Ocena brak

Gesty

Autor /Elig Dodano /28.05.2013

Ciało i dusza — to w istocie cały człowiek. Dlatego ciało jest narzędziem duszy, gest — wyrazem myśli i odczuć. Najwyższa doskonałość polegałaby na tym, żeby całe ciało pozwalało, niby czysty kryształ, przeświecać duszy i żeby nadto każdy jego gest i całe jego działanie było przeniknięte duchem. Tak będzie kiedyś, gdy ciała nasze zostaną przemienione: najdoskonalsza harmonia, wzajemna więź bez jakichkolwiek przeciwieństw.

Gesty towarzyszą mowie, ożywiającą, częściowo mogą ją zastąpić i są niezależne od różnorodności języków poszczególnych narodów. Ludzie Wschodu posługują się większą różnorodnością gestów niż Europejczycy, ponieważ należą do narodów starszych. Starożytność znała znacznie więcej pełnych treści i zarazem ogólnie rozumianych gestów niż współczesność. Biblia wspomina o takich gestach, które są nam już obce, ale i o takich, które zachowały do dziś swój pradawny sens.

Nie każdy ruch jest „gestem”, a cóż dopiero gestem symbolicznym. Człowiek w swoich ruchach wykazuje pewne podobieństwo ze zwierzętami. Chociaż zwierzęta okazują swoje uczucia w sposób pełny wyrazu (np. pies przez merdanie ogonem i podskoki wyraża swą radość, a przez szczerzenie zębów — złość), to jednak nie można uważać tych odruchów za „gesty”. Gesty i gestykulacja są właściwe tylko ludziom, istotom rozumnym. Wychowanie i sztuka samoopanowania mają za zadanie nadawać, i to od wczesnego dzieciństwa, zewnętrznemu zachowaniu kształt, który byłby na miarę godności ludzkiej, i w ten sposób poddać ciało również pod tym względem duchowi. Panowanie nad swym ciałem należy do dobrego wychowania.

Wyższe jeszcze wymagania stawia asceza. Wysokiego stopnia opanowania wymagają też gesty liturgiczne. Nie mogą być samowolne i swobodne i dlatego są dokładnie określone rubrykami i ceremoniałem. Tu ma zastosowanie upomnienie św. Pawła: „Abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną” (Rz 12,1).

W liturgii bowiem każdy gest (nie „ruch”) ma określone znaczenie, które albo wynika z naturalnej wymowy gestu, np. podnoszenia oczu czy wznoszenia rąk, albo stanowi o przesunięciu określonego świętego znaku w sferę tajemnicy, np. gdy kapłan naśladując Pana, bierze chleb i kielich w swoje ręce, aby wypowiedzieć nad nimi słowa konsekracji, albo gdy błogosławiąc i poświęcając, kreśli znak krzyża świętego. Liturgiczne gesty i ceremonie nie są czymś osobistym. Chodzi raczej o Chrystusa, który się człowiekiem posługuje jak swoim narzędziem.

Podobne prace

Do góry