Ocena brak

Gombrowiczowska zabawa słowem. Jak rozumiesz symbolikę wyrazów: pupa, gęba? Uzasadnij, że „Ferdydurke” jest powieścią awangardową

Autor /Iro123 Dodano /26.05.2011

Witold Gombrowicz rozpoczął swą twórczość literacką „Pamiętnikiem z okresu dojrzewania” i utwór ten wywołał liczne krytyki. Pisarz postanowił więc bronić się, rozprawić się z krytyką swoich adwersarzy i uczynił to właśnie w „Ferdydurke”. W trakcie pisania intencje polemiczne ustąpiły miejsca zasadniczemu tematowi - wyrażeniu własnych koncepcji życiowych i literackich pisarza. Gombrowicz miał poczucie posiadanego talentu, ale też wiedział, że wszystko to, co odróżnia jego styl od innych twórców, utrudni mu start literacki. Tak było w istocie, powieść doczekała się za jego życia tylko dwóch wydań krajowych, a przecież miała także entuzjastyczne recenzje. Bruno Schulz, zajmujący się opracowaniem graficznym „Ferdydurke”, tak pisał o tej powieści: „Mamy tu do czynienia z niezwykłą manifestacją talentu pisarskiego, z nową rewolucyjną formą i metodą powieści i w końcu [...] z aneksją nowej dziedziny zjawisk duchowych”.

Idąc śladem powyższej charakterystyki wypada porównać „Ferdydurke” z powieścią realistyczną, aby zrozumieć, na czym polega rewolucyjność i awangardowość utworu Gombrowicza.

Różnice widoczne są już w sposobie narracji. W powieści realistycznej narrator wypowiada się w 3 osobie („on”), jest obiektywny i anonimowy, ukrywa się za światem przedstawionym. W „Ferdydurke” mamy trzy rodzaje narracji, będące ze sobą w sprzeczności. Raz „ja” narratora jest tożsame z „ja” autora, innym razem narrator wypowiada się w 3 osobie i relacjonuje dzieje bohaterów, a w przeważającej części powieści narrator wypowiada się w pierwszej osobie jako bohater Józio Kowalski.

Trzecioosobowa narracja w powieści realistycznej była warunkiem czystości gatunku powieściowego, w „Ferdydurke” różne typy narracji powodują, że utwór zawiera cechy różnych gatunków: pamiętnika, parodii, powiastki filozoficznej, poematu dygresyjnego.

Sposób przedstawienia świata w powieści realistycznej stwarza złudzenie świata rzeczywistego dzięki normalności w prezentowaniu zdarzeń. W „Ferdydurke” świat przedstawiony jest udziwniony, zaskakujący czytelnika.

Bohaterowie w powieści realistycznej są zwyczajnymi ludźmi posiadającymi idee (np. Wokulski, Ziembiewicz) i osadzonymi mocno w rzeczywistości. W „Ferdydurke” przedstawieni są tylko w reakcjach zewnętrznych poprzez dialog, informacje o gestach i cytowanie wypowiedzi o zachowaniu się bohaterów. Józio Kowalski jest trudny do scharakteryzowania, jest nosicielem stanów psychicznych, a nie treści ideowych.

Różnice dotyczą też fabuły i układu zdarzeń. W powieści realistycznej fabuła oparta jest na zasadach prawdopodobieństwa i logicznego wynikania. W „Ferdydurke” pojawiają się epizody, które burzą ciąg przyczynowo-skutkowy (na początku powieści mamy element snu, który potem przekształca się w wydarzenie prawdziwe - porwanie Józia do szkoły). Gombrowicz wprowadza do utworu sceny pojedynków i intryg rodem z powieści przygodowych, a potem okazuje się, że wydarzenia te są dla autora mało ważne i służą tylko wyrażeniu własnej filozofii stosunków międzyludzkich.

Powieść realistyczna łatwo poddaje się streszczeniu, niektóre rozdziały „Ferdydurke” wymykają się możliwości streszczenia, mają charakter dygresji.

Kompozycja powieści realistycznej jest zwarta i zamknięta, natomiast w „Ferdydurke” jest raz luźna i otwarta (wprowadzenie dwu nowel o Filidorze i Filibercie), innym razem matematycznie przemyślana, przejrzysta, składająca się z trzech części: pobyt Józia w szkole, na stancji, we dworze. Fabuła posiada kompozycję pierścieniową - przebiega od porwania (Józia) do porwania (Zosi).

Do awangardowej (nowatorskiej) treści i formy utworu Gombrowicza został dostosowany też język i styl utworu. W powieściach realistycznych obowiązywał język utrzymany w konwencji realistycznej, w „Ferdydurke” mamy mnóstwo innowacji stylistycznych, odnosimy wrażenie, że autor bawi się słowem. W powieści Gombrowicza ważną funkcję pełni język. Pisarz przesadnie naśladuje język belferski, szkolny w celu ośmieszenia go (scena lekcji języka polskiego). Przedmiotem parodii jest jednak nie tylko język szkolny. Pisarz naśladuje i ośmiesza poezję Mickiewicza dzięki kopiowaniu stylu „Stepów Akermańskich” („Miętus ruszył odważnie ścieżką wzdłuż szosy - ja za nim, jakoby łódką wypływał na pełne morze”). Gombrowicz parodiuje misterne zabiegi naszego wieszcza polegające na gradacji i hiperbolizacji (stopniowaniu, powiększaniu, uwznioślaniu) stosując degradację nazwiska Słowackiego („Dlaczego, dla - cze - go, dla - cze - go, Sło - wac - ki, Sło - wac - ki, wac - ki, Wa - cek, Wa - cek - Sło - wac - ki - musz - ka - pchła”). Ośmieszana jest zresztą nie tylko literatura romantyczna, bo obiektem parodii w „Ferdydurke” jest także podniosła w nastroju poezja narodowa („W górę serca! Proponuję abyśmy tu natychmiast ślubowali, iż nigdy nie zaprzemy się chłopięcia ani orlęcia! Nie damy ziemi skąd nasz ród!” - aluzja do „Roty” M. Konopnickiej).

Gombrowicz kpi także z krytyków, którzy czepiają się rzeczy nieistotnych w dziele literackim (nazywa to „drobnostką w ciotce”). Stwierdza, że kulturę „obsiadło stado babin przyczepionych, przyłatanych do literatury”, te „ciotki” nazywa pół-krytyczkami. Wyrazowi „ciotka” nadaje nowe znaczenie: człowiek drobiazgowy, pozujący na znawcę literatury, ale pozbawiony talentu, o ciasnych poglądach na kulturę.

Zabawa słowem odnosi się także do nadawania nowych znaczeń wyrazom takim, jak: ciało („nie ma tu ani jednego przyjemnego ciała, same ciała pedagogiczne”), ręka (czyli „dozwolona część ciała”), ludzie („wdzięczne wiązanki części ciała”).

Szczególnie wymowne, symboliczne znaczenie mają w „Ferdydurke” wyrazy: pupa i gęba. Pupa, pupcia jest kwintesencją dziecięcej świeżości i niewinności, symbolizuje wszelką niedojrzałość człowieka. Wyraz „pupa” to zdrobnienie znanego wulgaryzmu, używanie go jest opowiedzeniem się za zdrobnieniem, niewinnością. Profesor Pimko „upupił” Józia, czyli zdrobnił go, przywrócił stanowi niedojrzałości. Upupianie jest więc podporządkowywaniem kogoś, doprowadzaniem go do zdziecinnienia. Dorośli pasjonują się upupianiem młodych, nie pozwalają im stawać się dojrzałymi, samodzielnie myślącymi istotami. Upupianie zaczyna się w szkole, gdy nauczyciele oczekują od uczniów bezkrytycznego powtarzania i przyjmowania narzucanych poglądów. Profesor Bladaczka, przygotowując uczniów do bytności w szkole wizytatora, wymusza na chłopcach uwielbienie dla poezji Słowackiego. Dowodzi wielkości wieszcza w sposób następujący: „Dlaczego Słowacki wzbudza w nas zachwyt i miłość? [...] Dlatego, panowie, że Słowacki wielkim poetą był! [...] Wielkim poetą! Zapamiętajcie to sobie, bo ważne! Dlaczego kochamy? Bo był wielkim poetą. Wielkim poetą był! Nieroby, nieuki, mówię wam przecież spokojnie, wbijcie to sobie dobrze do głowy - a więc jeszcze raz powtórzę, proszę panów: wielki poeta, Juliusz Słowacki, wielki poeta, kochamy Juliusza Słowackiego i zachwycamy się jego poezjami, gdyż był on wielkim poetą”.

Szkoła - wyraz ten odnosi się nie tylko do instytucji szkolnej - oznacza pierwszy etap świadomego doświadczenia człowieka. Szkołę życia pobiera człowiek cały czas. Józio upupiany jest nie tylko w szkole, ale także na pensji u Młodziaków i podczas pobytu we dworze. Wszyscy usiłują narzucić mu niedojrzałość, podporządkować go sobie.

Równolegle z „upupianiem” trwa proces „ugębiania” człowieka, czyli narzucania mu formy akceptowanej przez innych, pozbawiania go formy samodzielnej, czyli własnej twarzy będącej synonimem wolności. Narzucić komuś własny kształt, to „ugębić” go. Józio jest „ugębiany” przez Miętusa i czuje, jak bardzo został ubezwłasnowolniony. Skarży się więc: Forma nasza przenika nas, więzi od wewnątrz równie, jak od zewnątrz. [...] O, dajcie mi chociaż jedną twarz nie wykrzywioną, przy której mógłbym poczuć grymas mojej twarzy - ale naokoło widniały same twarze wywichnięte, sprasowane i przenicowane”.

Trudno jest więc zachować własną twarz - swoją „gębę”, tęsknota za nią wyraża dążenie człowieka do wolności (myśli, poglądów, zasad).

Do góry