Ocena brak

GOSPODARKA POLSKI W XX-LECIU MIĘDZYWOJENNYM - Kryzys ekonomiczny w latach 1929/35

Autor /Eustachy33 Dodano /18.10.2011

Konflikty o charakterze wewnątrzpolitycznym, wypełniające początko-we lata rządów sanacji, przesłaniały pozornie zjawiska natury gospodar-czej, które miały jednak w efekcie przysporzyć sferom rządzącym znacznie więcej trudności aniżeli walka z reliktami; parlamentaryzmu. Z początkiem 1929 r. cały świat kapitalistyczny, w tym oczywiście także Polska, stawał w obliczu zagadnień wielkiej. wagi. Wiele czynników wskazywało na to, że kończy się okres dobrej koniunktury gospodarczej, która rządom pomajo-wym w znacznej mierze ułatwiła sprawowanie władzy. Początki recesji mającej się przekształcić w najgorszy i największy kryzys ekonomiczny w dotychczasowej historii systemu kapitalistycznego, wystąpiły już w drugiej połowie 1928 r. choć w zasadzie rok ten można zaliczyć jeszcze do okresu pomyślnej koniunktury. Świadczyć o tym może stosunkowo niewielka prze-ciętna bezrobotnych w Polsce wynosząca w ciągu 1928 r. około 130 tys. osób.

Z początkiem roku następnego ówczesny premier Bartel w swym wy-stąpieniu w Sejmie posłużył się szeregiem plansz i wykresów, mających posłom wykazać ożywienie życia gospodarczego i wzrost produkcji. Po-czątkowe miesiące tegoż roku były jeszcze istotnie pomyślane, od marca jednak zaczęło się pogorszenie sytuacji, które z każdym tygodniem prze-kształcało się w poważne przesilenie gospodarcze, towarzyszące ogólno-światowej depresji, która nie dotknęła jedynie państwa socjalistycznego - Związku Radzieckiego.

Pod koniec 1928 r, było rzeczą jasną, że depresja przekształciła się w kryzys i to bardzo głęboki. W Stanach Zjednoczonych już wczesną jesienią dawał się dostrzec stopniowy spadek kursu, papierów wartościowych, ale nie pociągnął on za sobą poważniejszych następstw. Jednakże wtorek 29 października przeszedł do dziejów kapitalizmu jako najczarniejszy dzień wskutek pojawienia się na rynku 'kilkudziesięciu milionów akcji :i obligacji, które nie znalazły nabywców. Nastąpił wówczas w ciągu najbliższych dni gigantyczny krach na giełdzie nowojorskiej, który pociągnął za sobą pani-kę na innych giełdach i zapoczątkował okres wielkiego kryzysu.

Kryzys ów obejmował w zasadzie, w skali międzynarodowej lata 1929-1933 osiągając swoje dno w roku 1932 i przechodząc z kolei w fazę de-presji (rok 1933) a potem ożywienia. Jednakowoż w Polsce, na podobień-stwo innych krajów o strukturze bardziej zacofanej - rolniczo-przemysłowej, kryzys .trwał dłużej - aż do 1935 r. Zjawisko to wynikało w naszym kraju ze stale pogarszającej się sytuacji rolnictwa, które w po-czątkach lat trzydziestych dawało środki utrzymania dla ponad 60% ludno-ści podczas gdy przemysł i handel tylko 20% mieszkańców. Tego typu struktura społeczna, łącznie z przedłużeniem agrarnym i zależnością eko-nomiki polskiej od kapitału zagranicznego powodowały również, że recesja wystąpiła w Polsce wcześniej i silniej niż w innych krajach.

Spadek cen artykułów rolnych w skali światowej prowadził do spadku opłacalności gospodarki rolnej i do zmniejszenia się dochodów ludności chłopskiej. Kurczyła się siła nabywcza wsi, co ograniczało chłonność ryn-ku wewnętrznego i prowodowało spadek popytu na produkty przemysłowe. Wywoływało to prawie automatycznie konieczność ograniczania produkcji przemysłowej, zamykania fabryk i zwalniania robotników. Z kolei pogłę-biająca się pauperyzacja szerokich mas robotniczych jeszcze bardziej za-wężała rynek zbytu artykułów rolnych. Wytwarzało się w ten sposób błęd-ne koło gospodarki kapitalistycznej. Przedstawiało się ono tak, że z jednej strony znajdowało się w obrocie handlowym za dużo towarów w porówna-niu z możliwościami nabywczymi społeczeństwa, z drugiej warunki bytowe ludności ulegały katastrofalnemu pogorszeniu, ponieważ nie była ona w stanie nabywać produktów wytworzonych przez przemysł i rolnictwo we względnym nadmiarze.

Spadek cen produktów zbożowych, który występował jako zjawisko ogólnoświatowe, przybrał w Polsce większe rozmiary, niż w innych kra-jach, co było spowodowane niskim poziomem agrotechnicznym rolnictwa polskiego i jego słabością finansową, wreszcie wadliwą strukturą agrarną.

Kryzys przemysłowy przybierał u nas szczególnie ostre, drastyczne formy. Jeśli produkcja państw europejskich (bez Związku Radzieckiego) zmniejszyła się w 1932 r. w porównaniu z 1928 r. średnio o 27%, to w Pol-sce aż o 48%. Szczególnie katastrofalnie spadała w naszym kraju produk-cja węgla (z 48 mln 600 tys. ton do 28 mln 800 tys. ton), stali (z 1 mln 400 tys. ton do 560- tys. ton) i wyrobów walcowanych (z 1 mln do 404 tys. ton). Było to zjawisko groźne, gdy zważymy, że te gałęzie produkcji decy-dowały o potencjale gospodarczym kraju.

Spadek wytwórczości był następstwem bardzo znacznego zmniejsze-nia popytu ludności. Tak np., spożycie węgla obniżyło się z 926 kg na 1 mieszkańca w 1929 r, do 378 kg w 1932 r., tj. prawie o połowę. Jeszcze bardziej spadło zużycie żelaza, bo z 22,8 do 6,2 kg, cukru o 28% itd. Spa-dek ten znacznie ostrzej wystąpił w województwach wschodnich, gdzie stopa życia tamtejszej ludności obniżyła się bardziej niż w Polsce central-nej i zachodniej. W ślad za tymi zjawiskami, na skutek nieinwestowania nowych urządzeń na miejsce zużytych, kurczyła się zdolność produkcyjna przemysłu, która zmalała o ponad 9%, gdy równocześnie ludność Polski wzrosła o 3 miliony osób.

Przedsiębiorcy stosowali najrozmaitsze sposoby, ażeby zneutralizo-wać zmniejszanie się ich dochodów wskutek ograniczenia produkcji. Orga-nizowali więc m. in. częściej niż w okresie przedkryzysowym różnego typu porozumienia o charakterze monopolistycznym, jak - w warunkach polskich przede wszystkim kartele, które obejmowały w latach trzydziestych ok. 30 - 40% całej produkcji przemysłowej, w tym jednak prawie wszystkich klu-czowych artykułów przemysłowych.

Zasadniczym celem karteli było zapewnienie ich udziałowcom jak naj-większych zysków, co osiągano poprzez dalsze ograniczanie produkcji i koncentrowanie jej w zakładach wytwarzających najtaniej przy jednocze-snej sprzedaży według kalkulacji przyjętej dla zakładów produkujących najdrożej. Pozostałe zakłady zamykano, przy czym ich właściciele otrzy-mywali za to tzw. postojowe, czyli opłatę za zaniechanie produkcji, co umożliwiało podbijanie cen na wyroby innych fabryk tej samej branży. Ty-powym przykładem był pod tym względem cement, którego cena w okresie istnienia kartelu cementowego wynosiła od 64 do 74 zł za tonę, natomiast po przymusowym rozwiązaniu tego kartelu w 1934 r. systematycznie spa-dała, początkowo do 40 zł, potem do 24 zł a pod koniec tegoż roku do 12,5 zł. Wzrastała także - wskutek polityki karteli - cena węgla mimo znacznego spadku zapotrzebowania, cena cukru i całego szeregu innych artykułów. Jeżeli idzie o cukier, to doszło w przypadku tego artykułu do swoistego rodzaju osobliwości. Jego cena na rynku krajowym wzrosła ze 135 do 141 zł za 1 q, gdy w transakcjach eksportowych obniżyła się z 53,8 do 17,3 zł za 1 q. Była to polityka faworyzowania eksportu kosztem spoży-cia we własnym kraju.

Ogólnie biorąc towary skartelizowane lub pochodzące ze skartelizo-wanych surowców i półfabrykatów były znacznie droższe od innych towa-rów, zwłaszcza od produktów rolniczych. Towary te zatem w coraz mniej-szym stopniu były dostępne dla uboższych nabywców i zalegały magazyny, co z kolei pociągało za sobą dalsze ograniczanie produkcji i redukcję za-łóg. Oczywiście wzrost bezrobocia wywoływał w konsekwencji dalsze za-wężenie się rynku na różnego rodzaju produkty. W ten sposób zamykało się błędne koło gospodarki kapitalistycznej, tym bardziej, że w okresie kryzysu ulegała zaostrzeniu walka konkurencyjna, pociągająca za sobą liczne bankructwa przedsiębiorstw słabszych finansowo. Liczba ich w Pol-sce zmniejszyła się w latach 1930 - 1933 z 12712 do 9639.

Jednocześnie kapitaliści obniżali płace robotników, starając się także tą drogą obniżyć koszty produkcji. W konsekwencji kryzys przemysłowy pociągnął za sobą ogromne pogorszenie się sytuacji klasy robotniczej. Czynnikiem, który najdotkliwiej odczuwały szerokie masy - był katastrofal-ny wzrost bezrobocia. Był to czynnik, umożliwiający przedsiębiorcom sys-tematyczne pogarszanie warunków pracy i płacy w okresie postępującego szybko wzrostu rezerwowej armii pracy, gdy na każde zwolnione miejsce w produkcji zgłaszały się dziesiątki bezrobotnych. Ogólna liczba zatrudnio-nych w przemyśle górniczo-hutniczym oraz wielkim i średnim przemyśle przetwórczym spadła w latach 1929- 1933 z 840 tys. do 531 tys. tj. o 39% (w Niemczech o 28%, w Czechosłowacji o 24%, we Włoszech o 22%, w Anglii o 6%, w Stanach Zjednoczonych o 35%). Jednocześnie liczba ofi-cjalnie zarejestrowanych bezrobotnych wzrosła ze 126 tys. do 343 tys. Dane te dotyczą jednak tylko robotników przemysłowych, gdy tymczasem bezrobocie wzrastało także wśród rzemieślników, chałupników, pracowni-ków handlu, rolnictwa, wreszcie różnej kategorii urzędników. W świetle Narodowego Spisu Powszechnego było w Polsce w 1931 r. ok. 881 tys. bezrobotnych, bez uwzględnienia członków ich~ rodzin. Wzrastała także tzw. częściowe bezrobocie, polegające na wydatnym skracaniu czasu pra-cy z równie wydatnym obniżeniem zarobków.

Problem bezrobocia, co trzeba szczególnie podkreślić, był zasadniczą bolączką w okresie kryzysu. Położenie bezrobotnych było bardzo często tragiczne, ponieważ tylko niewielka ich część miała szansę znalezienia jakiejkolwiek pracy. Liczba bezrobotnych otrzymujących zasiłki wynosiła w 1931 r. mniej niż połowę urzędowo zarejestrowanych jako pozbawionych pracy. Pozostali zmuszeni byli na nędzną wegetację, którą w nieznacznym tylko stopniu łagodziła opieka społeczna i podejmowane przez nich zajęcia dorywcze. Skutki bezrobocia odczuwali także robotnicy stale zatrudnieni z uwagi na spadek liczby osób pracujących zawodowo w rodzinach, których należało wspomagać lub utrzymywać a także wskutek wzrostu podnoszo-nych przez nich obciążeń podatkowych, wreszcie wskutek spadku zarob-ków realnych. Spadek rzeczywistej wartości wynagrodzeń nie był co praw-da tak wydatny jak nominalnych, z uwagi na znaczną obniżkę cen artyku-łów żywnościowych, niemniej jednak mimo wszystko dotkliwy, bo przyno-szący w latach 1923-1933 ok. 1/3 zarobków.

Spadek rzeczywistych dochodów i bezrobocie nie uchwycone oficjalną statystyką objęły również w bardzo znacznym stopniu rzemiosło i drobny handel, sięgając w poszczególnych branżach od 25% do 80% ogółu za-trudnionych. Kryzys odbijał się również na transporcie kolejowym, który na bliższych odległościach był zastępowany przez tańszy transport konny. Inaczej objawiał się kryzys w rolnictwie, gdzie w zasadzie globalna pro-dukcja uległa nieznacznemu tylko zmniejszeniu, spowodowanemu ograni-czeniem zużycia nawozów sztucznych. Gwałtownie natomiast spadały ceny artykułów rolnych, jak np., pszenicy z 47,4 zł za 1 q w 1928 r. do 16,1 zł w 1935 r., tj. o 96%, żyta z 40,9 zł do 13,3 zł, żywca wołowego z 139,3 zł do 59,7 zł, wieprzowego z 212,3 zł do 77,1 zł itd.

Ceny produktów rolnych spadły więc w owym okresie trzykrotnie, gdy tymczasem podatki, a zwłaszcza największy z nich - podatek gruntowy, utrzymywały się prawie na niezmiennym poziomie. Ażeby je pokryć, wieś musiała więc sprzedać trzykrotnie więcej swych produktów. W tej sytuacji sprzedaż nadwyżki towarowej nie wystarczała na pokrycie zobowiązań fi-nansowych, toteż chłop musiał nadto zbywać również część produktów niezbędnych do utrzymywania swojej rodziny i inwentarza żywego. Była to tzw. głodowa podaż artykułów rolnych, powodująca dalszy spadek ich cen i pogrążająca wieś polską w nienotowaną od lat nędzę i regres gospodar-czy. Ponieważ ceny artykułów rolnych spadały w stopniu o wiele większym niż ceny artykułów przemysłowych, występowało więc zjawisko zwane roz-warciem nożyc cen, co dodatkowo pogarszało sytuację wsi. Tak np. jeśli w 1928 r. nabycie pługa wymagało sprzedaży 1 q żyta, to w 1935 r. prawie 3 q. Skoro chłopi musieli coraz większą część swych dochodów przeznaczać na spłaty podatków i różnego typu zobowiązań finansowych, nie mogli, rzecz jasna; w tym stopniu jak dawniej inwestować w gospodarkę rolną. W rezultacie katastrofalnie spadła ilość zakupionych przez wieś narzędzi rol-niczych i nawozów sztucznych a także artykułów pierwszej potrzeby, Działo się tak zwłaszcza we wschodnich województwach, gdzie gotowano ziemniaki kilkakrotnie w tej samej osolonej ,wodzie, dzielono zapałki i obywano się bez światła. W niektórych okolicach kraju wieś prawie zupeł-nie zaniechała zakupów odzieży i obuwia, przechodząc na własną produk-cję chałupniczą.

Spadek dochodowości i zubożenie wsi odbiły się na tempie parcelacji ziemi obszarniczej. Podczas gdy w 1929 r. rozparcelowano 164 500 ha, to w 1934 r, już tylko 56 500 ha. Reforma rolna w ten sposób utknęła na martwym punkcie.

Rzecz jasna, że choć kryzys dotknął całą wieś, to jednak najmocniej odbił się na gospodarstwach małych, najsłabszych ekonomicznie, zazwy-czaj najbardziej zadłużonych i najbardziej narażonych na wyzysk lichwia-rzy i pośredników. W gospodarstwach obszarniczych i kapitalistycznych kryzys prowadził do zmniejszenia zysków lub w najgorszym przypadku do zmniejszenia substancji majątkowej, u chłopów małorolnych i średniorol-nych natomiast bardzo liczne były przypadki pogrążenia ich właścicieli w nędzę i głód, będące najbardziej charakterystycznym symptomem położe-nia biedoty wiejskiej w dobie kryzysu.

Na te same mniej więcej lata, w których .dokonywała się przebudowa ustroju politycznego Rzeczypospolitej w kierunku reakcyjnym, przypadało zarazem .dalsze ,pogarszanie się koniunktury gospodarczej kraju. Najniż-szy poziom produkcji wystąpił w Polsce w 1932 r., kiedy to łączne zatrud-nienie w górnictwie, w przemyśle wielkim i średnim oraz przy robotach pu-blicznych wynosiło zaledwie 558 tys. osób. W latach następnych 1933 i 1934 nastąpił pewien wzrost zatrudnienia (odpowiednio o 24 tys. i 61 tys.), co jednak nie przyniosło istotniejszej poprawy na rynku pracy wobec do-pływu nowych roczników młodzieży.

Powolne przezwyciężanie kryzysu wynikało ze znacznego nasilenia kryzysu rolnego, który ograniczał wewnętrzny rynek zbytu. Zjawisko to od-bijało się tym dotkliwiej, że jednocześnie w latach 1922 -1935 spadł bar-dzo znacznie eksport Polski, która wywoziła o 1/3 mniej towarów w porów-naniu z okresem przedkryzysowym. W konsekwencji Polska znajdowała się na jednym z ostatnich miejsc w handlu międzynarodowym państw europej-skich w przeliczeniu wartości obrotu na 1 mieszkańca. Możliwości szero-kiej wymiany handlowej ze Związkiem Radzieckim władze sanacyjne ha-mowały jednak ze względów politycznych.

Charakterystycznym zjawiskiem dla pogłębiającego się kryzysu był spadek dochodów i wydatków budżetu państwa, przy czym dochody malały w latach 1929-1933 znacznie szybciej (o 39%) niż wydatki (o 28%). W re-zultacie rósł deficyt budżetowy, który pociągał za sobą redukcję wydatko-wania, obejmujący jednak nierównomiernie poszczególne resorty rządowe. Podczas gdy budżet Ministerstwa Spraw Wewnętrznych utrzymywał się w okresie kryzysu na poprzednim poziomie a największy budżet - Minister-stwa Spraw Wojskowych uległ stosunkowo nieznacznemu zmniejszeniu w liczbach absolutnych (relatywnie wzrósł z 30% do 35%), to zasadnicza ob-niżka objęła takie działy budżetu, jak oświata, kultura i opieka społeczna. Dokonywano równocześnie kilkakrotnych obniżek płac pracownikom apa-ratu państwowego, choć na tle innych grup społecznych należeli oni jed-nak mimo to do grup względnie uprzywilejowanych Koła rządzące chciały jednak mieć zapewnione poparcie aparatu administracyjnego, policji i woj-ska.

Redukcja wydatków państwa nie pokrywała jednak w całości wzra-stającego deficytu budżetowego, który początkowo równoważono nadwyż-ką dochodów, nagromadzoną w latach poprzednich. Gdy środki te nie wy-starczały, rząd rozpisał w 1933 i 1935 r. dwie pożyczki wewnętrzne, for-malnie dobrowolne, faktycznie mające charakter przymusowy. Przyniosły one łącznie bardzo znaczną kwotę ponad 600 mln złotych, złożonych pra-wie w połowie przez pracowników najemnych.

W okresie kryzysu zmniejszył się również obieg pieniężny, co było następstwem pogorszenia się sytuacji walutowej kraju, wywołanej m. in. odpływem walut i złota za granicę. Było to jednak zjawisko typowe dla wszystkich ówczesnych krajów środkowoeuropejskich, związane z kra-chem banków austriackich i utratą wskutek tego zaufania kapitałów za-chodnioeuropejskich i amerykańskich do gospodarki Europy środkowej. W ślad za tym zmniejszał się zapas walut i złota w Banku Polskim, zwłaszcza że w Polsce nie było jakichkolwiek ograniczeń w wywozie dewiz.

W celu częściowego powetowania strat walutowych starał się o zacią-ganie pożyczek zagranicznych. W związku z tym zaciągnięto w styczniu 1931 r. tzw. drugą pożyczkę zapałczaną w wysokości ok. 30 mln dolarów, przedłużająca do r. 1935 okres eksploatacji Polskiego Monopolu Zapał-czanego przez szwedzki koncern Kreugera. Transakcja ta doprowadziła w konsekwencji do zlikwidowania eksportu zapałek z Polski, gwałtownego wzrostu ich cen i spadku zużycia. W ciągu 14 lat gospodarki wspomniane-go koncernu produkcja zapałek spadła ze 170.tys, do około 77 tys. skrzyń rocznie, liczba cennych fabryk tego produktu z 19 do 4 a liczba zatrudnio-nych robotników z 4850 do 800.

Podkreślić należy, że w ciągu trzech pierwszych lat istnienia kryzysu rząd sanacyjny przybrał wobec niego postawę pasywną, polegającą nie na zwalczaniu objawów spadku koniunktury, ale przystosowywaniu się do tendencji kryzysowych. Polityka taka obliczona była na szybkie zakończe-nie kryzysu i automatyczny powrót do warunków przedkryzysowych. Plan walki z kryzysem uchwalony został dopiero w październiku 1932 r. Główną jego tendencją było zwiększenie opłacalności gospodarki rolnej, obniżenie cen wyrobów przemysłowych - głównie kartelowych - zwiększenie zatrud-nienia bezrobotnych oraz aktywizacja eksportu. Program ten jednak reali-zowany niekonsekwentnie, dał bardzo nieznaczne rezultaty. Ze względów politycznych, z uwagi na postępujące wrzenie wśród bezrobotnych, nastą-pił jednak, począwszy od 1933 r., silny wzrost zatrudnienia przy robotach publicznych.

Podobne prace

Do góry