają nieskończonym próbom. Wyrażają one doświadczenie wspólne, powstały spontanicznie. Sprawdzamy je nieustannie w praktyce życia społ.

Hegel podobnie jak Durkheim opowiada się za podporządkowaną kryterium prawdy materialnej nauką o społeczeństwie i jego historii. Podkreśla on, że filozoficzna analiza historii nie może polegać na uniezależnieniu myśli od „tego co jest dane i istnieje”, na narzucaniu rzeczywistości społeczno-historycznej twierdzeń, które wysnuwa z siebie spekulacja wyniesiona ponad to co jest. Badacz dziejów powinien dążyć do przedstawienia przeszłości w taki sposób, jaką ona była. Nie wolno mu traktować faktów historycznych jedynie jako materiału, który przystosowuje się do myśli, czyli konstruuje się a priori. Histografia ma tym większą wartość dla filozofii, im jest prawdziwsza, im ściślej trzyma się faktów.

Heglowska obrona obiektywizmu i prawdy (pojętej klasycznie) oraz uznanie zasady „wiernego ujmowania danych historycznych” jako pierwszego warunku myślenia filozoficznego, nie pociąga za sobą negacji roli myślowego konstruowania rzeczywistości w dochodzeniu do prawdy. Uważa on, że nie jest możliwa żadna teoria życia społ-hist ludzi bez dobrze skonstruowanych pojęć i kategorii ogólnych. Żadna wartościowa teoria nie może się obejść bez subtelnych rozumowań dedukcyjnych, bez tworzenia uproszczonych modeli świata i eksperymentów myślowych. Nie ma teorii naukowej bez kunsztu posługiwania się różnymi sposobami myślenia, bez ujmowania rzeczywistości z różnych punktów widzenia, bez odróżniania faktów ważnych od nieważnych. Hegel krytykuje badaczy, którzy sądzą, że ich postawa wobec rzeczywistości jest czysto odbiorcza, że „idą tylko za faktami”. Nie wiedzą oni, że nie są w swoim myśleniu bierni, że wnoszą do tworzonego przez siebie wizerunku rzeczywistości swoje własne kategorie, że patrzą przez nie na to co istnieje.

Lektura Hegla, podobnie jak czytanie klasyków nowoczesnej socjologii i dawnej myśli społeczne, nie może się sprowadzać się ani do egzegezy (interpretacji, objaśniania), ani do wytykania mu rzeczywistych i rzekomych słabości, ani do ostatecznego obalania heglizmu. Takie obalanie zakłada zbyt często metodę, którą W. Gombrowicz nazywał tępą dosłownością. M. Weber zamiast nieodwołalnego obalania wszelkiej myśli przeszłości zalecał (i sam praktykował) stosowanie metody pozytywnej krytyki i pozytywnego przezwyciężania.

Pozytywna krytyka zakłada konfrontację dawnej myśli z nową. Wyklucza dogmat, że wszystko co jest nowe jest zawsze i pod każdym względem lepsze niż stare. Naszą lekturę klasyków socjologii powinniśmy orientować na pytanieczego się można od nich nauczyć? W ten oto sposób mamy do czynienia z orientacją neosocjologiczną. Neoklasycyzm socjologiczny to przetwarzanie myśli Durkheima w neodurkheimizm , dokonań Webera i Marksa w neoweberyzm i neomarksizm, filozofii Hegla w neoheglizm. Jednak żadna z tych postaci neoklasycyzmu socjologicznego nie powinna być bezkrytycznym odtwarzaniem dawnych podziałów i przepaści teoretyczno-metodologicznych. Te neoizmy mogą stać się jedynie momentami samodzielnie tworzonej nowej teorii społeczeństwa.

Heglowską myśl, że rozum rządzi światem i że duch ludu przejawia się w historii jako wspólna zasada, która przenika wszelkie systemy myślowej struktury życia społecznego danego ludu, przetworzył Weber w swoją teorią racjonalizmu. Myśli Hegla poświęcone państwu i urzędnikom państwowym zostały wprowadzone przez Webera do, wpływowej we współczesnych naukach o społ., teorii nowoczesnej biurokracji. Chodzi tu o związek, który istnieje między racjonalizmem, rozumem, a wyróżnionymi przez Webera zasadami funkcjonowania nowoczesnej organizacji urzędniczej.

Nowoczesna organizacja urzędnicza jest, zdaniem Webera, wtedy i o ile racjonalna, kiedy i o ile kieruje się zasadami:

1) zwierzchnościowej kompetencji

2) hierarchii urzędowej i instancyjnego załatwiania spraw

3) dokumentów pisemnych

4) szczegółowego, specjalistycznego wyszkolenia

5) pełnego wydatkowania w biurze siły roboczej

6) stałych i wyuczonych reguł oraz posiadania kunsztu urzędniczego

Dopiero po samodzielnym przedstawieniu dowodów teoretycznych i empirycznych, iż każda z tych zasad reprezentuje racjonalizm lub, mówiąc po heglowsku – jest uosobieniem rozumu, będzie możliwe wyzwolenie zarysu weberowskiej teorii biurokracji od obiegowych uproszczeń i banalizacji.

Podobne prace

Do góry