Ocena brak

HANNIBAL (247 p.n.e. - 183 p.n.e.)

Autor /Leoncjusz Dodano /20.11.2012

Już pora zakończyć niepokój

Kartagiński polityk i wódz. Mając zaledwie dwadzieścia osiem lat, podbił
hiszpańskie Saguntum, należące dotychczas do Rzymian, i rozpoczął w ten sposób
tzw. drugą wojnę punicką. Odniósł wiele znaczących sukcesów, zagrażając samemu
Rzymowi, do historii zaś przeszła jego przeprawa przez Alpy z bojowymi słoniami.
Jednak w 202 roku p.n.e. został pokonany przez Scypiona Afrykańskiego Starszego,
w 195 roku p.n.e. zaś ostatecznie wygnany z Kartaginy pod zarzutem spiskowania
przeciw Rzymowi. Przez jakiś czas pomagał królowi syryjskiemu Antiochowi III
Wielkiemu w wojnie przeciw Rzymianom, a po klęsce zaszył się na Krecie.

Tam
jednak zaczął go tropić Fabiusz Labeo, stojący na czele floty rzymskiej. Hannibal
przeniósł się więc bardzo daleko - na wybrzeże morza Marmara. Zamieszkał w
malutkiej osadzie rybackiej Libissie. Często odwiedzał miejscowego króla Bitynii,
Prusjasza, pomagał mu w rządzeniu krajem i w prowadzeniu wojen z lokalnymi
plemionami. Wszelako Rzymianie dowiedzieli się przypadkowo, iż Hannibal
przebywa w Bitynii.

Senat rzymski wydelegował więc Flaminiusza, by zażądał od
Prusjasza wydania Hannibala. Wysłannik rzymski wraz z eskortą pojawił się na
dworze króla Bitynii. Prusjasz odmówił jednak, tłumacząc, iż Kartagińczyk korzysta u
niego z praw gościnności. "Jeśli chcecie wziąć Hannibala - oświadczył - musicie
zrobić to sami". Równocześnie wysłał uzbrojone straże, by zajęły pozycje przy
wszystkich wejściach do domu Hannibala.

Harold Lamb w książce biograficznej poświęconej Hannibalowi rekonstruuje
ostatnie chwile życia wielkiego wodza: "Hannibal wyszedł do odźwierzy frontowych i
poznał straże bityńskie. Wobec tego zawrócił i przeszedł przez komnaty do ogrodu
cyprysowego. I przed tym wejściem czekało za murem jeszcze dwóch żołnierzy.
Wrócił po chwili do komnaty jadalnej, gdzie zgromadziła się cała jego służba, i kazał
podać sobie czarę wina. "Już pora - powiedział - zakończyć wielki niepokój Rzymian,
znużonych czekaniem na śmierć znienawidzonego starca". Z winem wypił truciznę,
którą stale nosił przy sobie w tych ostatnich latach".

Podobne prace

Do góry